Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? Nie bądź Kopciuszkiem!

26
9539

Od dzieciństwa wbija się nam do głowy, by być miłą, uczynną i pracowitą. Pokazuje się nam Kopciuszka, który z pokorą szorował podłogi, z uśmiechem na twarzy odpowiadał na złośliwości przybranych sióstr i był na każde zawołanie, zadowalając wszystkich i nie myśląc o sobie. Karmi się nas bajkami o rycerzach na białych koniach, którzy wybawiają z tarapatów zamknięte w wieży księżniczki. Wmawia nam się, że mamy być skromne, a szczęście nas odnajdzie. I tak dorastamy, wierząc, że w końcu nadejdzie ta chwila – On nas uszczęśliwi i będzie jak w bajce. I nawet czasami się udaje. Tylko bajka się kończy wraz ze znalezieniem ukochanego. Nikt nie mówi, co jest dalej. Bo to już nie jest bajka. Zaczyna się prawdziwe życie, w którym liczą się inne wartości, asertywność, niezależność, umiejętność walki o swoje. I okazuje się, że wcale nie chodzi o to, by być Kopciuszkiem, ale znającą swoją wartość zołzą. Z tej oczywistej prawdy, którą większość z nas odkrywa zbyt późno, wziął się fenomen kultowego poradnika: „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?”

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? Światowy bestseller, który mówi prawdę

Można wiele pisać o książce Sherry Argov – „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy”, złego i dobrego, nie da się jednak odmówić wyłożonym tam tezom słuszności. Mężczyźni kochają zołzy, wielbią je i to właśnie z nimi zdradzają swoje żony. To dla nich skoczą w ogień i to je będą wielbić, jeśli zaczną budować z nimi związek.

dlaczego mężczyźni kochają zołzy

Dlaczego?

Bo zołzy są ciekawe, tajemnicze, są źródłem inspiracji. Zołza się lubi, ba, ona nawet siebie kocha, szanuje, dlatego inni też traktują ją poważnie. Nawet nie próbują nią pomiatać czy wypowiadać się o niej lekceważąco, bo wiedzą, że ona sobie na to pozwoli.

Zołza to kobieta, która nie popełnia klasycznych błędów

Mężczyźni mogą co prawda żenić się z dobrymi, pięknymi „księżniczkami”, ale szybko się nimi nudzą. Nikt nie lubi być zagłaskiwany na śmierć i nikt nie docenia poświęcania się. Nadmiar dobroci jest gorszy od kłótni co jakiś czas. Prawda jest taka, że bycie za dobrą nigdy się nie opłaca, a na pewno nie jest to dobry pomysł na budowanie związku.

Kobieta, która jest zbyt miła, studzi w nim cały zapał. Mężczyznę ogarnia znużenie, jeśli w osiągniecie celu włożył niewiele wysiłku.

Wyręczanie mężczyzn, rozpieszczanie, podawanie się jak na tacy, co najwyżej spowoduje, że on przestanie doceniać to, co ma. A my powtórzymy ten sam błąd, który ma na sumieniu wiele kobiet. W konsekwencji nie będziemy mogły doprosić się mężczyzny o wstawienie szklanki do zmywarki. On będzie udawał, że włączenie odkurzacza to szalenie trudne zadanie, a umycie okien wymaga opracowania nowoczesnych metod, niewymagających kiwnięcia palcem.

Nikt, w żadnej dziedzinie życia, nie szanuje darmochy ani jałmużny.

Po co on ma się starać, skoro od pierwszych dni bycia razem kobieta wysyła mu sygnał, że jest ważniejszy, że jego potrzeby mają charakter priorytetowy, a jej pragnienia można uwzględnić, jeśli starczy na to czasu, czyli w konsekwencji właściwie nigdy.

Podwaliny związku buduje się od pierwszego dnia.

Codziennie słyszy się o kobietach skarżących się na to, że ich mężczyzna się nie wykazuje, nie angażuje się w opiekę nad dziećmi, sprzątanie, gotowanie. Skala problemu jest ogromna. Podział obowiązków jest powodem kłótni co trzeciej pary (!), często również powodem rozwodów. Innymi słowy co trzecia z nas czuje się jak sprzątaczka, praczka, niewolnica….a nie szczęśliwa, doceniona i szanowana kobieta.

Jeśli zołza musi wybierać między własną godnością, a utrzymaniem związku
na pierwszym miejscu zawsze stawia swoją godność.

 

26 KOMENTARZE

  1. uogólnienia jak zwykle „bardzo dobrze wyglądają” i spotykają się z poklaskiem.
    traktowanie związku jako „przepychanki”, kto mocniejszy, kto bardziej/więcej/mocniej sprawia, że kiedyś pęknąć musi, bo jedna ze stron nie wytrzyma tego napięcia i struna pęknie – ku łzom obu stron, bo nie wierzę, że ludzie związali się ze sobą „przez pomyłkę” – coś czuli, coś widzieli i to coś pchnęło ich we wspólnotę – zołza? jeśli była taką przed ślubem, to wszystko jest ok – widziały gały co brały – zmiana w trakcie MUSI mieć jakieś powody i konsekwencje – a cierpi co najmniej dwoje, bo po drodze pojawiają się pisklęta, które swój rozum też mają, a oczka uważniejsze od dorosłych.

  2. Jestem zołzą jak mało i do tej pory mnie kochało dwóch facetów (przynajmniej o tylu wiem :D) Z jednym byłam pięć lat, za drugiego wyszłam za mąż 😀 więc ta zołzowatość mi wyszła na dobre ^^

  3. Chyba muszę sięgnąć po tą książkę. Ja ciągle uczę się życia w związku małżeńskim i myślę że całe życie będę to robić. Nie chcę być do końca zołzą ale i też nie chce być nudną księżniczką – może złoty środek wystarczy by być razem szczęśliwym ?

  4. Facet ktory jest inteligenty i ma przyslowiowe jaja woli zolze bo szuka partnerki a nie lalki barbie. Za to ci niedowartosciowani szukaja ksiezniczki przy ktorej poczują sie dowartosciowani…..a ze w tedy ślepy kulawego prowadzi to sie wytnie hahaaa

  5. Facet ktory jest inteligenty i ma przyslowiowe jaja woli zolze bo szuka partnerki a nie lalki barbie. Za to ci niedowartosciowani szukaja ksiezniczki przy ktorej poczują sie dowartosciowani…..a ze w tedy ślepy kulawego prowadzi to sie wytnie hahaaa

  6. Kiedyś czytałam i nawet byłam zachwycona tą ksiązką i uwaga wprowadzałam te porady w życie. Często myli się pojęcie zołzy z po prostu chamskością. Teraz na pewno tych porad bym nie stosowała. Mój pierwszy związe się posypał (całe szczęście, ale to była dobra lekcja dla mnie i moglam wyciągnąć wnioski) a mój drugi związek czyli obecny opiera się na zupełnie innych zasadach i jestem bardzo szczęśliwa, półtora miesiąca po ślubie a za kilka dni wybije nam rok chodzenia ze sobą 🙂
    Powiem tak, każdy facet jest inny i nie każdemu spodobają się Twoje ‚zołzowate humorki”, ale jak na takiego trafisz kto lubi bawić się w kotka i myszkę to pewnie będzie zadowolony.

    • Ja bycia zołzą nie traktuje jako bycia humorzastą pannicą. To jednak coś innego. Cieszę się, że Twój związek jest udany. Życzę Ci wszystkiego dobrego!

  7. Kurcze, trzeba to powiedzieć głośno – nie raz byłam świadkiem jak facet coś robił a babeczka dosłownie wyrywała mu robotę z rąk krzycząc, że ona zrobi to lepiej. Nie ma się co potem dziwić, że my samowystarczalne feministki na polu bitwy ze śmierdzącymi pieluchami, brudnymi garami czy zakupami zostajemy same. Świetny post! 😀

  8. Uśmiecham się czytając ten tekst. Wiele lat temu przeczytałam tą książkę i jeszcze „Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy” i wiele z nich wyniosłam. Ja zdecydowanie nie należę do spolegliwych, gotowych do zawłaszczenia dam:) Pozdrawiam ślicznie!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here