Dlaczego kobiety tak bardzo przejmują się opinią innych?

1736

Przestań się martwić tym, co ludzie mówią. I tak im nie dogodzisz, więc po co tracić czas na bezowocne próby. Słuchając cudzego gadania tylko niepotrzebnie się frustrujesz, żyjesz pod dyktando innych, zamiast myśleć o sobie. Na co ci ich aprobata, medal za to dostaniesz? Prawda, prawda, można tylko przytaknąć, by chwilę potem znowu powiedzieć sobie ‘stop!’, tylko dlatego, że czerwona lampka ostrzegła: a co sobie inni pomyślą?

Bo od tego nie da się uciec. Większość ludzi się tymi opiniami przejmuje, bo nie mieszka na pustyni. Nikt nie chce być wytykany palcami, wyśmiewany, poddawany surowej krytyce. Każdy chce uchodzić za atrakcyjną, fajną osobę. Tyle że czasami te chęci są ‘za bardzo’, do tego stopnia, że opinia publiczna steruje każdym krokiem. I niestety, przodują w tym kobiety.

Bez nas zginiesz

Mężczyźni również są uzależnieni od opinii otoczenia, niemniej dla kobiety to sprawa życia i śmierci. Znaczy – tak było w przeszłości, ale najwyraźniej nie udało się z tych atawizmów całkowicie wyleczyć. Dziewczyna zwykle była na czyjejś łasce, najpierw rodziców, potem pana małżonka. Społeczeństwo traktowało kobiety dość chłodno, więc oczywiście można było się na nie wypiąć, ale to rodziło pewne zagrożenia – gdy kobieta owdowiała i została sama z dziećmi, to niespecjalnie mogła liczyć na pomoc otoczenia, jeśli owo otoczenie miała wcześniej w głębokim poważaniu. A bez poparcia tych ludzi kobieta była bezbronna, bez grosza przy duszy i jakiejkolwiek szansy na to, by jakoś się w tym nieszczęściu odnaleźć. Krótko mówiąc, od przychylności grupy bardzo często zależało jej życie. Oraz życie jej potomstwa. Logiczne zatem, że stawanie okoniem kompletnie się nie opłacało.

opinia innych

I nie do końca opłaca się dzisiaj. Kobiety potrafią już same zadbać o siebie, ale wciąż pragną być częścią grupy. Boli je odtrącenie, bo to nie tylko upokorzenie, ale i społeczna degradacja, utrata statusu. Nie to, że mężczyźni podobnych dylematów nie mają – bo mają. Tyle że dla nich straszną porażką będzie odrzucenie przez grupę, do której aspirują, resztę ludu łatwiej im zignorować. Kobiety przejmą się każdą opinią, również jakichś totalnie postronnych osób, które przez przypadek znalazły się w ‘polu rażenia’.

Kobiece przywiązanie do opinii publicznej bierze się też z tego, że kobiety… więcej mówią. A więc i więcej słyszą. Faceci często nie zdają sobie sprawy z tego, co inni myślą, bo te myśli do nich nie docierają. No i widzą mniej szczegółów, nie wychwytują tych pozawerbalnych drobiazgów, dlatego wiele rzeczy nawet im do głowy nie przyjdzie. A kobiecie nie tylko przyjdzie, ale jeszcze będzie umiała to ubrać w słowa, i to zjadliwe, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nic dziwnego, że kobiety, świadome tej siły, wolą się mieć na baczności.

Myślę, że powinnaś…

Kobiety panicznie boją się odtrącenia, co prowadzi do kolejnej zależnościzbyt poważnego traktowania cudzych sugestii. Niby zawsze wszystko wiedzą najlepiej, ale to się sprawdza głównie w kontaktach damsko-męskich. Poza tym obszarem kobiety tracą pewność siebie i wcale nie uważają, że ich zdanie jest najsłuszniejsze. Wręcz przeciwnie, bardzo pragną, by ktoś mocno je zapewnił, że robią dobrze. I przy okazji doradził coś od siebie. Dlatego każda babska nasiadówka kończy się klasycznym: no to co według was powinnam teraz zrobić?

Tak właśnie koleżanki, mama albo ciotki stają się trzecim członkiem związku. Mówią co zrobić, czego odmówić, co powiedzieć, a co lepiej przemilczeć. Nie muszą zresztą niczego doradzać, a i tak będą miały wpływ, poprzez wymianę doświadczeń. Dziewczyny bardzo drobiazgowo analizują swoje przygody z facetami, no a co można później zrobić z tak bogatym materiałem? Oczywiście przyłożyć do swojego życia i porównać, następnie wprowadzić stosowne zmiany. I mogą się te zmiany niezbyt podobać, no ale skoro reszta tak robi, coś w tym musi być.

Ma to zresztą i swoje dobre strony. Na przykład, w trakcie badań nad przedsiębiorczością kobiet zauważono, iż właścicielki firm bardzo często decydowały się na ten krok właśnie pod wpływem namowy otoczenia – gdyby nie zachęta i słowa wsparcia od bliskich, w wielu przypadkach pewnie by się na to nie odważyły, choć jak najbardziej miały ku temu predyspozycje. Podobnie jest w różnych kryzysowych sytuacjach – to kobietę łatwiej namówić, żeby poszła do lekarza, bo to znamię na skórze wygląda dość groźnie, szybciej przekona się ją do leczenia z nałogu czy depresji, to ona prędzej weźmie sobie do serca, że swoim zachowaniem krzywdzi najbliższych ludzi.

Kobieca cześć nie ma ceny

Perswazja otoczenia jest też w stanie wybić kobiecie z głowy różne głupie wybryki. Panie są z reguły dużo bardziej powściągliwe, jeśli chodzi o robienie rzeczy ‘nieprzyzwoitych’. Zerowe zaskoczenie, kobiece grzechy są bowiem znacznie mocniej potępiane.

Przez długie wieki to właśnie reputacja, obok urody i posagu, była jedyną naprawdę wartościową rzeczą, jaką kobieta mogła się szczycić. Panicz mógł spłodzić dziecko ze służącą, zrujnować się przy kartach, wdać w gorszącą awanturę. Jego siostra absolutnie na takie wybryki pozwolić sobie nie mogła, musiała być kryształowa. Oczywiście, mężczyzn też obowiązywały konwenanse i złe zachowanie mogło przekreślić szanse na wielką karierę i żonę z dobrego domu, niemniej nie byli oni oceniani aż tak rygorystycznie. Choćby dlatego, że wiele rzeczy mogli robić ‘nieoficjalnie’ i przysługiwało im prawo do wyszumienia się.

Skompromitowany facet miał mimo wszystko łatwiej. Jeśli posiadał pieniądze, wystarczyło się gdzieś wyprowadzić i zacząć życie od nowa. Majątku brak? Można było rzucić się w wir przygód, wyjechać na drugi koniec świata i zdobyć tam sławę oraz duże pieniądze. Zawsze gdzieś tam były jakieś szanse na zrehabilitowanie się w oczach towarzystwa. A co mogły kobiety? W zasadzie tylko upaść. Ich skalane dobre imię hańbiło całą rodzinę, co prowadziło niekiedy do radykalnych czynów – ofiarą zabójstw honorowych były i stale są przede wszystkim młode kobiety, które dopuściły się czynu niemoralnego.

W naszej kulturze do tak drastycznych przypadków nie dochodzi, ale podwójne standardy moralne są widoczne gołym okiem. Nie ma równego traktowania, kobiecie częściej czegoś nie wypada robić, a jak ją poniesie, to mocniej dostanie po głowie. Kto bardziej zgorszy: pijany facet czy kobieta? Kogo bardziej się potępi: kobietę, która zostawiła rodzinę, czy faceta alimenciarza? Mężczyzna ze szarganą opinią może się nawrócić i jeszcze będzie za to hołubiony, kobieta z wątpliwą przeszłością to już zawsze będzie TA kobieta.

Pomyśl o innych

Pewnie byłoby łatwiej z tym odkupieniem win, gdyby kobiety umiały zawalczyć o swoje. A ciągle jeszcze mają z tym kłopot. Dziewczynek nie uczy się śmiałości, przytłumia się ich przebojowość, raczej przekazuje się mądrości w stylu ‘pokorne cielę dwie matki ssie’. Dorastająca kobieta zaczyna rozumieć, że nie powinna się wychylać, a żeby się nie wychylać, trzeba wpierw wiedzieć, co inni myślą i są w stanie zaakceptować. Robienie czegoś wbrew zasadom budzi w najlepszym razie mieszane uczucia, a jeśli to uczynki naprawdę ekstrawaganckie, od razu lecą pomyje.

I od małego wbija się dziewczynki w ogromne poczucie winy. Wciąż żywe jest przekonanie, iż kobiety są milsze i wrażliwsze od mężczyzn, więc siłą rzeczy nie wszystko do nich pasuje. Ale nawet zakładając, że kobiety istotnie są delikatniejsze, to jeszcze nie znaczy, że są takie na okrągło. Tego jednak się od nich oczekuje i każde odstępstwo ‘od normy’ spotyka się z niezrozumieniem. Oraz zarzutami typu: dziewczynka tak się nie zachowuje, robisz wielką przykrość mamie i tacie. Kobiety uczą się udawania, bo przecież nie chcą, by innym było smutno z ich powodu. I nie chcą uchodzić za wredne, nieczułe babska, dlatego starają się zadowolić wszystkich dookoła, nawet kosztem siebie. Żeby się tylko nie narazić, nie wywołać kłótni, nie skrzywdzić proszącego.

Kobieca samoocena w bardzo dużym stopniu zależy od tego, jak reszta świata ją postrzega. Dopóki nie będzie aprobaty z zewnątrz, jest się beznadziejnym głuptasem. Nawet nie bardzo wypada samej się pochwalić swoimi osiągnięciami, bo to pycha, a kobieta ma być skromna. Trzeba poczekać, aż inni coś zaaprobują, i starać się z całych sił, by trafiać dokładnie w ich gusta. Udało się? Można spokojnie odetchnąć i podziękować potulnie z uśmiechem.

Uśmiech jest i wtedy, gdy wcale nie czuje się powodu do radości, wręcz przeciwnie, no ale opinia publiczna wzięłaby to za fochy. Jak się rzekło, kobieta jest miła, uczynna i dobra dla bliźnich, dlatego nie uprawia dąsów, gdy coś nie idzie po jej myśli – grunt, że idzie po myśli innych. Głupi, seksistowski żarcik? Hahaha, oczywiście że będzie odpowiednia reakcja, żeby czasem ktoś nie wziął za nadętą krowę bez poczucia humoru albo waleczną feministkę. Irytujące, prowokacyjne zaczepki? Nie, żadnej gniewnej odpowiedzi nie będzie, bo jeszcze padnie ‘pewnie masz okres, co?’. Cięta obrona własnego zdania nie zostanie wyartykułowana, nie warto, w zamian tylko się usłyszy, że jest się wredną suczą. Kobieta po prostu tak bardzo boi się łatki agresywnego, niesympatycznego babiszona o feministycznych zapędach, że przymknie oko na każdą złośliwość i podłe zachowanie, byle tylko komuś nie przyszła do głowy ta straszliwa riposta. Po co, lepiej udawać, że jest wszystko ok. Przynajmniej nie obgadują i nie dorzucają epitetów.

Ech, te emocje…

Swoje trzy grosze dorzuca natura. Kobiety w większym stopniu niż mężczyźni kierują się emocjami i kiedy o czymś myślą, znacznie trudniej jest się im od tego emocjonalnego ładunku odciąć, no tak działa kobiecy mózg. Jest problem, by przeanalizować coś ‘na zimno’, a to zwiększa podatność na manipulacje i każe się przejmować bzdurami. Dodać do tego jeszcze słynną tendencję do dzielenia włosa na czworo i dramat gotowy, jest analizowanie poszczególnych słów, gestów, uśmiechów, zawsze z wyborem najgorszej opcji. Facet w takiej sytuacji, jeśli nie jest to dla niego coś naprawdę ważnego, machnie ręką i zapomni o historii. Kobieta będzie drążyć i zamęczać się wyrzutami sumienia. I żeby nie drążyć w przyszłości, na wszelki wypadek kolejnym razem wstrzyma się przed niestandardowymi zachowaniami.

I czy to te różnice w mózgu, czy kwestia wychowania, faktem jest, że mężczyźni rzadziej czują się winni. W związku z tym mniej ich obchodzi co ktoś tam sobie pomyśli, zwłaszcza ktoś obcy i nieznaczący. A kobieta przejmie się nawet tym, że swoimi krótkimi szortami uraziła sąsiadki mieszkające pięć klatek dalej albo że odfuknęła nieznanej pani podczas przepychanki na schodach w przejściu podziemnym. I będzie tym żyła nawet kilka tygodni.

Kobiety same się tej cenzurze poddają, bo chcą być idealne, super-fajne, oklaskiwane na każdym kroku. Po co? Wydaje się im, że w ten sposób, spełniając wyśrubowane standardy, zyskają wreszcie szacunek i uznanie otoczenia, bez względu na jego skład osobowy. Dlatego wolą odpuścić marzenia niż narazić się na krytykę towarzystwa. Będą się spotykać z ludźmi, których nie znoszą, jedynie dlatego, że to dobre dla reputacji. Nie rzucą żadnym szalonym pomysłem z obawy o reakcję otoczenia. Nic po swojemu, bo wiecie, jeszcze założą szkarłatną literę.

7 KOMENTARZE

  1. Ja kiedyś byłam taka, że wszystkim sie przejmowałam, co powiedzą inni, jak na mnie będą patrzeć itp. Ae teraz na szczęście zmieniłam swoje myślenie i decyduje o sobie, a to co inni o mnie myślą to nie moja sprawa, ważne żebym ja była szczęśliwa 🙂

  2. Podwójne standardy moralne…. Gdzieś tam w naszych głowach tkwi, że my coś musimy, panowie nie koniecznie… To i dobrze ale i źle, bo zbyt często zatrzymujemy się w pół kroku przejmując się opinią innych. Mam już trochę lat a jeszcze się tego nie oduczyłam, choć się staram. Fajnie, że pisze o tym, wtedy łatwiej sobie potwierdzić w głowie że inne panie też tak mają 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here