Czy kobieca przyjaźń istnieje? A może tak naprawdę wszystkie się oszukujemy?

11
1836

Dlaczego kobiety całują się na powitanie? Bo nie mogą się ugryźć. To tylko jedna z wielu ‘złotych myśli’ opisujących relacje pomiędzy kobietami. Są to bowiem istoty wyjątkowo wredne, podstępne i kłótliwe, zatruwają życie nie tylko mężczyznom, ale i samym sobie. W babskim gronie nie uświadczysz życzliwości. I nie masz co liczyć na to, że spotkasz na swojej drodze oddaną przyjaciółkę, to zjawisko rzadsze od różowego jednorożca.

Babska przyjaźń to oksymoron. Kobiety nie są w stanie stworzyć takiej więzi, pod tym względem wyraźnie ustępują mężczyznom – oni mają swoje braterstwo, a siostrzeństwo… cóż, nawet w Wordzie to słowo jest podkreślone na czerwono. Dlatego wiele dziewczyn nawet nie próbuje, tylko z góry zakłada, że nie znajdzie bratniej (no właśnie!) duszy. A może po prostu szukamy przyjaźni nie tam, gdzie trzeba?

Och, takie jesteśmy paskudne

Męska przyjaźń uchodzi za jakiś absolut, najwyższą i najdoskonalszą formę międzyludzkich więzi. I pewnie prawdziwych, męskich przyjaźni jest mnóstwo, skąd jednak przekonanie, że kobiety są pod tym względem tak ułomne? Może to bardziej kwestia dobrego PR, a nie suchych faktów? Ze świecą szukać mężczyzn narzekających na swoich ziomków, podczas gdy kobiety uwielbiają wieszać na sobie psy, co jest o tyle dziwne, że krytykując całą płeć, krytykuje się przecież także siebie. Czyli co, ja też nie jestem godna zaufania, wbijam noże w plecy i cieszę się z porażek tak zwanej przyjaciółki? Ach, nie, ja oczywiście jestem chlubnym wyjątkiem, świetnym materiałem na przyjaciółkę, to te inne są tak niewydarzone.

Dlaczego tak myślimy? Bo nieustannie się nam to wmawia. Jakby ciągle żywe było przekonanie, że kobieta to taki człowiek drugiej kategorii, który wybić może się jedynie dzięki pogardzie do własnej płci, wytykając innym dziewczynom ich stereotypowe zachowania i podkreślając własną odrębność. Wystarczy spojrzeć, jak babską przyjaźń pokazuje Hollywood – niby takie koleżaneczki, a jedna drugiej bez przerwy wbija szpileczki okraszone słodkim uśmiechem, ‘w żartach’ wytyka zmarszczki i nadwagę, robi przysługi, ale zawsze tak, by podkreślić własną przewagę i marność tej drugiej. Popularne dowcipy? To samo, baby jak żmije. Memy, śmieszne filmiki, internetowe historyjki, tu także eksponuje się niemal wyłącznie babskie konflikty. Stereotypowo opisywana kobieca przyjaźń właśnie taka jest – teoretycznie mamy bliskość, tyle że obficie podlaną jadem. Nie to co u mężczyzn! Bo choć z ich braterstwem też różnie bywa, to o tym jakoś mniej chętnie się mówi, a już na pewno z ich podłych zachowań nie czyni się ogólnej reguły jak w przypadku kobiet.

kobieca przyjaźń

Te stereotypy wtłaczane są nam do głowy już od maleńkości, nierzadko przez rodzone matki. To takie dobre rady – nie ufaj tak do końca innym dziewczynom, bo one na pewno będą ci zazdrościć faceta, lepszej pracy, ładnego domu, tego że schudłaś i pieczesz lepsze ciasto. Więc na wszelki wypadek miej się na baczności. Zaszczepia się w nas podejrzliwość wobec reszty kobiet, zachęca do wyrachowania, na zasadzie: znajdź sobie brzydszą koleżankę, wtedy zawsze będziesz błyszczeć. No nic dziwnego, że kobiety patrzą na siebie wilkiem, jeśli dorastają w podobnej atmosferze. Jak mają się zaprzyjaźnić, skoro ciągle się im mówi, że szczera przyjaźń pomiędzy kobietami nie występuje w przyrodzie?

Kobieca przyjaźń? Nie tak szybko

Oczywiście, kobietom nie są obce paskudne uczynki. Problem w tym, że bardzo często przyjaźń myli się ze zwykłym koleżeństwem, i to właśnie w tym drugim przypadku obserwuje się najwięcej okropnych zachowań. Widać to po pełnych rozgoryczenia wypowiedziach: miałam już tyle przyjaciółek, na każdej się zawiodłam, nic z tych wielkich przyjaźni nie zostało. Jeśli bowiem było ich tak wiele, w dodatku mówi to kobieta zaledwie dwudziestoletnia, to najprawdopodobniej nie były to żadne przyjaźnie, bo na zbudowanie prawdziwej, silnej więzi potrzeba czasu i czegoś więcej niż wspólne picie kawki czy bieganie po parku.

Wiele kobiet otwiera się zbyt szybko i już po kilku fajnych wydarzeniach nabiera przekonania, że oto właśnie zdobyła fantastyczną przyjaciółkę. Jest trochę jak z facetami – jak się który bardzo spodoba, to wystarczą dwie randki, by zacząć w głowie planowanie hucznego wesela, wymyślić imion dla dzieci i poćwiczyć podpis z nowym nazwiskiem. I tak jak niektóre znajomości z mężczyznami kończą się po trzech randkach, tak nie każda fajna, nowo zapoznana dziewczyna przemieni się w oddaną przyjaciółkę.

Przyjaciółka to w końcu ktoś, na kim zawsze można polegać, żeby się jednak o tym przekonać, trzeba wpierw wspólnie zjeść beczkę soli. Zaś pierwsza wpadka to nie tyle dowód na zawodność kobiet, ile sygnał, że akurat z tej znajomości nic wielkiego się nie urodzi. Niestety, mnóstwo młodych dziewczyn obdarza kandydatki na przyjaciółki zbyt dużym kredytem zaufania, od razu zdradza swoje sekrety, nie pozwala tej znajomości dojrzeć, i stąd potem gorzkie rozczarowania.

Może to echo przeszłości, kiedy kobiety musiały sobie zawierzać, bo od tego zależał ich byt. Wspólnie pracowały, opiekowały się dziećmi, pomagały sobie w porodach, chorobach i innych nieszczęściach, lecz nie zawsze były to bliskie, szczere więzy, a raczej konieczność. Kobiety, świadome swojej niższej pozycji, wzajemnie się kontrolowały, dbały przede wszystkim o własne interesy i nie miały skrupułów, gdy chodziło o niewygodną rywalkę. I ta nić wzajemnych zależności, która kazała się trzymać razem bez względu na antypatie i doznane upokorzenia, podsycała niechęć do własnej płci, co najwyraźniej zostało nam we krwi do dnia dzisiejszego.

Między innymi również dlatego tak ciężko nam oddzielać poszczególne obszary życia. Mężczyznom nikt nie każe się lubić, oni mają dobrze współpracować, nawet gdy szczerze się nienawidzą. Natomiast kobiety mają być jak Jezus, miłować wszystkich nieprzyjaciół swoich, co tylko utwierdza w przekonaniu, że najwyraźniej wszystkie dziewczyny powinny się ze sobą przyjaźnić. A tu nagle zonk, koleżanka z pracy nie stanęła po mojej stronie! No nie stanęła, bo niby czemu miała? Siedzenie biurko w biurko i popijanie herbaty na przerwach to jeszcze nie przyjaźń. Podobnie jak o niczym nie świadczy studiowanie na tym samym kierunku, mieszkanie w jednej klatce, chodzenie na kurs salsy. Po prostu, kobieta z bliskiego otoczenia nie jest z automatu przyjaciółką. Można od niej oczekiwać jakieś solidarności, ale to wciąż coś innego niż przyjaźń.

Już nie jesteś potrzebna

Ale trzeba też przyznać, że nierzadko przyjaciółki tracimy na własne życzenie. Najczęściej dochodzi do tego po zapoznaniu faceta – nie staje się on numerem jeden, on staje się całym życiem, w którym nie ma już w ogóle miejsca na bliskie koleżanki. U mężczyzn bywa podobnie, jednak w znacznie mniejszej skali, choćby dlatego, że facet musi mieć przecież coś poza rodziną, inaczej by zwariował. On potrzebuje samczej sfory, w której będzie wzmacniać i pielęgnować swoją męskość, a nawet może być ona ważniejsza od domu, bo kobiety przychodzą i odchodzą, a bracia są na zawsze, niezawodni i bez fochów. Od kobiet oczekuje się działania przeciwnego – przyjaciółki są zbędne, facet z powodzeniem je zastąpi, zresztą szkoda czasu na bezproduktywne ploteczki, zadaniem kobiety jest dogadzanie mężowi i dzieciom, koleżanki by jedynie od tych powinności odciągały. Baby i tak nie robią niczego ważnego.

Szczególnie trudno utrzymać przyjacielską więź, gdy jest się na różnych etapach, a więc jedna wciąż pozostaje singielką, a druga ma na głowie męża oraz dzieci. Niełatwo wczuć się w sytuację drugiej strony, zrozumieć jej dylematy, odpowiedzieć na jej potrzeby. Siłą rzeczy przyjaźń musi przejść pewną rekonstrukcję, co nie zawsze się udaje, ponieważ mnóstwo kobiet wyznaje zasadę ‘wszystko albo nic’ – fakt, że przestało się być jedyną ważną osobą w życiu przyjaciółki, traktuje się w kategoriach porażki, te rzadsze i krótsze spotkania są niczym ochłapy rzucane na pocieszenie, przyjaźń po prostu nie ma już sensu.

Kobieca przyjaźń? Lepiej niż w bajce

Mamy w sobie jakieś niewiarygodnie wyidealizowane pojęcie przyjaźni. Wszystko musi iść jak z płatka, według idealnego scenariusza, a każde odchylenie ‘od normy’ to bolesny policzek. Podobno bierze się to z niskiej samooceny – jeżeli nie umiem polubić samej siebie, trudno uwierzyć, by ktoś inny mógł mnie obdarzyć szczerą sympatią. Niewinna odmowa urasta wtedy do rangi zbrodni, bo jak to? Przyjaciółka nie jest na każde zawołanie? No nie jest, gdyż trudno oczekiwać, by matka niemowlaka w środku nocy jechała z butelką wina pocieszać psiapsiółkę, której zrobiło się smutno po obejrzeniu starych zdjęć z byłym narzeczonym. Podobnie jak dziecinne jest obrażanie się na to, że przyjaciółka nie wyszła w połowie ważnej konferencji, żeby przeanalizować nieprzyjemny telefon od mamy.

Od przyjaciółki oczekuje się, że będzie zawsze niezawodna, perfekcyjna w każdym calu, niczym cyborg, a nie żywy człowiek. Nie chce się zaakceptować jej wad, bo co z tego, że ona nigdy nie zdradziła powierzonego sekretu i była wielkim wsparciem podczas ciężkiej choroby, jeśli lubi się stroić przed lustrem i jest łasa na komplementy, no nie do przyjęcia, idealna przyjaciółka nie powinna mieć w sobie nic z głupiutkiej kokietki. Demonizuje się także wiele normalnych zachowań i wręcz przymusza przyjaciółki do jakiejś dziwnej uległości. Mężczyźni mogą sobie na przykład grać w tenisa, a to, że każdy chce mecz wygrać i przy okazji dogryza koledze, to normalna męska rywalizacja, po zakończeniu w dobrych nastrojach pójdą sobie na piwko. Kobiety w dokładnie tej samej sytuacji? Och, co im tak zależy, żeby wygrać, nie widzą, że to tylko zabawa? No tak, musiała koleżance utrzeć nosa, baby takie są. I teraz sobie gratulują, a w myślach pewnie obrzucają się epitetami, fałszywe żmijki. Wielkie mi przyjaciółki…

Wygląda to trochę jak szukanie dziury w całym, żeby tylko dowieść, jak bardzo kobiety są złe. I prawie w ogóle nie zwraca się uwagi na wyjątkową, specyficzną więź pomiędzy kobietami, które naprawdę są sobie bliskie. To, jak rozumieją się bez słów, wspierają się w trudnych chwilach, są świadkami wzlotów i upadków, zawsze wiedząc, jak zareagować. Gdyby było prawdą, że kobiety potrafią się jedynie nienawidzić, nasze życie byłoby gorsze od piekła, a przecież tak nie jest – piekło często robią właśnie mężczyźni i gdyby nie pomoc prawdziwych przyjaciółek, byłoby znacznie trudniej wygrzebać się na powierzchnię.

11 KOMENTARZE

  1. Pewnie że kobieca przyjaźń istnieje 🙂 mam jedną koleżankę już 17 lat i świetnie się dogadujemy, tęsknie za nią bo ona w Polsce ja w Norwegii 🙂 a tu za granicą już 3x się przejechałam na dziewczynach które polubiłam i które traktowałam jak siostry 🙁 bardzo to smutne jest

  2. Ja nie wierzę w przyjaźń między kobietami. Wiele razy już się na tym przejechałam i wiem, że zawsze po jakimś czasie wkrada się zazdrość, zawiść i konkurencja…

  3. Trochę z opóźnieniem, ale zawsze 🙂 Mam świetną przyjaciółkę, mogę na niej polegać, a ona na mnie. Sekret naszej przyjaźni, choć to wcale nie sekret, to dobra komunikacja i szczerość. Nawet jak któraś jest o coś zazdrosna to mówi to drugiej i działa to zbawiennie na relację i dodatkowo na siebie samą też 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here