Pogarda. Przedsionek rozstania. Uczucie, które niszczy

21

Napisał do mnie Marcin. Poprosił – „napisz o pogardzie”. Dlatego dzisiaj będzie o syczącym wężu w związku, ciemniej mocy, która podsuwa nam złe pomysły prowadzące tylko w jedną stronę, bez drogi powrotu. Wysyła jad w różnej formie, na przykład: „zobacz, co za nieudacznik, znowu to spier…jak można mu ufać, cokolwiek powierzyć….Przecież każdy głupi, by to zrobił lepiej. W co ja się wpakowałam?!! Na co mi to? Przecież on jest do niczego. Kur…mać!” W zależności od temperamentu i poziomu irytacji myśli mogą być różne, ale ich przekaz jest taki sam. Pogarda to prognostyk rozstania. Szczegółowo pisał o niej John Gottmann, który przeprowadzając wieloletnie badania, odkrył, że jest jednym z głównych czynników powodujących rozpad związku.

Nie da się budować związku z pogardą w tle. Trudno być empatycznym i kochającym dla kogoś, kim gardzisz. Nie sposób doceniać tego, kto Tobą gardzi. Pogarda to niezawodny sposób na zabicie miłości.

Pogarda czyli niechęć

Według słownika języka polskiego „pogarda to uczucie silnej niechęci połączone zazwyczaj z poczuciem wyższości”. To klasyczny gol samobójczy w związku. Nie ma możliwości budowania dobrej relacji, w której jedna osoba ma poczucie wyższości. Nie ma mowy o szczęściu, tam, gdzie dumę z powodu osiągnięć partnera zastępuje silna niechęć. Pogarda to przeciwieństwo empatii, to emocja, która ma fundamenty w złości i rozgoryczeniu. To nie problem tylko osoby pogardzanej, ale też pogardzającej.

pogarda

I tu trzeba pochylić głowę, bo ile jest kobiet, które są w gruncie rzeczy przekonane, że mężczyźni to tacy duzi chłopcy, których nie można traktować poważnie? Ile jest mężczyzn święcie przekonanych, że kobieta nie ma szans dorównać intelektualnie przeciętnemu facetowi. No właśnie…I jak ma być dobrze, skoro myślimy o sobie tak źle?

Rozczarowanie

Pogarda bierze się z rozczarowania. To uczucie, które rodzi się po wielokrotnym uczuciu zawodu: w związkach, w których jednej stronie się nie chce starać, albo tej drugiej tak się wydaje, że ta pierwsza jest nie bardzo zmotywowana.

Pogarda to przyjaciółka zniechęcenia. Rozgaszcza się w progach domów, w których pary nie rozmawiają ze sobą. Prawdziwie nie rozmawiają, bo być może wymieniają między sobą komunikaty, ale nie poruszają naprawdę ważnych tematów. Z różnych powodów o pewnych rzeczach nie mówią. Czasami dlatego, bo czują, że to nie ma sensu, bo i tak nie uda się wypracować zadowalającego rozwiązania. Może dlatego, że boją się reakcji drugiej strony lub mają syndrom Zosi Samosi, co to nie poprosi, nie powie, zrobi wszystko sama, choćby słaniała się na nogach.

Jednak ile można żyć w takim ciągłym napięciu i poczuciu niezadowolenia? Jak długo można robić uniki, udając, że tematu nie ma, choć ten pali się nam w dłoniach?

Brak dumy

Mężczyźni chcą być doceniani. Nic dziwnego, pragną przeglądać się w oczach zachwyconej i zakochanej kobiety. Panie jednak często mówią jednym głosem – czym tu się zachwycać, że raz na jakiś czas odkurzy, czy że go nie ma całymi dniami i wraca jak bohater, kładzie się na kanapie, a ja haruje na drugim etacie – piorąc, gotując, itd. Efekt tego rozdźwięku? Łatwy do przewidzenia.

Pogarda bierze się z uraz, nagromadzonych przez długi czas, z poczucia niesprawiedliwości i niezrozumienia.

Etykiety

Pogarda pojawia się wtedy, kiedy przyklejamy partnerowi etykiety – „leniwy, głupi, nieudolny, mało zaradny”. Wtedy, kiedy używamy słabych konstrukcji, nieprowadzących do porozumienia, takich, jak „zawsze” i „nigdy”. Oceniamy negatywnie. Zamiast wspierać i pomagać budować ukochanemu pozytywny obraz siebie, burzymy go dzień po dniu. Często sprawiając, że zaczyna kiełkować mu myśl – „jestem beznadziejny”. U zdrowych osób od razu  pojawia się następna refleksja w formie obrony – „nie, nie jestem, ona to zołza. Wszystko psuje. To jej wina”.

I im częściej gardzisz partnerem, tym…on staje się gorszy. To nie Ty jednak sprawiasz, że partner się zmienia. To pogarda decyduje o tym, że on ma coraz mniej motywacji, by się starać. Dlatego pogarda uważana jest przez psychologów za najsilniejszy czynnik w mechanizmie samospełniającej się przepowiedni.

W pogardzie jest niebezpieczny też inny mechanizm nazywany w psychologii identyfikacją projekcyjną – gdy przypisujemy własne emocje i stany drugiej osobie, ona w końcu je przyjmuje jako własne. To dlatego, gdy ktoś zarzuca nam drażliwość, w końcu zaczynamy ją odczuwać. Gdy bliska osoba wątpi w naszą inteligencję, gdzieś w głębi duszy zaczynamy się zastanawiać, czy to nie jest prawda. Gdy ktoś nam mówi, że go nie lubimy, po czasie odnajdujemy w nim cechy, które rzeczywiście nas irytują.

Następna rzecz, jaka się dzieje na skutek pogardy skierowanej w naszym kierunku to… samoobrona. Wypieranie „złej” myśli, a wraz z nią osoby, która ją w nas zasiała. W naszej głowie kiełkuje ziarno – tak, już wiesz, jak się nazywa – pogarda. Bo pogarda bardzo szybko się szerzy…i mnoży na potęgę. Zaczynamy gardzić osobą, która nami jako pierwsza wzgardziła.

„Kto czuje się wzgardzony, chętnie sam przybiera pogardliwy wyraz twarzy.” Aldous Huxley

Pogarda i jej konsekwencje

Pogarda destrukcyjnie wpływa na związek. Źle wpływa na Ciebie. Nie sposób dobrze się czuć z pogardą. Odczuwając tak silne emocje, w głębi duszy jesteśmy też źli na siebie. Ba, bywamy wkurzeni, że dopuściliśmy do tego, by nasz związek tak wyglądał, że nie byłyśmy w stanie rozwiązać problemu wcześniej, być może, że źle wybraliśmy partnera już na samym wstępie. Pogarda, o czym wiele osób nie wie, powoduje nie tylko spadek samooceny, ale też obniża odporność i sprawia, że częściej chorujemy…

Pogarda zjada nas od środka.

Wiesz, że istnieje typ pogardliwej osobowości? Istnieją osoby, które są z natury skłonne do pogardy…To dość nowy termin, pierwszy artykuł na ten temat powstał w 2016 roku, ale o tym następnym razem.

„Nikogo nie wolno nienawidzić i nikim nie wolno pogardzać. Dlatego, że nienawiść i pogarda są niszczące – niszczą tego człowieka, którym pogardzam, bo nie zostawiają mu już szansy na odmianę. I niszczą też mnie – bo skoro jest we mnie nienawiść, to znajdzie się miejsce i na zło” Małgorzata Musierowicz

21 KOMENTARZE

  1. Tam gdzie jest pogarda tam nie ma juz milosci bo milosc powoduje, ze w miejsce pogardy pojawiaja sie litosc i wyrozumialosc dla drugiej osoby, przy pogardzie juz nie ma czego zbierac. Na pogarde pozwalaja sobie tez osoby stale potrzebujace potwierdzenia wlasnej wartosci i niezdolne do oceny sytuacji z obiektywnym spojrzeniem na blizniego, w sumie to b. zla cecha

  2. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem ,że pogarda jest czynnikiem powodującym rozpad związku. Ona pojawia się na skutek czynników , które do rozpadu prowadzą ,ale sama nie jest jednym z nim. To następstwo , zwiastujące prawdziwy koniec.

    • Zgadzam się z tym. U mnie pogarda wkradła się po tym jak partner wiele razy mnie zawiódł, oszukał.. choć tego nie chciałam..tak się stało a jak się skończyło chyba każdy wie..

  3. Dobrze napisane niestety z pogarda w związkach bardzo często się spotykałam i aż mi się przykro robiło słysząc jak kobiety obgadywały swoich mężów wyzywając od najgorszych nieudaczników. Wiele razy była to przesadza, bzdura związana z irytacją i zmęczeniem, ale jeśli ich mężowie to słyszeli mogło ich to naprawdę zaboleć. Zresztą faceci czasem też nie są lepsi nie raz nabijają się z własnych kobiet że kiepsko prowadzą samochód, że niezbyt mądre.
    Rozumiem drobne uszczypliwości, droczenie się gdy obie strony wiedzą, ze jest to tylko żart a w związku istnieje wzajemny szacunek.

  4. prawda, najpierw masz zawody obietnic i żal, później wylew magmy pretensji, po czym następuje obrzydzenie i pogarda bo tak łatwiej poradzić sobie z bólem.

  5. Jeśli otwierasz bramę dla złego, to już same negatywne myślenie, powoduje że dochodzi do zaburzenia harmonii miłości. A jeśli brak świadomości, to do tej pracy potrzebne jest dwojga. Inaczej brama jest cały czas otwarta na zło.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here