Nie mam już czasu dla ludzi, którzy nie mają czasu dla mnie

16

“Zgadamy się”, “musimy się zdzwonić”. Traktowałam te słowa na serio, próbowałam proponować coś konkretnego. Zagadywałam, interesowałam się. Z czasem zrozumiałam, że w przypadku wielu osób nie warto. Nie jest dobrze zawsze być tą, która wychodzi z inicjatywą. Już nie. Trzeba się szanować i dać się komuś wykazać…i jeśli propozycji brak, to warto to zrozumieć. Jednoznacznie.

nie mam czasu

Zgadamy się

Kiedyś gdy słyszałam, że musimy się zdzwonić, brałam te słowa na serio. Sięgałam po telefon. Przecież to prawda, musimy. I po co tylko planować, mówić “kiedyś…”? Trzeba słowa wprowadzić w czyny.

Dlatego dzwoniłam, proponowałam wyjście. Organizowałam imprezy. I było świetnie. Wiele osób rewanżowało się. I można było się bawić, spotykać później z ich inicjatywy. Najlepszy możliwy układ, oparty na równowadze. Jednak sporo było takich osób, które przychodziły na gotowe, a owszem, ale coś zaproponować, zaprosić do siebie – to już nie bardzo.

Przekonywały, że nie potrafią nic zorganizować, że ja jestem w tym lepsza. Bo jak ja coś zaproponuje, to się zawsze uda. Osoby te odpowiadały na zaproszenia, inicjatywy, ale nigdy nie wychodziły ze swoimi. Ba, nawet nie zagadywały, nie dzwoniły. Zawsze to ja miałam być ta pierwsza.

Musiało minąć sporo lat, żebym zrozumiała, że to nie jest w porządku. Nie ma takiej osoby, która nie umie zadzwonić, czy zaproponować głupiej kawy. A jeśli twierdzi, że nie umie i nie ma czasu, to kłamie. Ona po prostu nie chce. Nie ma sensu się dla niej starać, skoro ona nie stara się w ogóle dla mnie.

Taka zarobiona jestem

Osoby niewychodzące z inicjatywą, ale przychodzące do kogoś, gdy zostaną zaproszone, to jedno. Druga grupa to tak zwana kategoria “zarobionych”, “wiecznie zmęczonych”, “zapracowanych”. To wszyscy ci, którzy wyznają kult osoby zapracowanej. Szczycą się, że chodzą spać o północy i wstają o piątej, że mają tyle pracy, tak dużo projektów. Cieszą się, że są w pracy niezastąpieni, doceniani…i że nie mają absolutnie czasu.

Ani dla rodziny, ani…dla przyjaciół. Chętnie by gdzieś wyszli, ale…no sama powiedz, kiedy? No nie da się.

Ok.

Przyjmuję.

Wyciągam wnioski.

I już nie proponuje. Nie zagaduję. Nie mam czasu dla osób, które nie mają czasu dla mnie. Proste.

16 KOMENTARZE

  1. To ja też taka jestem, mamy znajomych z którymi zawsze jeździliśmy na weekendy czy wczasy… ale zawsze to ja wszystko organizuję, zawsze ja dzwonię i pytam czy pojadą, czy chcą, czy może być… W tym roku już mi się znudziło i stwierdziłam, ze więcej nie zadzwonię…

  2. Najgłupsze zdania to ” zdzwonimy się kiedyś”,”kiedys do Ciebie wpadnę”,”musimy to kiedyś nadrobić”, 🙂 już się uśmiecham pod nosem jak to słyszę od ludzi.Czasem mam wrazenie,że gdybym to ja się nie odezwała, zadzwoniła, zorganizowała spotkanie, to już dawno nie miałabym kontaktu z niektórytmi osobami….

  3. Czas zawsze jest próbą trwalosci i konsekwencji. Albo zyskujesz albo tracisz. Zabiegać o czyjś czas i uwagę nie warto. Przeważnie wychodzi się na idiote

  4. Życie nauczyło mnie że kiedy ktoś mówi: zgadamy się, zdzwonimy albo pomyślimy tzn że nie zadzwoni, nie napisze i nie pomyśli 🤭bo nie ma czasu…ale tylko dla mnie. Od takich trzeba się odciąć i tyle

  5. Ja już dawno zrozumiałam że nie należy za bardzo się angażować w relacje z innymi ludźmi jeśli nie widać z ich strony odzewu i zainteresowania a przede wszystkim jeśli tłumaczą się brakiem czasu. Z doświadczenia wiem że w każdej relacji interpersonalnej powinna być równowaga

  6. Jeśli ktoś chce się spotkać to znajdzie czas i jeśli ktoś się chce spotykać to również będzie się odzywać a w momencie jak tylko jedna strona się odzywa by się spotkać, by porozmawiać itd a z drugiej strony tej ingerencji nie ma czyli druga strona nie odzywa się nigdy pierwsza, nie proponuje wspólnych spotkań itd to w zasadzie nie ma sensu bo jeśli my do kogoś dzwonimy, rozmawiamy, zapraszamy gdzieś itd a druga strona tego nie robi to może być tak, że ta druga strona rozmawia z nami tylko z grzeczności a nie dlatego, że lubi z nami przebywać, więc ja jestem zdania, że powinna być ingerencja z obu stron a nie tylko z jednej

  7. Ja też przez lata byłam takim kozłem ofiarnym, a pewnego dnia powiedziałam stop… przez ładnych kilka lat wakacje z nami, imprezy weekendowe u nas wyjazdy z nami bo przecież ja wszystko ogarnę, a jak tacy jedni dom sobie nowy kupili to zapomnieli zaprosić bo pisku im naniesiemy… a dzwonili oczywiście jak im potrzebne było coś…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here