Wiesz, dlaczego jest tyle rozwodów po 40?

46

O rozwód w Polsce wnoszą zazwyczaj kobiety. To one, a nie mężczyźni decydują się odejść. Powodów jest mnóstwo. Kluczowe jednak są: zmęczenie i pozbawienie wszelkich nadziei, a także czas, który w końcu postawił pod ścianą i pozbył wszelkich złudzeń. Po setkach prób ratowania kruchej relacji, z poczuciem przegranej nie ma już innej drogi. Tak jak nie ma relacji, która miała trwać wiecznie. Jedyny sposób to wykazać się odwagą i spojrzeć prawdzie w oczy. Nazwać rzeczywistość po imieniu. Skończyło się. Rozpadło. Mimo starań, nie da się posklejać. Trzeba iść dalej, dając sobie jeszcze szansę na szczęście. W pojedynkę lub w nowym związku.

Takie to proste? Niekoniecznie, bo po drodze obrywa się i to mocno. Zwłaszcza kobietom! Tym, które znalazły siłę, by zadbać o siebie. Niezrozumiałe! Jak one mogły!

Egoistki?

Kobiety, które decydują się na rozwód, muszą się mierzyć z falą krytyki. I totalnym niezrozumieniem.

Często słyszą, że są egoistkami, które myślą tylko o sobie. Zamiast spojrzeć na dobro dzieci, rodziny, robią takie numery. Przecież tyle wytrzymały, nie mogą zacisnąć zębów i trwać dalej? Czemu tak wszystko komplikują?

Okazuje się, że nie, nie mogą. Już nie potrafią. Bo ten stan permanentnego poświęcania trwał zbyt długo. Lata, które mijały na wyrzekaniu się własnych potrzeb dla męża, dzieci, dla dobra rodziny teraz odbija się czkawką… I stawia przed dylematem – albo w końcu zadbam o siebie, albo stracę siebie w 100%. Zniknę w całości.

Paradoksalnie, gdy po latach patrzy się wstecz, to pojawia się zdumienie. Jak ja to wytrzymywałam, jak dawałam radę i od razu pojawiająca się myśl – nie dam rady już ani chwili dłużej. Tyle czasu zmarnowałam…i nie mam go już tyle…

Nie potrafią walczyć

Kobietom, które decydują się na rozstanie zarzuca się także brak dobrej woli, to, że nie starały się, że nie walczyły wystarczająco mocno. Mówi się o tym, że przecież żaden związek nie jest idealny, że takie jest życie. Potrzebne są kompromisy i takie tam…

Obserwator z zewnątrz zakłada, że decyzja o rozstaniu była prosta, podjęta między jednym a drugim łykiem kawy. Kobiecie, która zdecydowała się na rozwód odbiera się jasność myślenia. Przypisuje się jej głupotę, złe intencje i próbuje się ją nawrócić na dobrą drogę, bo na pewno się da coś jeszcze zrobić. Przecież wystarczy, że zwróci się jej uwagę na pewne kwestie i oświecenie gotowe! Rozwodu na pewno nie będzie!

Oczywiście bywają impulsywne, głupie, nieprzemyślane decyzje, jednak te rzadko dotyczą rozwodu. Kobiety nie odchodzą z dnia na dzień. Zanim spakują walizki, wielokrotnie robią to w myślach. Zanim złożą pozew, setki razy analizują sytuację. Płaczą i zagryzają wargi. Nigdy nie dają jednej szansy. Dają ich tysiące. I dopiero całkowite wypalenie zmusza je do podjęcia ostatecznej decyzji. Do walki o siebie… Po fali łez, frustracji, błaganiach i prośbach. I zawsze ku zaskoczeniu męża i otoczenia.

Kobietom po 40 odbija

Mężczyźni, którzy przez lata bagatelizowali kobiece narzekania są zaskoczeni. Nie zwracali uwagi na prośby, uważali, że to histeria, czy damskie foszki. Ci, którzy mieli wieczne wymówki i krótką pamięć, gdy w końcu kobieta postanawia odejść, nie wierzą w to, co się dzieje. Są kompletnie zdezorientowani. Bo jak to? Ona odchodzi?

Gdy jeszcze ta „szara myszka”, która siedziała cicho w domu zaczyna studia, otwiera biznes i dobrze jej idzie, to nadal jest „nic nie warta”. „Zaraz powinie się jej noga, wróci do niego, na pewno”. Nawet gdy on siedzi kątem u rodziców, a ona kupuje dom, to ona jest przegraną. Bez niego nie da sobie rady. W jego oczach ona po prostu zwariowała szczególnie wtedy, kiedy ośmieli się na związek z młodszym facetem. To również będzie dla eks dowodem na to, że odbiła jej szajba. I należy jej współczuć…

Mężczyzna rzadko spojrzy na sytuację szerzej. Nieczęsto stać go na refleksję, autokrytykę. Nie powie, że jego była po prostu dojrzała, znalazła siłę, czy rzeczywistość się zmieniła i zauważyła, że bycie razem już nie miało sensu. Do końca chwil ona będzie tę złą,  on tym biednym opuszczonym. Zachowanie z klasą i trzymanie poziomu to niestety rzadki scenariusz. I nie tylko po jednej ze stron.

Tymczasem nie da się pójść dalej, jeśli nie dojrzy się w dawnej, zakończonej już relacji błędów byłego…i swoich. Nawet jeśli podstawowym byłby brak kobiecego dbania o siebie i mówienia „nie” to jest to na tyle duży problem, że trzeba go przepracować. Bo jeśli nie zadbasz o siebie, nie jesteś w stanie dbać mądrze o nikogo innego. Musisz kochać i szanować siebie, by kochać i szanować innych.

46 KOMENTARZE

  1. Za tem po co zakładać rodzinę wychodzić za mąż,przecież każda zdaje się wiedziała co robi i za kogo wychodzi.Kazda ma rozum,życie to nie bajka o złotym księciu.Jak się ma aspiracje to trzeba je rozwijać A nie wlazic w pieluchy.

    • Niestety jest w życiu każdej pary taki moment że chce się mieć dziecko i myślę sobie ze to nie tylko decyzja kobiety wejścia w pieluchy jak Ty to napisałeś. I jeśli spojrzeć na to szerzej to sa kobiety które z wyboru są same i poświęcają się karierze. W mojej pracy jest ich dużo wyobraź sobie. Owszem każda zdaje sobie sprawę ale ile jest takich sytuacji że po czasie zdaje sobie sprawę taka kobieta czy mężczyzna z wad drugiej strony bo przecież kochali się a miłość jest ślepa.

    • Życie to nie bajka,
      a małżeństwo to nie dożywocie. Nikt nie bierze ślubu z zamysłem, że się rozwiedzie. Tkwić w bagnie i żyć w imię zasady „widziały gały co brały” to już nie ta epoka. Każdy się zmienia i czasami te zmiany wykluczają wspólne życie. Trochę więcej wyrozumiałości życzę. Nie wszyscy zdradzają się na lewo i prawo i nie każdy rozpadający się związek obciążony jest przemocą. Czasami życie weryfikuje nasz plany i tyle. Każdy mężczyzna ma podobny wybór. W związku są 2 osoby.

      • W pełni się zgadzam. Ludzie z biegiem lat się zmieniają, to znaczy w parze jedno może się rozwijać a drugie stać w miejscu. Ich potrzeby również, nie jestem osobą sprzed 20 lat, nie mam tego samego zdrowia i mam innądojrzałość. Widzę wszystko innaczej niż kiedyś. Jeśli partnerzy patrzą innaczej na różne sprawy, nie ma to sensu bo zostaje obopólna flustracja i zniechęcenie. Próba 1, kolejna szansza i jeszcze następna aż w końcu zderzenie ze ścianą uświadamia ci że patrzysz na zupełnie obcego ci człowieka który wyznaje zupełnie inne wartości niż ty. Nie musi być zdrady. Dramaty bywają różne i trzeba podjąć dojrzałą i najlepszą alternatywę, szczególnie jak ma taki „związek” negatywny wpływ na dzieci 🥺

  2. Lepiej sie rozstać zanim facet zrobi psychicznie chore żonę i córkę i zniszczy im życie lub syn nie ma wzorca dobrego, czasami decyzje takie sa trudne czlowiek chce dawac szanse lub grozi facet kobiecie wczesniej finansowo ja robiac zależna od niego …za pozno odejście od takiego meza lub wcale to potem dziecko nie ma swojego życia ulozonego, ma słuszny zal i kobieta tez tylko zdrowie zniszczone. – egoistkami nie sa bo co mają zdrade, pijaństwo,przemoc akceptować i nie miec zycia lub byc ograniczama życiowo i ile razy mozna dawac szanse i słuchać przeprosin a i tak jest brak zmiany postaw.- Wedlug mnie brawa dla tych co powiedziały dosc i odwazyly sie odejść z dziećmi by miec spokojniejsze życie bo przecież jak jest mężczyzna normalny,zdrowe relacje to widać ze jest atmosfera i szczęście w domu, a jak ludzie sie nie dogaduja to obrywa sie i dziecku

  3. Facetom uderza woda sodowa do glowy sa nie tykalni nic nie mozna powiedziec przeciez pracuja… obrazaja sie z byle powodu a my kurwa to co dom praca dzieci wypinanie glaskanie ..w dupe czasem kopnac i olac goracym moczem ..bo czasem az za duzo nad tymi gburami sie skacze nooo juz mi lzej

  4. Cisza między ludźmi, zaspokajanie potrzeb tylko jednej strony, brak konstruktywnej rozmowy przyczyniają się do rozpadu wielu związków. Dopóki nie będziemy dbać o tą drugą osobę jak o siebie samego, dopóki potrzeby drugiej strony nie będą dla nas tak ważne jak nasze własne dopóty będziemy tkwić w matrixie.

  5. 4 lata. Tyle trwała moja walka. Upokorzona wiele razy. Wiele wniosków. Poświęcenie. Potem wniosek że ginę. A potem było tylko lepiej. Coraz lepiej. Teraz jestem u siebie. Porządek. Spokuj. Żyje. Jestem.

  6. Dokładnie tak jest i najlepsze jest to, że ON jest zdziwiony ja kiedy byłam zdziwiona jego zdziwieniem to usłyszałam: No bo byłaś niewiarygodna, tyle razy mówiłaś, że odejdziesz i nie odeszłaś…

  7. Rozwód nie bierze się tak nagle bo ma się kaprys tylko to jest już ostateczna decyzja gdy na prawdę już nie ma nic wszystko zostało zdeptane zniszczone i nie zostało nic tylko pustka

  8. Prawda.Ja tak zrobiłam i nie żałuję.Żyję z dziećmi w spokoju, którego długo nie mieliśmy…Teraz cieszymy się z każdego dnia. Kupiliśmy psa.Daje nam tyle miłości i radości.Bądźcie kochane silne i niczego się nie bójcie. Czasami nie warto marnować czasu na isiby ,które nas nie szanują i nas nie dostrzegają .

  9. Dobrze napisane i to powinna przeczytac kazda mloda dziewczyna. Nasze matki i cale spoleczenstwo zle nas wychowaly – bysmy nie mialy wlasnych przekonan, zdania, opini, marzen i pragnien. A potem kobieta sie wypala, gasnie i traci chec i sens zycia.

  10. Dokładnie kto nie jest lub nie przeżyje to na własnej skórze to nie ma zielonego pojęcia o czym jest mowa i jak to wygląda w życiu więc skoro ktoś nie wie nic na ten temat to niech się nie wypowiada za głośno, to prawda że kobieta jak się decyduj na rozwód to nie z głupoty co większość tak snuje domysły tylko żeby ratować siebie i dzieci

  11. Jak to kiedyś ktoś mądrze napisał- „…bo kobieta odchodzi miesiącami, latami…” A niektórzy zauważają to dopiero , gdy spakuje walizki i zamknie za sobą drzwi…

  12. Jasne, a największym dowodem tego, że „słusznie zrobiła” bedzie jej poczucie zadowolenia i spełnienia. To proponuję założyć nową rodzinę z tym nowym super lepszym i mieć następne dzieci! Jestem na 100% przkonany, że po kilku latach historia się powtórzy!!!
    Jak ktoś nie ma macieżyństwa we krwi to sobie go już nie zaszczepi ale o tym trzeba myśleć zanim się zajdzie w ciąże!!!
    Ale oczywiści skoro rozmawiamy o Paniach po 40, to już żadna się w nowe pieluchy nie zaangazuję więc do końca zycia bedzie chodzić dumna z sibie, że dobrze zrobiłą bo ten pierwszy był taki zły… Tylko, że z tym drugim dzieci nie ma, więc raz że nie ma frustracji rodzinną codziennością, a dwa że jak się nie będzie starać (bo w takim dwuosobowym związku już się nic nie należy z tytułu posiadania dzieci), to jej partner podziękuję, tka samo jak by zrobił pierwszy mąż gdyby nie było dzieci.
    Tu się nie ma co oszukiwać, wina leży po obu stronach, a takie szukanie sobie wytłumaczenia tanimi artykulikami z neta nic nie daje, oprócz łechtania własnego ego i robienia dziecią krzywdy.
    No ale tu już psycholog ma pole do popisu, no chyba ze już też nie…

    • Wiesz to nie o to chodzi. Ja swojego męża kocham i staram się być dla niego jak najlepsza. To ja ogarniam mieszkanie i dzieci,chodzę do pracy i na zakupy. Mąż pracuje za granicą. Jak przyjeżdża to chce mu coś ugotować pysznego żeby dobrze mu było w tym domu. No ,ale co z tego skoro on uważa że ja muszę to wszystko robić ,bo to jest obowiązek kobiet. Często słyszę od niego krytykę. Jakieś kwiaty czy prezent na dzień kobiet czy urodziny? Zapomnij. A ja walczę o nas ,o naszą rodzinę i bliskość. Tylko nie wiem jak długo jeszcze dam radę być takim związku. I jest tak jak w tym artykule ,gdy mu mówię że jest mi źle ,że chce żeby mi pomagał i częściej przytulał to zawsze jest marudzisz albo przesadzasz…

    • No nie twierdze ze ksiezniczki nie istnieja, ktore tylko na raczkach nosic. Musze Cie rozczarowac bo mnóstwo ludzi po przejsciach, tak kobiety tez, tak z dziećmi tez, zakładają nowe rodziny, i czasem tez rodzą sie dzieci. Tak jest u mnie :)to ze ktos odchodzi od męża to znie znaczy ze nie ma powołania do macierzyństwa. Nam jest dobrze 🙂 ale tez jestem madrzejsza o doswiadczenia bo: ja tez pracuje, a dzieci byly moje i bylego a nie tylko moje, bo ja nie jestem sprzataczka, kucharka itp, itd i ogolnie typem od brudnej roboty i seksu wymuszanego przez panicza po tym jak mi ublizal w ciagu dnia, nie robiac nic. Lata trwalo, tyle, prosb, krzykow itp. To ze nasze babcie i mamusie tak wychowywaly to nie znaczy ze ja tez taka mam byc. I kolejne bo: ja mam 2 rece, facet tez, ja pracuje, facet tez, mam glowe, nogi i jestem wartosciowym czlowiekiem, jak kazdy. Gorszy sort z nas kobiet? Tak dzisiaj walczymy, o przyziemne sprawy, o to ze tez jestesmy zmeczone i chcemy odpoczac, o to ze tez mozemy miec znajomych, i chciec wyjsc samemu, nie koniecznie na ryby czy do baru, ot tak wyjsc. Mamy takie same prawa jak i obowiązki. Ja nie czuje sie w niczym gorsza. Moj obecny partner o tym wie. Ma raczki i moze robic to samo co ja. Pomagamy sobie nawzajem, wspieramy sie i nie ograniczamy. A to ze oboje czasem zmeczeni. No coz zycie.

  13. A gdzie są wymienione uzasadnione przyczyny takich decyzji?

    Łyk kawy?

    a jakie były oczekiwania jednej i drugiej strony?
    a jakie relacje w ich rodzinach?
    a jaką żoną być chciała?
    a jaką żonę on mieć chciał?
    a jakie wartości ich łączą?
    a jaki model rodziny?
    a kto to omówił?
    tego wiele.
    Po co był ślub?
    Po co to było?

  14. Nigdy nie wierzyłam kiedy mi mówiono,że życie zmienia się po 40-tce.
    Zmieniło się.
    Mimo,że córka mnie olała,wolała zostać z ojcem,bo tatuś więcej zarabia,zerwała ze mną całkowicie kontakt…
    Mimo wylanych łez,bólu który siedzi we mnie…
    Jestem szczęśliwą kobietą.
    Mam cudownego faceta,który jest ze mną na dobre i na złe.
    Spełniam swoje małe marzenia.I przede wszystkim żyję…

  15. Maćku,nie do końca widzę rozumiesz,o co nam,babom chodzi.Wy faceci myślicie że nasze narzekania na was to tylko fanaberie.jakbyś się czuł jakby ktoś na kim Ci zależy przez lata cię nie docenial, zaniedbywal twoje potrzeby, bagatelizowal je i miał cię jedynie do garów i okazjonalnego seksu który w dodatku też jest kiepski bo pan i władca spod kapca myśli tylko.o sobie?

  16. Ślub o ile w ogóle, to trzeba brać po 30-tce albo i po 40-tce, jak się już ma coś w głowie i wie się, czego się chce. A jak się wychodzi za mąż mając lat 20, to się rozwodzi po 40…

  17. Nie warto czekać aż On Cię zauważy szkoda życia, czasu, marzeń z których rezygnujemy na rzecz……..
    Odwagi i wsparcia wszystkim które się zastanawiają.

  18. Dokładnie tak jak piszesz, nigdy nie trzeba rezygnować z siebie, realizacja pasji i żyć tak by niczego nie żałować, ważny jest charakter i wyznaczanie celów a nie bierne siedzenie w domku i czekanie na ❓

  19. Dochodzimy do wniosku , że nie mamy już nic do stracenia. Przestajesz się bać jutra , a nawet zaczynasz się uśmiechać na myśl o rozwodzie . Straszenie , manipulacja męża spływają jak po kaczce , aż żal Tobie tego idioty . Nie żałuj tych lat , wspominaj dobrze , nauczyły Cię być silną 🙂

  20. Ciekawe i prawdziwie są slowa” ku zaskoczeniu męża i otoczenia”. Świadczy to o tym ze „nasi bliscy” udają ze nie widzą, nie chca widzieć tego co sie dzieje. Nie chcą pomóc. Odwracają wzrok od prawdy . Do kogo taka kobieta ma się zwrócić o pomoc, skoro wszyscy wokół udają , ze nic się nie dzieje? Musi sobie sama poradzić. Dlatego, zeby zebrać sily, jej horror trwa. Czeka na odpowiedni moment, na czas kiedy psychicznie bedzie czuła sie na to gotowa.. a to dopiero początek. Bo jak juz podejmie decyzje, musi mieć tyle sił, zeby nie poddała sie w trakcie.. a przychodzą takie momenty, kiedy nie ma pomocy znikąd, kiedy sily są na wyczerpaniu, kiedy przychodzą mysli, ze moze sie poddać. Musi mieć jednak świadomość, ze kiedy się podda, to juz przepadła… bedzie tylko gorzej… jeszcze gorzej niz bylo. Kiedy sie podda, ro jej zyciem zawladnie ktoś inny….

  21. „wy faceci”, „nasze oczekiwania” ..uwielbiam takie teksty. Nie ma czegoś takiego jak grupowa odpowiedzialność/mentalność w związku. Para składa się z dwóch jednostek a nie z „nas facetów” i „Was kobiet”. Każdy jest inny, zarówno kobiety, jak i mężczyźni i takie generalizowanie tylko pogarsza sytuację…

  22. Odchodzicie mając 40 lat i niewielkie szanse na dobre ułożenie sobie życia. Rozwalacie rodzinę, potężnie krzywdzicie dzieci, siebie i mężów. Działacie pod wpływem koleżanek, przyjaciółek i takich artykułów. I zostajecie same, smutne i zgorzkniałe. Tylko nieliczne, najczęściej z nieprzeciętną urodą mają szansę na nową korzystną relację. Reszta może się zadowalać przelotnymi znajomościami albo relacjami z dużo starszymi i mało dla nich atrakcyjnymi. Potwierdzają to statystyki. Efekt jest taki że czujesz się dumna że to TY odeszłaś i jednocześnie jesteś przegraną, co doskonale czujesz. Masz poczucie przegranego życia i braku perspektywy na bycie szczęśliwą w relacji. Za sobą masz zgliszcza a przed sobą jałową pustynię. I możecie zaprzeczać i racjonalizować ale i tak jesteście przegranymi, częściej niż ci faceci których zostawiacie.
    To wszystko z obserwacji swojej ex i kilku innych rozwódek obijających się w poszukiwaniu szczęścia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here