Małżeństwo to kontrakt, który powinien być odnawiany co 5 lat?

3332

Liczba rozwodów dramatycznie rośnie. W miastach rozpada się prawie co drugie małżeństwo (dokładnie 44%), na wsi 23%. Specjaliści prognozują, że w przyszłości niewiele się w temacie zmieni. Wyraźnie widoczny jest kierunek, w którym podążamy. Coraz więcej rozwodów, coraz więcej dramatycznych sytuacji dzieci i coraz więcej dzieci z nieformalnych związków.

Czy zatem instytucja małżeństwa nie ma dzisiaj sensu? A może to z nami coś nie tak, że podejmujemy decyzję o związaniu się “na stałe” zbyt szybko i zbyt pochopnie? Dlaczego tak często się nie udaje i składamy pozew o rozwód?

Kiedy jesteśmy najbardziej narażeni na rozwód?

Choć rozwieść teoretycznie można się już po tygodniu od zawarcia małżeństwa, to specjaliści wskazują na gorące okresy, kiedy dochodzi do największych kryzysów.

  • najczęściej rozwodzą się pary ze stażem od 5 do 9 lat
  • najwięcej rozwodów notuje się wśród par biorących ślub w wieku od 20 do 24 lat,
  • bardzo dużo par rozstaje się, gdy dzieci są już odchowane. Częsta sytuacja to odejście po 20 lat wspólnego życia mężczyzny do młodszej partnerki,
  • co ciekawe w 2/3 przypadków o rozwód wnosi kobieta.

Najczęstszy powód rozwodu

Aż 40% małżeństw, według demografów, rozpada się z powodu niezgodności charakterów. W co czwartym małżeństwie powodem rozwodu jest zdrada, w 1/10 przypadku jest to alkohol, a tylko w 5% nieporozumienia finansowe.

73% rozwodów dokonuje się bez orzeczenia o winie. Jeśli sąd orzeka winę jednej strony, tylko 18% przypadków jest to wina po stronie kobiety.

Ryzyko rozwodu jest większe, jeśli małżeństwo zostało zawarte z powodu ciąży, para boryka się z problemami finansowymi, występuje choroba jednej z osób, wychowywane jest dziecko z poprzedniego związku przez jednego z małżonków. Na stabilność małżeństwa mają z kolei wpływ wyznawane tradycyjne wartości (głęboka wiara), stabilność zatrudnienia, stabilna pozycja materialna i dobry stan zdrowia, a także dojrzałość emocjonalna małżonków.

Jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć

Rozwód jest stresujący. To najbardziej traumatyczne przeżycie, które można sobie wyobrazić. Nie ma rozwodów bezbolesnych. Na skutek każdego cierpią rodziny i…dzieci. Dla najmłodszych rozwód wiąże się z utratą poczucia bezpieczeństwa i przewartościowaniem świata, które dotąd znały.

Mimo dramatycznego przebiegu rozwodu i jego negatywnego wpływu na całą rodzinę, akceptacja rozwodów rośnie. Obecnie 63% Polaków dopuszcza rozwód w wyjątkowych sytuacjach. Coraz mniej osób jest zdania, że małżeństwo powinno trwać aż do śmierci jednego z małżonków. 

Co z tą niezgodnością charakterów?

Jak to się dzieje, że w czasach, w których większość par przed małżeństwem ma czas i możliwości dobrze się sprawdzić, poznać, a nawet “wypróbować” w 40% przypadkach powodem rozstania jest “niezgodność charakterów”?

Nie jest to trochę kuriozalna sytuacja? Jak to rozumieć? Przed ślubem nie poznajemy się wystarczająco dobrze? Może tak bardzo się kamuflujemy? Robimy wszystko, by pokazać się partnerowi z jak najlepszej strony i po prostu udajemy?

Tylko jak to możliwe, skoro wiele par przed  ślubem razem spędza wakacje, przebywa ze sobą 24h na dobę, spory odsetek nawet mieszka razem przed ślubem. To nie wystarczy, by się dobrze poznać, by ocenić, czy charakter drugiej osoby mi pasuje? To co mają powiedzieć pary, które zawierały małżeństwa pokolenie wcześniej po kilku krótkich randkach? Często właśnie takie mało znające się pary żyją ze sobą po 30 czy 50 lat i uważa się za szczęśliwych.

Może przyczyną nie jest zatem niezgodność charakterów, a zawieranie miłości z powodu “uczuciowych”. Innymi słowy podejście z kategorii “kochamy się, jakoś to będzie” lub utożsamianie miłości z pożądaniem. 

Okazuje się, że w praktyce nie zawsze miłość wystarczy. Jakkolwiek niekorzystnie to brzmi, fascynacja erotyczna na najwyższym poziomie trwa najwyżej przez kilka lat. Bardzo szybko motyle z brzucha odfruwają, pozostają codzienne problemy, rutyna i gotowość (lub jej brak) do walki. Tak – walki o związek!

Bardzo krzywdzące dla par jest przekonanie, że miłość romantyczna to szczyt marzeń. Jeśli kochamy drugą osobę, to wystarczy, by związać się na stałe. Tymczasem bardzo istotne jest porozumienie na wyższym poziomie – wyznawanie tych samych wartości, wspólna wizja przyszłości, zdolność do kompromisów, codziennej pracy nad związkiem.

Nie mówi się tego młodym małżeństwom, ale związek wymaga harówki. Nic nie jest dane raz na zawsze. Tak, jak każdego dnia poświęcamy czas na pracę, sprzątanie, gotowanie, czy mycie zębów, tak nasz partner wymaga uwagi: 100% i niczym niezakłóconej. Powinniśmy na każdym etapie życia rozmawiać o tym, czego pragniemy, czego się boimy, do czego dążymy, jakie mamy wątpliwości. Tak buduje mocne fundamenty. Oczywiście sama przyjaźń nie wystarczy. Trzeba dbać o podtrzymywanie ognia namiętności, starając się, by w sypialni było wystarczająco dobrze, by pokusy z zewnątrz nie były zbyt atrakcyjne.

Bo się zmieniamy…

Gdzieś usłyszałam, że małżeństwo powinno być kontraktem zawieranym na 5 lat. Po upływie terminu para powinna ponownie podejmować decyzję, czy chce nadal kroczyć obok drugiej osoby.

Jeszcze lepszym pomysłem jest inna strategia. Podejmowanie decyzji o byciu razem każdego dnia. Codziennie, po wstaniu z łóżka lub gdy kładziemy się spać.

Dlaczego to tak ważne?

Problem z długoletnimi związkami jest taki, że jako ludzie zmieniamy się. Mało kto jest taki sam przez całe swoje życie, dojrzewamy, otwieramy się na nowe doświadczenia, stajemy się bardziej ambitni lub wycofani, poważniejemy lub luzujemy. Dla jednych ciągła zmiana jest powodem do satysfakcji, impulsem, by w znanym od podszewki Zdziśku zakochać się od nowa, dla innych to powód frustracji, bo przebojowy Krzysiek sprzed lat dzisiaj umie jedynie włączyć telewizor i spijać piwko.

Ważne, by podążać obok siebie, patrzyć w tym samym kierunku, nadążać za sobą. To dlatego powinniśmy mieć ze sobą kontakt codziennie i każdego dnia mówić sobie “tak”.

4 KOMENTARZE

  1. Myślę że dopóki ludzie będą traktowali małżeństwo jako ,, instytucję” a nie jako coś co jest podporą na trudne chwile to rozwody będą dalej…. Małżeństwa nie zakłada się na dobre chwile, tylko na te źle, właśnie po to żeby razem przejść przez życie i problemy które się napotyka. A dopóki człowiek sam sobie problemy będzie robił, nie będzie szukał błędów ze swojej strony tylko cały czas czyichś podkniec to będzie jak jest.

  2. Ja jeszcze jestem przed ślubem,ale uważam że jeśli młodzi patrzą na siebie, dbają o siebie i stąpają mocno po ziemi to wszystko razem przetrwają. Taki mam plan

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here