Toksyczny związek, czyli gdy umierasz powoli, bo nie widzisz innego wyjścia

32

Toksyczny związek to więzienie, w którym teoretycznie tkwimy dobrowolnie, w praktyce czujemy, że nie mamy innego wyjścia. Mamy klucz w dłoni do krat, ale nie mamy sił, go użyć. Trzymane jesteśmy bowiem za gardło, wpatrując się z dezorientacją w oczy osoby, która mówi, że kocha. I to dla naszego dobra. Nie mamy wyboru. Bo każda opcja jest zła. Albo udusić się w toksycznej relacji, albo wyrwać ze szpon, które gdy próbujemy się oswobodzić, uciskają bardziej, z jeszcze większą determinacją. Tak czy tak… będzie boleć. I to cholernie. Powolna agonia w związku, czy próba odzyskania własnego życia, decydując się na zryw ponad siły?

Po co Ci to było?

Po co łączymy się w pary? Pytanie teoretycznie jest proste, ale tylko na pierwszy rzut oka. W praktyce bywa różnie, bo tyle odpowiedzi, ile osób. Często nasze motywy są podświadome, a dotarcie do nich wyjątkowo trudne. I niestety jak to w życiu bywa, gdy nie wiemy, dokąd chcemy dotrzeć, trafiamy tam, gdzie bardzo nie chcemy.

Podstawą problemów jest nasza uporczywa wiara w ludzi i ogromne pragnienie zbudowania szczęśliwego związku. Tak duże, że zaślepia nas i sprawia, że ignorujemy niewielkie sygnały ostrzegawcze, które się pojawiają i nie dają spokoju. Toksyk się dobrze maskuje, to prawda. Jednak w pewnych momentach się odsłania. I właśnie tych chwil nie wolno ignorować.

toksyczny związek

Czy to już toksyczny związek?

Związek NIE jest toksyczny, bo czasami się kłócicie, obrażacie. Wyznacznikiem nie są nawet ciche dni, czy talerze, które ze złości rozbija się o ścianę. Żadna relacja nie jest doskonała, i nawet w najlepszej zdarzają się gorsze dni, czy niedojrzałe zachowania. Każdy związek wymaga poświęceń, odpuszczania, zapominania, chodzenia na kompromisy, i przymykania oka. To kiedy zatruwa Cię toksyk?

Jeśli związek daje Ci poczucie bezpieczeństwa, spełnienia, szczęście, wolność, czujesz się w nim doceniana i kochana, można uznać, że wszystko jest w porządku.

Kiedy zatem pojawiają się problemy?

Toksyczny związek to problem dużego kalibru. W nim nie czujesz się bezpiecznie, jesteś przerażona. Nie wiesz, co przyniesie kolejny dzień, a swoje szczęście uzależniasz od samopoczucia partnera. Gdy on nie będzie w humorze, cały dom…też nie będzie. Plany szybko legną w gruzach. Tak naprawdę niewiele można zaplanować. A jeśli nawet to potajemnie lub wtedy, kiedy go nie ma.

Toksyczny związek sprawia, że czujesz się pominięta, nieważna. Jak ta mysz pod miotłą. Twoje zdanie nie ma znaczenia, tupnięcie nogą nic nie da, co najwyżej może pogorszyć sytuację. Ważne jest to, czego chce partner, Ty musisz się dostosować. Generalnie czujesz się też przestraszona i przerażona….a do tego cholernie winna. Bo przecież, jeśli postarałabyś się lepiej, nic złego by się nie stało?

Osoby budujące toksyczny związek nie ufają sobie, są zdezorientowane i niepewne tego, co się wydarzy. Nie grają w jednej drużynie, tylko przeciwko sobie. Nie mogą na siebie liczyć, czują się ciągle zawiedzione, bez wsparcia i zrozumienia. W powietrzu między nimi czuć złość i ciągłe osądzanie. Krytyka nie ma motywować, ale osądzać i odbierać resztki pewności siebie.

Znikasz

Nie ma szacunku, druga osoba jest gorsza, nie zasługuje na nic, poza uciskami, dlatego zamiast dążyć do bycia razem w toksycznym związku partnerzy się unikają. A gdy są razem, to prędzej czy później dochodzi do dramatu, kłótni, starcia, po których potem liże się rany. Z czasem ofiara toksyka uczy się, że nie warto protestować, bo to nic nie daje. Staje się duchem, cieniem siebie, zgadza się na wszystko, byle tylko „zasłużyć” na trochę spokoju.

Toksyczny związek obniża nasze standardy, sprawia, że coś, co wcześniej było nie do pomyślenia, jest przyjmowane z cichym bólem. Ofiara toksyka zaczyna się godzić na coś, na co w normalnej sytuacji nigdy by nie pozwoliła.

Na zewnątrz toksyczny związek często wygląda normalnie…Puste uśmiechy wypracowane dla otoczenia są jak zasłona dymna, za którą rozgrywa się prawdziwy dramat.

Takie udawanie jest możliwe, ale tylko wtedy, kiedy toksyk kontroluje sytuację i maksymalnie ogranicza kontakt ofiary z otoczeniem. Dlatego rodzina jest zła, przyjaciele też. Nikt nie jest wystarczająco godny. A Ty sama…przestajesz być sobą. Nie umiesz zawalczyć o swoją wolność.

W toksycznym związku czujesz się uwięziona. Tkwisz w nim, bo nie widzisz innego wyjścia. W normalnym związku druga osoba jest Twoim wsparciem, a związek powodem satysfakcji. Możesz go opuścić, ale nie chcesz. Toksyka pragniesz się pozbyć z życia, ale nie umiesz tego zrobić. Zamiast nienawidzić jego…nienawidzisz siebie.

32 KOMENTARZE

  1. Ja tkwię w toksycznym związku… Codziennie staram się wyjaśniać ze to moja wina, bo nie wyjechałam za nim… Codziennie serce pęka, wylałam morze łez a on czerpie z tego ewidentnie energię. Dzisiaj usłyszałam ze mnoe nienawidzi i to moja zasługa!!! Nie umiem sie uwolnić. Kocham i tak ciężko mi odejść…

    • A co jeśli zdajesz sobie sprawę że tkwisz w toksycznym związku, ale jest coś co łączy dwie osoby dobry seks. Przecież to też jest ważne, intymne, z czego trudno zrezygnować. Co jeśli jest kredyt na mieszkanie, są dzieci które mimo wszystko chcą mieć oboje rodziców.
      Niby zdajesz sobie sprawę że to Cię męczy, masz dość A z drugiej strony coś Cię ciągnie do tego człowieka, pomimo tego jak Cię traktuje jak się odzywa do dzieci, jak wiele razy Cię zawiódł…

  2. Ciekawe jak facet jest odtracany przez zone i zaniedbywane sa relacje malzenskie na rzecz telefonu czy rozmow. Mimo prosb i nadskakiwan, zabiegan tez jest toksykiem ?

  3. Mocno krzywdzące jest to, że tego typu artykuły pisane są jednostronnie tzn „ona” jest ofiarą, a „on” sprawcą… Równie często pijawia się sytuacja z goła odwrotna, a ofiarą jest mężczyzna.

  4. Najtrudniej podjąć decyzję o rozstaniu i zrobić pierwszy krok. Potem jest już tylko lepiej. A po jakimś czasie jesteśmy w szoku, dlaczego tak długo tkwilysmy w takim związku.

  5. Na szczęście uwolniłam się od takiego toksyka, chodź pozostawił po sobie ślady ale nie daję się. Niech tylko zdrowie dopisuje i bedzie dobrze a wsparcie kochającego partnera i dzieci niech mi daje siłę. Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba.

  6. Zawsze jest wyjście!!! Nie można się łudzić że będzie lepiej… Bo nie będzie!!! Trzeba się odwarzyć na pierwszy krok i nie patrzeć wstecz

  7. Święta prawda! Już dwa lata walczę muszę powiedzieć ze nadal nie koniec atakuje co jakiś czas próbując wszystkiego. Dwa lata jednak pozwoliły uwierzyć w siebie dały mi spokój oraz moim dzieciom. Żałuje jednak tylko tego ze tak późno się odważyłam ale mimo wszystko po 20latach udało mi się wreszcie oddycham swobodnie 😊mamy jedno życie i walczmy choćbyśmy miały przejść przez piekło !

  8. Tak to prawda ja już mam to za sobą 🤔 żałuję tylko że tak późno bo zmarnowałam 22lat człowiek myślał że kiedyś się zmieni tak zmieniło się na gorsze zdrada i to już finał oczy otworzyły się szybko od początku jeśli szacunku nie ma szkoda czasu ….

  9. Yyy nie rozumiem takich kobiet. Nigdy w życiu nie byłam w związku w którym nie byłam szczęśliwa. Jeżeli nie mogłam polegać na mężczyźnie albo czułam się źle to po prostu odchodziłam

  10. 5 lat w toksycznym związku.
    Kochałam ponad wszystko i on mówił ze tez.
    Nie byłam w stanie go zostawić wiec zrobiłam wszystko aby to on zrobił pierwszy krok. I zrobił. A ja potoczyłam sie za tym krokiem. Uciekając jak najdalej. Płakałam bo tylko zdrowy rozsądek mi pomagał wtedy. Serce chciało mimo wszystko jego.
    Znał mnie ( nie było trudno) i zaczął prosić o ślub , kupować prezenty itp. Wyłam jak pies a przyjaciółka trzymała mnie mocno i czuwała abym nie wróciła do niego.
    Minęło 12 lat od tamtego czasu i naprawdę było warto uciekać.
    To nie było życie. Choć wydawało mi sie ze było Ok.
    Życzę każdej i każdemu kto żyje w takim związku aby uciec nie ważne ile to będzie kosztowało.
    Bo warto żyć z kims kto cię kocha ,szanuje i troszczy tak samo jak ty.

  11. Przeszłam przez to …było bardzo trudno…wtedy zupełnie nie rozumiałam co się ze mną dzieje.
    Byłam tak zmanipulowana…że robił ze mną co chciał…
    Zawsze uważałam się za silną kobietę ale w tym przypadku sił zabrakło…
    Przyjaciele pomogli !!

  12. Zamknięcie za sobą jednych drzwi nie oznacza koniec świata, otworzą się kolejne, za którymi możecie być szczęśliwe tak jak to sobie wymarzylyscie 😉

  13. KOBIETY ❤️🤗
    trzymam kciuki za Was wszystkie ❤️
    siła jest w nas!
    Warto słuchać swojego wewnętrznego głosu.
    Dbajcie o siebie i bądźcie dla siebie DOBRE 🤗

  14. Dobrze napisane to jest jak dostanie się w sidła które są coraz bardziej bliskie ciała takiego życia nie wyobrażam sobie bo życie było dla mnie łaskawe choć teraz nie bardzo

  15. Kobiety same godza sie na to w dodatku jeszcze bronia toksycznych partnerow zwalajac wine ma wszystko inne do okola. To niestety wlasny ich wybor .trudno mi rozumiec takie kobiety bo ja nie zgodzila bym sie na toksyczne relacje zal bylo by mi dzieci przedewszystkim ale i samej siebie tez.ponadto po co obojga maja sie meczyc w takich zwiazkach nie ma milosci sa chore przyzwyczajenia nic wiecej.

  16. Faceci też są ofiarami kobiety też potrafią zniszczyć człowieka. 5 lat wytrzymałem i gdbym nie odkrył zdrady pewnie dalej bym żył hmm jeśli to życiem szło nazwać.

  17. Ja jestem po rozwodzie bo rozwiodlam sie dla faceta,ktory okazal sie strasznym kontrolerem,mam dziecko z poprzedniego zwiazku,ktore nie jest przy mnie i ciagle tocze walke w sadzie o kontakty,ktore eks i matka mi utrudniaja,ale do rzeczy mieszkam z tym narcyzem ktory nie pije juz od ponad 5 lat i jak to trzezwiejacy alkoholik czasem do rany przyloz ,a czasem diabel mecze sie tak juz 3 lata ,cierpie ja dziecko i wszyscy pytam sie codziennie czemu sie rozwiodlam?odp bo chcialam byc szczesliwa to mam to szczescie,ktore jest uzaleznione od humoru wacpana bo czasem nawet buty krzywo lezace,czy moje komentarze do rozmow w telewizji go wnerwiaja,mam byc opanowana powazna zachowywac jak dorosla(bo mam39)lat ,ale ja nie chce byc powazna dorosla na sile sie kontrolowac wzielam z nim kredyt ,teraz chce odejsc powiedzialam sobie dosc podjelam decyzje moze bede sama do konca zycia ale zaryzykuje wole dobre relacje z dzieckiem niz ciagle kontrole tak sie nie da zyc

  18. ja tkwie w taki zwiazku !1 wyszłą za mąz bez miłosci i z roku na rok jeat co raz gorzej juz 30 lat zyje z tym tempym debilem pristakiem i nierobem !! umie moj maz robic tylko duzo piany w w gruncie rzerzy jest zyciowym nieudacznikiem niedoja i darmozjadem chamem prostak ze wsi !!nie wiem czemu jestem z nim zestrachu przed samotnościa !! dusze sie

  19. Zylam w toksycznym związku 10 lat. 2 dzieci, wspolnie wybudowany dom, wspolny kredyt. Odeszlam, zapytałam go czy chcesz się rozstać, on powiedział że tak.(oczywiscie pozniej sie wypieral) Skorzystałam z tej sytuacji. Zostawiłam wszystko w cholerę! Nic nie było tak ważne jak moje i dzieci szczęście i w końcu spokój i życie takie jakiego ja chcę z rodziną przyjaciółmi odstawionymi wczesniej na bok , a wszystko po to aby on był zadowolony, ale nigdy nie był, zawsze było mu malo, zawsze wszystko źle, a oddalam całą siebie. Dojrzewałam do tego od początku naszego związku i dopiero po 10 latach zrozumiałam naprawdę ze nie chce tak żyć. Dzieci są przeszczesliwe bo mamy kontakt z rodzina i znajomymi , a wcześniej byl z tym problem. No i wreszcie noszę CZERWONE paznokcie, w których wyglądam i czuje się świetnie- wczesniej nie dla mnie. Chociaz jestem/bylam piękną kobietą dopiero teraz zaczelam się sobie podobać patrząc w lustro , ZACZĘŁAM ZYĆ! Życzę tego Każdej z Was!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here