Jak rozpoznać toksyczny związek? Postaw pierwszy krok

25

Toksyczny związek to taki, w którym tkwisz przez lata, przekonując sama siebie, że wcale nie jest tak źle, jak innym się wydaje. Twoi bliscy widzą, że brodzisz w bagnie, ale Ty nie chcesz tego dostrzec. Czasami Twój partner tak dobrze się maskuje, że koszmar codziennej relacji znają tylko cztery ściany. Jak rozpoznać toksyczny związek? Kiedy jeszcze to niedoskonała relacja, jak wiele innych, a kiedy chory układ, który należy zakończyć?

Jak rozpoznać toksyczny związek? Krytykowanie a poniżanie

Jeśli zastanawiasz się, jak rozpoznać toksyczny związek, musisz się skoncentrować. Czasami, zwłaszcza w wydaniu wprawionego gracza, sygnały są subtelne i dawkowane w taki sposób, by wzbudzać w Tobie wątpliwości, a równie często poczucie winy. Zamiast uciekać, gdzie pieprz rośnie, zastanawiasz się, jak być lepsza, by „jego nie prowokować”.

W toksycznym związku czujesz się słaba, niedoceniana, niewystarczająco dobra, by zasłużyć na miłość. Ciągle się miotasz między poczuciem winy i silnymi obietnicami poprawy. Masz depresję albo jesteś bardzo blisko tego, by na nią zachorować.

Tracisz wiarę w siebie, zaczynasz patrzeć na świat jak na nieprzyjemne miejsce. Zaczynasz wierzyć, że nie poradzisz sobie bez swojego oprawcy. Twój partner nie musi Cię bić, szarpać, popychać, wystarczy, by niszczył Cię psychicznie dzień po dniu, robiąc to w taki sposób, że mocno wierzysz, że sama sobie na to zasłużyłaś.

jak rozpoznać toksyczny związek

O ile w zdrowym, choć niedoskonałym związku krytykowanie zdarza się od czasu do czasu, o tyle nie powinno być w nim miejsce na poniżanie. Każda relacja, w której tracisz poczucie własnej wartości, czujesz się niepewnie, ciągle myślisz, co zrobić, by drugiej osoby nie urazić, nie narażać się na jej złość, zasługuje na baczną obserwację. Najprawdopodobniej to toksyczny związek.

Jak rozpoznać toksyczny związek? Wspieranie czy ograniczanie

W zdrowym związku ludzie się wspierają, są dla siebie oparciem, jedno ciągnie drugie ku górze. W chorym, zepsutym od środka – czujesz presję bycia najlepszą za wszelką cenę, aż do granic absurdu. Musisz być idealna, bo każdy błąd dużo Cię kosztuje. Partner nie pozwala Ci się realizować, ogranicza Cię, wmawiając, że wie, co dla Ciebie jest najlepsze.

Zazwyczaj w toksycznych związkach dzień po dniu bliska osoba przekonuje Cię, że nikogo poza nią nie potrzebujesz. Rodzina jest zła, przyjaciele niewystarczająco dobrzy. Dowiadujesz się, że nie ma sensu umawiać się na kawę ze znajomymi, czy jechać na spotkanie rodzinne. Możesz zapomnieć o studiach, po co Ci to, czy zmianie pracy, za dużo zamieszania. Toksyczny partner nie będzie jednak widział niczego złego w rozwijaniu siebie i pięciu się po szczeblach kariery.

Nierówne miary

Bardzo charakterystyczna dla toksycznych związków jest nierówna miara, jaką się przykłada do Twoich zachowań i jego. W wielkim skrócie – pan Mąż może sobie pozwolić na więcej, a Ty jesteś karana nawet za niewielkie przewinienie, które w normalnej relacji nawet nie byłoby zauważone – zbyt słoną zupę, pięciominutowe spóźnienie, zbyt „długie” spanie, niepościelenie łóżka, zbyt „długie” spojrzenie skierowane na inną osobę, żart w towarzystwie.

Powody do kłótni znajdą się zawsze. Odpowiadasz nie tylko za to, co zrobiłaś, ale również za to, czego nie zrobiłaś, czy nawet za błędy swojego partnera. Jesteś winna też złej pogodzie, gorszego humoru szefa, braku podwyżki. Jesteś workiem treningowym. Im szybciej sobie to uzmysłowisz, tym lepiej dla Ciebie. Zrozumienie, że tkwisz w bagnie to pierwszy krok, by spróbować się z niego wydostać.

Przeczytaj, dlaczego tak trudno zakończyć toksyczny związek.

25 KOMENTARZE

    • Kochana…Miałam podobnie jak Ty-21 lat małżeństwa i 28 lat znajomości-to jest naprawdę bardzo trudne uciec z takiego związku po tak długim czasie – ale nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o siebie.
      Jestem teraz szczęśliwa i już nigdy nie dam się uwikłać w przemocową relację.

  1. Ja nie potrafię uciec, a nie raz chciałam…mam 2 dzieci i często mnie to hamuje przed postawieniem tego właściwego kroku. Boje się psychologa, ze mi odbiorą dzieci, jak pójdę po rade i jak się okaże, ze bez niego nie damy rady.
    Kiedys szczęśliwa do bólu, dzisiaj sama widzę, że potrzebuję pomocy.
    Jestem w tym związku ponad 20 lat, razem stawialiśmy „jego” dom, dbamy o „jego” interesy, moje plany i pasje życiowe umarły śmiercią tragiczną przez uduszenie w zarodku…wiecznie słyszę, jak zarobisz to sobie kupisz, a „sam” ma kilka samochodów i jak cos zrobię nie po jego myśli, np. za późno wrócę, to karą jest odebranie kluczyka, no i jak nie przeproszę, to nie ma mowy, bym go dostała, żeby po dziecko do przedszkola pojechać…takie marne 3km w jedna stronę.
    Uwielbia, kiedy się go prosi o kilka złotych na przysłowiowe podpaski i jak na to prosisz, to 5zl na nie da…ile razy musiałam dziecku lizaka odmówić, bądź prosić w sklepie żebym mogla donieść końcówkę, choc on i tylko on pracował, kiedy dzieci były male i zarabia duże pieniądze…naszym kosztem, bo pracuje w domu, my musimy być w tym czasie cicho…więc często nasze emocje są tłumione, nie widza swiatla dziennego, bardzo nas to ogranicza.
    Kiedy chciałam dzieciom znalezc nowy dom, mieszkanie w którym będziemy mogły żyć jak ludzie, bo tu nawet zaprosić nikogo na głupią kawę nie mogę przez te pracę do późnych godzin nocnych, groził ze sobie cos zrobi…znowu zostałam.
    Dzieciom założyłam kiedys konta, żeby po kilkadziesiąt złotych wpłacać miesięcznie, przy wypłacie, z programu 500+…niewiele na nich jeszcze jest, ale obie chciały nie raz oddać swoje oszczędności, żebym mogla dla nas kupic dom.
    To jest tez dobry człowiek, choc kiedys byl lepszy, odwiedzaliśmy razem rodziców, znajomych, rodzinę…teraz odwiedzam wszystkich tylko ja z dziećmi, jemu szkoda czasu na siedzenie z kimś przy stole.

    Przepraszam za ten esej…

    • Jestem przerażona Twoją historią. Twój mąż stosuje przemoc psychiczną, ekonomiczną. Przykre, że boisz się skorzystać z pomocy specjalistów. Nie martw się i idź po poradę. Psycholog, może też prawnik. Ty nie robisz nic złego. Mam nadzieję że uda Ci się z tego wyzwolić.

    • Nie chce Cie urazić ale nie zabardzo rozumiem co Cię trzyma przy tym człowieku… Samochody, pieniądze? Czy warto dla pieniędzy poświęcić życie swoje i dzieci? Miałam tak samo… Strach sciskał mnie za gardło bo wiedziałam że zostanę bez niczego. Podjęłam walkę, nie równą. Przeżyłam koszmar.. Ale teraz budzę się rano spokojna i szczęśliwa. Patrzę w lustro i jestem z siebie dumna. Żyje skromnie, nie mam samochodu ale mam swoje mieszkanko, dobrą pracę szczęśliwe dzieci i spokój. Musiałam zaczynać od zera ale dałam radę.
      Mam nadzieję że podejmiesz właściwą decyzję. Dużo siły życzę

    • Ja też jestem sama imam dwójkę dzieci jak pani , zostanie w takim chorym związku to jest najgorsze co może być , pani zamiast żyć to z dnia na dzień będzie się tylko męczyć , i proszę tak nie myśleć że zabiorą pani dzieci bo jest pani sama , jak się pani uwolni od takiego toksycznego człowieka to pani góry pokona bo będzie miała pani dla kogo , tkwić w takim związku to jest to samo co umierać za życia pomału każdego dnia.Pozdrawiam

  2. Też znam bardzo dobrze takie życie. Mi też było trudno przejrzeć na oczy. Mamy 3 dzieci. Nie mogłam pracować zawodowo, moje pasje umarły. Odeszlam z 3 dzieci. Od razu poczułam ulgę. Pomogli mi obcy ludzie. Siegnelam po pomoc również do ośrodków przeciw przemocy rodzinie. Można pomóc sobie i dzieciom nawet jak sytuacja jest wydawać by się mogło beznadziejną. Czytając artykuł i komentarze czuje jakby ktoś pisał i tym co przeżyłam. Teraz jestem szczęśliwa i spokojna.

  3. Ja uciekłam ale nie do końca. Mamy dwujke dzieci. Mieszkamy za granicą. Nie mam tu rodziny ale dałam radę wprowadziliśmy się od niego ale co z tego skoro on jest ciągle w naszym życiu. Nie wiem jak się od niego uwolnić.
    Codzienne sms-y wizyty kontrola non stop.
    Nie chce bronić mu kontaktu z dziećmi tym bardziej że pracuje i potrzebuje żeby w weekend zajął się dziećmi. Nie mam swojego samochodu A potrzebuje dojeżdżać do pracy i w sumie z tego względu staram się mieć z nim mimo wszystko dobre kontakty bo już nie raz słyszałam z jego ust że jak nie będę miła to zabierze mi samochód. Nie stać mnie na razie na kupno auta i tak ciągną te chora sytuacje która mnie bardzo niszczy psychicznie. Ciągle wieczorne sms-y z pretensjami o błahostki wyolbrzymione do gigantycznych rozmów wyłączają mnie psychicznie. Chciałabym żeby dał mi spokój chce mieć kontakt z dziećmi ok ale niech mnie zostawi już w spokoju. Nie mam pojęcia jak to zrobić żeby przestał mieć kontrolę nade mną.

  4. Dużo bym mogła napisać na ten temat, też to mnie niestety spotkało w ostatnim czasie…. Dodam iż bardzo trudno jest zakończyć taki związek, bo osoba którą kochamy, którą uwazalismy za najbliższą, za przyjaciela zadaje nam cierpienie i właśnie to jest najdziwniejsze, kiedy się wie że partner źle nas traktuje, poniza, gnębi, wyzywa,już nie wspomnę o rękoczynach, potrafi też być za chwilę tak miły i tak człowieka zmanipulowac że ten jest skłonny wybaczyć mu wszystko i wrócić do niego,może też ze strachu bo jest się zastraszanym, kontrolowanym, osaczonym a żeby tego było mało to taka toksyczna osoba próbuje nam wmówić że to nasza wina i najgorsze ze zaczynamy tak myśleć, a kiedy znów dojdzie do awantury z jego winy wiemy że tak jednak nie jest. Trudno jest później funkcjonować bez takiej osoby ponieważ ona uzalezniła nas od siebie…

  5. W punkt! 27 lat tkwiłem w takim związku. Krok po kroku odbieranie godności, upokarzanie. W końcu jej zdrada, romans, odrzuxenie. Znajomi, którzy znali sytuację przekonywali, że to nagroda, że uwolniłem się od oprawcy. A ja od dwóch lat uczę się bez oprawcy żyć. I słabo to wychodzi

  6. Bardzo wiele lat trwałam w takim związku, bo nie miałam świadomości, że to co robił eksmąż było przemocą. Wyrwanie się z takiego zwiazku wiąże się często z bardzo trudnymi decyzjami i często kobiety boją się konsekwencji, bo sprawcy przemocy osaczają, straszą i ciągle wmawiaja, że to Twoja wina

  7. Jestem toksyczną osobą i nie panuję nad tym. Mam dni, gdy chce zniszczyć wszystko wokół. Mam depresję i mój partner również. Oboje dużo przeszliśmy. Jestem teraz z nim w ciąży i wciąż się chcę go pozbyć, choć to bardzo dobry człowiek. Niestety nie potrafię tego docenić i przychodzą dni, gdy go niszczę. Potem ryczę godzinami i siebie nienawidzę. Myślę, że moja toksyczność wynika właśnie z tego, że nienawidze samej siebie. Wiele razy chciałam ze sobą już skończyć, bo po co moim dzieciom matka, która niszczy? Próbowałam zakończyć ten związek, bo wiem jak bardzo ranię, niszczę… Ale on nie chce odejść. Przez to czuję jeszcze większą bezradność. Ja niszczę, a on nie odchodzi…
    A widzę, że we mnie jest dużo toksyczności. Dokładnie jak w tym i innych artykułach. Wiem, że lepiej gdybym była sama. Niestety ja w ciąży zagrożonej, muszę leżeć, dwoje starszych dzieci muszą zostać zaopiekowanie, dom też (teraz jeszcze zimą trzeba ogarniać węgiel, a ja nie mogę nic podnosic i muszę leżeć), a mój chłopak nie ma dokąd pójść. Ma fatalna sytuację z rodziną. Właściwie poznałam go, gdy był na granicy bezdomności. Nie wiem jak mam postąpić, bo nie chce go niszczyć. On już u tak swoje wycierpiał… To niszczy też mnie, czuje się potworem bez uczuć gdy dopada mnie ta czarna dziura. Dzieci czasem widzą, gdy się kłócimy. Też na pewno nie wpływa to dobrze na nich. Tym bardziej, że jestem po rozwodzie z ich ojcem. A bardzo lubią mojego chłopaka. Czemu ludzie tak się wzajemnie krzywdzą? Czemu gdy dopada człowieka zło, to nie chcę odpuścić? Taka chęć niszczenia jest strasznym uzależnieniem. A czarna dziura zabiera rozsądek, lub tworzy świat równoległy, omamia Cię, że to co robisz jest słuszne i prawdziwe. A potem nadchodzi „normalność” i już wiesz, że to wszystko jest jakimś horrorem.

  8. Ja wytrzymałam tak 13 lat, dopiero jak syn zadał mi pytanie „mamo dlaczego tata jest taki?” otworzyłam oczy i uznałam, że czas spakować rzeczy i uciekać. Dopiero po roku poczułam psychiczny komfort, przestałam się bać odbierać telefony od ex. To był trudny okres w moim życiu, ale wiele rzeczy się nauczyłam i teraz doceniam to co mam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here