sobota, 25 kwietnia, 2026
Strona główna Psychologia Człowiek nie jest samotną wyspą. Prawda, która wszystko zmienia?

Człowiek nie jest samotną wyspą. Prawda, która wszystko zmienia?

John Donne, angielski pisarz powiedział kiedyś, że człowiek nie jest samotną wyspą. W ten sposób w kilku zdaniach podkreślił to, co chyba każdy wie intuicyjnie. Mimo ogromnej chęci do zachowania niezależności, nie jesteśmy w stanie w 100% uniezależnić się od innych. Możemy być silne, pewne siebie, ale potrzebujemy ludzi naokoło. Budujemy sieć wsparcia, zależności, każdy z nas odpowiada za coś, po to, by móc funkcjonować jako struktura. Dajemy i otrzymujemy. I tak funkcjonujemy, wzrastamy, rozwijamy się, budujemy szczęście.

wyspa

Dajesz i odbierasz

Niektórzy ludzie nie potrafią dawać. Bezinteresownie, bez wyliczania i czekania na rewanż.

Inni nie potrafią otrzymywać. Są przekonani, że za dobro, które uzyskali wkrótce będzie trzeba słono zapłacić. Nie umieją się przemóc, by po prostu wziąć i podziękować. To uderza zbyt mocno w ich poczucie wartości.

Tymczasem zarówno mądre dawanie (bez oczekiwań i bez lansowania się w blasku jupiterów), jak i mądre przyjmowanie (z szacunkiem do siebie) ma kluczowe znaczenie w każdym społeczeństwie. Na tym przecież bazuje każda relacja. By dawać i brać.

Jednak, żeby wszystko było w porządku musi istnieć równowaga między dawaniem i braniem.

Czasami tej równowagi nie ma

Czasami równowaga w relacjach jest zaburzona w naturalny sposób. Małe dzieci więcej otrzymują od rodziców niż im dają, osoba chora jest zmuszona korzystać z troski i dobroci innych, bo chwilowo mniej może dać od siebie. Nierównowaga na pewnych etapach życia jest naturalna i zrozumiała.

Jednak generalnie kluczowe jest by stać na straży równowagi. Nasza pewność siebie i asertywność powinny nam pomagać w wyznaczaniu granic i mówieniu „nie”. To istotne, by relacja była zdrowa, równorzędna i nie została oparta na zasadach mogących zaburzyć osobiste szczęście.

Nie zmuszać się

Kluczowe jest, by chcieć a nie musieć. Gdy zaczynamy czuć, że coś musimy zrobić, bo druga strona będzie rozczarowana, obrazi się, to znaczy, że coś nie gra. I warto się temu przyjrzeć.

Działamy wtedy często wbrew sobie, a na tym cierpi relacja. Chwilowo chcemy coś robić dla świętego spokoju, obchodząc zasady, jednak w ten sposób tracimy szacunek do siebie i podświadomie coraz bardziej nie lubimy osób i rzeczy, które wprost czy pośrednio są źródłem presji.

Co możemy z tym zrobić?

Zamiast dać się autodestrukcji, zgodzić się na stałe podkradanie cennej energii, robiąc coś, czego nie chcemy, lepiej wyjść z inicjatywą. Porozmawiać, podjąć wysiłek rozwiązania problemu. Kluczowe jest odnalezienie swoich granic i powzięcie starań w ich obronie. Nie oznacza to oczywiście egoizmu, ale jedynie walki o swoje szczęście.

W relacjach chodzi bowiem o równowagę, coś, co tak trudno uzyskać, a co jest gwarancją szczęścia.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj