„Do łóżka zabieraj dobrą książkę albo kogoś, kto ją przeczytał…”

16
1285

Ile nieszczęśliwych miłości byśmy uniknęły i jak wielu dramatycznym rozstaniom zapobiegły, gdybyśmy stosowały się do tej prostej zasady: „do łóżka zabieraj dobrą książkę albo kogoś, kto ją przeczytał”.

Wszystko pięknie i ładnie, ale jest jeden problem. Według Biblioteki Narodowej, aż 63% Polaków w zeszłym roku nie przeczytało ani jednej książki. Wśród aktywnych czytelników jest więcej kobiet niż mężczyzn.

Sceptycy twierdzą, że pozostaje nam zabierać do łóżka dobrą książkę, bo mężczyzna, który czyta jest jak dinozaur. Dawno wyginął. Szanse, że go spotkamy i do tego się nam spodoba są….delikatnie mówiąc niewielkie…A może nie jest tak źle? A sama perspektywa sprawdzania faceta pod kątem zawartości…. biblioteczki to metoda mało mądra?

Nie marnuj czasu na półgłówków, zadawaj pytania o książki

Rada prosta. Pierwsze spotkanie to czas sprawdzianu. By nie marnować czasu, rzucasz pytanie – co ostatnio przeczytałeś.:)

Nawet nie myśl, by zadawać pytania o mądre książki, bo może nie padnie żadna odpowiedź. Lepiej postaw na otwarte pytanie. Jest szansa, że patrzący z pożądaniem w Twoje oczy mężczyzna przeczytał…komiks (nie umniejszając komiksom) lub podświetloną tablicę w fast foodzie. To też jakaś wiedza.

Może trafi się egzemplarz z wyobraźnią

Dlaczego warto zbadać preferencje czytelnicze (lub ich brak) potencjalnego kandydata? Powiesz, że to bez znaczenia….

Okazuje się, że podobno warto.

Powodów jest całe mnóstwo. Jednym z nich jest wyobraźnia. Mężczyzna, który czyta, oprócz tego, że jest zazwyczaj bardziej rozgarnięty, ma zazwyczaj większą wyobraźnię. I jeśli nam się poszczęści, będzie umiał ją dobrze wykorzystać. Tylko zgadnij, gdzie….;)

Może będzie miał szeroki zasób słownictwa i łatwiej się dogadacie?

Taki delikwent, który ma na koncie kilka książek w miesiącu (a nie panienek), może wykazać się szerokimi perspektywami. Być może rozmowa z nim będzie ciekawsza, chociażby ze względu na szeroki zasób słów, jakimi może operować. Wszak książki poszerzają naszą wiedzę i ułatwiają komunikację. Do tego podobno czynią nas wrażliwszymi. Mamy większe zdolności wczuwania się w drugą osobę, cechuje nas lepsza empatia. Trudniej się nami manipuluje.

Na koniec chyba największy argument – czytający mężczyźni są po prostu seksi.

Jeśli aktualnie żadnego nie ma na horyzoncie, nie ma co załamywać rąk. Na szczęście dobrych książek nie brakuje..Warto jedną zabrać do łóżka.

Co polecacie? 🙂

16 KOMENTARZE

  1. Ooo to nawet nie wiedziałam, że aż tak źle statystycznie wypadają Polacy w czytaniu książek.
    Mój mąż, na początku naszej znajomości chciał mi bardzo zaimponować aż sam zaproponował czytanie książki i jedną czytaliśmy w tym samym czasie, a potem ją omawialiśmy. Ale takich ‚sytuacji’ nie było zbyt wiele, ale cóż chociaż miał chęci, czasami lubi sobie poczytać, ale nie tak często jak na początku naszego związku.

  2. Mój mąż czyta w pracy więc nie mam okazji tego widzieć hihi 😛 Ale przyznam, że dopiero niedawno wybrałam się ponownie do biblioteki(była w remoncie) i naprawdę czuję że znalazłam coś czego mi brakowało. Książki są mi potrzebne do lepszego życia 🙂

  3. uwielbiam uproszczenia – one tak bardzo głaszczą świat, że nie ma depresji i himalajów – jest sawanna, stepy akermańskie i prerie Ameryki, pośród których biegają z nieokiełznaną inteligencją klacze i tępe ogiery – trochę szybsze, trochę wytrzymalsze i bardziej wojownicze, ale żyjące krócej i niewarte wzmianki. Łatwiej żyć, trudniej zrozumieć. Ale – nie mnie oceniać.

  4. Mężczyźni, którzy czytają książki (nawet komiksy) są… seksowni 😀 Co prawda nie mam do nich szczęścia i tak naprawdę na palcach jednej ręki mogłabym ich policzyć. To smutne, że tak mało facetów z mojego otoczenia czyta.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here