Toksyk uzależnia. Po to, by Cię zniszczyć, a samemu dobrze się bawić

26

Jacy to my jesteśmy mądrzy. Mówimy – „ja nigdy”, „jak to możliwe”, „kto jest aż taki głupi, żeby…”, aż do momentu, gdy sami wpadamy w pułapkę. Nagle łuski z oczu spadają. I zaczynamy widzieć, że rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Nie ma bieli i czerni, są szarości o różnym stopniu nasycenia. Jest też wpływ innych, pod którym pozostajemy, czy nam się to podoba, czy nie. I uzależnienie, z którego trudno się wyplątać. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z rasowym toksykiem, który uzależnia gorzej niż narkotyk. Dlatego walka jest taka trudna. Nierówna na starcie. Na szczęście nie beznadziejna.

Poczucie winy

Toksyk to wprawny gracz. Najpierw pozwoli nam uwierzyć, że jesteśmy niezwykłe, jedyne w swoim rodzaju. Takich, jak my, nie ma. Normalnie gatunek wymierający. Jaki to on jest szczęśliwy. Farciarz, trafił na nas i może być szczęśliwy.

toksyk

Miło się tego słucha, zwłaszcza, gdy jesteśmy spragnione pochwał. Bo w domu nikt nas nie zauważał, niewiele osób nas rozumie, w szkole nie świeciłyśmy jak gwiazdy. Taka szara myszka, przeciętna osóbka, a tu przychodzi on i się zachwyca wszystkim.

Do czasu…

Krok po kroku wszystko się zmienia. Nie od razu, ale stopniowo. Nasz blask nieco przygasa, jest coraz mniej intensywny, by po czasie stracił całą swoją moc. Przestajemy słyszeć, jakie jesteśmy cudowne, role się odwracają. Teraz to on jest wspaniały, a my możemy być co najwyżej wdzięczne, że on taki niezwykły facet postanowił się związać właśnie z nami.

Z księżniczki zmieniamy się…w kopciuszka. I o zgrozo jesteśmy wdzięczne, że możemy nim być.

Kontrola nade wszystko

Po co to wszystko?

Najpierw, żebyśmy poczuły się pewnie. Po prostu dobrze. Któż z nas nie chce być doceniony, zauważony, pochwalony? Właśnie. Każdy!

Następnie, żeby osłabić naszą pozycję. Do takiego ekstremalnego poziomu, byśmy uwierzyły, ze wszystko, co dobre, zawdzięczamy jednej osobie. Przecież bez niego byśmy zginęły. Nikt nas by nie wziął. Nikt nie zauważył. Nikt by nie uratował! Gdyby nie on…

To wszystko, co mamy to jego zasługa. Dlatego trzeba się odwdzięczyć, zrobić wszystko, by zasłużyć na miłość i uwagę „swojego pana”. Tym razem się nie udało? Trzeba starać się jeszcze bardziej! By w końcu zauważyć, że stanie na rzęsach, żeby go zadowolić to codzienność. A jemu coraz trudniej dogodzić! Wymagania rosną.

Poczucie winy to świetny sposób, by założyć nam kaganiec i zacząć prowadzić na mentalnej smyczy. Panem staje się toksyk, a my w tym chorym układzie zostajemy zepchnięte do roli sługi. Bo tu o kontrolę chodzi. Nad wszystkim.

Żeby zamknąć nam definitywnie usta, toksyk idzie o krok dalej. Pokazuje całemu otoczeniu swoją wspaniałomyślność. Jest idealnym pracownikiem, sąsiadem, synem, kolegą, bratem, itd. Błyszczy i pokazuje się jako pan idealny. Uwielbiany i szanowany. W myśl zasady niech inni widzą, niech Ci zazdroszczą, a w czterech ścianach…to Ci pokażę. Jest też coś innego. Obsesyjna dbałość o swój wizerunek...wynikający z niskiego poczucia wartości. Bycie panem idealnym pozwala na przeglądanie się w innych i rośnięcie w przekonaniu, że jestem świetny.

Gdy w końcu ośmielisz się zbuntować, to on parsknie Ci śmiechem w twarz. Kto Ci uwierzy, że mówisz prawdę? Przecież wszyscy mnie kochają! Zrobię Ciebie z wariatkę. Nie wierzysz? To się przekonaj!

Co zrobić? Przełamać się, choć to cholernie trudne. Mówić głośno o tym, co się dzieje. Nie bać się. Zacząć zmianę i nie cofnąć się Ani o krok. Jeszcze będzie pięknie. Nie wolno jednak odebrać sobie wiary, że jesteś skazana na niego. Bo nie jesteś. Od niego to musisz się uwolnić. Jak od uzależnienia, które Cię niszczy.

 

26 KOMENTARZE

  1. Artykuł w sedno a problem powinien być szeroko nagłaśniany ku przestrodze dla kobiet by chronić ich psychikę i tożsamość gdyż po takiej relacji emocje i stan psychiczny to zgliszcza.

  2. Co trzecia z was szuka macho, a co drugaa marzy o burzliwym życiu erotycznym, taki niegrzeczny chłopiec jest w waszych wyobrażeniach zdecydowanie bardziej ognistym buhajem, niż uprzejmy, kobiety w wiekszosci to prozne i niedojrzale dziewczynki ktore najlepiej ucza sie na walsnych błedach

    • Na szczęście nie wszystkie…
      Nigdy nie szukałam macho, a nawet śmieszyło mnie faceci tak wyglądający lub się zachowujący..pewni siebie..Na pozór, bo pot tą maską z reguły kryje się zwykły pozorant, pusty i próżny.., często manipulant albo znerwicowany despota..Na szczęście zawsze warto wierzyć w człowieka żeby znaleźć tego właściwego. Ja jeszcze szukam i mam zawsze nadzieję, że w końcu znajdę.

  3. Przeżyłam to ale tak jak tu napisano postarał się żeby nikt mi nie uwierzył dobrze że mam jeszcze najbliższą rodzinę która mi wierzy i na której mogę zawsze polegać to wielkie szczęście, współczuję osobom które zostały z tym same

  4. Problem też w tym, że toksycy potrafią świetnie manipulować także otoczeniem. Znajdują „wianuszek” słuchaczy, którzy ofiarę znają tylko z opowieści toksyka i – „…wszyscy przyznają mu rację…”

  5. Sama prawda. Z autopsji wiem, że toksyk to psychopata. Kameleon w zależności od tego co chce ugrać dla siebie. Nie liczy się z nikim i nie ma wyższych uczyć.

  6. Sam taki ma nierówno pod sufitem a kobiecie próbuje urojenia wmawiać.He albo idąc z takim przez miasto nie ma faceta który by się za jego kobietą nie obejrzał a toksyk dalej bredzi że jak by nie on to nikt by jej nie chciał,aaaa i jeszcze wielki foch jak kobieta odważy się mieć własne zdanie.Kobieta w domu bo niby do niczego innego jak gary i pranie się nie nadaje a toksyk korzysta z uciech ile wlezie.A jak się postawi w końcu takiemu bo kiedyś jednak klapki z oczu opadają to wpada taki w furię. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte, omijać takich z daleka a jak się już taki przytrafi to w porę rozpoznać sygnały i pogonić go do diabla

  7. Właśnie wychodzę z związku z Toksykiem…po 3 latach. W ciągu tych trzech lat z zadbanej, szczęśliwej kobiety, stałam się wrakiem człowieka, z siwymi włosami w wieku 40 lat, wypadającymi zębami, bez rodziny, która się odwróciła… Ale się podniosę, mam wspaniałą Córkę, mam dla kogo żyć🥰

    • Podniesiesz się, zapewniam, bo przejrzałaś na oczy, zycie idzie dalej i może być piekne, masz dla kogo żyć bo dziecko to najwyższa wartośc, pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego, medytuj to wycisza

    • Ja z toksykiem żyłam 35 lat.Były terapie grupy wsparcia i wreszcie zrozumiałam,ze choć już niewiele lat zostało,to nalezy je przezyc inaczej! Walczyłam i prawie sue udalo,bo jeszcze tylko rozwod został.Nie czekajcie dlugo,bo warto zawalczyć o swoją godnosc i własciwie miejsce w życiu.Ja mam plan na życie: zamierzam być jeszcze szczesliwa!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here