Gdy Twoja kotka nigdy nie będzie miała małych kociąt…

16

Pisałam Wam, jak zmieniło się moje życie odkąd mam w domu (a nie tylko w głowie) kota. Niestety lub stety to nie koniec zmian. Z uwagi na aktualny miesiąc i wizję ewentualnego marcowania, padła decyzja, by wypełnić zapis umowy z hodowcą…i umówić naszą małą kitkę na zabieg kastracji. I się zaczęło…. Niby prosta sprawa. Idziesz do weterynarza, oddajesz kota i odbierasz po zabiegu wycięcia narządów wewnętrznych, dzięki temu zapominasz o rujkach i nocnych „śpiewach” kotki nawołującej kocura. Jednak wbrew logice, Ty jako przyjaciel swojego kota…przeżywasz niemały stres. Bo to wcale nie takie proste…Kto przeżył, ten wie.

Biedna kotka

Naczytałam się, jak będzie wyglądał zabieg, jak się do niego przygotować i jak opiekować się kotkiem po zabiegu chirurgicznym.

Porozmawiałam z weterynarzem, zasypałam go pytaniami, wszystko zostało mi wyjaśnione. Niby wszystko było jasne.

Kot miał być przegłodzony.

No to wstałam wcześniej, żeby mała kitka zjadła o świcie mokrą karmę i minął przepisowy czas bez jedzenia do zabiegu. Pięknie opróżniła miskę. Później miała nie jeść. Obawiałam się, że będzie miauczeć, łasić się, prosić i męczyć się…. Jednak kot wie, kot wyczuwa.

Całkiem jak nie ona przesypiała niemal cały dzień. W ogóle nie interesowała się jedzeniem. Nie chciała nawet specjalnie pić, mimo że ją zachęcałam. Kot najwyraźniej wyczuwa, że coś się święci…I nasza kicia wiedziała, że coś jest nie tak.

Wielkie oczy

Potem była już wizyta w gabinecie. Kicia lubi swój transporter, więc sobie w nim ładnie siedziała, ale za nic nie chciała z niego…wyjść. Zaparła się łapkami. Oczy miała ogromne. Przestraszone. Biedna. Jednak nie próbowała gryźć, drapać, po prostu rozpaczliwie pokazywała, że nie wyjdzie…

Po zastrzyku się uspokoiła. Musiała. Pozostało ją zostawić i wrócić po dwóch godzinach.

Wszystko się udało.

Kotek odebrany, ledwo miał siłę podnieść głowę.

W domu przyjrzeliśmy się jej dokładnie, jak siedem nieszczęść. Wyglądała na bardzo zmarnowaną. Nic dziwnego, brzuszek wygolony, futerko zafarbowane jodyną, zaszyta niewielka rana. Znieczulenie nadal wpływało na łapki, utrudniało poruszanie się. Weterynarz polecał nie zakładać kubraczka, zatem zrezygnowaliśmy z ubranka dla kota. To była dobra decyzja, bo kicia rzeczywiście nie interesowała się raną.

W mądrych artykułach pisali, że po zabiegu kot powinien leżeć pod kocykiem, a nawet koło termoforu. Co z tego, jak nasza kicia preferowała zimną podłogę.

O 2 w nocy mała obudziła nas, przesuwając łapką ceramiczną miskę. Głodna rzuciła się na jedzenie, które jej wyłożyłam. Szybko zaczęła się zachowywać, jak dawniej, poruszała się już bez trudu, w kilka godzin po zabiegu. Zaczęłam się zastanawiać, czy mam spędzić pół nocy, pilnując ją, by nie skakała i się oszczędzała.

Odpuściłam temat. Bo jak upilnować kota?

Mimo to nie ominęły mnie całkiem nielogiczne rozważania, że jak ja tak mogę, że biedna kicia, że zabieram jej możliwość poczucia instynktu macierzyńskiego i bycia mamą, że tak ją pozwoliliśmy ponacinać, że jak mogliśmy i takie tam. Były też myśli, jak zmienia się kot po kastracji, że to sposób, by zepsuć kota…Hm…Kto tego nie przeżywał, niech pierwszy rzuci kamień.

Ludzki umysł to naprawdę ciekawy organ. Lubimy sobie wmawiać i projektować różne rzeczy. To bardzo ludzkie, ale…pozbawione sensu.

To, co wiem na pewno to fakt, że można się z kogoś podśmiewywać. Można wierzyć, że ja będę spokojna, że to nic takiego. Jednak gdy przychodzi, co do czego, to się stresujesz. Bo to Twój kot i zwyczajnie się denerwujesz. Nawet jeśli to nielogiczne, to bywa, że sama sobie się dziwisz.

To ważne!

Na szczęście zabieg to rzeczywiście „nic takiego”. Małe koty szybko dochodzą do siebie. I nie mają żadnego poczucia straty. Są nadal fajnymi mruczkami. A Ty możesz zapomnieć o problemie nieplanowanego rozrodu.

Bo Twój kociak wcale nie myśli o tym, żeby być rodzicem. Nie ma takiej potrzeby, jak kobieta czy mężczyzna. To zwierzę, choć gdy się nim opiekujemy, to zdarza się, że o tym zapominamy. Gdy nie zostanie poddany kastracji, miewa rujki i wtedy działa instynktownie. Tak bardzo dąży do kontaktu z kocurem, że może nawet uciec z domu. A gdy ucieknie, to wróci…w ciąży. Nie ma innej opcji.

I co wtedy?

Niestety jest mnóstwo niechcianych kotów, z którymi nie ma co zrobić, które się usypia. Dlatego kastracja to jedyny sposób, by mieć kocią populację pod kontrolą. To zabieg, wokół którego wyrosło wiele mitów i dylematów, na przykład takich, że kotka musi mieć przed zabiegiem chociaż raz rujkę (nie musi), że musi choć raz zostać mamą (nie musi).

Pamiętajmy o tym, że małe kotki są słodkie. Ale te małe kotki szybko rosną i potrzebują domu. Czy rzeczywiście dla wszystkich słodkich kociaków go znajdziemy? Bądźmy odpowiedzialni.

16 KOMENTARZE

  1. Rozumiem rozterki opiekunów i strach , że coś może pójść nie tak, jednak nie rozumiem rozważań o odebranym macierzyństwie. Każdego roku rodzi się w Polsce dziesiątki tysięcy kotów, schroniska są ich pełne, usypia się tysiące . Te dziko żyjące giną przejeżdżane, trute, zabijane przez psy i ludzi. Nie ma się więc nad czym zastanawiać, a jeśli już, to nad tym, że nie przyczynimy się do powiększenia tych statystyk. Nie jesteśmy fundacją , jednak , z powodu tego, że schroniska usypiają ślepe kocięta, w zeszłym roku przygarnęłyśmy z córką 6 kociąt w wieku od 1-2 dni do 3 tygodnie, udało się uratować 4, nie udało się znaleźć domów, zostały. Rok wcześniej 3 kocięta, znalazły na szczęście domy , 2 lata temu kocur , któremu ktoś obciął tylną łapę, drugą też próbował ( została oskórowana) , powyrywał palce u przedniej łapy, wybił zęby, spalił koniec ogona. Wszystkie te koty i kotki zostały, jak najszybciej z radością i bez stresu, wysterylizowane. Na zdjęciu SeeYaCat, miała może ze 2 dni, kiedy jej matka zginęła pod kołami niosąc małą przez ulicę. Jakimś cudem, pomimo stresu pourazowego i ataków padaczki wywołanej uderzeniem , udało się ją uratować.

  2. Dobrze napisane. Mam dwie kotki wysterylizowane i dwa kocury wykastrowane, podrzutki. Wszyscy przeżyli, żaden instynkt nie jest im do niczego potrzebny, tym bardziej w domu. Znałam typa, który współczuł kotom kastracji, a już zabrakło mu tych uczuć, kiedy je mordował. Uważam, że powinien być nakaz kastracji, w razie potrzeby (niskich dochodów) na koszt miasta czy fundacji.

  3. Moja może miała z rok albo więcej i musiała mieć usunięte , bo miała jakiś problem zdrowotny . Męczyła się , więc było to jedyne dobre rozwiązanie a poza tym o tym też zdecydowała weterynarz po badaniu . Czasem trzeba .

  4. Nie miałam wyrzutów sumienia, sterylizując kotkę, ponieważ widziałam jak się zachowuje podczas rui. Kotkę adoptowałam ze schroniska, więc w ramach adopcji miałam też zapewnioną sterylizację kotki. Skoro człowiek „oswoił” kota i zabrał go do domu to powinien zadbać o jego bezpieczeństwo, jak również kontrolować jego przyrost.
    Moja ukochana panienka

  5. Bardzo dobra decyzja 🙂 kastrowane kotki żyją dłużej i zdrowiej oraz nie powiększają już i tak ogromnej bezdomności kotów których co roku rodzi się wielokrotnie więcej niż ma szansę na godne życie.
    Wiele gmin i fundacji pomaga w pokryciu kosztów

  6. Moja panienka też wykastrowana 🙂 trzeba brać odpowiedzialność za to co się oswoi 🙂
    Ale stresik zawsze jest, nawet przy kontrolnej wizycie u weta. W końcu kochamy te nasze futerka, więc jak tu się nie stresować? Grunt, to podejmować dobre decyzje mimo stresu 🙂

  7. Kompletnie bez stresu, 3 kotki w domu, co prawda po sterylce (żadnych kubraczków, szew szer. 1 cm), nie po kastracji, po kilku godzinach od zabiegu zachowujące się jak przed zabiegiem.

  8. Dwie śliczne kotki. Wykastrowane wtedy kiedy było można. Jedna odrazu, a druga nie chciała poddać się narkozie i termin został przesunięty ta właśnie kotka kilka dni później miała rujke. To nie był widok który chciałabym oglądać a jednak.. serce mnie bolało bo widziałam jak się męczy. Szkoda mi troszkę było że nie będzie małych kotkow ale z drugiej strony jest tyle biednych i bezdomnych kotkow..

  9. Kastracja kotów (obu płci) statystyczne wydłuża im życie. Już u bardzo młodych kotek diagnozuje się ropomacicze, które może być śmiertelne. Koty nie powinny luzem biegać po ulicach czy lasach że względu na ich bezpieczeństwo, dlatego niechciane potomstwo nie jest głównym powodem kastracji. Natomiast może się zdarzyć, że kot ucieknie i wtedy może spłodzić potomstwo.

  10. Właśnie jestem po kastracji kota,jeszcze śpi obok,muszę co 15minut oczka mu zamykać by się nie przesuszyć,jestem w nerwach,aż się popłakałam taki niewinny leży,a walczył jak niedźwiedź u weterynarza,ledwo żeśmy z synem go utrzymali,podrapał nas do krwii,a wrzeszczał tak jakby ktoś go ze skóry obdzierał ,mam nadzieję że niezmienionym mi się zbytnio,nie żadne dopuki się bidula nie obudzi,m nadzieję że mi wybaczy,

  11. Sterylizacja? To najlepsza decyzja jaką podjęliśmy. Kotka wyraźnie zyskała nie tylko na wadze i urodzie, ale też stała się ogromną przylepą i słodziakiem. Same plusy.

  12. Moja kotka ma teraz 11 lat. Jak miała rok, to po pierwszej rui zdecydowałam się, żeby ją wysterylizować. Miałam dylemat, bo niby powinnam, żeby nie bezmyślnie rozmnażać, ale było mi smutno, że pozbawiam ją naturalnego prawa do macierzyństwa. Nigdy nie miała młodych i poniekąd to dobra decyzja z ludzkiego punktu widzenia, ale z drugiej strony czy ja wiem…

  13. Ja niby rozumiem, że odbiera się kotu pewne przeżycia, ale widziałam kotki, które rodziły wielokrotnie i żyły na ulicy i jest to trochę przykry widok. Myślę, że kotu jest bez znaczenia później, czy inny kot, z którym żyje jest jego potomkiem, czy nie, więc po prostu towarzystwo w postaci drugiego kota powinno załatwić sprawę.

  14. Bez przesady. Kot to nie człowiek i jego instynkty macierzyńskie nie biorą się z głowy i serca ( i wychowania) , tylko z hormonów. W momencie, gdy tych nie ma, kotka nie marzy o macierzyństwie. To nasz wymysł. Kotka czy kocur po sterylizacji żyje dłużej i szczęśliwiej, a w dodatku zmniejsza się bezdomność.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here