W końcu mam w sobie wewnętrzny spokój i to wszystko zmienia

3

Można miotać się przez całe życie. Mieć mnóstwo wątpliwości, nie wierzyć w siebie. Ciągle się zastanawiać, czy lepiej zaryzykować, czy postawić na bezpieczną, choć dawno nielubianą przystań. Można też inaczej. Zyskać coś, co jest bezcenne – wewnętrzny spokój. Poczucie, że co by się nie działo – dam radę. Masz już tę moc? Bo jeśli tak to jesteś szczęściarą!

Doświadczenie uczy spokoju

Mądrość nie przychodzi sama. Może przyjść z doświadczeniem. To ono dobrze przetrawione da nam energię i optymizm do działania. Gdy źle się uleży, może natomiast co najwyżej zaszkodzić.

Dlatego każda odrobiona życiowa lekcja, to wielki plus. Pozwala osiągnąć upragniony stan zen. Jeśli bowiem tyle się działo, i dałaś radę, to dasz i później, prawda? Po latach przeżytych mocnych upadków, kopnięć w cztery litery, a nawet tragedii, na życie patrzy się już znacznie inaczej.

Człowiek się już tak nie miota i nie przejmuje tak, jak dawniej. Staje się bardziej spontaniczny, wyluzowany, odporniejszy. Korzysta z życia. Nie przejmuje się już tak bardzo rzeczami, na jakie nie ma wpływu.

wewnętrzny spokój

Dystans wiele pomaga

Jest coś jeszcze, o czym nie sposób nie wspomnieć.

Wewnętrzny spokój wynika bezpośrednio z dystansu do siebie i własnych problemów. W końcu wykształca się umiejętność spoglądania na siebie chłodnym okiem, z boku, ale jednocześnie z miłością.

Przy odrobinie zaangażowania przestajemy być dla siebie surowym sędzią, stajemy się najlepszymi przyjaciółkami. Kochamy siebie najlepiej jak umiemy, a to otwiera nas na dojrzałą miłość do innych. To banalna zmiana perspektywy, ale znacząca. Od niej wszystko się zaczyna.

Przeczytaj umiłowanie świętego spokoju przychodzi wraz z wiekiem.

„Żyje się spokojniej, gdy nie mówi się wszystkiego, co się wie, nie wierzy się we wszystko, co się słyszy, a wobec reszty tylko się uśmiecha….”

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here