Jak zrobić sobie problem, nie mając problemu? 6 niezawodnych metod

6
757

Znany jest fenomen typowy dla ludzi, którzy nie mają problemów, a w jednej chwili potrafią sobie je wyczarować nawet z pustego, nalewając aż po skrawek kielicha. Są lepsi od Salomona i zadziwiają otoczenie, robiąc problemy z niczego. Przykłady?

Proszę bardzo. Jest ich całkiem sporo…

Zrób zamieszanie przedświąteczne

Klasyczny przykład. Na czasie. Święta, na które przygotowujemy się miesiąc, a nawet dwa przed Wigilią. Pieczemy, gotujemy, dekorujemy, kupujemy. Chcemy, żeby było perfekcyjnie i idealnie. Nasze prawo.

Co roku jednak zamiast ugotować dla bagatelka przykładowo 15 osób, przyrządzamy posiłki jak dla wojska. Za dużo, na bogato. Przed świętami jako wprawione panie domu „chronimy” dania, po to, by doczekały świąt. Gdy w końcu przychodzi upragniona gwiazdka, nie ma komu jeść. Pękamy w szwach. Nierzadko wmuszamy w siebie jedzenie, żeby się nie zmarnowało…

W między czasie szorujemy, pucujemy, po to, by znowu włączyć trybik nadaktywności po świętach…

Każdy wie, że tak jest. Przyzwyczailiśmy się, ale nikt nie widzi potrzeby, by się zmienić. Dlatego przynajmniej dwa razy w roku przy okazji najważniejszych świąt robimy sobie problem. Na własne życzenie.

Żyj czyimś życiem

Kolejny problem, który sobie same robimy, gdy nie mamy większych zmartwień?

Przejmujemy się tym, na co nie mamy wpływu. Żyjemy życiem innych, martwimy się ich wyborami, podpowiadamy, napominamy, nie zauważając, że i tak niewiele jesteśmy w stanie zrobić.

Bo czyjaś praca, zdrowie, szczęście rodzinne, rozwój zawodowy od nas niestety nie zależy.

Patrz na siebie jako…

To, jak siebie widzimy ma ogromny wpływ na to, jak widzą nas inni. Jeśli uważamy się za grube, brzydkie, nieatrakcyjne, myślimy, że nie zasługujemy na miłość i szczęście, otoczenie oceni nas z pewnością podobnie.

Nasza niska samoocena to powód wielu problemów: niepowodzeń w pracy, w związkach. To jeden z najbardziej groźnych mechanizmów, którym szkodzimy same sobie, stwarzając sobie problemy tam, gdzie ich nie ma. Wiemy o tym, ale niewiele z tym robimy. Tak jak mamy świadomość, że aż 60% Polaków ma nadciśnienie, które skraca życie…i się wcale tym nie przejmujemy, że problem może dotyczyć nas.

Wspominaj przeszłość

Każdy choć raz został zraniony, zdradzony, czy oszukany. Osoby robiące sobie same problemy, zamiast wyciągnąć z sytuacji wnioski i żyć dalej, ciągle wracają do bolesnej przeszłości.

Rozpamiętują, analizują, oceniają swoje zachowanie, myślą, co mogły zrobić lepiej. Pielęgnują w sobie żal do siebie, do innych, do świata. Zamiast przepracować emocje i poczuć ulgę, że przykre wydarzenie należy do przeszłości, ciągle daną sytuacją żyją i cierpią z jej powodu na nowo. Nie szukają pomocy, nie pracują nad sobą…

Nie odmawiaj nikomu

Genialne w stwarzaniu sobie problemów są osoby, które nie potrafią odmówić i z tego powodu biorą na swoje barki za duży ciężar.

Nie mają czasu lub umiejętności, a decydują się pomóc. Nie mają wiedzy, a doradzają. Wiedzą, że się nie wyrobią z własnymi obowiązkami, ale nie potrafią powiedzieć „nie” znajomym, przyjaciołom i rodzinie.

Głośno kracz

Istnieje mechanizm samospełniającej się przepowiedni. Został on udokumentowany. To nie wymysł magików, ale fakt. To dlatego rzeczy, których najbardziej się obawiamy, a dodatkowo wyobrażamy sobie je regularnie, dzieląc się swoimi lękami z otoczeniem, zdarzają się naprawdę.

Każdy z nas się czegoś boi i to jeszcze nie jest czarnowidztwo. Problem zaczyna się wtedy, kiedy nasze wizje w głowach stają się bardzo realne. Tak bardzo są w stanie zdominować naszą duszę, że mają wpływ na nasze codzienne wybory.

Przykładowo jeśli obawiamy się zdrady, możemy pracować nad jakością związku, podchodząc do lęku konstruktywnie, lub zatracić się w przykrych wizjach. W tej drugiej sytuacji pozwalamy, by czarna myśl wymknęła się z naszej głowy i pomału zatruwała życie. To z jej powodu zaczynamy przeglądać kieszenie męża, sięgamy po jego telefon, wkradamy się na pocztę na komputerze. To właśnie obawa przed zranieniem sprawia, że zaczynamy robić awantury o nic, stajemy się chorobliwie zazdrosne. I choć nic nie usprawiedliwia zdrady, to niestety często do niej dochodzi właśnie w związkach, w których kobieta najbardziej się jej obawia. Tam, gdzie jej widmo było obecne od dawna, tam o zdradę łatwiej. Po to, by można było po fakcie powiedzieć: „a nie mówiłam…wiedziałam, że mnie zdradzi”

6 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here