Oczyściłam swoje otoczenie. I naprawdę dobrze mi z tym

42

Trudno się do tego przyznać, ale tak, przejmowałam się. Chciałam być lubiana i akceptowana przez wszystkich. Przecież czułam, że jestem fajna, dlaczego zatem inni mieliby tego nie widzieć? Starałam się…. Przypodobywałam się. Bywa, że byłam za miła. Czasami wchodziłam komuś za głęboko w cztery litery. Całkiem nieświadoma skutków takich działań. Aż się ocknęłam….To było bolesne przetarcie oczu, po którym już nic nie było takie samo.

Być może jako jedyna potrzebowałam czasu, a być może tak po prostu jest, że musimy pewne rzeczy zobaczyć na własne oczy, by dosadnie zrozumieć, co nie ma sensu. A takich rzeczy jest naprawdę wiele.

Nie ma sensu zabiegać o uwagę osób, które chcą z nami być, gdy im się to opłaca. Nie ma sensu zawsze dzwonić jako pierwsza i żebrać o spotkanie. Po co dawać się zbyć sloganem „jesteśmy w kontakcie?”. Lepiej olać od góry do dołu osoby, które nie są godne tego, by być obok nas. Gdy oczyścisz swoje otoczenie, to nagle okazuje się, że ten prosty znak odwagi wiele daje. Co na przykład? Mnóstwo korzyści!

Miejsce dla wartościowych osób

Uganianie się za osobami, które nas nie szanują, to słaby pomysł. Problem w tym, że wielu z nas wpada w tę pułapkę. Z jakiegoś powodu czujemy, że gdy postaramy się jeszcze bardziej, to zostaniemy „kupione”. W końcu zasłużymy na uwagę i zapracujemy sobie na przyjaźń na wieki. Dlatego biegamy, nagabywamy, zagadujemy, itd.

Działamy w taki sposób aż do momentu, kiedy orientujemy się, że to nie tak. Każda relacja, by była zdrowa, musi polegać na równowadze. Daję coś, ale też coś otrzymuję. Wiadomo, że są okresy, kiedy jedna strona jest aktywniejsza, a druga mniej, ale bilans w dłuższej perspektywie powinien być zerowy. Nie może być tak, ze zawsze jedna strona dzwoni, zaprasza, organizuje, pomaga, a druga twierdzi (oj, jak jej wygodnie), że nie potrafi, że Ty to robisz lepiej…

Paradoksalnie pozbywając się z otoczenia wątpliwej jakości przyjaciół…uzyskujemy spokój. I miejsce na nowe znajomości. Jeśli  w między czasie nie damy w sobie zdusić optymizmu i radości życia, to ani się obejrzymy, a pojawią się fantastyczni znajomi, tacy, którzy docenią nas, a nie możliwości wykorzystywania naszej dobroci.

Teraz już wiem nie tylko w teorii, ale i w praktyce

  • że trzeba się szanować, w praktyce oznacza to szacunek dla swojego czasu,
  • że naprawdę nie każdy musi mnie lubić,
  • że asertywność to naprawdę postawa,
  • że trzeba dobrze obserwować otoczenie i analizować czyjeś zachowanie, nie mam na myśli aptekarskiego wyliczania „ja tobie to, TY mi tamto”, bo w przyjaźni nie chodzi o handel wymienny. Jednak trzeba zachować jakąś równowagę, by nie dopuścić do tego, że ktoś będzie nas wykorzystywał a my będziemy z tego powodu zadowolone,
  • co innego dbać o relację, a co innego się narzucać i nadmiernie prosić o spotkanie,
  • trudne sytuacje są obecne w naszym życiu, ale prawdziwego wartościowego związku one nie złamią, mądrzy ludzie potrafią sobie wyjaśnić pewne rzeczy i wyciągnąć z nich lekcje,
  • osoby, które są, gdy czegoś im potrzeba, a znikają, gdy ja jestem w potrzebie, nie są godne ani chwili mojego czasu.

42 KOMENTARZE

  1. Świetny tekst ! Zgadzam się z tym w 100% nie ma sensu wchodzić komuś w d***, nie ma sensu pomagać za wszelką cenę .Jak ktoś potrzebuje Twojej obecności w swoim życiu, to zawsze znajdzie dla Ciebie czas . A jak nie, to widocznie nie jesteś do szczęścia potrzebna

  2. Kochana czytając Twoje słowa, miałam wrażenie że czytam o sobie z przeszłości, ale na szczęście również przejrzałam już na oczy. Gorąco wierzę w to, że ten post będzie impulsem do tego, aby inne osoby w podobnej sytuacji również wiele przemyślały. 😊

  3. Super tekst! Taki też o mnie. Klon! Tak dobrze się uwolnić… Tak ciężko było to zrobić. Odciąć się. Pomyśleć o sobie. To była długa droga. Warto było

  4. Ja też napisze że czytając Twój tekst miałam wrażenie że czytam o sobie… to jest bardzo prawdziwe i bardzo boli…ja już odpuściłam dawno temu, szkoda naszego czasu, szkoda kompromitować się i robić z siebie błazna…dziś znaleźć dobrych znajomych to trzeba szukać ze świeczką, dla których nie będziemy produktem …

  5. Oj tak – wchodzilam w tyłki bez smarowania, robiłam wszystko żeby inni byli zadowoleni, starałam się przypodobać, dostosować a w zamian dostałam kopniaka w dupe ‼️a to co o sobie usłyszałam zapamiętam do końca życia…
    Już posprzatałam ☺️

  6. Mądre słowa, chętnie napiłabym się z Tobą kawy i nie tylko 😀 Byłam bardzo grzeczna, uśmiechnięta, starałam się nie urazić, aż do czasu, kiedy zaczęto mi wchodzić na głowę, wykorzystywać mój czas, olewać, kiedy sama potrzebowałam pomocy. Nie ma co się szczypać, trzeba otrzepać się z takiego syfu toksycznych znajomości, wtedy sami poczujemy się lepiej. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  7. Czasami trzeba się wycofać, odejść, zniknąć opuścić pewnych ludzi, pewne miejsca, nie dlatego że się zawiedlismy, ale dlatego że jesteśmy przepełnieni cudzymi problemami, zgryzotami sprawami. Nie mamy siły zadbać o siebie, bo wciąż pomagamy innym.

  8. Mój dzień szczerości trwa każdego dnia. Wielu osobom nie podoba się słuchać prawdy bo lepiej wygląda ładne klamstwo owinięte w kolorowy papier aby było ładniejsze dla oka. Naprawdę nauczyłam się wiele fałszywych ludzi odsunąć i mieć to głęboko w poważaniu. Mniej stresu lepsze życie.
    Polecam serdecznie Agnieszka Kowalska

  9. Ja też jestem szczera ale judzur nie lubię prawdy boją się jej doła żyć w kłamstwie je przez to że jestem szczera jestem mało lubiana ale to nie przeszkadza mi bo są i tacy którzy tak jak ja wolą szczerość i takich ludzi się trzymam 😊

  10. I tak powinno być… Bądź szczera wobec siebie i innych. Dbaj o swoje potrzeby, szanuj swój czas… To inni też Cię docenią. A „wampiry energetyczne” same odejdą…
    💪😘

  11. akurat jestem na etapie, że wręcz potrzebowałam przeczytać coś takiego.. teraz wiem, że nie warto, szkoda że to tak mimo wszystko boli..

  12. Każdy potrzebuje gruntownego remontu swego życia pozwala zrobić on nam coś dla siebie a nie ciągle dla innych ważne żeby o tym pamiętać 😅

  13. Dokładnie tak jest. Ja też w pewnym momencie przestałam zabiegać o ludzi i ocknęłam się… niemal sama. Została jedna przyjaciółka, która jest ze mną dłużej niż trwało moje małżeństwo. Ponad 20 lat. Jedna koleżanka, która jest daleko ale od czasu do czasu się odzywa. A reszta żyje sobie na własną rękę swoim życiem. Mnie tam nie ma i nie będzie. Fajnie było usłyszeć plotki od znajomych, że „mieli darmową niańkę i się skończyło”, jak widać tylko po to byłam potrzebna. Fajnie było, gdy oddałam „pół domu” znajomej, która dopiero co przyjechała do Szkocji i nie miała nic. Za to pięknie obrobiła mi pośladki w pracy. Dlatego właśnie postanowiłam oczyścić to otoczenie i wpuszczać do niego tylko wartościowych ludzi. Wartościowych duchowo. Owszem bolało. Nagła pustka wprowadziła mnie w stan zdziwienia i bólu. Jak łatwo można zrezygnować z człowieka, gdy się nie ma już z niego korzyści. Bolało, bolało i przestało. Przynajmniej nie jestem otoczona aktorami życia.

  14. Kiedyś koleżanka w przedszkolu mnie podsumowała: „lubimy Cię jak masz cukierki, jak nie masz to nie bawimy się z tobą.” I po 40 latach niewiele się zmieniło. Przestałam już kilka lat temu zabiegać o kontakty towarzyskie, gdzie czułam przede wszystkim niedopasowanie i to, że jestem zapraszana jako osoba towarzysząca bo mąż jest duszą towarzystwa i jego obecności wszyscy zawsze chcą, i okazało się, że zostałam praktycznie sama. Nie jest mi z tym specjalnie źle bo zdecydowanie wolę książkę i spacer z psem niż gadanie o niczym przy grillu ale świadomość bycia towarzysko przezroczystą czasem uwiera. Nic to, być może jeszcze najlepsze przede mną 😉

  15. No dokladnie przychodzi taki wiek i dojrzalosc zyciowa ze sie rozumie ze nie ze wszystkimi nam bedzie po drodze i ze jak chcemy byc szczesliwi to niektorzy musza zniknac lub oddalic sie z naszego zycia. Tak to juz jest ze nie trzyma sie ludzi na sile, zwlaszcza tych ktorzy reprezentuja to czego nie lubimy lub nie chcemy, wampirow energetycznych, ludzi dramatu i tym podobne…. a potem przychodzi spokoj

  16. W punkt…. przestałam… Doceniam to,co i kogo mam… Zdystansowanie iiii nic na siłę. Może to i egoistyczne ale mój komfort i spokój w tym momencie jest dla mnie najważniejszy.

  17. Ja już mam porządek wśród znajomych. Jest mi z tym dobrze. Bez wazeliny i włączenia do dupy. Żadnych zobowiązujących przyjaźni. Znajomi i bliżsi znajomi. Taka mam hierarchię i jestem mega szczęśliwa. To najważniejsze 😁

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here