O kobietach, które wstydzą się ciała, a nie wstydzą się swojego umysłu

32

Do napisania tego artykułu zainspirowały mnie słowa Andrzeja Saramonowicza: „Zadziwiające, jak wielu ludzi wstydzi się swojego ciała, a jak niewielu swojego umysłu”. To w moim odczuciu jedne z celniejszych sformułowań, jakie miałam okazję ostatnio zobaczyć. Ukazuje przerażającą prawdę naszych czasów.

Czasów, w których wstydzimy się dodatkowych fałdek na brzuchu, a nie niepokoimy się poziomem chamstwa wokół nas. Ukrywamy zbyt grube uda, ale oswoiliśmy się z brakiem kultury na każdym szczeblu społecznym.

Żyjemy w świecie, w którym normą jest „chodzenie na paznokcie i rzęsy”, a wyjątkiem czytanie książek. Przywykliśmy do tego, że nie ma już autorytetów i że łatwiej zabłysnąć gołym tyłkiem (choć konkurencja jest już w tym temacie ogromna) niż mądrą myślą. Że głośniejszy jest celebrycki rechot niż światłe poglądy. Że lepsze cwaniactwo niż uczciwość. Dobro jest złe, a zło inspirujące.

Już nas nie dziwi, że ci, co wiedzą najmniej, są przekonani o swoich racjach, a ci, co zgłębili jakąś dziedzinę wiedzy, obawiają się nazywać ekspertami, bo wiedzą, jak wiele jeszcze muszą się nauczyć. Dzisiaj lepiej głośno krzyczeć niż mądrze mówić.

Boimy się rozebrać na plaży, z obawy, że nasze ciało jest nieperfekcyjne, ale nie obawiamy się wypowiadać na tematy, na jakie nie mamy pojęcia.

Nikt już nie przestrzega dzieci – „ucz się, bo będziesz pracował fizycznie w pocie czoła”, ponieważ dzisiaj już wiadomo, że wiele „fizycznych” zawodów jest lepiej opłacanych niż pracowników umysłowych.

Czym dzisiaj jest wykształcenie, skoro w wielu miejscach można je po prostu kupić? Nie brak szkół, w których się płaci i wymaga, także dyplomu na zakończenie, który nie jest dla wybranych, ale dla wszystkich? Czymże jest świadectwo z paskiem, skoro tak zwani medialni celebryci mówią, że oceny nic nie znaczą? Po co się starać, skoro to i tak nie jest ważne?

Nie wstydzimy się niskiego poziomu intelektualnego społeczeństwa. Wiemy przecież, że dzisiaj o prawdziwą mądrość i dojrzałość naprawdę trudno. To wartości jakby nieaktualne, a często niepotrzebne, przeszkadzają w codziennym byciu „cool”.

Bo ludziom myślącym żyje się trudniej.

Jakże bolesne jest patrzenie na głupotę współczesnych czasów i dotkliwe odczuwanie jej skutków. Przecież łatwiej byłoby nie widzieć, nie rozumieć, nie dostrzegać i płynąć z nurtem powszechnej „śmieszności”, z dobrym humorem, bez większych oczekiwań, z podrasowanym biustem i odessanym tłuszczem. Najlepiej płynąć tak, żeby pokazać smukłą talię, a głowę schować pod wodą, bo przecież nie ma czym się chwalić…

32 KOMENTARZE

  1. Nie wszystkie kobiety mówią o paznokciach i rzędach, jest wiele które czytają, mają autorytety, interesują sie tym co się dzieje, a na puste celebrytki nie zwracają uwagi osobiście znam takie i do nich się zaliczam

  2. Z całą swoją odpowiedzialnością przychylan się do artykułu i absolutnie nie aprobuje chamstwa, jestem przeciwna cwaniactwu i zdecydowanie wolę mieć kontakt z kulturalnymi ludźmi niż pustakami.

  3. Nie wstydzę się ani ciała które już ma 50+ ani umysłu. Przyznaję że bardziej zadowolona jestem teraz z umysłu 😉 Doświadczenia i stale uczenie się nowych rzeczy pozwala mi na to.Ciało a właściwie organizm już czasem zawodzi umysł też. 🙂 Ale mogło by być gorzej 😉 i lepiej też.:)Dziekuje za to co mam.Starzeć też trzeba umieć się.No ale to moje spostrzeżenia.

  4. Świetny artykuł i niezwykle trafne stwierdzenia. Niestety tak wygląda rzeczywistość social mediów – o wiele łatwiej jest stać się sławnym dzięki goliźnie, ekstrawagancji i głupocie, niż dzięki mądrości i inteligencji.

  5. Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Obawiam się, że zrozumienie tego tekstu i wyciągnięcie wniosków może dotyczyć jedynie tych myślących, którym jak tu zauważono żyje się trudniej 🙂 Wiadomo, że tendencja ta nie dotyczy wszystkich kobie, ale jest wiodąca i propagowana przez młode pokolenie. Powyższe komentarze 50-latek, że one nie takie, pewnie i nie, ale to nie 50-latki dyktują tendencje zmian i jeżeli 50-latka nie zdaje sobie z tego sprawy to już smutno.

  6. Super artykuł.
    Podoba mi się. Uwazam ze można mieć i poukładane w głowie, i nie wstydzić się ciała i nie być mega wykształconym, pracować fizycznie i czerpać z tego satysfakcję.

  7. Z tekstem się zgadzam jak najbardziej poza jednym. Wykształceni ludzie też często pracują fizycznie, a jeśli nawet nie są wykształceni to są świetnymi fachowcami w swojej dziedzinie. Rodzice uczyli mnie szacunku do wszystkich osób, nie tylko tych wykształconych. Znam panią prawniczkę pracującą za ladą w piekarni kochającą swoją pracę, znam lekarzy święte krowy, którzy najlepiej pozbyli by się swoich pacjentów, bo.im przeszkadzają w słodkim lenistwie w pracy. Nie można wszystkuch wrzucać do jednego worka. Pozdrawiam 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here