Dlaczego starsi rodzice źle traktują swoje dorosłe dzieci?

5

Bycie rodzicem to niełatwa rola. Nie sposób nie popełnić błędów. Każdy z nas ma sporo z nich na swoim koncie. Rzecz w tym, żeby nie błądzić nadmiernie i aby nasze błędy nas nie dyskwalifikowały…Poza tym mądry człowiek uczy się na błędach i wyciąga z nich wnioski. Niestety często z wiekiem traci tę zdolność. I co gorsza zatrzymuje się w czasie, uważając, że nadal może wychowywać swoje dorosłe dzieci. Efekt niestety jest odwrotny do zamierzonego. Rzadko dzieci robią to, co chce dorosły rodzic.  A im bardziej stawiają na swoim, tym gorzej są oceniane przez rodziców.

Dodatkowo po obu stronach rośnie niechęć i rozczarowanie. A największy problem w tym, że nie sposób starszych rodziców…zmienić. Bo oni żyją w przekonaniu, że postępują właściwie i to dziecko źle robi, nie słuchając ich. Sytuacja patowa? Nie. Trzeba zadbać o siebie.

Rodzic, który zatrzymał się w czasie

Przed rodzicem stawia się wiele zadań, a a ich zakres zmienia się wraz z wiekiem. Naturalne jest, że małe dzieci wymagają większego zaangażowania. Jednak im dzieci są starsze, tym rodzice powinni coraz mniej ingerować, a coraz więcej po prostu poświęcać swojego czasu na stanie z boku – obserwację, czuwanie i wsparcie.

Gdy dziecko wyprowadza się z domu, pojawia się znany i szeroko opisany syndrom pustego gniazda, z nim rodzi się pustka, strach i mnóstwo emocji, które niekoniecznie chcemy odczuwać.

Rodzic dorosłego dziecka staje przed próbą. Jeśli zda test, to zaczyna zajmować się sobą, odnajduje nowe pasje, poświęca więcej czasu na przyjaźnie. Jeśli test obleje, zatrzymuje się w czasie, sądząc, że nadal może ingerować w życie dorosłego dziecka, mówiąc mu co ma robić.

Gdy dziecko zachowa się jak dorosły i… nie posłucha, starszy rodzic zaczyna się obrażać, publicznie zwracać mu uwagę, obgadywać w rodzinie, itd. Rodzic, który nie rozumie, że jego rola znana z przeszłości się skończyła, może tkwić w złych schematach przez lata, popełniając mnóstwo błędów charakterystycznych dla młodych, a nie doświadczonych rodzicach. Staje się zakładnikiem swoich błędów.

Wyróżnianie

Dorosłe dziecko, które ma odwagę być niezależne, nie trzyma się kurczowo maminej spódnicy, zamiast doczekać się oklasków od rodziców, którzy zatrzymali się w czasie, doświadczy wielu przykrości. I tylko od jego świadomości i siły charakteru zależy, jak to zniesie.

Dalsze losy danej rodziny mogą potoczyć się na wiele sposobów.

Częstym wyraźnym sygnałem problemów w jej rdzeniu jest odtrącenie jednego dziecka i wyróżnianie drugiego. Niekiedy mechanizm ten powtarzany jest z pokolenie na pokolenie. Paradoksalnie starszy już wiekowo rodzic, który doświadczał podobnych zachowań od swoich rodziców, postępuje podobnie w stosunku do własnych dzieci. A przecież tego nie chciał!

  • wyróżnia dorosłe dziecko, które idzie drogą wyznaczoną przez rodzica, które spełnia jego ambicje, żyje tak, jak sobie rodzic tego życzy. Nagradza się też tego, kto uważany jest za podobnego do mamy czy taty,
  • często powtarza się mechanizm znany z przeszłości. Ojciec, który wychował się w rodzinie, w której wyróżniana była jego siostra będzie w swoim domu wyróżniał syna, a karał za błędy przeszłości niczemu winną córkę. Może tak postępować przez lata, aż do własnej śmierci. I niestety często krzywdzi nieświadomie! Co wyklucza możliwość refleksji i zmiany postępowania. Co ciekawe, niestety wyróżniane dziecko rzadko okazuje pełne oddanie rodzicowi, zwłaszcza wtedy, kiedy ten podupada na zdrowiu i potrzebuje pomocy. Wtedy dużo częściej okazuje się, że można liczyć na przez lata pomijane i odtrącane dziecko. Przypadek?

Złe traktowanie dorosłych dzieci przez starszych rodziców to zazwyczaj „klątwa”, która trwa i zbiera żniwo przez lata. Powód jej jest prosty – nieprzepracowane osobiste problemy z przeszłości.

Co robić, gdy starsi rodzice źle traktują swoje dorosłe dzieci?

Gdy byliśmy mali, na pewne rzeczy nie mieliśmy wpływu. Nasza bezbronność, zagubienie i brak możliwości realnej oceny sytuacji utrudniały nam skuteczną obronę.

Jako osoby dorosłe możemy więcej. Nie musimy godzić się na złe traktowanie:

  • na ataki możemy odpowiadać wprost, asertywnie wyznaczając swoje granice,
  • jeśli to nie pomaga, możemy ograniczyć kontakty do minimum,
  • nawet jeśli to nie pomoże, to mamy wyjście – albo zerwać kontakty z toksycznymi rodzicami, albo nauczyć sobie tak radzić, by trudne zachowania nas nie raniły. Zarówno jedna jak i druga opcja jest bardzo trudna w realizacji, w praktyce.

To, co możemy zrobić na pewno, i co jest najważniejsze – TO NIE POPEŁNIAĆ BŁĘDÓW RODZICÓW. CHRONIĆ NASZE DZIECI I DBAĆ O WŁASNĄ RODZINĘ. Myśleć też o sobie!

5 KOMENTARZE

    • Mam ten sam problem. Z mamą, którą postanowiłam zamieszkać po śmierci męża, a mojego taty, by ją wspierać. Teraz kiedy mija już prawie 15 lat, ja założyłam własną rodzinę, utwierdzam się w przekonaniu, że to była moja najgorsza decyzja…

  1. Dokładnie co za dużo to niezdrowo, tacy rodzice mają klapki na oczach i myślą że znaleźli receptę na całe życie swojego dziecka . To okropna sytuacja ale zdarza się i w rodzinie zostajesz wyrzutkiem i czarna owcą bo przecież to rodzice i trzeba ich słuchać zawsze bo nie chcą źle

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here