10 prawd, które uświadomiłam sobie po 20-tce

815

Każdy rok to nowe doświadczenia i jeszcze nieodkryte możliwości. To osobiste życiowe rewolucje, które sprawiają, że stajemy się dojrzalsze. Na jakim etapie tej drogi jesteśmy? Oto 10 prawd, które uświadomiłam sobie po 20-tce.

Jeśli nie idziesz do przodu, cofasz się

Świat się zmienia. Każdego dnia jesteśmy bombardowani ogromną ilością wiadomości. Mamy teoretycznie na wyciągnięcie ręki mnóstwo możliwości. Nieograniczony zakres wyborów może przytłaczać i paraliżować, wymuszając pozostanie w miejscu. Tak na wszelki wypadek, by nie podjąć żadnej decyzji i nie popełnić błędu.

Stanie jednak w miejscu nie pozwala się rozwijać. Pozostawanie w “bezpiecznej przystani” sprawia, że się cofamy. Każdy dzień powinien być okazją do rozwoju, przezwyciężania swoich ograniczeń, poznawania świata i ludzi. Tylko ciągła gotowość do rozwoju pozwala naprawdę żyć. Wybór innej drogi to przyzwolenie na to, by rzeczywistość dzień po dniu nam zwyczajnie umykała.

Studia wcale nie są tak ważne, jak się utrzymuje

Ponad 3/4 Polaków twierdzi, że studiować może każdy. Tylko 18% jest zdania, że wyższe uczelnie są dostępne tylko dla najlepszych. To całkiem inaczej niż w pokoleniu naszych rodziców. Obecnie dyplom może zdobyć niemal każdy. Kiedyś był on dla wybranych.

O studentów “biją się” nie tylko uczelnie prywatne, ale również państwowe. Wolne miejsca są na uniwersytetach, na których teoretycznie nauka jest darmowa. Wiele młodych osób świadomie rezygnuje ze spędzenia 5 lat na uczelni, uważając, że to strata czasu.

Oczywiście nadal istnieją zawody, w których dyplom wyższej uczelni jest niezbędny, ale zdecydowanie więcej jest takich, w których można pracować bez mitycznego i już niewiele znaczącego “mgr”.

Podobne zdanie mają pracodawcy. Biznesmeni i dyrektorzy w wielkich korporacjach nie ukrywają, że dyplom nie gwarantuje zatrudnienia. Coraz głośniej mówi się o tym, że jakość nauczania na wyższych uczelniach z roku na rok spada. Na wielu wydziałach siatka przedmiotów jest niezmieniana od lat, pozostaje odrealniona, zwyczajnie nie nadąża za dynamicznie zmieniającym się rynkiem pracy.

Jakikolwiek wybierzesz zawód, będzie dobrze, o ile będziesz lubić swoją pracę

Na jakiej podstawie można ocenić skalę sukcesu zawodowego? Większość z nas wskazuje na zarobki. Im więcej zarabiamy, tym lepiej. Można również wymienić pozycję społeczną, szacunek, jakim się cieszymy.

Paradoksalnie dzisiaj jest tak, że właściwie w każdym zawodzie możemy zyskać zarówno dobrą opinię, jak i wysokie zarobki. Świetna fryzjerka zarabia więcej od przeciętnego lekarza, wybitna pasjonatka matematyki jest w stanie zbić fortunę na swojej wiedzy, krawcowa z pasją ma nieograniczone możliwości zawodowego rozwoju. Wystarczy znaleźć pracę, która sprawia satysfakcję, którą wykonuje się z wielkim zaangażowaniem, taką, do której idziemy z przyjemnością, by mieć szansę na prawdziwą karierę. Nie ma znaczenia, jaki zawód się wybierze.

Prawdą jest, że każdy powinien robić to, co lubi. Pasjonatów widać z daleka. Dobra osoba jest w stanie wybić się w każdym zawodzie, nawet tym najgorzej rokującym.

Najważniejsza jest elastyczność. Życie ciągle się zmienia

Dawno minęły czasy, kiedy można było się spodziewać pracy w jednym zakładzie pracy przez dziesiątki lat aż do emerytury. Dzisiaj mało kto przez całe życie zawodowe odbiera wypłatę od tego samego pracodawcy.

Rzeczywistość zbyt szybko się zmienia. Świat sprzed 10 lat niemal w niczym nie przypomina dzisiejszego. Zmienia się wszystko – sposób nauczania dzieci, metody wychowawcze, zalecenia żywieniowe, długość życia, a także preferencje dotyczące sposobu wypoczynku. Na naszych oczach powstało mnóstwo sprzętów elektronicznych, telefony zwiększały i zmniejszały swoje rozmiary, kluby udostępniały rozmaite formy rozrywki, przychodziła moda na różne diety, by za chwilę zdyskredytować poprzednie zalecenia.

I co my z tym możemy zrobić? Niewiele. Mamy wpływ tylko na własną postawę, którą powinna kierować elastyczność, łatwość przystosowywania się do zmian.

Nie ma sensu się przejmować na zapas

Mam skłonność do przejmowania się, nadmiernego analizowania faktów i czarnowidztwa. My kobiety generalnie mamy z tym problem. Znane jesteśmy z zadręczania się. Często nie umiemy odpuszczać i wyłączać myśli.

Prawda jest jednak taka, że większość rzeczy, którymi się przejmujemy nigdy się nie zdarza. Martwienie się na zapas nie ma już z tego powodu sensu. Po co to robić, mnożąc sobie stresów?

Warto dbać o to, by w razie problemów mieć obok siebie przyjaciół, rodzinę i własne dobrze ukształtowane cechy charakteru, które pozwolą nam wyswobodzić się z najgorszych kłopotów.

Na przyszłość nie mamy wpływu, możemy decydować o tym, jak sobie z nią poradzimy.

O prawdziwych przyjaciół wcale nie tak łatwo. Większość to tylko znajomi

Po 20-tce nauczyłam się, uświadamiając sobie to bardziej niżbym chciała, że prawdziwi przyjaciele są na wagę złota. Nie zawsze osoby, które w danym momencie są dla nas ważni, pozostaną z nami na zawsze. Czasami nawet najlepsze przyjaciółki zawodzą…

Nie ma sensu szafować terminem “przyjaciel”. “Dobry znajomy” – czasami jest bardziej odpowiedni.

O każdy związek trzeba dbać. Od samego początku

Dbamy o rozwój zawodowy, osobisty, dobry wygląd, inwestujemy w siebie, a szczęście w związku odbieramy jako coś, co jest nam dane i na co mamy niewielki wpływ… Jeśli przestaje się układać, zaczynamy szukać nowego partnera. Mówimy wypaliło się, skończyło, nie ułożyło. I znowu rozpoczynamy poszukiwania szczęścia.

Tymczasem odpowiedni partner to nie wszystko. Stanowi najwyżej  50% sukcesu, jaki można wypracować w związku. Pozostałe 50% to codzienna praca, starania, zaangażowanie, otwartość na rozmowy i pracę nad sobą.

W związek trzeba ciągle inwestować. Inaczej…wszystko się rozpadnie przy pierwszym większym kryzysie.

Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia

Jeśli wyznaczymy sobie cel, to już sporo. Jeśli podzielimy dążenie do niego na mniejsze kroki, to mamy szansę zacząć działać. Jeśli zaryzykujemy i zaczniemy realizację marzeń, jesteśmy już o krok od poczucia satysfakcji, że się udało.

Większość zamiast zrobić coś, by osiągnąć to, na czym im zależy, siedzi z założonymi rękami. Za długo planujemy, zbyt intensywnie analizuje, za mocno się wahamy. I w ten sposób odbieramy sobie szansę na szczęśliwe życie.

Wcale nie muszę mieć modnego hobby

Nie muszę robić tego, co wszyscy. Nie muszę zajmować się tym, co pochłania moich znajomych. Moda i lans w tym temacie są nie dla mnie.

Mogę być na wskroś nudna…i czytać książki. I tak też jest dobrze. Nawet jeśli powiem publicznie – tak właśnie to lubię, to nadal jest dobrze.

Szczęście to stan umysłu

Choć szczęściu można pomóc na wiele sposobów, to nic nam nie da szczęścia, jeśli nie znajdziemy go w sobie. Ani nowa torebka, ani buty, czy wymarzony pierścionek. Banalna prawda, jednak wiele osób żyje tak, jakby sobie jej nie uświadamiała.

Szczęścia nie dają dobra materialne, one są ważne, bo dzięki nim wygodniej się nam żyje. Ważniejsze są doświadczenia, przeżyte chwile, które uzmysławiają nam, co jest naprawdę istotne w życiu i czego warto się trzymać, żeby żyć prawdziwie.

Szczęście to stan umysłu, to czerpanie radości z pięknych chwil w życiu i wyciąganie lekcji z tych trudnych. To akceptacja tego, co nie możemy zmienić i praca nad tym, co można udoskonalić.

 

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here