Dlaczego długoletni związek jest jedną z najlepszych rzeczy, która mnie spotkała?

7

Jestem niemodna, niedzisiejsza. Bo uparcie twierdzę, że długoletnie związki są niesamowite. Przekonanie, że chce być z tą samą osobą i nie zmieniłam zdania od lat, choć właściwie wszystko uległo zmianie – ma w sobie coś magicznego. To całkowicie inny wymiar niż chwilowe szaleństwo, pełny wybuch endorfin, chemia na najwyższym poziomie, takim, jakiego doświadcza się tylko podczas spotkania z nowością. Mogę być nieobiektywna, bo skoro jestem wiele lat z jedną i tą samą osobą, to co ja, według dzisiejszych standardów, mogę wiedzieć. Okazuje się jednak, że będę na tyle bezczelna, że stwierdzę, że wiem wystarczająco dużo. Na tyle dużo, że nie zamieniłabym szczęśliwego wieloletniego związku nawet na najlepszy gorący romans. I to nie kwestia braku okazji (uprzedzając uwagi), ale…pewnych przekonań. Oto one.

długa relacja zalety

Łatwo się spotykać na początku, trudno razem być

Nie sztuką randkować. Sztuką przetrwać pierwszy i kolejny kryzys razem. Nie jest wyzwaniem pójść na imprezę i zjeść śniadanie z przystojnym mężczyzną, wyzwaniem jest codziennie trzymać się za ręce i patrzeć sobie w oczy z miłością. Można piać z zachwytu po pierwszym udanym razie, ale utrzymać żar po 20 latach to jest wyczyn.

Szaleństwo czy spokój?

Trudno o takie samo szaleństwo w długoletnim związku, jakiego doświadczamy, gdy kogoś dopiero poznajemy. To naturalne.

Każdy normalnie myślący wie, że związek się zmienia. Dla niektórych jest to nie do zaakceptowania, dlatego ciągle szukają fajerwerków, wpadają z jednych ramion w następne ramiona. Nie są w stanie zaakceptować, że stabilny związek przechodzi w fazę „nudny”.

Nie ma już wystrzałów petard, to tu to tam, nigdy nie wiesz, gdzie huknie, czy po prawej, czy po lewej. Zamiast irytujących wybuchów zyskuje się coś więcej – planowany, profesjonalnie zorganizowany pokaz sztucznych ogni. Wszystko ma swoje miejsce, gra kolorów ma znaczenie, jej kolejność i intensywność również. To naprawdę robi różnicę. Bo jest i bezpieczeństwo i zaskoczenie…Sztuka na wyższym poziomie.

W pierwszym przypadku, gdy dopiero testuje się rzeczywistość – doświadczysz co prawda napięcia, może nawet lęku w połączeniu z niepewnością, bo wszystko jest nowe, na każdym kroku zaskakujące, intensywność wrażeń niewyobrażalna, ale dopiero w drugim wydaniu masz szansę się odprężyć i przeżyć coś niesamowitego, co dotyczy głębszej świadomości, bardziej subtelnego poziomu wrażeń.

Bliskość w długoletnich związkach ma to, coś czego trudno szukać w relacjach kilkutygodniowych – wewnętrzny spokój, oddanie, mnóstwo emocji, przeżyć, doświadczeń. To daje doskonały fundament dla pełnego spełnienia i trudnej do wyobrażenia (kluczowe jest przeżycie) satysfakcji.

Coś więcej

Budowanie długoletniego związku to coś więcej niż bawienie się w krótkotrwałej relacji. Czas gra tu na korzyść, choć niektórzy mówią, że wprost przeciwnie. Przynosi mnóstwo wyzwań, ale i też problemów. Są kłody pod nogami, jest poznawanie drugiej osoby w trudnych wydaniach i w ekstremalnych sytuacjach.

To nie jest „i żyli długo i szczęśliwie”, to są sytuacje, kiedy coś w nas pęka, rozsypuje się, pojawia się żal, rozczarowanie. Osoba, którą przez pierwszy etap obserwowaliśmy przez różowe okulary, staje się człowiekiem – słabym, z wadami, niedoskonałościami.

I wtedy zaczyna się prawdziwy sprawdzian, na ile umiemy takiego kogoś zaakceptować, przyjąć i docenić.

Mądre kobiety wiedzą…

Mądre kobiety wiedzą, że właśnie w tym momencie jest czas na wyluzowanie. Wcale nie wtedy, kiedy dopiero kogoś poznajemy, i mamy być przyjazne, uśmiechnięte, ale wtedy, kiedy anioł łamie skrzydła. Mądra kobieta wie, że to nie czas na protesty, bunt, fochowanie się i płacz, że przecież byłeś inny, masz się natychmiast dla mnie zmienić, stać taki, jak w pierwszych dniach. To chwila, kiedy trzeba znaleźć w sobie pokłady siły. I…odpuścić. Zaakceptować jego i odsłonić siebie, w pełni z tymi wszystkimi kompleksami, których nie znosimy i dać poznać się …. Akceptując jego, pozwalamy, żeby i on zaakceptował nas.

I co paradoksalne, to właśnie taka postawa działa i przynosi oczekiwane efekty na dłuższą metę. Im bardziej go doceniamy w tej „miernej ludzkiej” postaci, tak dalekiej od wydania herosa, boga poznanego na początku relacji, tym on ma lepsze warunki, by stać się podobnym do tego sprzed miesięcy, kiedy znajdywaliśmy się pod wpływem hormonalnego koktajlu i piliśmy sobie z dzióbków.

Będzie starał się bardziej

Mężczyzna gdy widzi, że kobieta ma o nim dobre zdanie, wspiera i wierzy, będzie się starał stać się dokładnie taki, jakiego ona go widzi. Słysząc, jak bardzo ona go docenia, nie będzie chciał jej zawieść, będzie starał się bardziej.

I żeby nie było zbyt słodko…warto dodać, że aby tak się właśnie stało, żeby po fazie zauroczenia przyszła czas na dojrzałą miłość, w której nie trzeba się kłócić o nieumytą podłogę i prosić na każdym kroku o większe zaangażowanie, to chcieć muszą obie strony. Kobieta nie jest w stanie nikogo zmusić, zmotywować, nawet największymi pochwałami, nie może kochać za dwoje.

To mężczyzna musi chcieć. Musi być dojrzały. Kobieta może jedynie dać mu dobre warunki do wzrostu. Tak, jak on powinien ją wspierać, ciesząc się z tego, że ona staje się coraz lepsza i coraz lepiej radzi sobie w życiu.

Na tym polega prawdziwa relacja – że chcemy dla drugiej osoby wszystkiego najlepszego, szczerze, motywujemy do rozwoju, wspieramy, cieszymy się z każdego sukcesu. Nawet największe osiągnięcie nie są dla nas zagrożeniem, powodem do niepokoju, przeciwnie – wzmacniają to, co z wielkim zaangażowaniem buduje się wspólnie od lat.

Długoletni związek ma mnóstwo zalet

W dzisiejszej rzeczywistości, w której liczy się chwilowa radość, łatwość osiągania celu, ciągłe wymienianie na lepsze, tradycyjnie pojmowana miłość nie jest dla wielu atrakcyjna. Wymaga przecież czasu, zaangażowania, czasami przynosi ból i rozczarowanie. Po co się męczyć, skoro można wejść na jedną i drugą stronę i zamienić wadliwy „towar” na nowy.

Tak można zmieniać bez końca. Nic tylko korzystać. Jednak czy aby na pewno? Przychodzi czas, kiedy pytamy – tylko po co to wszystko? Co nam to daje? Najczęściej po miesiącach czy latach – uczucie osamotnienia, poczucie, że nie ma wartościowych ludzi, że to wszystko jest bez sensu. No właśnie…

7 KOMENTARZE

  1. Wybuch endorfin… wynika z faktu… totalnej nieznajomości… wszystkiego…😢 Nie da się w ten sposób… zbudować poczucia bezpieczeństwa…😢

  2. No właśnie. Utarło się przekonanie, że jak ktoś jest cały czas w jednym związku, to nie wie nic o życiu. Bo dopiero gdy jesteś po dwóch rozwodach i czterech konkubinatach, to dopiero jesteś mądry. Nic bardziej mylnego! Rozmawiać z rozwodnikiem na temat dobrego związku, to jak rozmawiać z chorym o chorobach, czyli bez sensu. Ale trend jest taki, że ludzi w trwałych związkach nikt o nic nie pyta. Nie są autorytetem. Nikt z nimi nie rozmawia. A powinien.

  3. W pełni się zgadzam, w naszym małżeństwie mimo upływu prawie 30 lat, problemów mniejszych i większych wciąż jest miłość, żar i porządanie.

  4. Nie jesteś jedyna ale ludzie są róźni, a poza tym być z kimś bo się chce a być bo tak mówią inni to kolosalna różnica

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj