Co robisz ze swoim stresem?

17

Jedni stres głodzą, inni zajadają. Czasami ta sama osoba może nadmiar emocji konsumować pod postacią cukru, a dawkę niewyobrażalną pozbawiać jedzenia. Dużo zależy od sytuacji.

Bywa też tak, że rozmiar życiowego „wku…” jest tak duży, że nie dajemy sobie z nim zupełnie rady. I paradoksalnie, wbrew sobie i własnym założeniom, dzielimy się swoim złym humorem z innymi. Drażliwością, fochami i wybuchami złości posyłamy swój stres w daleką drogę. Zaczynamy od najbliższych, potem „wirus” mnoży się sam. I tracimy nad nim jakąkolwiek kontrolę. Co gorsza, mimo że się z nim dzielimy, on nie znika, nie opuszcza nas w ogóle…Przysparza kolejnych problemów.

Bywa też tak, że stres obezwładnia, zaczyna nas dusić. Jest z nami tak długo, że nie do końca uzmysławiamy sobie jego obecność. To sytuacja, w której nie umiemy już wyrazić własnych emocji. Jesteśmy zblokowane. Stres jest tak duży i tak mocno ignorowany, że pakuje się w nas i kumuluje. Odkłada się w naszych tkankach, napiętych mięśniach, po czasie ukazuje się w chorobach….

Możemy ignorować przewlekły stres, przez lata. Jednak to zawsze będzie zły wybór. Ze stresem trzeba stanąć twarzą w twarz i po prostu dać sobie z nim radę. Jak?

jak radzisz sobie ze stresem

  1. Wykrzycz stres. Metoda ta może wydawać się dziwna, ale jest bardzo skuteczna. Pomaga uwolnić to, co się w nas zgromadziło i przynosi natychmiastową ulgę. Obawiasz się krzyczeć przed domem, bo sąsiedzi mogliby różne zareagować? Wykrzycz stres do poduszki!
  2. Stres można też „wypisać”, „wygadać”. Forma dowolna – list tradycyjny, e-mail, który nie trafi do odbiorcy, pamiętnik. Wszystko to, co pozwala nam wylać z siebie nadmiar emocji jest dobre.
  3. Stresu nie trzeba zajadać. Można go narysować. Tak, tak sięgnij po kredki i wyżyj się na kartce papieru…lub sięgnij po kolorowanki dla dorosłych.
  4. Stres można wypocić. To naprawdę działa! Idź i porządnie się zmęcz. Najlepiej systematycznie, tak jak lubisz.
  5. Stres można też uciszyć, decydując się na kontakt z naturą. Spacer w pięknym miejscu czy wycieczka daleko poza miejsce zamieszkania potrafi zdziałać cuda.

Jeśli czujesz się nadmiernie zestresowana, to sygnał, że potrzebujesz czasu dla siebie – na książki, słuchanie muzyki, wyjścia z przyjaciółmi, masaż czy spa. Wiele osób stres zapija i spala, jednak to nie do końca skuteczne, choć popularne, metody.

Nie ignoruj sygnałów, które otrzymujesz od swojego ciała. Stresu nie wolno bagatelizować! To naprawdę groźne, bo może doprowadzić do wypalenia, depresji, czy wielu chorób przewlekłych.

A Ty, jak ukręcasz głowę trudnym emocjom?

17 KOMENTARZE

  1. Stres doskonale łagodzą zwierzęta, sprawdzone 🙂 Natura to też świetne lekarstwo. Zdarza mi się, że mnie paraliżował, no i szybciej przegłodzę niż przejem 😉 Życzę jak najmniej stresu 🙂

  2. Ja 3 razy w tygodniu chodzę na siłownię, poskaczę trochę na trampolinie i jestem ledwo żywa, ale… odstresowana, szczęśliwa i wbrew pozorom mam mnóstwo energii (do czasu aż znajdę się w wannie xD)

  3. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, jak radzę sobie ze stresem. Człowiek z automatu zaczyna go zagładzać, czasami pisać, innym razem ćwiczyć albo spacerować. Praktycznie słucham organizmu, czego w danej sytuacji potrzebuje.

  4. Zastosowałam wszystkie metody od 1-5. Najpierw był krzyk, ale jak wiadomo krzyk jest „niemy”. Następne doświadczenie to blog, przelałam smutki i żale w postach (byłam zdziwiona ileż kobiet jest w podobnej sytuacji jak moja). Dorzuciłam do tego przelanie stresu na papier – szkicowałam lub machinalnie wypełniałam japońskie, odstresowujące kolorowanki. Ale to było za mało, chwyciłam kije w ręce, słuchawki w uszy i chodziłam. W ciągu miesiąca przeszłam ponad 100 km. Powoli zauważałam, że bardziej odczuwam zakwasy niż „bolące” myśli. Do tego zmieniłam dietę na bardziej zdrową i dorzuciłam witaminy B i D3. Zauważyłam zmiany nie tylko w głowie, ale też na ciele. Pewnego dnia chodząc z kijami spojrzałam w słońce i wykrzyczałam na głos – ” jestem szczęśliwa!!!”. Życzę i Wam kochane Kobietki dużo S Z C Z Ę Ś C I A!!!

  5. Codzienny pęd , praca, sytuacje życiowe wywołują stres – mój sposób to zumba☺ kiedy wracam z zajęć problemy nie znikają ale łatwiej je pokonać

  6. Wszystko we mnie krzyczało. Zaczynałam zwariować ze złości, gniewu i strachu, byłam w tym sama. Kiedy przyszła świadomość i czas przyszedł najwyższy że muszę coś z tym zrobić. Stanąć do walki ostatecznej i uwolnić się od swojego „upiora”. Walka przynosiła rany i ból ale i moje zwycięstwo. Dzisiaj jestem innym człowiekiem, w innym miejsc i z innymi ludźmi. To kosztowało ale nigdy nie żałowałam. Kocham dzisiaj swoje w miarę spokojne życie. Życzę wszystkim aby znaleźli dla siebie swoje wyjście, bo kazdy jakieś ma.

  7. U mnie problem to stres.Dopóki jest problem to jest i stres.Żadne dobre rady nie pomogą.Znika problem to znika i nerwowość i przygnębienie.Nie działają na mnie cudowne środki.Tak już mam.By cokolwiek się zmieniło musiałabym zmienić się sama a to niewykonalne.Każda z nas ma swój charakter i usposobienie.Każda ma swoją wrażliwość i podejście do życia i problemów.Nie potrafię tak po prostu powiedzieć ..mam to gdzieś tzn.powiedzieć mogę ale co z tego ?

  8. Dzisiaj pomyślałam, że lepiej udawać głupiego i pytać i krzyczeć, niż być mądrym i milczeć i nie urazić nikogo….. Takie tam moje myśli……..

  9. Zajmuje się czymś. Ze stresem jak sam człowiek sobie nie poradzi to nie może nikt pomodz. A psycholog lub psychiatra ? Smieszne bo z książki to człowiek sam może przeczytać. A przedewszystkim chęć uwolnienia się od stresu to już 50% sukcesu.

  10. Cała ja ,okropienstwo dusza pogodna pełną empatię a otoczenie,okoliczności życiowe powodują taki stres że dusi,mieszkanie z egocentryczka matka 89 jest tragiczne wszystkie dobre rady to pobożne życzenia Ja i tylko Ja to matka nie idzie się tego stresu wyzbyć.

  11. Rozumiem to świetnie. Teraz psycholog uświadomił mi ,że moja mamusia 81 lat jest super mamipulatorką i mój stres i związane z nim problemy Jej zawdzięczam .Smutek

  12. Oj u mnie to jest tragedia… ja nie śpię nocami, nie jem i biegam do toalety co kilka minut, a do tego dużo chodzę i sprzątam…wszystko zależy jaki to jeszcze jest stres, mam już tak kilka dni bo córka leci w piątek na dwa tygodnie na Maltę i już mnie bierze…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here