Dlaczego mężczyźni na żony wybierają „porządne” kobiety?

16
6315

Nie od dziś wiadomo, że mężczyzna na żonę wybiera kobietę ‘porządną’. Pod tym pojęciem kryją się różne cechy, ale najważniejsza jest chyba ‘cnotliwość’. Jasne, mamy XXI wiek, mało kto na serio oczekuje od dwudziestoparolatki dziewictwa, niemniej powściągliwość w sprawach seksu jest wysoce wskazana, ponieważ według wielu tylko wstrzemięźliwa kobieta ma zasady, co oznacza, że jej przyszły mąż nie będzie z trwogą wypatrywał w buzi dziecka rysów sąsiada.

By do takich krępujących sytuacji nie dochodziło mówią, że trzeba kobiecą seksualność ujarzmić. Najłatwiej tego dokonać wmawiając, że kobieta to tak naprawdę seksu nie potrzebuje. W jej naturze jest skromność i oddanie, dlatego może ona cierpliwie czekać na tego jedynego. I tak powstaje masa teorii, które w większym stopniu opisują męskie wyobrażenia o idealnej partnerce, niż cokolwiek mówią o prawdziwej naturze kobiety.

Tylko dla mnie

Zamiłowanie do seksu, według wielu, uwłacza kobiecie i obniża jej wartość. Jeśli kobieta niespecjalnie się kryje ze swoim życiem erotycznym, jest zbrukana, nadgryziona, zużyta, przechodzona, puszczalska. Zadawać się z taką można tylko dla zabawy, nigdy na poważnie, bo kto by chciał dojadać resztki po innych. Oczywiście, to nic złego, że chce się wartościowego partnera, który się szanuje. Dziwi jednak przekonanie, że kobieta uprawiająca seks często i z różnymi mężczyznami na pewno tego szacunku do siebie nie ma.

To myślenie bierze się zazwyczaj stąd, że według wielu mężczyzn kobieta aż tak wielkich potrzeb seksualnych nie ma, a już na pewno nie chodzi do łóżka bez miłości. A skoro tak, to sypiając z wieloma, robi to wbrew sobie, żeby się facetom przypodobać, coś od nich uzyskać, dowartościować się, złapać na dziecko. Nigdy nie dlatego, że po prostu to lubi i mimo częstych kontaktów wciąż może być wybredna.

Tak się utarło, że dostępność seksualna mówi o kobiecie niemal wszystko. I poniekąd można to myślenie zrozumieć, ponieważ za marzeniem o cichej dziewicy stoi życiowy pragmatyzm. Od zarania dziejów mężczyźni bali się kobiecej zdrady, tego, że będą musieli wychowywać cudze potomstwo. Dlatego ‘na poważnie’ bezpieczniejszą opcją była kobieta o mniejszym temperamencie, bardziej ułożona, grzeczna, o mentalności kury domowej. A po wrażenia można było w razie konieczności udać się do rozpustnej kochanki.

Kobiecie wystarczy trzymanie za rękę

Sęk w tym, że nie żyjemy już w jaskiniach. Jest antykoncepcja, testy na ojcostwo. Pewne pierwotne instynkty w nas zostały, ale mimo wszystko, masa rzeczy się od tego czasu zmieniła. Cóż, w temacie seksualności twardo obstaje się przy tradycji. Kobieta musi maskować swoją seksualność, w przeciwnym razie wyjdzie na łatwą, której nikt nie szanuje. A że większość kobiet na pewnym etapie swojego życia chce związać się na stałe z mężczyzną, to pilnuje, by jej reputacja nie była zagrożona. Niekoniecznie oznacza to rezygnację z cielesnych uciech, często to po prostu staranna dbałość o dyskrecję i perfekcyjne odgrywanie roli ‘porządnej dziewczyny’.

Takie zachowanie utrwala te stereotypowe podziały, że faceci to nienasycone zwierzęta, za to kobiety są powściągliwe i zaprogramowane na aseksualną romantyczność, zaś te obnoszące się ze swoją seksualnością to wyrzutki, kobiety bez klasy, specyficzna grupka panienek, która wyewoluowała chyba tylko po to, by spragnieni ostrej zabawy panowie mieli z kim się wyszumieć przed ślubem.

Oczywiście, ogólnie rzecz biorąc, kobiece podejście do seksu rzeczywiście jest troszkę inne. Strach przed niechcianą ciążą i chorobami wenerycznymi, do tego większe ryzyko, że przypadkowy partner seksualny zrobi krzywdę, to powody, dla których kobieta mniej chętnie wikła się w przelotne romanse.

Statystycznie kobiety o seksie myślą rzadziej, mają też trochę dłuższą i bardziej krętą drogę do łóżkowej satysfakcji. Nie znaczy to jednak, że każda dziewczyna chce szybko wyjść za mąż, do łóżka idzie dopiero gdy się zakocha i wystarcza jej jeden kochanek przez całe życie, ale w zbiorowej świadomości taki właśnie stereotyp funkcjonuje. Kobieta nie musi się wyszumieć, powinna za to ze zrozumieniem odnosić się do męskich wybryków.

Mogłaś uważać

Teza, że kobieta seksu nie potrzebuje, jest niezwykle wygodna, bo pozwala zepchnąć całą odpowiedzialność za tę sferę na płeć żeńską. Mężczyźni, tacy niezawodni i myślący, nagle okazują się niezdolni do kontroli. Kobieta przeciwnie, doskonale wie, jak nad chuciami zapanować, jej nie spala zwierzęce pożądanie. Dlatego to kobiety są ‘strażniczkami moralności’, bo jeśli one będą się dobrze prowadziły, całe społeczeństwo pozostanie wierne wartościom, w myśl słynnego powiedzonka o psie, który jak mu nie dadzą, to sam nie weźmie.

To kobiety winne, że facet zdradza, bo jedna zaniedbała obowiązki małżeńskie, a druga skusiła. Zaszła w ciążę i została samotną matką? Zaskakująco rzadko piętnuje się za to mężczyzn, on przecież tylko korzysta z życia, a że głupie baby same do łóżka się pchają… Sama sobie winna, mogła się pilnować, mogła uważać, mogła być rozsądniejsza. Nie pomyślała, ma za swoje. A nie pomyślała, bo chcica zamroziła jej mózg – takie właśnie są konsekwencje tego, gdy kobieta zapomni, do czego została stworzona.

Zresztą, same kobiety na każdym kroku podkreślają: nie jesteśmy parą gadających piersi, nie róbcie z nas seksualnych przedmiotów! Stąd łatwo wysnuć radykalny wniosek – seks jest dla kobiet mało istotny. Służy głównie jako waluta, tym się faceta urabia, manipuluje nim, by robił określone rzeczy, na które on na pewno sam z siebie nie miałby ochoty. Jak bardzo to jednostronne, widać po popularnym słownictwie: on ją miał, on ją zaliczył, dobrał się do majtek, a ona mu dała, sprzedała się, puściła. Nawet gdy ujmie się temat bardziej romantycznie, to też wychodzi, że on zdobył, a ona uległa i się oddała. Z tych słów jasno wynika, że kobieta idąc do łóżka, traci coś bardzo cennego, oddaje bezpowrotnie ważną cząstkę siebie, logiczne więc, że gdy będzie zbyt hojna, przestanie mieć dla innych jakąś wartość.

Lubisz to, co? Widać, że lubisz

‘Wycena’ kobiety na podstawie jej seksualności może dziś budzić wielkie oburzenie, ale też nie jest to tak zupełnie bezpodstawne. Przez bardzo długi czas to mężczyzna dostarczał środki do życia, działał publicznie, robił karierę, kobieta tak naprawdę mogła wnieść do związku jedynie swoją urodę i właśnie dziewictwo, dając mężowi przyjemną świadomość, że zdobył ‘coś’, czego nigdy nikt inny nie posmakował.

Dzisiaj takie podejście wydaje się nie mieć większego sensu, ale okazuje się, że nauki przekazywane współczesnym dziewczynkom wcale tak bardzo nie odbiegają od tego, co słyszały ich przodkinie. Dobre prowadzenie się to wciąż wysoko oceniany przymiot, oczywiście tylko u kobiet, mężczyzna jak najbardziej może zbierać doświadczenie. Dziewczyny zewsząd słyszą: żaden cię nie zechce jak będziesz łatwa, zabawi się tylko i popsuje opinię, pamiętaj, może i Marilyn Monroe śni się chłopom po nocach, jednak na żonę biorą porządną Jackie, a Marilyn skończyła jak skończyła.

Podobne rzeczy słyszą też chłopcy i wielu z nich stosuje taki podział w dorosłym życiu, na panny do łóżka i kobiety na żonę. Przy takiej kategoryzacji wybujały popęd seksualny wydaje się czymś nienormalnym, niegodnym prawdziwej kobiety. Owszem, w znajomościach bez zobowiązań wygląda to fajnie, seksowne i temperamentne babeczki robią wrażenie, ale niemal zawsze obok tego zachwytu pojawia się nutka pogardy. Ależ ona to lubi, jaka niewyżyta, taka napalona, ohohoho! Świetnie, świetnie, jednak bądźmy szczerzy, takiej dziewczyny nie przedstawisz mamie. Co to mówi kobiecie? Lepiej być w tych kwestiach bez zarzutu.

Tak, znowu boli ją głowa

Czyli gdy kobieta gardzi seksem jest lepiej? No oczywiście, że nie. Brak seksu czy też kiepski seks to częsty powód do męskich narzekań. Bo facet lubi, gdy dziewczyna jest grzeczna, ale już przy nim konkretnie ma być bardzo niegrzeczna. A jeszcze lepiej, gdyby poszła na całość i przed niczym się nie wzbraniała.

Tyle tylko że kobiety, które wezmą sobie mocno do serca te przestrogi o nieszanowanych latawicach, tak mocno tłumią swój wewnętrzny popęd, że nie bardzo wiedzą jak się odnaleźć w łóżku, gdy już do niego trafią. Nauczone tej skromności w ogóle nie potrafią mówić o swoich potrzebach seksualnych, wstydzą się ich, wszystko co ponadstandardowe wydaje się im wynaturzeniem. To z kolei prowadzi niektórych facetów do kolejnego krzywdzącego wniosku – skoro ona się czegoś nie domaga, to znaczy, że tego nie potrzebuje. Albo po prostu jest oziębła, bo wielu mężczyznom po prostu nie mieści się w głowie, że jak to, on taki wytrawny kochanek, doświadczony, stworzony do roli dominatora i przewodnika, robi coś źle.

Dzisiaj zaspokajanie kobiecych potrzeb wydaje się nawet trudniejsze, bo choć dostęp do fachowej literatury jest nieporównanie większy, to jednak spora część facetów, zwłaszcza młodych, ani myśli sięgać po książki i swoją wiedzę na temat seksu czerpie po prostu z porno. A filmy dla dorosłych kręcone są niemal wyłącznie z męskiej perspektywy, przez co w realnym życiu niejeden mężczyzna jest przekonany, że kobieta stworzona jest do zaspokajania wszelkich, najbardziej wyuzdanych zachcianek, o swoje praktycznie się nie dopomina, jest zawsze gotowa dla swojego pana i największą przyjemność ma wtedy, gdy zadowoli jego, nie siebie.

Dlaczego ona zdradziła?

Piętnowanie naturalnych reakcji wpędza kobiety w poczucie winy, ale szkodzi też samym facetom. Stąd te paradoksy, których mężczyźni nie rozumieją i chętnie tłumaczą brakiem kobiecej logiki, chociaż najczęściej to wina właśnie tego odgórnego narzucania kobietom, jakie powinny być. Skoro bowiem mężczyźni tak cenią cnotliwe skromnisie, to kobieta, gdy jej bardzo zależy, często udaje skromną, by dobrze wypaść w oczach ukochanego. Nie opowiada o seksualnej przeszłości, ukrywa swoje preferencje, jeśli wydają się one zbyt odważne, nie zachęca do pikantniejszych zabaw.

Nierzadko tłumi swoją namiętność, mimo że o niczym innym nie marzy jak właśnie o takim dzikim, szalonym seksie, po którym cały blok wychodzi na papierosa. Milczy, bo się boi, że on się wystraszy, że sobie pomyśli coś nieprzychylnego, zacznie ją podejrzewać o niecne uczynki i zbyt bujną przeszłość, stanie się zazdrosny o to, z kim się tego wszystkiego nauczyła i w konsekwencji piękny związek się rozpadnie. A ona bardzo tego nie chce. Jeśli ma szczęście, trafi na mężczyznę, który pomoże się jej otworzyć. Jeśli nie, pozostanie ze swoimi pragnieniami sama, zaczytując się w Greyach i pamiętnikach Fanny Hill. Może się też zdarzyć, że da upust swoim emocjom z przypadkowym słodkim draniem, właśnie dlatego, że jej na nim nie zależy, więc nie boi się pokazać mu swojego prawdziwego oblicza. Oblicza, które mógłby poznać ukochany mężczyzna, gdyby tylko miał prawdziwe pojęcie o kobiecej naturze i nie gardził tak bardzo ‘rozwiązłością’.

16 KOMENTARZE

  1. Kobieta, która ma wielu partnerów to puszczalska, ale facet który ma wiele partnerek to zdobywca 😉 To zdanie chyba nigdy nie straci na aktualność, ponieważ w nas głęboko jest zaszczepiona ta „skromność”, to się chyba dziedziczy. Ja choć bardzo tolerancyjna również miałam w swoim życiu jednego partnera, z nim był pierwszy raz i z nim jestem do dziś. Nudy nie ma, bo o związek trzeba dbać, więc przygód nie szukam (no i myślę że on tez nie :D)

  2. Znam wiele par ,kiedy on byl jej pierwszym,ale po slubie byli nastepni i znam wiele kobiet ,,wyzwolonych,, zanim poznaly swoich malzonkow ,ktore sa najwierniejszymi zonami.

  3. Bardzo dobry tekst . Z ubolewaniem zgadzam się z autorką. A szkoda , że mężczyźni nie chcą widzieć w kobiecie i żony i kochanki . Gdyby tak było nie szukaliby nikogo na boku. I świat byłby piękniejszy i byłoby więcej szczęśliwych par. Za mało rozmów i za mało zaufania.

  4. À potem Niszcza im zycie , bo one w swoje dobroci wiedza naiwnie i znosza cierpliwie wszystkie upokorzenia , à gdy oprzytomnieja okazuje Sie ze nie Maja nic sa jak ptak bez gniazda ,

  5. Kobieta aby mieć wielu partnerów musi tylko nogi rozłożyć, a facet żeby mieć wiele partnerkę musi się starać o zasoby i pozycję społeczną. Faceci w większości wiedzą swoje i pomimo zapewnień( kobiety kochają być okłamywane) uważają portale randkowe i aplikacje(NACHALNA REKLAMA), za alternatywę agencji towarzyskich.

  6. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Lepiej zyc niz robic cos bo poprostu wypada. Zadna osoba nie jest swieta… Wazne zeby umiec zyc czasem terazniejszym a nie przeszlym. Samotni rodzice znajduja sobie nowych partnerow bo nie warto rozkminiac co bylo tylko otrzepac sie i isc do przodu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here