Mam 40 lat i wcale nie chcę mieć…mniej

1362

Mówi się, że kobieta po 40-tce przeżywa kryzys. Że dopada ją klasyczne zwątpienie dotyczące sensu życia typowe dla osób w średnim wieku. Że rośnie niepokój o przyszłość i lęk przed nieodwracalną utratą “młodości”.

Wszystkie te uczucia są zrozumiałe. Jednak przegrywają w konfrontacji z poczuciem, że to, co było jest ważne, bo pozwoliło Ci stać się taką, jaką jesteś. To taki stan, w którym zaczynasz być dumna z siebie i doceniasz każdą minioną chwilę. Trudne. Można się jednak tego nauczyć.

Żeby jednak to poczuć, muszą być spełnione pewne warunki.

Kochać/znać siebie

Miłość do siebie samej teoretycznie powinna być uczuciem, które poznajemy jako pierwsze. Tymczasem w praktyce tak nie jest. Uczy się nas miłości do rodziców, rodzeństwa, a nawet przyjaciół. Rzadko mówi się nam, jak i dlaczego warto kochać siebie. Ważniejsze jest to, by być posłuszną, grzeczną, umieć się zachować i odsuwać własne potrzeby na dalszy plan.

Z jednej strony te nauki są potrzebne, z drugiej nas krzywdzą, bo często przez lata żyjemy tak, jakby nie było nas samych.

Gdy nie kochamy siebie:

  • tracimy radość życia,
  • poczucie własnej wartości,
  • przestajemy znać same siebie,
  • zapominamy, co jest dla nas naprawdę ważne,
  • poświęcamy się, a nikt tego nie docenia,
  • tracimy mnóstwo okazji, by czerpać z życia prawdziwą wartość,
  • dajemy się wykorzystywać.

Najczęściej właśnie około 30-40 urodzin przychodzi przełom. Dojrzewamy i zaczynamy rozumieć, że nie da się tak dalej żyć, że trzeba zacząć zmianę od siebie.

Myślenie o własnych potrzebach i ich asertywne wyrażanie staje się priorytetem. Nie zadaniem odkładanym na później, na nigdy nie przychodzące potem. Jeśli uświadomimy sobie, że dbanie o siebie jest wpisane w człowieczeństwo, kolejne urodziny nie przynoszą rozczarowania, a raczej dumę z dobrze spędzonego czasu. Wraz ze zmianą zachowania zauważamy, że również inne osoby zaczynają nas inaczej traktować. Klasyczny efekt kuli śnieżnej.

Jak pokochać siebie? Przeczytaj!

Nie przejmować się opinią innych

Odpowiedzialność za życie powinna spoczywać w Twoich rękach. Przejmowanie się tym, co ludzie powiedzą zabiera Ci tę władzę. Sprawia, że zanim coś robisz, zaczynasz się zastanawiać, a co na to powie pan X czy pani Y.

Zamiast rozważać, czy dane działania są dla Ciebie dobre, zastanawiasz się, czy inne osoby będą z danej decyzji zadowolone. Oczywiście powinnaś działać tak, by nikogo nie krzywdzić. Nie da się również żyć w próżni, bo potrzeby bliskich są równie ważne, jednak wśród nich istotne są również Twoje pragnienia. Zapominanie o nich dla świętego spokoju to strzał w kolano.

Przeczytaj, dlaczego kobiety tak bardzo przejmują się opinią innych i jak to zmienić.

mam 40 lat

Doceniać to, co masz

Wierzyć, że wszystko dzieje się z jakieś przyczyny to dawać sobie siłę do zaakceptowania to, na co nie mamy wpływu. Nie jest to tożsame ze stagnacją i czekaniem na to, co przyniesie los, raczej ze zgodą na to, co nieuniknione oraz otwartością na to, co masz szansę osiągnąć.

Podobnie jest z docenianiem tego, co się ma. Nie chodzi o to, by nie dążyć do czegoś “więcej”, raczej o to, by zawsze z radością patrzeć na to, co dotąd się udało uzyskać. To bardzo ważne, bo nie widząc dobra, które przydarza się każdego dnia, odbieramy sobie radość życia. Bardzo łatwo przechodzimy od postawy wdzięczności do podejścia roszczeniowego, które wiąże się z wiecznym rozczarowaniem i poczuciem niezadowolenia.

Wybaczyć rodzicom i zaakceptować ich

Przeszłam bolesny proces wybaczenia własnym rodzicom błędów, które popełnili, które popełnia w końcu każdy. Zmieniłam swoją postawę, spoglądając na nich z punktu osoby dorosłej, niewymagającej troski, uwagi, docenienia. Już nie potrzebuję od nich tego, czego pragnęłam jako dziecka, nastolatka czy 20-latka. Teraz umiem sobie to dać sama.

Odcięłam pępowinę i nici zależności. Coraz częściej patrzę na rodziców z empatią, zaczynam rozumieć ich decyzje, które jeszcze kilkanaście lat temu wywołały moje rozdrażnienie. Potrafię powiedzieć “nie” i nie czuję wyrzutów sumienia. Za nic nie oddałabym tego poczucia. Nie chciałabym wrócić do lat emocjonalnej szarpaniny i wiecznych pretensji. To już za nami.

Umieć słuchać

Podobno większość z nas nie umie słuchać. Uwielbiamy za to mówić. Gdy rozmawiamy z drugą osobą, zamiast skupiać się na tym, co chce ona nam powiedzieć, w głowie szykujemy odpowiedź, wszystko po to, by zabłysnąć elokwencją.

Gdy kłócimy się, nie chcemy wcale dojść do porozumienia. Nasz cel jest inny – pokazanie drugiej stronie, że się myli, że my mamy rację. Kłótnia to dla nas wyrzucenie z siebie gniewu, przerzucenie odpowiedzialności na drugą stronę. Taka sprzeczka do niczego dobrego nie prowadzi.

Mam 40 lat i doszłam do tego momentu w życiu, że wiem, że to bez sensu.

Szkoda mi czasu na rozmowy, w trakcie których nie słucham, ale robię z siebie mówcę na medal. Przestałam się interesować dziecięcymi kłótniami, w którym ważnym argumentem jest “to moje”. Jestem już za duża na wieczne walki, pretensje i intrygi. Dojrzałam do prawdziwej komunikacji. Tylko taka zasługuje na moją uwagę.

Mam 40 lat i wierzę, że cokolwiek się stanie, dam sobie radę

Z wiekiem i doświadczeniem uświadamiasz sobie, że jesteś w stanie znieść więcej niż zdrowy rozsądek by nakazywał. Stajesz się silniejsza, pewniejsza siebie, skupiasz się na tych aspektach, które naprawdę mają znaczenie.

To, co zyskałaś jest dużo istotniejsze niż to, co straciłaś. Gładka skóra i brak zmarszczek nie są na tyle atrakcyjne, by zrezygnować z życiowej mądrości, z którą nie musisz się obnosić, by nadać jej znaczenia.

Wiesz, że cokolwiek się stanie dasz radę. Do tej pory dałaś, przyszłość tego nie zmieni. Z każdym dniem jesteś silniejsza i mądrzejsza. I to właśnie jest piękne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here