Dlaczego nie chciałabym wygrać 375 milionów złotych?

10
765

Trudno znaleźć osobę, która nie marzyłaby o wielkich wygranych. Każdy z nas ma przecież jakieś cele, plany. Bez trudu, jednym tchem jesteśmy w stanie wymienić, co byśmy sobie kupiły po odebraniu głównej nagrody w loterii. Nie jestem wyjątkiem. Nie odmówiłabym pokaźnej kwoty gotówki. Problem w tym, że nie potrafimy sobie wyobrazić, jak wielkie wygrane zmieniają życie. I to nie tak, jak sobie tego byśmy życzyły…Zwłaszcza takie niewyobrażalne, jak 375 milionów złotych…

„Chciałbym, żeby każdy człowiek miał kiedyś szansę stać się sławnym i bogatym oraz żeby kupił wszystko, o czym marzył, bo tylko w ten sposób zrozumie, że nie taki jest cel życia” Jim Carrey

Gdy wygrasz pieniądze, pojawia się strach

Duże wygrane teoretycznie mają dawać nam poczucie bezpieczeństwa. Rozwiązywać wszystkie problemy finansowe, zapewnić poczucie stabilizacji. Można przecież spłacić długi, odłożyć gotówkę i żyć chociażby z odsetek…I niczym się nie przejmować.

Problem w tym, że w praktyce nie jest to łatwe. A rzeczywistość wygląda całkiem inaczej.

Nawet jeśli nikomu nie powiemy o wygranej, zachowamy wszystko w tajemnicy, nie kupimy wielkiej rezydencji z basenem, ale przeciętny, praktyczny biały domek i nadal będziemy chodzić do pracy, to wiadomość o wygranej może trafić do nieodpowiednich osób. Choć największy totalizator Lotto podkreśla, że wygrani, jeśli chcą, pozostają anonimowy, to problemem są…wycieki z banków. Okazuje się, że przelanie na konto kilku milionów nie umyka uwadze pracowników tych instytucji. Krążą legendy, że właśnie z instytucji finansowych informacje o wygranych dostają się do mafii.

Wygranie pokaźnej sumy pieniędzy z jednej strony daje poczucie bezpieczeństwa, ale z drugiej rodzi nowy całkiem nieznany strach o dzieci, o członków rodziny, przed porwaniem dla okupu, przed kradzieżą, włamaniem, itd.

Amerykanin Jack Wittaker wygrał w 2002 roku 314,9 mln dolarów, do ręki po odciągnięciu podatków dostał znacznie mniej. Kilka lat później w niewyjaśnionych okolicznościach zginęła jego wnuczka, a pięć lat jego córka. Milioner powiedział, że gdyby wiedział, że wygrana przyniesie jego rodzinie tyle nieszczęść, podarłby szczęśliwy los przed odebraniem pieniędzy.

W Polsce znane są podobne historie: budowlańca, który zastawił w lombardzie ślubną obrączkę, by kupić los w Lotto. Wygrał dwa razy, skreślając szóstkę, każda nagroda była warta ponad milion złotych. Jednak nie zdołał dokończyć budowy domu. Natomiast mieszkaniec Wydmin wygrał 13 milionów. Ukrył się przed rodziną, kupił synowi drogie auto…a ten rozbił się nim, jadąc zbyt szybko, poważnie raniąc współpasażerkę. Dostał 3,5 lata więzienia.

Pojawia się konieczność wyjazdu

Wielu wygranych, otrzymujących kilka milionów złotych (nie wspominając o 375 milionów, a tyle można wygrać w Eurojackpot w najbliższym losowaniu) decyduje się uciec.

Wystarczy „tylko” 4-6 milionów, by zapadła decyzja o przeprowadzce.

O nowym miejscu zamieszkania nierzadko nie informują znajomych, rodziny, przyjaciół. Wszystko po to, by móc rozpocząć życie w nowym miejscu, w miarę bezpiecznie, nie rzucając się w oczy i nie kusząc losu. W nowej miejscowości można uchodzić po prostu za kolejną osobę, która zamieszka w domu w bogatszej dzielnicy, a nie za Kasię czy Stacha, który trafił szóstkę i do którego ustawiają się „pielgrzymki potrzebujących”. Jak bowiem spojrzeć w twarz mamie trójki dzieci bez pracy, chorej nastolatce, miejscowej starszej pani, która ma marną emeryturę?

Nie da się przecież pomóc każdemu, a nawet wielka wygrana to nie studia bez dna. Jakie kryteria wziąć pod uwagę, komu pomóc, a komu niekoniecznie? I jak uniknąć rozczarowania ze strony tych, którym nie dało się pieniędzy? A może z nikim się nie dzielić i wyjść na sknerusa?

Zazdrość rodziny

Powiesz, że nawet wielka wygrana to nie problem, bo można pomóc całej rodzinie i ustawić każdego do piątego pokolenia?

Ciekawe wnioski rodzi historia Jeffreya Dampiera, który wygrał 20 milionów w loterii stanowej. Część wygranej zainwestował, resztę przeznaczył na pomoc rodzinie, sprawiając, że najbliżsi zaczęli dostatnio żyć. Pomógł finansowo rodzicom, rodzeństwu i szwagierkom.

Pomoc jednak była na tyle daleko idąca, że w pewnym momencie żona Jeffreya powiedział „dosyć”, nie zgadzając się na dalsze wysyłanie pieniędzy jej siostrom. Szwagierki wpadły w szał i jedna z nich Victoria wraz z chłopakiem uknuła podstęp porwania Jeffreya, by ten oddał im resztę pieniędzy, które ma. Stało się inaczej, chłopak Victorii zmusił, by ta strzeliła Jeffreyowi w głowę.

Podczas procesu zarówna szwagierka, jak i jej chłopak dostali dożywocie. Wyszło też na jaw, że sam Dampier nie był bez winy. Gdy Victoria miała 15 lat, a Jeffrey zaczął wpierać finansowo rodzinę, zaczął wykorzystywać seksualnie siostrę żony. Swoje zachowanie tłumaczył, że musi odreagować sytuację i stres związany z wygraną.

Wielkie wygrane zmieniają ludzi

Choć możemy się zarzekać, że nas wielka wygrana nie zmieni, że jesteśmy rozsądne i znamy siebie, to niestety bywa różnie. Psychologowie podkreślają, że nagłe wzbogacenie się to wielki sprawdzian, który trudno zdać na piątkę. Nie sposób zadowolić każdego. 

Pieniądze deprawują. Wiele osób zyskuje poczucie, że stają się ważniejsza od innych. Myślą o sobie jako jednostce nadrzędnej. Zyskują przekonanie, że można innych „kupić”, a sam fakt posiadania sporej ilości pieniędzy jest wystarczający, by wymagać od innych bezgranicznego szacunku i pokłonów w pas.

Stąd nie dziwią kłótnie, jakie pojawiają się między małżonkami po wygranej, rozwody, zdrady, problem z narkotykami i alkoholem.

Psychologie podkreślają, że największy problem z sukcesem finansowym mają osoby żyjące dotąd skromnie. Wielu z nich po wielkiej wygranej traci głowę. Nie umie rozsądnie zaplanować dalszego życia. Stają się rozrzutni, kupują zbyt drogie rzeczy, które generują ogromne koszty. Aż 10% z nich w maksymalnie 10 lat po wygranej trafia na ulice, bez środków do życia lub utrzymuje się z zasiłków.

Szokujące?

Wiliam Post, który w 1988 roku na loterii stanowej wygrał 16 milionów, prawie zginął z rąk rodzonego brata, który mu zazdrościł wygranej. Sam trafił do więzienia, gdy zadłużony, próbował zabić windykatora. Przed wejście do celi powiedział, że dzień wygranej był najgorszym w jego życiu. Gdyby mógł, wolałby nie wygrać tych pieniędzy.

Wygrana w loterii niszczy ludziom życie

  • Badania przeprowadzone w Ameryce pokazują, że milionerzy, którzy wygrali pieniądze w grach liczbowych nie są wcale szczęśliwsi od innych Amerykanów.
  • Połowa milionerów ma kłopoty z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości.
  • Większość milionerów rzuca pracę, nudzi się i traci pieniądze.
  • Tracą przyjaciół.
  • Przeprowadzono badanie wśród 35 tysięcy zwycięzców loterii Fantasy Five na Florydzie. Wynika z niego, że prawie co dziesiąty gracz w ciągu 5 lat od wygranej zostaje bez grosza w kieszeni.
  • Im większa wygrana, tym łatwiej o bankructwo.

Możesz to czytać i myśleć sobie, że co to za bzdury, że Ty umiałabyś dobrze zagospodarować wygraną.

Na pewno wielu osobom się to udaje. Jednak jest to wielka sztuka, która wymaga silnego charakteru i trzymania się dobrego planu działania. Warto mieć tego świadomość, gdy gramy podczas kumulacji i marzymy o naprawdę wielkich wygranych, bo paradoksalnie czasami lepiej byłoby wygrać mniejszą kwotę niż niewyobrażalną sumę, która całkiem i bezpowrotnie zmieni Twoje życie.

10 KOMENTARZE

  1. Dużo prawdy jest w tym, co piszesz i nie wiem czy chciałabym aż tyle wygrać. Chciałabym wygrać choć tyle, żeby wyjść na prostą, odnowić mieszkanie i wyciągnąć córki z hipoteki, ale do tego wystarczyłoby ostatnia piątka 😉 Sęk w tym, że ja bardzo rzadko gram, najczęściej w multi multi i o dużo mniejsze sumy 😀 Jak się człowiek sam nie dorobi ciężką pracą, to trudno w to uwierzyć, że się wygra taką fortunę 🙂

  2. Trochę namieszane jest w tych zdaniach: „Amerykanin Jack Wittaker wygrał w 2002 roku 314,9 mln dolarów, do ręki po odciągnięciu podatków dostał 314,9 milionów. Kilka lat później w niewyjaśnionych okolicznościach zginęła jego wnuczka, a pięć lat jego córka”…

    Z naszej polskiej perspektywy pojawia się również problem rozlokowania pieniędzy w bankach, bo gwarancje bankowe obejmują np. kapitał do wysokości 300 tys zł (nie pamiętam ile dokładnie, to tylko przykład). Pozostała kwota nie byłaby więc objęta gwarancją, dlatego trzeba by było rozkładać sumę na różne banki, a to już stwarza problemy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here