Można mieć depresję i się uśmiechać. Uśmiechnięta depresja

45

Depresja to bardzo podstępna choroba, która niszczy życie milionom osób na całym świecie. Choć teoretycznie jest dość łatwa w rozpoznaniu, to lubi się kamuflować pod maską „wszystko u mnie w porządku”. Osoby chorujące na depresję często ukrywają swoje problemy. Nie chcą przyznać się do czarnych myśli. Uważają, że w ten sposób okażą się słabi i jeszcze bardziej zagubieni. W konsekwencji nikt nawet nie bierze pod uwagę, że coś się z nimi dzieje nie tak i mało kto przychodzi z pomocą. Uśmiechnięta depresja dotknęła Whitney Houston, Robin Williamsa, Marilyn Monroe, Chris Cornell….Każdy z nas jest na nią narażony.

Według National Institute of Mental Health, aż 10% Amerykanów cierpi na depresję. W POlsce na depresję choruje 1,5 mln osób. Co 5. kobieta i co 10. mężczyzna będzie miał choć jeden epizod depresji w ciągu życia – twierdzą naukowcy.

uśmiechnięta depresja

  1. Depresja ma wiele twarzy.
  2. Nie zawsze chory leży w łóżku i jest niezdolny do jakiegokolwiek działania.
  3. Wiele osób z depresją chodzi do pracy, opiekuje się dziećmi, odnosi sukcesy w życiu.
  4. To, że ktoś się uśmiecha, nie znaczy, że wszystko u niego w porządku.
  5. Żarty często są przykrywką dla złego samopoczucia, swego rodzaju zbroją, którą osoba chora chroni się przed światem.
  6. Depresja bywa ekspertem w wyćwiczonych uśmiechach, perfekcyjnie wystudiowanych przed lustrem pozach i zapewnieniach, że wszystko gra.
  7. Według psychologów, coraz częściej ludzie cierpią na „depresję z uśmiechem”. To sytuacja, kiedy dla innych jesteśmy obecni, empatyczni, zewnętrznie zadowoleni, ale w środku cierpimy z powodu poczucia beznadziei. Gdy zostajemy sami (wieczorami, w weekend), choroba uderza ze zdwojoną mocą.
  8. Na „uśmiechnięta depresję” cierpią często osoby, które pomijają swoje potrzeby, odsuwając je na bok i angażujące się w opiekę nad innymi.
  9. Osoby chore czują, że ich życie nie jest w porządku, ale ukrywają ten fakt przed sobą, ignorują go, wychodząc z założenia, że muszą starać się dla innych. Najważniejsze w ich odczuciu to zachować pozory.
  10. Osoby chorujące na uśmiechniętą depresję walczą z lękiem, rozdrażnieniem, spadkiem libido, zmęczeniem, gniewem, z zaburzeniami snu. Mogą doświadczać kilku tych objawów lub wszystkich.
  11. Pod maską uśmiechniętej osoby kryje się cała prawda: ataki paniki, niskie poczucie wartości, myśli samobójcze.

Nie zawsze można zaufać uśmiechowi…Czasami jest on tylko przyklejony do twarzy. A oczy pozostają smutne…

45 KOMENTARZE

  1. A ludzie mówią weź się w garść
    Nie ma nic gorszego jak to usłyszeć
    Będzie dobrze łatwo mówić
    A tu się chce wyć z bólu
    Tak jakby ktoś nie wiedział to jest chorobą duszy i jej nie widać

  2. Depresja niczym moja „przyjaciółka”,ktora mnie niszczy. Wychodzac na miasto zakladam maske ,aby nikt sie nie domyślil,ze mam to co mam. Boli ,kiedy nie ma się wsparcia w drugiej osobie. Ech

  3. Znam to. Najgorzej jeszcze, kiedy najbliżsi dobijają. U mnie to jest tak, że od razu mówię co mi nie pasuje, ale bywa że czuję się bezsilna. Wydaje mi się, że to chyba normalne? 🙂 Przed depresją ratują mnie koty i pasje 🙂

  4. Depresji nikt nie rozumie,a jeśli to się nie przyzna ,a bliscy się odwrcają. Zostajesz i jesteś sam a to wszelkie relacje niszczy , Z tego wychodzi się często pare lat…zostają przyklejone etykietki, złe opinie..a to sprwia ,że sięga się często krawędzi…

  5. Znam to doskonale. Twarz usmiechnieta a pod maską bagno 🙁 na szczęście mam wokół siebie przyjaciół i bliskie osoby, które mi barzo pomogły i wsparły w walce z chorbą

  6. A z tłumu da się słyszeć „weź się w garść , nie masz problemów to ich nie twórz i ….. uśmiechnij się „. Poniekąd to rozumiem przecież nie wiedzą co wtedy boli najbardziej …..bo tego po prostu nie widać .

  7. Niestety przyznając się otwarcie do depresji często można usłyszeć: nie mów głupot, weź się w garść albo co grosza: taa depresja jest teraz modna, chcesz zwrócić na siebie uwagę. Dlatego tak wielu to ukrywa pod uśmiechem

  8. Pojawia się i można przeczytać mnóstwo artykułów, notek na temat takiej czy innej formy depresji, jej objawów i odczuć chorej osoby. To jest ważne i cenne, ale jeszcze nie znalazłem niczego na temat całościowego spojrzenia z innej perspektywy np. odrzucanego męża, rozpadajacego się małżeństwa, cierpiacych dzieci, ani jak pomóc wyjść takiej osobie z tej samonapedzajacej się spirali zagłady.

  9. Walczyłam pod maską uśmiechu z depresją. Niestety przyszedł taki moment że nawet ta maska nie dawała rady. I tak już zostało. Nie raz słyszę że chyba wstałam lewą nogą,że to wszystko przez to, że wmawiam sobie problem. Każdy ma swoje problemy i żyje więc czego ja oczekuję…
    Już nienwiem jak sobie z tym wszystkim radzić ….

  10. Tak to prawda na zewnatrz usmiech a wewnatrz totalny kataklizm nie zycze nikomu takiego uczucia czlowiek sam sie wykancza potrzebna jest osoba ktora bedzie rozumiec taka osobe i jej w miare mozliwosci pomoc

  11. A co zrobic jezeli ktos zwraca sie o pomoc do najbliższej mu osoby i slyszy ze jest psychiczny i psychicznie chory i ze ma cos z glowa nie tak…

  12. Po dwudziestu latach mąż wymienił mnie na nowszy model. Całe zdanie jakie miałam o nim jako o mężu i ojcu legło w gruzach. Nie mogę mieć depresji na zewnątrz, bo dzieci wystarczająco przeżyły odejście ojca. Uśmiech boli. To tak jakby ktoś Cię rozśmieszał przy nałożonych na usta szwach. W środku wszystkie szwy pękły. Tam jest ból i strach. Na zewnątrz kobieta, która się nie poddała. Silna i niezależna. Dba o innych, jeszcze słabszych niż ona sama. Żeby nikt nie „zaraził” się tym, czym ona jest wypełniona od stóp do głowy wewnątrz siebie.

  13. Takie czasy, że nie wypada być smutnym. Zastanawiam się, jaki procent ludzi udaje przed innymi, że wszystko gra. I mam wrażenie, że duży. Im starsza jestem, tym wyraźniej widzę, że życie to gra pozorów. Człowiekowi samemu przed sobą trudno się przyznać, że nie jest dobrze a co dopiero przed innymi.

  14. Depresja ma uśmiechniętą twarz” – to słowa mojej wykładowczyni, psychologa klinicznego pracującej w szpitalu psychiatrycznym. Wg Niej i profesora psychiatrii, również mojego wykładowcy, to co zazwyczaj uważamy za depresję nie jest nią. To po prostu zmęczenia, znużenie, przejściowe problemy, smutek itd. i że sami psychiatrzy zbyt szybko i chętnie dają prochy na wszystko, bo teraz pacjent to nie pacjent tylko klient, a więc nasz pan i chce to mu daję. „A smutek proszę państwa trzeba po prostu przeżyć, żeby być zdrowym i silnym”- to Jego słowa. Ludzie chorzy na depresję świetnie ją maskują i najczęściej samobójcami są nie ci, co są smutni i płaczą, tylko ci co się uśmiechają i cierpią w samotności wieczorem w domu. Stąd zwykle zdziwienie, że taki zdrowy, uśmiechnięty, pełen życia a się powiesił czy otruła! Te stereotypy zresztą są właśnie przyczyną pogłębiania się depresji u ludzi i samobójstw, bo nie zwracamy uwagi na tych, co naprawdę cierpią. No bo nie jęczy, nie narzeka, nie płacze, tzn.ze jest ok. sami psychiatrzy zbyt szybko i chętnie dają prochy na wszystko, bo teraz pacjent to nie pacjent tylko klient, a więc nasz pan i chce to mu daję. „A smutek proszę państwa trzeba po prostu przeżyć, żeby być zdrowym i silnym”- to Jego słowa. Ludzie chorzy na depresję świetnie ją maskują i najczęściej samobójcami są nie ci, co są smutni i płaczą, tylko ci co się uśmiechają i cierpią w samotności wieczorem w domu. Stąd zwykle zdziwienie, że taki zdrowy, uśmiechnięty, pełen życia a się powiesił czy otruła! Te stereotypy zresztą są właśnie przyczyną pogłębiania się depresji u ludzi i samobójstw, bo nie zwracamy uwagi na tych, co naprawdę cierpią. No bo nie jęczy, nie narzeka, nie płacze, tzn.ze jest ok.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here