Gdy nie wyrażasz gniewu, niszczysz sama siebie

9

Nie lubimy gniewu. To ta emocja, która została nam wybita z głowy na wiele możliwych sposobów. Bo nie wypada, bo złość piękności szkodzi, bo dziewczynki się nie złoszczą. Gniew jest męski, nie kobiecy. Tak mówili i nadal mówią. Zresztą gdy jesteś zła, to znaczy, że nie panujesz nad sobą. Jesteś słaba. Dlatego pokerowa twarz i spokój są zdecydowanie lepsze. Tylko czy rzeczywiści? Lepsze dla kogo? Bo na pewno nie dla nas. Pewnie, że dobrze, gdy po nas spływa…ale gdy tak jest naprawdę, a nie gdy tak sobie po prostu wmawiamy.

Gniew jest nam potrzebny

Podobno są dobre i złe emocje. To nieprawda. Ten podział jest krzywdzący. Żadne emocje nie są złe. Każde, nawet te trudne są po coś. Są potrzebne. Są źródłem wiedzy, ważnej informacji zwrotnej, wskazują, gdzie są nasze granice, pozwalają nam chronić siebie i najbliższych.

Taki gniew informuje, że ktoś nam nadepnął na odcisk, że zrobił coś, co nie było w porządku. Motywuje nas do reakcji, do powiedzenia „nie”, rozpoczęcia trudnej rozmowy, a także, gdy trzeba – walki o siebie, czy to w wymiarze słownym, czy fizycznym (czasami trzeba przecież odeprzeć atak). Gniew pozwala nam zadbać o siebie. Opuścić towarzystwo, które nas krzywdzi, zadbać o siebie, by zmienić to, czego nie lubimy.

gniew

Gdy nie wyrażasz gniewu…

Co się dzieje, gdy nie wyrażasz gniewu? Bo sądzisz, że go nie odczuwasz (tak niektórzy łudzą się, że to prawda) lub robisz wszystko, by go do siebie nie dopuścić?

Niestety są dwie złe informacje. Po pierwsze emocje, których nie wyrażasz nie znikają. Na nasze nieszczęście nie ulatniają się. One się kumulują. W nas samych i objawiają pod postacią stresu, lęku, wewnętrznego napięcia, w problemach ze snem, bezsennością, w kłopotach z koncentracją, w zmianach w wyglądzie, bólu głowy, brzucha, pleców…. Mogą prowadzić także w dłuższej perspektywie do depresji.

Niewyrażony gniew to źródło bóli somatycznych, złego samopoczucia, braku satysfakcji. To częsta i największa przyczyna tego, że czujemy się wewnętrznie puste, czegoś nam brakuje. Co prawda nie odczuwamy złości (nie dopuszczamy jej do siebie), ale radość też jest jakby mniejsza, przytłumiona. Życie odbieramy jak przez szybę, z ograniczoną jasnością i intensywnością.

Niestety nie da się bowiem wyłączyć jednej emocji, a drugą cieszyć się w pełni. To tak nie działa. Bierzesz w pakiecie. Albo wszystko, albo nic.

Jest też druga, nie wiem, czy nie gorsza informacja. Gdy nie wyrażasz gniewu, inni bez większych skrupułów naruszają Twoje granice. Pozwalają sobie na więcej niż powinni, bo wiedzą, że mogą. I tak nie zareagujesz. Przecież z Tobą można wszystko. Można powiedzieć o parę słów za dużo, zrzucić na Twoje barki dodatkowe zadania, wykorzystać Ciebie, zmanipulować, potraktować niespecjalnie miło.

Niestety osoby, które nie potrafią wyrażać jasno i wprost swoich potrzeb oraz protestować, kiedy ktoś próbuje im wejść na głowę, będą zawsze tracić w kontaktach z innymi. Nie tylko dobrej jakości relacje, ale także szacunek do siebie.

Nie wyrażając asertywnie gniewu, pokazujesz brak szacunku do siebie. Bojąc się własnej złości, informujesz, że Cię ona przerasta. Klucz do sukcesu to zaakceptować wszystkie emocje, zrozumieć je i dać im sobie pomóc.

Gniew jest nam potrzebny. Nie bójmy się jego. Nauczmy się go wyrażać.

9 KOMENTARZE

  1. Gdybym tak wyglądała jak ta pani ze zdjęcia z wałkiem w ręce ,nie koniecznie w walkach ,pewnie uniknęła bym w życiu wiele przykrych doświadczeń .Super babka👏

  2. Zawsze byłam „pyskata” jak to mówili. Ale najwyraźniej mam w sobie więcej pokładów tej emocji niż standard. Im jestem starsza tym bardziej wyrażam złość. Wcale nie jest mi z tym lepiej. Wręcz przeciwnie.

  3. Podobno dlatego więcej mężczyzn schodzi na zawał, że duszą w sobie negatywne emocje. Zdecydowanie warto wyrażać gniew. Tylko przy okazji starajmy się nikogo nie skrzywdzić 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here