Jeden poważny w skutkach błąd, który popełnia niemal każda kobieta na początku relacji

4

Mądra kobieta po fakcie. Tak jak mądry Polak po szkodzie. Gdy już widzi, jakie konsekwencje przyniosło jego zachowanie. Wtedy niestety jest dużo trudniej naprawić błąd. Łatwiej działać od razu…i zapobiegać. Tak, żeby później nie płakać w poduszkę. Oto jeden z głupich błędów, na który łapie się niemal każda z nas. Bo chcemy dobrze, tak bardzo się staramy, i to nas gubi. Niestety.

błąd

Ten błąd jest naturalny

Ten błąd jest naturalny. I zrozumiały w 100%. Zakłada, że należy pokazać się z jak najlepszej strony i zapewnić partnerowi niebo na ziemi. Sięgnąć gwiazdkę z nieba, wykazać się, zrobić coś więcej niż…się od nas oczekuje.

W sumie nic w tym złego, o to chodzi w związku, żeby się rozpieszczać, wspierać się, pokazywać jak z najlepszej strony. Jednak nawet w tym dobrym zamiarze…można przegiąć. I zwyczajnie potem tego żałować.

Człowiek jest leniwy

Tak jesteśmy skonstruowani, że z chęcią bierzemy to, co dają i korzystamy z życia. Szybko się przyzwyczajamy do dobra. I potem, gdy ktoś próbuje nam zabrać to, na co zasługujemy, co zawsze miałyśmy zapewnione, pojawia się bunt. I naprawdę spora złość.

I wszystko fajnie, bo walczymy o swoje. To zdrowe i jak najbardziej zrozumiałe.

Problem jednak w tym, że nie da się zachować równego zaangażowania przez cały okres związku, gdy na samym początku przesadzimy. Jeśli postawimy sobie za wysoką poprzeczkę, będziemy później wiecznie zirytowane. Jeśli na wstępie pokażemy, że wszystko ogarniamy, to niestety istnieje ryzyko, że mężczyzna tego nie doceni, tylko uzna za fakt. I tu zaczynają się schody.

Takie prozaiczne i całkiem życiowe.

Bo dlaczego on ma odkurzać, skoro ona zawsze to robiła? Przygotowywać obiad? Zawsze był. Robić zakupy? Ona wie najlepiej, co jest potrzebne. Ogarniać temat urodzin w rodzinie, prezentów? Nie zna się na tym. Że ona nagle nie umie umyć auta? Zawsze to robiła, w czym problem? I tak można wymieniać bez końca.

Brak równowagi

Na początku związku dajemy jak szalone. Jesteśmy na haju, co zrozumiałe. Nie ważymy zaangażowania. Po prostu robimy to, co uważamy za istotne, czyli skupiamy się na obiekcie naszych uczuć.

Tak robimy jak świat długi i szeroki.

Tymczasem psychologowie mówią wprost. Zasady warto ustalać od razu. Angażować się, ale też pozwalać sobie pomóc. Rozpieszczać i przyjmować czyjeś zaangażowanie. Nie wyciągać z dłoni mężczyzny garnka z uśmiechem – ja to zrobię, ale pozwolić, żeby on ugotował, posprzątał, załatwił, co trzeba. Nie będzie idealnie (doskonale byłoby gdybyś zrobiła to sama – wiadomo), ale będzie dobrze. Wystarczająco dobrze.

Uśmiechnij się, podziękuj. Pocałuj i co tam chcesz więcej. Ale nie wychylaj się. Nie udawaj, że wiesz wszystko najlepiej i sama musisz wszystko robić. Nie musisz, a nawet nie powinnaś. Bądź czasami bezbronne, leniwa, zagubiona….

Relacja polega na współpracy. I warto do tego przyzwyczajać się już na jej początku. Żeby później nie narzekać, że on taki nieogarnięty, nie umie prania zrobić, zmywarki nastawić, dzieciom pomóc. No nie umie, bo sama się do tego przyczyniłaś. Niestety.

 

4 KOMENTARZE

  1. Sama prawda. Kobiety same sobie „gotują ” taki los ,a później narzekają na facetów.
    A trzeba z rozwagą podejść do sprawy, to nie będzie płaczu i rozpaczy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj