Gdy czujemy się zagrożone, nasze ciało reaguje błyskawicznie stresem. Najczęściej wysyła jasne sygnały, których my jednak zazwyczaj nie zauważamy – typowe to: ściśnięty żołądek, ból głowy, suchość w gardle, szybsze bicie serca. Czujemy, że musimy się bronić. A najlepszą formą obrony jest atak. Reagujemy często na oślep – krzycząc, awanturując się, ustawiając wszystkich po kątach. Zdarza się też inaczej – w obliczu zagrożenia, zaczynamy płakać, histeryzować, uciekamy od rozmów i obrażamy się na cały świat. Zrozumienie i opanowanie emocji w takich momentach jest niezwykle trudne. Na szczęście jednak możliwe. Jak radzić sobie ze złością?
Czujesz się zagrożona i odczuwasz złość
Wiele z nas wychowało się w rodzinach, w których nie można było wyrażać złości. Za złość otrzymywało się karę. Złość była wyśmiewana, wszak złość piękności szkodzi. Pouczano nas, że dziewczynki się nie złoszczą. Chłopiec może dać upust złości w bójce z kolegą, to świadczy o jego męskości, a dziewczynka powinna być cicha i spokojna.
Skutek? Wiele z nas ma problem ze swoją złością w dojrzałym wieku. Nie umiemy przyznać się same przed sobą, że odczuwamy złość. Ukrywamy tę emocję przed całym światem, grając osobę, której nic nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi. W konsekwencji często niewyrażona złość obraca się przeciwko nam – przychodzi w formie napadów lęku, zadręczania się, zamartwiania, bezsenności, depresji czy zachowań autodestrukcyjnych, między innymi zgorzknienia, braku wiary w dobre jutro, brakiem energii czy pod postacią nałogowego picia alkoholu. Niewyrażana złość często jest przyczyną kłopotów małżeńskich, problemów w łóżku, a nawet rozstań.
Po co nam złość?
Zaprzeczanie złości, udawanie, że jej nie ma, wcale nie sprawia, że złość znika. Przeciwnie, tracimy szansę zapanowania nad nią.
![]()
Tymczasem dobrze wiedzieć, że złość jest potrzebna. Daje poczucie niezależności i sprawczości. Pokazuje nam, że że nasze granice zostały naruszone, pozwala zareagować na kryzysową sytuację w sposób, który będzie zgodny z naszym systemem wartości.
Złość pozwala nam o siebie zadbać. To głośne wołanie „nie”, którego nie należy ignorować.
Psychologowie mówią wprost – nie ma emocji negatywnych. Złość nie powinna być odbierana w ten sposób. Przeciwnie: tam, gdzie ludziom zależy, gdzie istnieje jakakolwiek bliskość – istnieje również złość. W normalnym zdrowym, a nie toksycznym związku, nie masz problemu, by powiedzieć partnerowi, co Ci się nie podoba i z czym nie możesz sobie poradzić.
Bywa, że złość jest trudna, ale istnieją sposoby, które pozwalają sobie z nią poradzić.
Kiedy złość jest toksyczna?
- Kiedy jej celem jest dominowanie nad drugą osobą, podporządkowanie sobie jej
- Kiedy złość służy poniżeniu drugiej osoby, niszczeniu jej, pokazaniu jaka jest beznadziejna i niegodna szacunku
- Jeśli złość pomaga Ci poczuć siłę i potwierdzić fakt, że jesteś ważniejsza od innych.
Jak radzić sobie ze złością?
- Daj sobie przyzwolenie na odczuwanie złości. To, że czujesz złość nie oznacza, że jesteś sama zła
- Wyrażaj złość, bo to pozwala ją uwolnić. Daje też inny efekt – inni zaczynają Cię cenić, bardziej lubić i liczyć się z Twoim zdaniem
- Pozwól sobie na niedoskonałość i pogódź się z tym, że wyrażona przez Ciebie złośc może komuś się nie spodobać,
- Powiedz wprost – „To mi się nie podoba”, „Gdy tak mówisz, czuję….”, itd.
- Możesz też zagrozić, że jeśli druga osoba nie przestanie Cię atakować/obrażać, to wstaniesz i wyjdziesz. I oczywiście postąpić tak, jak ostrzegałaś. Nie będzie to proste, ale pozwoli zadbać o swój komfort.
- Jeśli czujesz, że zaraz zaczniesz rzucać talerzami i krzyczeć, wyjdź z pokoju, z domu, ochłoń, daj sobie czas na załapanie dystansu i wróć do rozmowy po czasie, gdy poczujesz, że już panujesz nad sobą
Gdy nauczysz się radzić z emocjami, poczujesz się pewniej. Uwolnisz się od trudnych emocji i łatwiej będziesz radzić sobie w kontaktach z innymi.
Święta prawda. Zbyt długo powstrzymywałam w sobie złość, żeby broń Boże nie zranić inny. Za to rany zadane mi, o mało mnie nie zabiły. Staram się odreagowywać na sprzątaniu, albo uciekam w inną pracę, ale trochę dużo się we mnie uzbierało, żeby tak się rozeszło po kościach. Nie zawsze warto być grzeczną 😉
Podobno grzeczne dziewczyny idą do nieba, a niegrzeczne tam, gdzie chcą 😉
No i jeszcze to powiedzenie…złość piękności szkodzi;)
Ech, każda emocja jest w jakimś sensie zła i dobra, ważne są właściwe proporcje…
pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)
Złość… nie każdy potrafi sobie z nią poradzić, nie każdy nawet się stara i chce. Źle jeśli złość idzie w parze z agresją – wówczas robi się niebezpiecznie
Niestety…dokładnie tak, jak piszesz. Złość umie wyzwolić z nas to, co najgorsze
Prawda!!
Ja zawsze starałam się wszystkie negatywne emocje tłumić, czego efektem są nerwobóle 😉 Ale już tego nie robię, emocje muszą zejść, inaczej można się udusić.
Najwięcej problemów mam z mówieniem wprost o swoich emocjach. Często się zamykam, wychodzę i czekam, aż mi przejdzie. Nie sprawia to jednak, że sytuacja się zmienia i zdarza się mi złościć z tych samych powodów co już kiedyś. Warto jednak nad tym pracować, aby nie tylko otoczeniu żyło się lepiej, ale głównie nam samym.
Otóż to, praca z emocjami jest generalnie trudna…
To prawda trzeba nauczyć się dawać upust złości w sposób niedestrukcyjny. Wychowano mnie w rodzinie gdzie stosowano przemoc psychiczną żeby podporządkować sobie mnie i zrobić ze mnie marionetkę. Stać się normalną kosztowało mnie wiele godzin spędzonych u psychoterapeuty ale było warto. Dziś agresję wyładowuję na worku treningowym, a nie jak to robili na mnie.
Świetnie napisane! Ja często na zewnątrz duszę złość w sobie przez co jestem rozdrażniona w domu i odbija się to na moim mężu. Bardzo chciałabym móc umieć na o wpłynąć.
Ciekawy artykuł -już wiem dlaczego niektórzy atakują 🙂 Faktycznie tak jest jak piszesz.
Bardzo dobry artykuł. Ja też trochę pisze o złości (zakładka po prawej “Emocje”) i zazwyczaj się mocno czepiam w tym temacie, a tu nie ma czego. Warto też stosować profilaktykę w myśl cytatu, że “spokój jest jak bankomat, im więcej włożysz do niego wcześniej, tym więcej z niego wyjmies potem”. Na moją złość przed i po oraz w trakcie najlepsze jest bieganie, endorfiny zmniejszają poziom kortyzolu:)
Oj, nie raz wiele zyskałam dzięki opanowaniu i stoickiemu spokojowi. 🙂