Dlaczego powinnaś być niezależna finansowo? Tak Ty!

23

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu sytuacja wyglądała prosto. Głową rodziny był mężczyzna. To on utrzymywał swoją żonę i dzieci. Dzisiaj mamy równouprawnienie. Mimo to wiele kobiet nie jest niezależna finansowo. Sporo z nas wychodzi z założenia, że nie musi pracować, bo pensja męża wystarczy. Jednak czy na pewno? Dlaczego taka postawa jest mocno ryzykowna?

Wiele kobiet marzy o księciu w lśniącej zbroi, który płaci rachunki. Warto wiedzieć, co się
dzieje, gdy książę z bajki kompletnie zawróci ci w głowie. Jeśli płaci rachunki w pałacu,  będzie  też dyktował  warunki.  Wtedy  księżniczka  przestaje  się czuć jak księżniczka i zaczyna się czuć jak służąca. Sherry Argov

Własne pieniądze

Posiadanie własnych pieniędzy to komfort. Nawet jeśli „własne zarobki” od razu trafiają na wspólne konto, to i tak dają poczucie „władzy”. Pozwalają na większą swobodę w wypowiadaniu się na tematy finansowe w związku.

niezależność finansowa

Można z większą swobodą wydawać pieniądze, unikać pytania o to, czy wolno mi kupić to czy tamto, krępującego tłumaczenia się.

Mając własne pieniądze, łatwiej inwestować w siebie, zdecydować się na dodatkowy zakup, bez długich wyjaśnień, dlaczego to takie istotne.

Oczywiście wspólny budżet zakłada ustalanie razem, na co przeznaczy się pieniądze, jednak bycie aktywną zawodowo daje większą wolność i to jest ogromny atut takiego układu. Często jest bowiem tak, że w związkach ma się wspólne konto oraz dwa oddzielne – dla niej i dla niego.

Duma i niezależność

Zarabianie pieniędzy daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Aktywność zawodowa pozwala na rozwój i pięcie się po szczeblach kariery. To powód do dumy.

Kobieta mająca pracę i realizująca się poza domem zyskuje niezależność. Umiejętność poruszania się poza bezpieczną domową przestrzenią to prawdziwy atut, który przynosi poczucie, że coby się nie stało – dam radę. W razie problemu nie muszę zaczynać od nowa. Mam doświadczenie, pozycję zawodową, tego nikt mi nie zabierze.

Nie muszę tkwić w związku tylko dlatego, że nie mam innego wyjścia. Jestem z tym mężczyzną, bo chcę z nim być, a nie bo muszę. Nawet jeśli on się z czasem zmieni i wspólne życie przestanie mi odpowiadać, mogę odejść.

Według Sherry Argov, znanej autorki bestsellerowej pozycji  „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy”: „Praca = Pieniądze = Prawo własności do siebie = Zdolność decydowania o tym, jak chcesz być traktowana = Godność”.

Trudno się z tym nie zgodzić, prawda?

Równowaga w związku

Gdy mamy małe dzieci, trudno o równowagę w związku. Jeśli jedno z dzieci jest chore i wymaga stałej opieki, również. Wtedy najczęściej na kobietę spada obowiązek opieki.

W większości sytuacji jednak praca zawodowa kobiety jest możliwa. Trzeba tylko trochę chęci, by podjąć wyzwanie i po kilkuletniej przerwie na wychowywanie dzieci wrócić do aktywności zawodowej. To może być trudne, zwłaszcza jeśli mieszka się w małej miejscowości, w której możliwości są ograniczone.

Po wielu miesiącach braku aktywności zawodowej powrót do pracy może być skomplikowany również dla mężczyzny. Trzeba wyjść poza swoją strefę komfortu, podjąć świadomą decyzję dotyczącą często ciężkiej i wyczerpującej pracy. Partner musi sprostać nowym wyzwaniom, wynikającym z nieobecności kobiety w domu, na które nie zawsze ma ochotę.

Zyski są jednak znaczące. Możliwość zarabiania w związku i pozostawania niezależną pozwala na uzyskanie równowagi. Choć początki bywają skomplikowane, warto podjąć ten trud.

Szacunek

Pieniądze dają kontrolę. Również w związku. O ile sprawowanie kontroli nad małym dzieckiem jest wskazane, to już nad partnerem niekoniecznie. Powód jest prosty. Osoba, nad którą mamy kontrolę, przestaje być atrakcyjna. Tracimy do niej szacunek.

Gdy czujemy, że stanowi naszą własność (możemy decydować o kluczowych aspektach jej życia – o tym, co je, co kupi do ubrania, czy pójdzie na dodatkowy kurs, czy nie), mocno traci w naszych oczach. Tracimy mnóstwo powodów, za które moglibyśmy ją doceniać.

To, idź i sobie zarób

Nawet w bardzo dobrych związkach temat pieniędzy należy do kategorii drażliwych. Według statystyk, stanowi jeden z głównych powodów kłótni. Spieramy się o to, jak wydawać pieniądze, na co je przeznaczać. Gdy funduszy brakuje, prędzej czy później pojawia się argument braku dokładania się do rodzinnego funduszu przez kobietę. Gdy jest ich za dużo, łatwo o tak zwaną „sodówkę”, która uderza partnerowi zarabiającemu wysokie sumy.

Mężczyzna przytłoczony wizją zarabiania i utrzymywania domu, może w kłótni wypominać partnerce, że ta nie dokłada się do budżetu, że nie ma pojęcia, jak to jest pracować i zarabiać. Co ona wie o życiu, skoro „siedzi w domu”? Jest wyobcowana i ma odrealnione podejście do życia. Od tego typu komunikatów już krok do pogardy.

Z kolei partner, który uzyskał spory sukces zawodowy może zacząć z przymrużeniem oka partnerkę, która nie może się pochwalić żadnymi osiągnięciami…

Możliwość odejścia

Niezależność finansowa daje wolność. Pozwala przetrwać kryzysy z godnością.

Jeśli coś dzieje się w związku nie tak, mężczyzna na przykład zdradza lub w inny sposób upokarza swoją wybrankę, można spakować jego walizki i wystawić je za drzwi…lub samej odejść.

Już sam fakt, że kobieta poradzi sobie bez mężczyzny stawia ją w innym położeniu. Pozwala wysłać bardzo czytelny komunikat- „hola, hola, chłopie, uważaj, co robisz, szanuj mnie, bo wcale nie musimy być razem. Dam sobie radę sama”.

„Jeśli potrafisz sobie radzić sama, wszystko, co on ci daje, staje się czymś ekstra. Nie jesteś na jego wikcie. Nie jesteś jego utrzymanką.
Susan B. Anthony powiedziała: ‚Za nic nie zrezygnowałabym z wolnego życia, żeby stać się gosposią jakiegoś mężczyzny.’ Nie to jest ważne, czy kobieta jest gosposią czy nie, czy pracuje i ma równy wkład w utrzymanie domu albo czy zostaje w domu, żeby wychowywać dzieci. Rzecz w tym, czy ma środki albo możliwości, żeby odejść w tej samej chwili, w której będzie chciała odejść. […] I znów nie chodzi o to, czy on płaci większość rachunków, tylko czy Ty potrafisz stanąć na własnych nogach, jeśli zajdzie taka konieczność. Jeśli tak, on nie ma tytułu własności, można najwyżej mówić o leasingu z możliwością wykupu.” Sherry Argov

23 KOMENTARZE

  1. Po ślubie pracowałam, po pierwszym dziecku też, po urodzeniu bliźniaków musiałam zostać na urlopie wychowawczym, a gdy ten się kończył byłam w ciąży z czwartym dzieckiem. Stałam się uzależniona finansowo od męża. On wyrobił sobie emeryturę, a ja byłam z niczym. Wróciłam do pracy bo musiałam stanąć na nogach . Pracuję za najniższą krajową ale już jestem po rozwodzie.Mam nadzieję na lepsze jutro. Nikt mi już nie powie że musi na mnie”j…c”

  2. Dlatego że lubię mieć coś swojego, a moja niezależność finansową daje mi poczucie bezpieczeństwa. No i nie muszę liczyć na kogoś . Kobieta powinna być niezależna .

  3. Bardzo ważny artykuł, choć jest wybitnie jednostronny. Pomija problem coraz częściej się pojawiający – kobiet, które są z natury niezależne, u których nigdy nie wyrobił się nawyk bycia na utrzymaniu męża, ponieważ nie mieściło się to w ich kategoriach myślowych. Jeśli oboje małżonków pracuje, a pojawiające się dzieci powodują odejście z rynku pracy jednego z małżonków na krótki czas, wtedy uwidaczniają się zupełnie inne problemy. Kobieta z wiekiem rozwija się, staje się bardziej doświadczona, bardziej pewna siebie, ponieważ zarządzanie dużą rodziną (u mnie sześcioro dzieci) i jej finansami czyni ją, mówiąc oględnie – rekinem biznesu. Tymczasem mężczyzna, który (jeśli zajmowanie się domem i sprawami rodzinnymi go nie interesuje) popada w stagnację, z wiekiem nie zawsze staje się ciepły i miły, ponieważ „władza” usuwa mu się z rąk. Najpierw w pracy. Próbuje to przenieść na dom. A wtedy… Kobieta, którą nie może dowolnie „zarządzać” nie tylko przestaje być dla niego atrakcyjna, ale staje się jego wrogiem numer jeden, konkurencją.
    Mam sześcioro dzieci (miałam je wtedy, kiedy nie było to jeszcze modne i nie gwarantowało 500+), nie pracowałam w sumie 4 lata. Od kilku lat mam stałą pracę, ale kiedy mogłam, zdobywałam nowe umiejętności, byłam współtwórczynią blogosfery, pracowałam zdalnie, trzy razy zakładałam działalność gospodarczą. Nie czuję strachu, gdy myślę o nowej pracy i nowych wyzwaniach. Moja emerytura będzie wyższa niż gwarantowana matkom wielodzietnym, dzieci dorastają, a z mężem macho rozstałam się. W tej chwili utrzymuję siebie i czworo dzieci, kiedy mogę, pomagam najstarszej córce – studentce. Mam partnera, który poznał mnie jako osobę niezależną i jestem z nim, ponieważ on moją niezależność szanuje.

  4. Bardzo ważny artykuł, tylko dla kogo? Czy to nie powinno być normą ze kobieta jest niezależna finansowo? Przestańmy z siebie w końcu robić ofiary, nikt wam nie zabrania pracować przecież

  5. Sherry Argov to bardzo mądra kobieta. Dorosła i w miarę zdrowa osoba powinna być niezależna a płeć nie ma znaczenia. Każda kiedyś ” wyrośnie” z kochanej bejbe i co wtedy???

  6. „Powinnaś bxć niezależna”.
    Tylko jak ?
    Niby jestem.
    Ale Rodzice, którzy w złej sytuacji by pomogli,
    już nie żyją 🙁
    Przy naszych zarobkach, albo braku pracy i jeszcze przy różnym obecnym złodziejstwie, kosmicznie trudno jest być niezależną i mieć na wszelkie podstawowe, niezbędne rzeczy

  7. Niestety w naszym kraju bycie niezależna to luksus na który stać niewiele. Kobiety często zarabiają mniej lub mają trudniej żeby się przebić bo są ‚baba’.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here