„Ja nic nie muszę”. Gdy to sobie uświadomisz, już się zmieniłaś

12

Szczęście jest cenne. Wiedzą to, ci którzy chcą Twojego szczęścia. Jednak tylko pozornie. Niby chcą, żeby było Ci dobrze, ale tak naprawdę, żeby to im pasowało. Było tak, jak oni sobie tego zażyczyli. Dlatego, gdy zaczynasz stawiać opór, oni naciskają jeszcze bardziej. Mówią, że powinnaś i że to Twój obowiązek. Szantażują, stawiają ultimatum, grają na emocjach. Bo przecież musisz.

No właśnie nie. Nie musisz. Możesz zrobić to i tamto nie po ich myśli. Gdy się odważysz, ujrzysz prawdziwe oblicze wielu pseudoprzyjaciół. Tak to działa. Od dawna. I dobrze, że tak działa. To najlepszy możliwy test. Po pierwsze własnej odwagi i tego, czy „muszę” kieruje moim życiem oraz otoczenia – na ile inni sterują tym, jaka jestem i co robię. Czyli w skrócie – co jest dla mnie ważne i czyim życiem naprawdę żyję – swoim czy innych?

Możesz

Różnica między „mogę” a „muszę” nie jest tylko semantyczna. To różnica w podejściu. Albo na wstępie budujesz barierę, bo nie chcesz, ale musisz, albo wychodzisz z założenia, że decyzja należy dla Ciebie.

I wychodzisz od innego pytania. Nie czy muszę, ale czy chcę.

Ale czy chcesz?

Teoretycznie odpowiedź na pytanie, czego chcę, jest prosta. Kto jak nie ja powinien wiedzieć, czego pragnę i co jest dla mnie dobre. Jednak gdy się temu bliżej przyjrzeć, to niestety wcale tak nie jest.

ja nic nie muszę

Wielu z nas nie wie, czego chce. Albo chcą tego, czego naprawdę nie pragną. Są tak zanurzeni w powinnościach, w oczekiwaniach innych, że nie wiedzą, które opinie są ich, a które przykleiły się do nich już dawno temu i uchodzą za ich osobiste. Dlatego bywa tak, że przez lata dążymy do czegoś, trudzimy się, spalamy, a gdy to osiągamy, to nagle uświadamiamy sobie, że to nie było nasze marzenie. Przez lata skupiliśmy się na dążeniu do czegoś, na czym nam tak naprawdę nie zależy. W ten sposób przegrywamy życie.

Jednostkowy problem? Doświadczenia życiowe pokazują, że niekoniecznie. Powód jest prosty. Wielu z nas tak bardzo uwierzyło, że musi, że z czasem zamieniło je na „chcę”, by to „muszę” było znośniejsze. I ich „muszę” przetrwało przez długi czas, niezidentyfikowane i niezdemaskowane. Skutek? Zazwyczaj mało kolorowy.

Już wiem, że nie muszę

Dlatego tak istotny jest ten moment, w którym uświadamiasz sobie naprawdę, a nie tylko w teorii i w życzeniu, że nie musisz. Możesz, jeśli chcesz, ale nie musisz.

To moment otwarcia oczu i wkroczenia na całkiem inną drogę. Drogę wolności, która daje niezwykłą satysfakcję.

Problem w tym, że wielu ludzi przez całe życie wierzy, że ich „muszę” to ich „mogę”. I nie potrafią odróżnić tych dwóch słów i ich znaczenia. Żyją tak, jak ktoś im kiedyś nakazał i nie umieją już rozpoznać, co jest ich potrzebą, a co narzuconym schematem.

A Ty musisz czy możesz?

12 KOMENTARZE

  1. Tak, zadecydowanie o tym czy coś muszę, a mogę było kluczowym podejściem do wielkich zmian w moim życiu. Taka z pozoru prosta sprawa, a jak znacząca w życiu. Wszystkim tym, którzy mają jeszcze ten krok przed sobą życzę dużo odwagi, bo naprawdę warto! 🙂 Świetny tekst, takie są zdecydowanie potrzebne w blogosferze. 🙂

  2. muszę oddychać, żeby żyć – całą resztę mogę.
    uwielbiam ludzi, którzy wiedzą, czego chcą – bo wtedy DĄŻĄ do osiągnięcia celu.
    niestety – mnóstwo ludzi wie, czego nie chce, a wtedy UNIKA.
    pomiędzy działaniem a unikiem jest wielka różnica, która dzieli ludzi w moich oczach. jednych podziwiam, nawet, kiedy nie podzielam ich pasji, a drudzy wzbudzają niesmak, nawet, kiedy go nie okazuję jawnie.

  3. Musi się tylko rzeczy, za których niezrobienie można pójść do więzienia – tak lubię czasem odpowiadać. Tak że muszę płacić podatki, a nie muszę zmywać od razu po obiedzie 😉

  4. Wiele rzeczy muszę bo w gruncie rzeczy…chcę. Inne rzeczy mogę a czasem mi się nie chce;P
    Ale coś w tym jest. Przyznam, że nie do końca potrafię sprecyzować, w którym momencie jestem. Czy muszę czy też mogę..oto jest pytanie;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

  5. Te rady koleżanek z pracy że muszę sobie kogoś znaleźć. 😏Najlepiej wyjść za mąż za pierwszego lepszego i biegiem urodzić dziecko. Nie pomaga tłumaczenie że mam inną wizję życia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here