Dlaczego decydujemy się na pozostanie w związku, w którym nie jesteśmy szczęśliwe?

2

Budujemy związki z różnych powodów. Jednym z najbardziej oczywistych jest chęć bycia szczęśliwą z drugą osobą. Chcemy dzielić radości i smutki. Ma być nam lepiej niż w pojedynkę. Co jednak, gdy związek nie okazuje się taki, jakiego pragnęłyśmy? I zamiast poczucia satysfakcji mamy ciągłe rozczarowanie? Żyjemy jak w pułapce, ale dobrowolnie w niej zostajemy,….bo…no właśnie dlaczego?

Wygoda i przyzwyczajenie

Pierwszym z powodów jest wygodna i przyzwyczajenie.

Nie jest dobrze, chciałabyś, żeby było lepiej, ale jest Ci wygodnie. Po prostu. Jakoś sobie życie ułożyliście, wszystko jest oswojone, sprawdzone. Przyzwyczaiłaś się. Umiesz się odnaleźć w złej, ale znanej rzeczywistości.

Nowego życia nie znasz, nie wiesz, co Cię czeka, nie chcesz ryzykować…

Boisz się samotności. Boisz się, że nie dasz rady sama, choć w praktyce często większość rzeczy ogarniasz właśnie Ty, jednak brakuje Ci wiary w siebie. Nie chcesz opuszczać strefy komfortu – tego, co znasz i akceptujesz. Boisz się iść w nieznane. Jest lęk o przyszłość i o to, jak sobie poradzisz.

Poza tym w praktyce jest tak, że często oszukujesz siebie. Nie chcesz wiedzieć, że jesteś nieszczęśliwa. Zagłuszasz ten cichy głos w sercu, który mówi Ci prawdę.

I żeby przekonać siebie, że nie jest tak źle, pytasz – a właściwie, co to oznacza być szczęśliwą w związku? Pojęcie szczęścia jest przecież względne.

Lęk przed podjęciem decyzji

Boimy się zmian i ich konsekwencji. Choć mocno czujemy, że musimy coś zrobić ze swoim życiem, to nie robimy tego z obawy przed tym, co będzie potem.

Diametralna zmiana potrzebuje przecież czasu. Człowiek inteligentny myśli, rozważa… Musi sporo wody odpłynąć zanim zdobędziemy siłę do tak diametralnej zmiany. Kobieta nie odchodzi nagle, zazwyczaj proces odejścia rozłożony jest w czasie.

Właśnie czas jest nam potrzebny, by dojrzeć. Każdy w swoim tempie dojrzewa do podjęcia właściwej dla siebie decyzji.

Nie masz odwagi zmienić swojego życia. Boisz się i wstydzisz, że gdy powiesz „koniec”, będziesz tą przegraną.

Złudne poczucie bezpieczeństwa w strefie komfortu

Dlaczego tkwimy w nieszczęśliwych związkach? Ponieważ lepsze to niż nieznana przyszłość. Wiemy, jaki on jest. Nieidealny, mocno pokręcony, ale jednak oswojony. Znajduje się w naszej rzeczywistości, w naszej strefie komfortu. Nie mamy siły,czy nadziei, że następny będzie lepszy. Nie chcemy próbować. Myślimy – niech pozostanie tak samo, przynajmniej wiem, czego się spodziewać.

Strefa komfortu to także stabilizacja finansowa. Nie wszyscy się do tego przyznają, ale to fakt. Rozstanie wiąże się z kosztami. Trzeba mieć możliwość zamieszkania gdzie indziej, jakiś plan na siebie. Potrzebne są pieniądze. Tymczasem życie jest drogie, wydaje się, że coraz droższe. Razem łatwiej opłacić rachunki, zapełnić lodówkę. A samej?

Gdy jeszcze ma się kredyt, który łączy bardziej niż cokolwiek, to już w ogóle decyzja o odejściu jest bardzo trudna.

Obawa, że skrzywdzimy dzieci

Nie chcemy się rozstać z obawy przed tym, jak nasza decyzja wpłynie na rodzinę. Rozbijemy ją, to skrzywdzimy dzieci. Będzie tylko trudniej, czasami nie do zniesienia. Zmiany, jakie rozwód spowoduje w życiu córki czy syna mogą być trudne do oszacowania i niestety dramatycznie zmienić wszystkich życie. Tak myślimy.

Dlatego tkwimy w relacji, która dla nas nie ma przyszłości. I paradoksalnie ranimy nie tylko dzieci, ale również siebie.

Brak szacunku do siebie

Nie masz szacunku do siebie. Brzmi przerażająco, ale tak właśnie bywa.

Wierzysz, że musisz cierpieć, bo kobiety mają zawsze pod górkę. I tak jest świat skonstruowany. Nie masz poczucia, że zasługujesz na coś lepszego. Poddałaś się. Przymykasz oczy na kłamstwa, upokorzenia, karmisz się tymi nielicznymi chwilami, gdy jest w miarę ok, gdy on ma dobry humor, jest czuły i zaangażowany.

Może przyczyną jest przemoc: psychiczna, fizyczna, ekonomiczna. Jesteś zastraszona, wiesz, że nie ma zgody na zakończenie związku i…zwyczajnie boisz się, że on się zemści, gdy spróbujesz odejść.

Dlaczego brak szacunku do siebie to zła przyczyna na godzenie się na wszystko? Między innymi dlatego, że nie bierzesz pod uwagę, że czas mija...i z czasem jest dużo trudniej, a na pewne rzeczy już być może nie starczy czasu. Po drodze gdzieś gubisz, całkowicie grzebiąc własne poczucie własnej wartości. Trudno Ci uwierzyć, że może być lepiej.

Nadzieja, że druga osoba się zmieni

Możesz się pocieszać przez lata. Wierzyć, że on się zmieni, przekonywać, że wcale nie jest tak źle. Dawać jedną i następną szansę. Ciągle na nowo.

Przecież nie chcesz zniszczyć tego, co było, bo jednak kiedyś musiało być dobrze, dlatego zdecydowałaś się na tą relację. Nie kończysz jej, mimo że wszystko wydaje się psuć, bo wierzysz, że jeszcze będzie dobrze.

Sądzisz, że swoją dobrocią go zmienisz, że wystarczy po prostu mocniej się starać. Niestety często dzieje się wprost przeciwnie. On się nie zmienia, a Ty tracisz cenną energię.

Obawa przed opiniami innych

Mówią, że ważny jest sakrament, że każdy ma swój krzyż, że nie można decydować się na tak diametralny krok. Należy się dogadać, bo później będzie tylko gorzej, a rzeczywistość ukarze nas za to, że ośmieliłyśmy się walczyć z „przeznaczeniem”.

Obawiamy się hejtu, ostrych spojrzeń, komentarzy. Dlatego nie kończymy tego, co nam ewidentnie szkodzi.

Bo problemy są przejściowe

Dlaczego tkwimy w związkach, w których nie jesteśmy szczęśliwe? Jest też inny powód, całkiem inny od tych wymienionych wyżej. Ponieważ wiemy, że problemy są chwilowe, że wszystko minie, że będzie dobrze. Być może jest też inna przyczyna. Mamy świadomość, że aktualne problemy to nasza wina. Jest gorzej, a my czujemy się odpowiedzialne za to co się stało. Pragniemy z całych sił, by było lepiej, jednak to wymaga czasu.

Zostajemy, bo kochamy prawdziwie, poświęcamy się, robimy wszystko, by naprawić to, co zepsute. Czasami się udaje. Pod warunkiem, że druga strona też tego chce.

Wiemy bowiem, że każdy związek to sinusoida i warto mieć tego świadomość. Nie dać się oszukać! Jesteśmy jak kamienie, które ścierają się i docierają, by na końcu wyłoniły się z nich diamenty.

Kiedy kończyć związek?

Zanim skończysz związek, zastanów się. Zmień otoczenie, wyjedź, poczytaj mądre książki, idź do psychologa. Daj sobie czas. Spróbuj terapii, najlepiej dla par. Postaraj się być obiektywna i rzeczowa. Nie słuchaj złych doradców.

Walcz, jeśli jest o co.

Zawsze jednak pamiętaj o sobie. Jesteś ważna, niezależnie od tego, co mówią inny. Twoje szczęście też jest ważne. Jednak związek nie gwarantuje go. Bywa po prostu różnie. I osoba kochająca dojrzale wie, że każda relacja to różne etapy. Piękne i trudne.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj