Czy kobiety naprawdę są „histeryczkami”? A może to jedno z najbardziej krzywdzących określeń, jakie przetrwały do naszych czasów? Choć dziś słowo „histeria” brzmi jak relikt przeszłości, jego echo wciąż słychać w rozmowach, komentarzach i ocenach kobiecych emocji. Ten artykuł pokazuje, skąd wziął się mit histerycznej kobiety i dlaczego warto go wreszcie odłożyć do lamusa.
Czym jest kobieca histeria?
Histeria była historycznym terminem medycznym używanym głównie wobec kobiet. Co ciekawe specjaliści sprzed lat mieli dość nietypowe sposoby na jej leczenie.
Dziś nie istnieje w klasyfikacjach chorób, a jej „objawy” rozumiemy jako reakcje na stres, przeciążenie lub brak regulacji emocji.
Dlaczego stereotyp przetrwał?
- kobiece emocje były oceniane surowiej niż męskie i tak jest do dzisiaj,
- bo kultura nagradzała „spokój” u kobiet, a karała ekspresję,
- mężczyzn uczono tłumić emocje, a kobiety: wyrażać. To dlatego kobiety są uważane za bardziej emocjonalne, a mężczyźni za skrytych.
Co ludzie mówią o kobiecej histerii?
Kobiece emocje bywają częściej oceniane jako ‘nadwrażliwe’, choć w rzeczywistości to kultura narzuca kobietom surowsze standardy zachowania. To nie brak ogłady, lecz efekt presji, przeciążenia i oczekiwań, które wobec kobiet są znacznie wyższe niż wobec mężczyzn. Dlatego nadal mówi się, że kobiety to osoby wrażliwe, bardzo często nadwrażliwe. Dodaje się, że czasami brakuje nam granic, ogłady i podobno nie umiemy się zachować z klasą.
Parę pokoleń temu w momentach, kiedy sytuacja nas przerastała, mdlałyśmy, prosząc o sole trzeźwiące, w ten sposób niejako uciekając od problemu, Współczesne kobiety również częściej otwarcie pokazują emocje nie dlatego, że ‘histeryzują’, lecz dlatego, że żyją pod ogromną presją i reagują na przeciążenie, stres oraz brak wsparcia.
Czym zatem jest osławiona histeria i czy rzeczywiście należałoby z nią walczyć?
Lepsza histeria niż agresja
Czy współczesne kobiety są coraz bardziej agresywne?
Jak to sprawdzić lub zmierzyć? Jednym ze sposobów jest rozmowa z polską policją. I tu rysuje się smutny obraz.
Kobiety od kilkunastu lat są często prowodyrkami, rozpoczynają bójki na ulicach, szarpią się pod kamerami monitoringu miejskiego z koleżankami, a nawet okładają (aż do krwi mężczyzn). Robią coś, na co kiedyś rzadko miały odwagę…Korzystając z okazji, że jeden czy drugi facet najprawdopodobniej kobiecie nie odda lub potraktuje “łagodniej”, odgrywają prawdziwe “fajterki”. Czują się bezkarnie i bezpiecznie w tak ujętej ekspresji. Jednak czy to norma, a może jedynie margines? Podobny jak w przypadku mężczyzn?
Agresja, niezależnie od płci, bywa sposobem radzenia sobie z frustracją i stresem. To nie ‘kobiecy’ ani ‘męski’ problem, lecz sygnał przeciążenia emocjonalnego.
![]()
Agresja to jeden ze sposobów wyładowania własnych frustracji. Nie ma wątpliwości, że dotąd “zarezerwowany dla mężczyzn”. To panowie mogli być dotąd agresywni. Mamy równouprawnienie, dlatego coraz częściej cechę tę reprezentują kobiety.
Inną z reakcji na codzienne przeciążenie może być silny wybuch emocji, i dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Na czym to polega?
Oczywiście każdy intuicyjnie wie, czym taki wybuch jest, bo trudno znaleźć osobę, która nie widziała nigdy rozhisteryzowanej kobiety czy też pełnego emocji mężczyzny, jednak poświęćmy temu zagadnieniu kilka słów.
Wiele osób spotkało się z sytuacją, w której kobiece emocje zostały nazwane ‘histerią’, choć były naturalną reakcją na stres lub przeciążenie.
Histeria, czyli co? To tak naprawdę nie histeria. To reakcja na przeciążenie
Histeria w rozumieniu potocznym to zachowanie irracjonalne. Pierwsze i chyba jedyne zaburzenie umysłowe przypisywane tylko kobietom.
Parę wieków temu było kojarzone z omdleniami, urojeniami, emocjonalnym wybuchom, a nawet różnymi odmianami orientacji seksualnej.
Dawniej (w starożytnej Grecji) wierzono, że za histerię odpowiadają ruchy macicy (!). Niekontrolowane i nieprawidłowe poruszanie tego żeńskiego organu w jamie brzusznej. W średniowieczu histeryczkami były oczywiście czarownice, kobiety palone na stosie. Później uważano, że winne może być masowanie intymnych miejsc przez kobietę oraz używanie wibratorów. W latach 50-tych ubiegłego wieku histeria została uznana za jednostkę chorobową przez Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne.
Obecnie terminu tego dużo częściej używa się nie w kontekście choroby, ale chwilowej utraty panowania nad sobą.
Według Słownika Języka Polskiego jedna z definicji histerii to:
bardzo gwałtowna i przesadna reakcja uczuciowa
Nagły wybuch emocji, niezrozumiały dla otoczenia. W takim wydaniu, że mamy wrażenie, że osoba, którą opanowała histeria straciła panowanie nad sobą. Efekt to działanie na oślep, czasami płacz, krzyki, wykłócanie się, szybkie mówienie, dzielenie się rzeczami, których normalnie, by się nie powiedziało.
Dlaczego kobiece emocje wciąż są oceniane ostrzej?
Kobiety są emocjonalne z wielu powodów, bo czują się nieszczęśliwe, zaniedbywane, niezauważane, bo coś dzieje się nie po ich myśli, mają wrażenie przebywania w czarnej dziurze. Histeria w takim stereotypowym ujęciu jest ściśle związane z bezradnością. Powody mogą być pozornie błahe – autobus, który uciekł, złamany paznokieć, brak rozmiaru upatrzonej na wystawie sklepowej sukienki…
Najczęściej jednak wszystko to, co wymieniałam wyżej to tylko pretekst, uruchamiający zapłon i w konsekwencji pożar, czyli tak naprawdę przeciążenie i chroniczne zmęczenie, jakie kobiety odczuwają.
Prawdziwy powód tak zwanej histerii to zazwyczaj kryzys w osobistym życiu, kryzys relacji rodzinnych. Czyli wybuchamy płaczem, gdy rozkleją się nam buty, nie dlatego, że musimy kupić nowe (przecież to nawet lepiej), ale dlatego, że mąż jest nieobecny, mama choruje i nie umiemy jej pomóc, dzieci są niewdzięczne, itd.
Zmiany hormonalne mogą wpływać na intensywność emocji, tak jak u każdego człowieka. U kobiet są one bardziej cykliczne, co może wzmacniać reakcje na stres, ale nie ma to nic wspólnego z ‘histerią”.
Mimo to nadal się uważa, że na tak zwaną histerię jesteśmy narażone zwłaszcza w okresie zmian hormonalnych – w trakcie dojrzewania, w okresie ciąży, przed miesiączką i menopauzą.
Czy tak zwana histeria jest potrzebna?
W pewnym sensie tak, bo rozładowuje emocje. Pozwala się wyciszyć i spojrzeć na sytuację nowym, trzeźwym okiem.
Z drugiej strony bywa też jednak niebezpieczna, zwłaszcza wtedy, kiedy zostaje zamanifestowana poza domem, w pracy, w sytuacji wymagającej zachowania twarzy. Histeria jest bowiem mało profesjonalna, nie pokazuje nas w dobrym świetle.
Jeśli nie potrafimy opanować emocji poza domem, w towarzystwie szefa, czy współpracowników, nasza wiarygodność jako pracownika spada. Musimy się liczyć z tym, że po okazaniu skrajnych uczuć przestaniemy być traktowani poważnie. Nasze otoczenie będzie spoglądać na nas przez filtr niezrównoważonej jednostki, na którą trzeba uważać.
Poza tym w trakcie ataku histerii często jesteśmy niebezpieczne. Ranimy bliskie osoby, za co następnie się wstydzimy.
Mit, który miał nas uciszyć
Przez wieki słowo „histeryczka” było narzędziem kontroli. Nie diagnozą, nie opisem stanu emocjonalnego, ale etykietą, która miała uciszyć kobiety, kiedy mówiły zbyt głośno, zbyt pewnie, zbyt stanowczo. Wystarczyło jedno słowo, by odebrać im wiarygodność, ośmieszyć ich emocje i podważyć ich doświadczenia.
Mit histerycznej kobiety nie powstał przypadkiem. Wyrósł na gruncie przekonania, że emocje kobiet są „przesadne”, „niepoważne” albo „niekontrolowane”. A przecież to właśnie emocje były jedyną przestrzenią, w której kobiety mogły wyrażać siebie, bo w wielu epokach nie miały prawa głosu, prawa decydowania, prawa sprzeciwu.
Dziś wiemy, że ten mit nie opisuje kobiet, robi coś innego: opisuje kulturę, która bała się ich siły. I choć żyjemy w innych czasach, echo tego słowa wciąż potrafi zranić. Dlatego warto je rozbroić, nazwać i oddać tam, gdzie jego miejsce: do muzeum przestarzałych stereotypów.
Co mówi nauka, a co mówi kultura?
Nauka od dawna nie używa pojęcia „histeria”. Współczesna psychologia mówi o:
- przeciążeniu emocjonalnym,
- dysregulacji,
- stresie chronicznym,
- braku wsparcia,
- reakcjach na trudne doświadczenia.
To neutralne, precyzyjne i pozbawione oceny terminy. Nie wskazują na płeć, nie obwiniają i nie stygmatyzują.
Kultura natomiast wciąż lubi proste etykiety. W filmach, memach, komentarzach pod postami kobieta, która wyraża emocje, bywa przedstawiana jako „przesadzona”, „nadwrażliwa”, „dramatyczna”. Mężczyzna w podobnej sytuacji jest często „zestresowany”, „pod presją”, „zmęczony”. To nie jest sprawiedliwe, prawda?
To nie biologia tworzy różnicę, to narracja ją tworzy. I właśnie dlatego tak ważne jest, by ją zmieniać. Bo język, którego używamy, wpływa na to, jak widzimy siebie i innych. A słowa potrafią albo ranić, albo uwalniać.
Jak reagować na kobiece przeciążenie?
Kobieca histeria w stereotypowym ujęciu jest jak wulkan, to żywioł niezmiernie trudny do opanowania. Problem w tym, że przed wulkanem można się schować, unikając wspinania się na góry, które mogą nas zaskoczyć lawą, a przed kobietą niestety się nie ukryjemy.
Osoba w silnym przeciążeniu emocjonalnym może mieć trudność z rozmową czy logicznym myśleniem: to naturalny mechanizm stresowy, który dotyczy wszystkich ludzi.
Niezależnie od tego, czy jesteś kobietą czy mężczyzną – nie staraj się trafić do osoby w tak zwanej histerii. Przeczekaj i postaraj się nie brać do siebie tego, co mówi osoba w silnych emocjach.
FAQ:
Czy histeria jest chorobą?
Nie. Termin został usunięty z klasyfikacji medycznych i nie jest używany we współczesnej psychologii.
Dlaczego kobiety były uznawane za histeryczne?
Z powodów kulturowych i społecznych, nie biologicznych.
Czy intensywne emocje są czymś złym?
Nie. To naturalna reakcja na stres, przeciążenie lub brak wsparcia.
Ja myślę że to zasługa jest naszych hormonów. Emocje – nie zawsze jesteśmy w stanie je pohamować.