Kobieta kobiecie wilkiem, czyli nikt tak nie dowali kobiecie jak druga kobieta

2138

Podobno człowiek człowiekowi wilkiem. Powiem więcej. Kobieta kobiecie wilkiem, najbardziej zawistnym i mściwym. Nie znam drugiej równie trudnej linii relacji jak ta biegnąca od jednej kobiety do drugiej. Męskie wojny mogą się przy niej schować. Bo facet uderzy drugiego w twarz i po sprawie, a kobieta pamięta długo i snuje plan zemsty, by tę drugą pogrążyć… Dlaczego?

Zaczyna się od kołyski

Miłość matki do córki jest trudna. Nic dziwnego, już pierwszego dnia po porodzie mówi się, że dziecko płci żeńskiej to córeczka tatunia. Do mamusi „należy” syn.

Córka na samym wstępie ma utrudnione zadanie. Wymaga się od niej więcej. Ma być cicha, spokojna i grzeczna, nie sprawiać problemów. Synek natomiast dostaje większą taryfę ulgową. W końcu chłopcy tak mają, to takie rozkoszne małe łobuziaki.

Córka ma pod górkę. Na miłość musi zasłużyć. Bardzo szybko dociera do momentu, kiedy staje się konkurentką, przypomina coraz starszej mamie o upływie czasu i utraconej młodości. Świetnie to widać chociażby podczas klasycznego zauroczenia i próby rywalizacji o najważniejszego mężczyzny życia – tatę , gdy kończy około 5 lat. Właśnie wtedy mała dziewczynka robi wszystko, by zastąpić…mamę. Od mądrej postawy ojca zależy, czy jej się to uda…jakkolwiek paradoksalnie to brzmi.

Później wcale nie jest łatwiej.

Bo córka wyprowadza się, opuszcza swoich rodziców, zakłada własną rodzinę i chce „żyć lepiej”. W naturalny sposób planuje przyszłość na własnych zasadach. Wychowuje inaczej dzieci, co rodzi kolejne konflikty.

Dlaczego nie jesteś taka…jak ja?

Wiele mam wskazuje, że mimo że kochają córki nad życie, to jest to bardzo trudna miłość określana jako „ciernista”, skomplikowana, pełna jest niespełnionych oczekiwań, prób stworzenia kogoś na własne podobieństwo, a gdy ta osoba ma inny pomysł na siebie, robi się problem.

Matki patrzą na córkę przez pryzmat własnych oczekiwań i często niespełnionych marzeń. To chyba jeden z głównych problemów. Nie potrafią bowiem inaczej. Silnie wierzą, że znają receptę na udane życie.

Wcale się nie lubię. Ciebie też nie

Psychologowie wskazują również na inny aspekt utrudniający relację z pierwszą kobietą w naszym życiu – matką. Dość znamienny i symboliczny. Mianowicie na to, co wdrukowuje się nam do głów od najmłodszych lat.

W baśniach nie spotkamy mam, zazwyczaj są złe macochy, ciocie, dobre wróżki. Wzoru ciepłej i opiekuńczej mamy próżno szukać. Tłumaczy się to prosto i konkretnie – trudną relacją na linii córka-matka i całą listą nieporozumień, która ona rodzi.

Dziewczynka już od maleńkości uczy się, chociażby poprzez bajki i baśnie, że z własną mamą będzie…trudno. Otrzymuje sygnał, że na inne kobiety też trzeba uważać. Bo zawsze dobra wróżka może być przebraną czarownicą…

Podobno jest też inny powód toksycznych relacji z matką. Wynika on z kłopotów z odbieraniem własnej kobiecości. Wiele współczesnych kobiet ma z tym problem. Nie lubi siebie.

Nie wierzy we własną wartość. Jest pogubiona, nie rozumie własnych pragnień, gdzieś u rdzenia postrzega siebie jako osobę gorszą, niewystarczająco dobrą. Wierzy, że mężczyźni mają lepiej…

To rodzi spore napięcie w relacji z córką, której nie udaje się przekazać pozytywnych wzorców. Zagubiona w swojej kobiecości matka nie jest w stanie zbudować poczucia wartości w drugiej osobie, wspierając w drodze do dojrzałości, skoro sama do tego etapu nie dotarła.

Wyeliminować konkurencję i nieświadome dążenie do tego, by druga kobieta nie miała lepiej

Mówi się nam, że mamy być idealną, niemal doskonałą wersją siebie a najlepiej kogoś lepszego od nas samych. Mamy być szczupłe, zadbane, mieć gładką skórę i równe zęby. W tym samym czasie mężczyzna dostaje przyzwolenie do tego, by hodować brzuch i leżeć na kanapie zmęczony po pracy.

Kobietom nie daje się prawa do zmęczenia. Mamy być niezniszczalne, zawsze uśmiechnięte. Mit Matki Polki bardzo mocno to pokazuje. I co gorsza intensywną pracę w jego utrzymywaniu zawdzięcza się nie mężczyznom, ale kobietom.

To właśnie my swoją postawą pokazujemy, że tak trzeba. To my, nie kto inny, uczymy własne córki „pracowitości” i dajemy synom przyzwolenie do tego, by „się szanowali i nie brudzili rąk niegodną dla nich pracą”.

Przykład idzie z góry. Czego uczy się młoda dziewczyna, gdy widzi mamę usługującą całej rodzinie? I tatę zapatrzonego w tym czasie w telewizor, łaskawie podnoszącego nogi, by jego żona mogła odkurzyć pod jego stopami? Na pewno nie buduje się w niej przeświadczenia, że kobieta jest równie ważna co mężczyzna.

Jak reaguje na to dorastająca córka? Na początku ten fakt może budzić w niej złość na matkę (!), że na to sobie pozwala, potem lęk (a co skoro będę taka sama?), a na końcu bezsilność i akceptację (tak musi być, tacy są mężczyźni). Frustracja jednak pozostaje i wylewa się w najmniej oczekiwanych momentach paradoksalnie kierowana jest we własnym kierunku lub…na inne kobiety.

No kto ma rację? Na pewno nie Ty!

Lojalność jajników nie istnieje, o czym pisałam tutaj. Trudno szukać jej aspektów w szkołach, na uczelniach, w pracy. Cienkie nici widoczne są w przedszkolu, ale tak szybko jak się pojawiają, tak błyskawicznie zostają zerwane.

U mężczyzn natomiast dobrze znany jest silnie wypracowany kodeks honorowy, który ma za zadanie ochronę drugiego przedstawiciela tej samej płci. Innymi słowy jeden za wszystkich wszyscy za jednego.

Kobiety natomiast działają inaczej. Od samego początku jesteśmy nastawione na przetrwanie i walkę w pojedynkę. Bardzo szybko uświadamiamy sobie, że druga kobieta nie stanie po naszej stronie, uzna rację mężczyzny, choćby tego najmniejszego, a nie naszą…

Gdy starsza córka opiekuje się młodszym bratem, a ten łamie rękę, zarzut często pada wprost – dlaczego go nie upilnowałaś, innym razem kierowany jest w formie ostrego spojrzenia.

Winna jest dziewczynka, powinna być mądrzejsza, przewidzieć zagrożenie.

Zdrada? A to su…

Mężczyzna zdradził? Co rozsądniejsza z nas spakuje chłopa i wystawi mu walizki za drzwi lub w przypadku lepszej dla niego opcji zasądzi rodzinną naradę, która ma szansę stanowić punkt przełomowy.

Co natomiast robi większość kobiet?

Zdradził…?

Cały gniew kieruje w stronę tej…trzeciej.

A to su…wiedziałam, że ona coś knuje. Zaciągnęła go do łóżka, wabiła, kusiła, no to facet uległ. Wiadomo, że mężczyzna się nie oprze. Ma okazję, to korzysta, a dopiero po fakcie krew dopływa do odpowiednich obszarów mózgu i zaczyna myśleć.

Klasyczne podejście. Facet zdradził, ale winna jest kobieta. Ta trzecia. On skorzystał, a ona przekroczyła zakazaną granicę. On zostaje z miejsca rozgrzeszony. Bo jemu wolno więcej, od samego początku.

Jak tak możesz?

Kobieta kobiecie wilkiem? Tak, kobieta kobiecie najsurowszym recenzentem.

Karmisz piersią? Dobrze. Ale co tak długo? I dlaczego publicznie? No i kiedy wyjdziesz w końcu z domu? Dzieciak nie może ciągle wisieć u piersi. Nie możesz sobie na to pozwolić…

Podajesz mleko modyfikowane? A dlaczego nie karmisz naturalnie? Wygodna matka jesteś. Egoistka z Ciebie, przecież naturalne mleko jest najlepsze. Serio, nie mogłaś się przemóc, by dać dziecku to, co najlepsze?

Rodziłaś przez cięcie? Nie wiesz, co to poród. Prawdziwa matka to ta, co poczuła ból skurczy partych.

W ogóle nie jesteś matką? No to, co Ty wiesz o życiu. Nie masz pojęcia, co to zmęczenie, miłość i odpowiedzialność. Staniesz się pełnym człowiekiem, kiedy w końcu urodzisz dziecko. Wtedy wszystko zrozumiesz. Nie możesz przecież wiecznie zagłuszać własnego instynktu macierzystego.

Tego typu wywody można byłoby ciągnąć w nieskończoność. Nikt nie skrytykuje drugiej kobiety jak kobieta. Nikt tak nie ściągnie do swojego poziomu jak zawistna i agresywna kobieta. Nikt nie pobije w głupocie jak przedstawicielka tej samej płci. Znamy swoje czułe punkty i celnie w nie uderzamy. Zamiast wstydzić się tego, szczycimy się własną skutecznością…

I dlatego to nam się należy medal…za głupotę.

Bo zamiast się wspierać, zwalczamy się.

Zamiast działać razem w imię wspólnych spraw, widzimy różnice, które stają się przeszkodami nie do pokonania. Nie umiemy współpracować, bo nikt nas tego nie uczy.

Od samego początku nastawia się nas na konkurowanie. Mamy być mądrzejsze, piękniejsze, silniejsze. Za wszelką cenę, choćbyśmy musiały wbijać ostre szpilki w słabsze jednostki napotykane po drodze.

Kobieta kobiecie wilkiem

Jesteśmy perfekcjonistkami w mieszaniu innych…kobiet z błotem. Nie potrzeba walk w mokrych podkoszulkach, które są aranżowane ku uciesze panów.

Ośmieszamy się w inny sposób. Wcale do tego niezachęcane, obrzucamy się najgorszym syfem, jaki można sobie wyobrazić. Pokazując w ten sposób własną karykaturalną, zagubioną twarz. Zamiast ślizgać się na mokrej od wody podłodze i eksponować biust w mokrej koszulce – co uważamy za uwłaczające, babramy się w błocie, zasłaniającym to, co w nas najlepsze. I wcale nie mam na myśli jędrnych pośladków..

Od wieków w ten sam sposób szkodzimy same sobie, nie chcąc widzieć oczywistego faktu, że w konsekwencji stajemy się słabsze, bardziej podatne na wykorzystywanie przez mężczyzn. Pozwalamy, by nasza pozycja była słabsza…I zamiast się tego wstydzić, jesteśmy dumne ze swojego ciętego języka…

11 KOMENTARZE

  1. Tendencyjne, no ale niech każda mówi za siebie 😉

    Ps.
    Wiem, że 80% „bab” mnie nie lubi już na dzień dobry 😉
    Niemniej jednak nie pamiętam, żeby mi któraś tak dowalila, żebym nie spała po nocach 😉
    Dystans. Dystans. Dystans.

  2. A ja obawiam się jednak, że w tym artykule jest wiele prawdy tylko wstyd nam, kobietom się do tego przyznać; oceniamy inne kobiety bardzo surowo i częściowo wynika to ze schematów społecznych, a częściowo z nas samych i naszego patentu na bycie idealnym. I jakby nie robić nie dogodzi się wszystkim, a tym samym zawsze zostaniemy skrytykowani. A już temat macierzyństwa, powrotu do pracy lub pozostania w domu i wszystko, co się z nimi wiąże to ulubione poletko ocen. Niestety

  3. Absolutna prawda. Dzieki temu kobiety traca ogromnie duzo. Nie potrafia sie wzajemnie wspierac, doceniac, rozumiec. Oczekuja potem tego od mezczyzn, ale u nich juz musza to „wykupic”. Cena jest czasem wysoka i nie warto.

  4. To prawda, kobiety potrafią sobie rzucać kłody pod nogi, porównywać się, która ma gorzej lub lepiej, a jak ktoś ma lepiej to trzeba sprawić, żeby poczuł się gorzej.
    A najbardzej denerwujące jest to, że niektore kobiety myślą, że poskrasdały zmysły i na wszystkim się najlepiej znają i jak robisz inaczej niż ona to robisz źle.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here