Gdy ktoś patrzy Ci na ręce…

3

Mówimy, że nie lubimy, gdy ktoś patrzy nam na ręce. Czujemy się wtedy pod ostrzałem. Na karku mamy oddech czyjejś nieufności i krytycznego nastawiona. Jednak czy to, że ktoś się nam przypatruje to rzeczywiście powód do niepokoju? Czy rzeczywiście czyjeś sceptyczne podejście powinno nas blokować? A może dobrze by było, gdyby stanowiło dla nas motywację? Bo jeśli nie mamy nic do ukrycia, jesteśmy pewni siebie, uczciwi, to żadne nawet świdrujące spojrzenie nie powinno nas zatrzymać. Prawda?

patrzeć komuś na ręce

Gdy ktoś patrzy Ci na ręce

Jak to jest, że gdy ktoś patrzy nam na ręce, często zaczynają one drżeć. Mamy problem z przelaniem wody do butelki z dzbanka i śmiejąc się, krzyczymy, by inni odwrócili wzrok. Drżą nam dłonie przy krojeniu tortu. Mamy wrażenie, że zaraz się potkniemy, gdy wszystkie oczy spoglądają na nas, gdy wkraczamy do pokoju.

Rzeczy, które nie sprawiają nam generalnie problemu, stają się wyzwaniem. A przecież nic się nie zmieniło. Po prostu ktoś nas obserwuje. Nic nie mówi, tylko patrzy. Dlaczego zatem tak wiele się zmienia?

Istnieje wiele powodów.

Czyjś wzrok nie musi być neutralny. Może być skupiony, życzliwy, ale też świdrujący, przeszywający, agresywny. Ktoś może patrzeć na nas szyderczo i w ten sposób wyprowadzać nas z równowagi. Bywa też tak, że świdrujące spojrzenie ma właśnie taki cel – zburzyć naszą pewność siebie. Patrzenie dłużej niż uznane jest to za naturalne wywołuje w nas lęk.

Jest on bardzo pierwotny, przekazany nam przez przodków. Kiedyś bowiem właśnie za pośrednictwem wzroku, mowy ciała się komunikowaliśmy, a ustawiczne wpatrywanie się oznaczało przekroczenie granic drugiej osoby. W zależności od dodatkowych czynników mogło być zaproszeniem intymnym…lub próbą konfrontacji z agresywnym przeciwnikiem.

Tak było kiedyś. A jak jest dzisiaj?

Kontrola

Teoretycznie czyjeś patrzenie nam na ręce nie powinno nam przeszkadzać. Gdy jesteśmy w pracy, w domu, na wakacjach. Robimy przecież swoje, a jednak czujemy się jakoś dziwnie. Mamy poczucie kontroli, obserwowania, być może czyhania na błąd, a to wywołuje w nas niepokój.

Kiedy ten lęk kiełkuje? Kiedy w głębi serca wiemy, że możemy się potknąć, pomylić. Nie jesteśmy pewne siebie. Boimy się błędu i konsekwencji zauważenia naszej pomyłki. Jesteśmy nieśmiałe, być może cierpimy na fobie społeczne i nie lubimy działać na świeczniku.

Jest też inna możliwość. Patrzenie na dłonie wywołuje dyskomfort u osób, które nie są uczciwe. Dla nich kontrola, głośne “sprawdzam” to jak być lub nie być. Wywołuje obawę przed demaskacją.

Jak odróżnić jedną grupę osób od drugich? Tych, którzy są nieśmiali od tych, którzy są nieuczciwi?

Najczęściej osoby wrażliwe, gdy są obserwowane, kontrolowane, będą działać dalej. Może bardziej nieporadnie, ostrożnie… Nie odmówią jednak pracy, gdy szef zapuka do drzwi, będą robić swoje.

Osoby nieuczciwe, działające niezgodnie z przyjętymi standardami,  mierząc się z perspektywą obserwowania ich, patrzenia im na ręce, uciekną, odmawiając współpracy lub zaatakują nas, postępując agresywnie.

Gdy czujesz dyskomfort…

Na sam koniec aż samo ciśnie się na usta pytanie – czy rzeczywiście fakt obserwowania nas i wynikający z tego tytułu dyskomfort to wina osoby, która się nam przygląda? A może nasz stres jest efektem braku pewności siebie?

Osoba przekonana o swoich intencjach i umiejętnościach zazwyczaj nie ma bowiem problemu z zachowaniem spokoju. Dlatego kluczowa jest praca nad pewnością siebie…i obycie. Wtedy nawet największa presja niewiele zmienia, a czyjś świdrujący wzrok i życzenie nam upadku co najwyżej wywoła uśmiech politowania na naszej twarzy.

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here