Dlaczego nie szanujemy pracy w domu?

4

Prowadzenie domu to masa obowiązków, do których można podchodzić z większym lub mniejszym zaangażowaniem. Na pewno samo się nie zrobi. Jednak problem jest taki, że nawet jak jest zrobione, mało osób to widzi. Gdy jednak nie jest zrobione, widzą wszyscy. I narzekają jednym głosem.

Kolejny paradoks? Mało kto chce sprzątać, gotować i ogarniać dom. Jednocześnie jest to najmniej wdzięczna praca. Niedoceniana. Skoro kobiety uciekają z domu do pracy, to wydawać by się mogło, że te, które zostają w nim dłużej powinny być noszone na rękach. A nie są…

praca w domu

Bo w Polsce „siedzenie” w domu jest oznaką ograniczenia. W Ameryce kobiety chełpią się, że nie muszą pracować. Housewife odwożą rano dzieci do szkół/przedszkoli, a potem umawiają się na kawę, paznokcie, jadą na zakupy. Nie spieszą się. Mówią z dumą, że nie muszą pracować.

W Polsce jest całkiem na odwrót.

Z różnych powodów…. Bo warto być niezależną. I trudno z tym argumentem dyskutować. To prawda, po prostu. Bo świetnie mieć własne pieniądze i nie prosić się o parę złotych na podpaski. Bo te, co zostają w domu, to mają na pewno niskie ambicje.  Czy na pewno? Ostatnio doszedł kolejny argument. Polityczno-finansowy, z piątką na czele. Już się nie dziwią, że „zrobiła sobie dużo dzieci”, bo już wiedzą, że to „dla kasy, żeby nie pracować, na pewno tak, nie inaczej”.

A ja Wam powiem tak, same sobie to robimy. I czas z tym wreszcie skończyć!

Same sprawiamy, że mało kto docenia trud pracy w domu

  • bo zbyt wiele z nas robi w domu wszystko, uważając, że tak naprawdę to „nic”, nie skarżymy się, nie motywujemy mężczyzn, uważamy, że zrobimy to lepiej lub po prostu straciłyśmy nadzieję, że ktoś nam „pomoże”,
  • bo za często jesteśmy Zosiami Samosiami,
  • bo „poświęcamy się” i po czasie same sobie plujemy w brodę, że po co nam to było,
  • bo kochamy niemądrze własne dzieci. Zamiast robić dla nich mniej, by móc zrobić dla siebie więcej, całkowicie wyrzekamy się własnych potrzeb. W konsekwencji wychowujemy roszczeniowe potwory, które po latach pytają, po co się tak „poświęcałyśmy” lub nie pytają o nic.
  • wychowujemy synów na królewiczów, którzy nie mogą „pobrudzić” sobie rąk. Trzeba im wszystko podstawić pod nos. A potem narzekamy, że faceci tak mają…

Może zamiast dowalać kobieta kobiecie, wykażmy się większą empatią. Przyznajmy, że praca w domu to harówa, czasami większa niż poza domem! Bo nie każdy chce schylać się ze szczotką klozetową, a ktoś jednak musi! Zróbmy wszystko, by również mężczyźni poczuli się odpowiedzialni za to, jak wygląda dom. Bo też mieszkają i nie powinni „pomagać”, ale po prostu robić swoje.

I pomyślmy, zanim coś powiemy. Bo może wcale nie mamy racji?

 

4 KOMENTARZE

  1. Prowadzenie domu to nie jest praca, to obowiązek, który wykonuje się niezależnie od tego czy chodzi sie do pracy zarobkowej czy nie.
    Samo w domu się nie robi, wiadomo, ale wymaganie przyklasku z tego tytułu mnie dziwi.
    Co mają powiedzieć te panie, które wstają rano, idą do pracy na 8 godzin lub więcej plus dojazd, wracają zmęczone po pracy i muszą zrobić wszystko dokładnie to samo, co panie, które nie pracują?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here