Singielki po 40 nigdy nie miały lepiej?

14

Bycie singielką nigdy nie było prostsze niż dzisiaj. Choć budowanie wartościowego związku to kusząca opcja, jednak jeśli nie mamy takiej możliwości, to bycie w pojedynkę też jest super. Wiele kobiet dostrzega zalety bycia singielką właśnie po 40. Ta wolność, święty spokój i odpoczynek od niesatysfakcjonujących relacji  są wyzwalające. Odmienia nas i fizycznie i duchowo.

Skąd się biorą single po 40?

Singiel to nie tylko imprezowy 20-latek, który dopiero wkracza w życie. To także rozczarowany dotychczasowymi wyborami trzydziestolatek. Często po rozwodzie i ze smutną wizją małżeństwa w głowie.

Liczba singli wzrasta szybko po 40. Tak jak liczba rozwodów. To dlatego, że po czterdziestce mamy zazwyczaj już odwagę i siłę, by zawalczyć o siebie. Stawiamy kropkę nad i, kończąc niesatysfakcjonujące związki. I w końcu zaczynamy funkcjonować na własnych zasadach.

Badania z 2019 roku pokazały, że odsetek jednoosobowych gospodarstw domowych wzrósł do 36,8%. Natomiast liczba samotnych dorosłych w USA wynosi obecnie aż 45,2%. Dla porównania w 1960 roku było to tylko 6,9% osób.

Dlaczego kobiety cieszą się, że w końcu mają spokój?

Badania pokazują, że kobiety zyskują na byciu singielką. Są bardziej aktywne, zdrowsze fizycznie i psychicznie.

Bycie singlem po 40 to dla wielu kobiet same zalety:

  • każdy dzień może wyglądać dokładnie tak, jak tego chcesz, bez kompromisów,
  • możesz robić to, na co masz ochotę, to bardzo wyzwalające uczucie,
  • pieniądze wydajesz zgodnie ze swoimi potrzebami, bez konieczności konsultacji,
  • można wyjść z domu, kiedy się chce, nie patrząc na drugą osobę,
  • seks jest w zasięgu ręki, kiedy chcemy, a nie wtedy, kiedy „już by wypadało”,
  • po długim dniu w pracy można po prostu iść spać,
  • nie trzeba po nikim sprzątać, ani nikomu usługiwać,
  • jest mniej naczyń,
  • rzadziej się odkurza.

Kobiety po 40 zaczynają rozumieć, że jedynym sposobem na życie nie jest bycie w związku. Można też inaczej. Nie dlatego, że w relacji nie jest dobrze. Może być. Jednak gdy to się nie udaje, to wybiera się bycie singlem zamiast wegetowania u boku kogoś, kto nas ogranicza.

W niesatysfakcjonującym związku takie banały jak skarpetki, szklanki do mycia i odkurzanie stają się mordęgą. A seks wieczorem przykrym obowiązkiem. Po co to komu?

14 KOMENTARZE

  1. Nie wiem jak to być singielką, ale będąc w małżeństwie 20 lat i z facetem swoim juz 27 i będąc w końcu wolnym ptakiem można do wielu nowych rzeczy się szybko przyzwyczaić. Czasami mam ochotę być singielka, ale to tylko czasami na chwile obecną nie wyobrażam sobie być sama…

  2. I jeszcze jedno..singielka z wyboru czy z przypadku .To.nie oznacza końca świata .Można z tym żyć mało tego można być szczęśliwym i serio cieszmy się tym ja też się staram.Myślmy pozytywnie

    • młodsze bo głupsze! Kobieto najpewniej jesteś zajebistą i wartościową babką z zakreślonymi zasadami,doświadczeniami. Doceń siebie,kochaj siebie i rób sobie takie przyjemności na jakie masz ochotę,których nigdy nie zrobiłaś bo coś…. zawsze SIEBIE stawiaj na pierwszym miejscu. Nie chodzi o narcyzm ale o pewność siebie.

      • Facetom nie chce się pracować nad związkiem,oni są prości,leniwi. Co skomplikowane to się ulatniają,nie istnieją…. takich to należy spuścić w toalecie i zapchać papierem żeby nie wypłynął 😂

  3. to fakt. Zostałam wymieniona na młodszy model i jestem w pewnym sensie singielką. Mogłabym założyć kolejny związek ale szczerze? Nie czuję potrzeby. Może kiedyś, jak będę znów umiała ufać. Może w następnym życiu, kto wie

  4. Nie tylko po czterdziestce bycie singielka jest fajne! W każdym wieku samotność po toksycznym związku to zbawienie i możliwość odnowy biologicznej i psychicznej oraz osiągniecie równowagi emocjonalnej po wieloletniej huśtawce nastroju!!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here