W łóżku niech będzie gorąco, w życiu już niekoniecznie. O cieplarnianych warunkach

6

Mężczyzna to istota ciepłolubna? Tak, w łóżku. Ma być gorąco. Wiadomo, ale w życiu już niekoniecznie. Jak to zgrabnie ujęła Alina, komentując jeden z artykułów kobietytomy na FB: “Facet to mięso, a mięso psuje się w cieple”. Coś w tym jest. Gdy mężczyzna ma za dobrze, to szybko o tym się przekonamy. I to nie będzie miła lekcja. Facet nam się zepsuje. Kobieta też w warunkach cieplarnianych jest podatna na negatywne oddziaływanie, ale nie o tym tym razem. Będzie o mężczyznach, na których my kobitki chuchamy i dmuchamy i psujemy swoich paniczów na potęgę. Bo można mężczyznę zagłaskać na śmierć…i zabić relację, z czasem zauważając, że odwrotu już nie ma. I to nasza wina. Tak, nasza. Moja, Twoja i tamtej poniżej na podłodze…też.

Równowaga między tym, co dajemy i tym, co otrzymujemy

Związek to nie targ. To też nie bank. Nie chodzi o to, żebyśmy się rozliczali co do grosza. Jednak trudno nie zauważyć, że kluczowa jest pewna równowaga. Chodzi o to, żeby dostawać miej więcej tyle, ile się daje.

Oczywiście naturalne w długoletnich związkach są okresy, kiedy Ty dajesz więcej, a on mniej, ale kluczowe jest to, że nie trwają one wiecznie, a później role się odwracają.

Mężczyzna, który ciągle dostaje wszystko na tacy, rozleniwia się. Przyzwyczajony do usługiwania, nie zrezygnuje z tego łatwo. Stanie się żebrakiem, osobą uzależnioną, niegotową do tego, by wziąć się za siebie i zacząć dawać. Nic dziwnego. Będzie korzystał, skoro tak o niego dbają…Gdy dają, to bierze.

Uświadomić sobie swoją wartość

Jak to się jednak dzieje, że tak wiele kobiet wpada w tę samą pułapkę, dając na potęgę, nie oczekując nic w zamian? Usługuje, podstawia pod nos? I hoduje paniczów w cieplarnianych warunkach, w których on wszystko ma i nie musi nawet paluszkiem kiwnąć?

Dlaczego od początku relacji nie decydujemy się postawić granicy? Nie dbamy o to, by każdy miał porównywalne obowiązki?

Niestety problemem jest nasze niskie poczucie wartości. Usługujemy, bo uważamy, że tylko w ten sposób “zatrzymamy” przy sobie mężczyznę. Stajemy na rzęsach, by nie znalazła się inna, która będzie lepsza. I z czasem odkrywamy, że związek, w którym tkwimy jest jak więzienie. Więzienie, które same sobie zbudowałyśmy.

Nie pozwalać na wszystko

Gdy kochamy, staramy się być wyrozumiałe. Rozumiemy przykre zachowania partnera. Tłumaczymy go, stajemy się czasami adwokatami diabła. No i dobrze, mamy być razem, tworzyć solidną parę…Tylko jak ze wszystkim należy zachować umiar. Możemy bowiem przegiąć, stracić rachubę, nie zauważyć, że robimy za dużo i dajemy sobie wejść na głowę.

Nawet w miłości niezbędne są granice. Nie można pozwalać na wszystko. Osoba, która kocha, powinna wymagać, przede wszystkim szacunku do siebie.

Nie chodzi o słowa, ale o czyny, które pokażą, że na pewne zachowania się nie godzisz.

Możesz wybaczyć drugiej osobie, ale zawsze powinnaś potępić dany czyn. Należy zwracać uwagę na to, co źle robi. Wyraźnie o tym mówić. Dać szansę na poprawę, ale nie być pobłażliwą. Widzieć, a nie przymykać oczy.

Nie bój się konfliktów

Bycie za dobrą nie popłaca. Największym błędem w związku jest matkowanie partnerowi, to prosta droga do tego, by bardzo szybko stracić do niego szacunek i…złościć się na samą siebie.

Czasami bowiem rozmowy to za mało. Niekiedy potrzeba ostrej wymiany zdań. Nie w formie kłótni, w której rzucasz słowa i nie myślisz, co mówisz, bo sprzeczać trzeba się umieć…. Czasami niezbędne są emocje, takie namacalne, gorące, które zmieniają bieg wydarzeń. Wiele kobiet boi się takich momentów i milczy przez lata, nie dając swojemu związkowi szansy na wejście na wyższy poziom.

Kłótnie są potrzebne w każdym związku.

To one pozwalają wrócić do równowagi. Wpuścić do domu nieco świeżego chłodnego powietrza, żeby nie ukisić się..i nie udusić w związku bez perspektyw.

Podstawa to:

  1. Dbaj o siebie.
  2. Pielęgnuj zdrowe poczucie wartości.
  3. Dąż do równowagi w związku.
  4. Wymagaj od siebie i od partnera.
  5. Nie bój się mówić, czego oczekujesz.

6 KOMENTARZE

  1. Dla mnie taki związek w pełni nie odpowiada tu nie trzeba głaskania czy dmuchania na mężczyzn jedynie jest tu potrzebny podmiot rowno-uprawnienia i fragment feminizmu kobiecego.To będzie związek pogodny bez podgrzewaczy w łóżku czy życiu codziennym

  2. Wina facetów – niewątpliwie. Ale skądś to się bierze – prawda? Najpierw mamunia wyręcza we wszystkim synusia, a potem synuś przyzwyczajony i nienauczony oczekuje tego samego od partnerki. I o dziwo taką partnerkę dla siebie znajduje. A potem pretensje takiej kobiety… sorki, ale widziały gały co brały.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here