Czy to miłość czy zakochanie?

1

W erze tymczasowości, w której relacje międzyludzkie zastępują transakcje, trudno o prawdziwą miłość. Dominuje stan zakochania, z motylami w brzuchu, błyskiem w oku i ogromną przyjemnością w sypialni. Jest dobrze, póki jest miło. Pierwsze poważne schody, które pojawiają się średnio po kilku miesiącach lub maksymalnie dwóch latach to najważniejszy test. Albo związek wejdzie na wyższy poziom, albo się rozpadnie, by dać miejsce dla kolejnej krótkotrwałej relacji. Bo o ile zakochanie jest stosunkowo proste, o tyle miłość, ta prawdziwa, to jak wygrana na loterii. Wymaga mądrości, zaangażowania i…cierpliwości.

czy to miłość czy zakochanie

Zakochanie

Zakochanie nie trwa wiecznie. Natura doskonale sobie to wymyśliła. I upojny koktajl hormonalny jest z nami obecny przez około 15-18 miesięcy. To dokładnie tyle, ile zazwyczaj wystarczy, by kogoś spotkać, spłodzić dziecko, przejść ciążę i przywitać dziecko na świecie.

Po tym etapie zazwyczaj dochodzi do gwałtownego otwarcia oczu, a właściwie opadnięcia klapek. Nagle okazuje się, że nasz „ideał” ma wady a wszystko nie jest tak piękne, jak nam się wydawało – i albo to przetrwamy, przeanalizujemy, zaakceptujemy, albo związek się rozpadnie.

Miłość

Miłość to etap, który przychodzi po zakochaniu. Innymi słowy, jest mniej sterowany przez hormony, bardziej wyważony i świadomy, ale nadal poza naszą wolą. Choć miłość może przychodzić z czasem, na co dowodem są nadal w wielu regionach aranżowane związki, to nie zawsze tak się dzieje. 

„Jest duża różnica – nie tylko semantyczna – pomiędzy „byciem zakochanym” a „byciem kochanym”. Znam osoby, które kochają kogoś, są z tego bardzo dumne i obnoszą się wszem i wobec z tą miłością. Mówią: „Ja cię tak bardzo kocham”. Ale co z tego. Ja, ja, ja. Wolałbym usłyszeć: „Zrobię wszystko, żebyś był szczęśliwy, bo cię kocham”. Chcę, żebyś czuł się przeze mnie kochany, a nie wiedział, że JA Cię kocham. Tą wiedzą przez dłuższą metę nie nakarmię związku”. T. Sobierajski w „Być mężczyzną. Co to dzisiaj znaczy?” Bożeny Szwarc

Istnieje taka znana anegdotka psychologów mówiąca o pewnej parze. On, młody zakochany mężczyzna codziennie rano wstaje, by kupić jej świeże bułki. Przychodzi do domu i robi jej kanapki z góry bułek, a sobie zostawia dół. Ona w końcu pyta, dlaczego tak robi. Mężczyzna odpowiada, że góry są lepsze, dlatego jej oddaje, to co uważa za smaczniejsze. Na to ona się odzywa, że ona woli doły…

To historia, która bardzo obrazowo pokazuje, że w związku kluczowa jest komunikacja. Nie chodzi o to, by robić dla partnera to, co uważamy za najwłaściwsze, ale przede wszystkim o to, by wiedzieć, czego on od nas oczekuje. Nie zawsze to, co dajemy, jest tym, czego bliska osoba tak naprawdę potrzebuje. Rozmowy, obserwacja i wrażliwość na drugą osobę mają tu kluczowe znaczenie.

Problem w tym, że większość z nas tak naprawdę nie umie rozmawiać…i słuchać. Przeważnie to drugie wychodzi nam zdecydowanie gorzej. Istnieją badania, które pokazują, że bardzo często łapiemy kogoś za słówka i słyszymy to, co chcemy usłyszeć, interpretując słowa danej osoby w dany, z góry zaplanowany sposób. Stąd psychologowie zalecają, by szczególnie w ważnych kwestiach dopytywać, np. „czy ja dobrze rozumiem, że Ty…”, „czy to oznacza, że Ty…” Chodzi o to, by sprawdzić, czy się rozumiemy. W praktyce często pozwala to wyeliminować niejasności i uniknąć konfliktów.

Postawa z kategorii – nie ma znaczenia kto ma rację, bo z racją jest jak z d…każdy ma swoją – ale co z tymi racjami zrobimy – wiele w życiu ułatwia. W związku nie chodzi bowiem o to, by wygrywać codzienne starcia, ale żeby się coraz lepiej rozumieć, wspierać i czynić życie przyjemniejszym. W tym pomaga miłość, bo zakochanie w swojej istocie mija, pozostawiając miejsce czemuś głębszemu. Miłość, o którą się dba, może trwać…naprawdę długo, dla prawdziwych szczęśliwców – aż do śmierci.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here