Największe błędy wynajmujących wakacyjne pokoje gościnne

8

Nie jestem wielką podróżniczką, ale w wielu miejscach już byłam. Lubię odpoczywać poza domem i wyjeżdżam kilka razy w roku – choćby na kilka dni. Przez lata zdarzyło mi się mierzyć z różnymi mniejszymi i drobniejszymi potknięciami osób wynajmujących pokoje, mieszkania i domy wakacyjne. I dzisiaj chciałam dla Was napisać o najdziwniejszych sytuacjach, które mnie spotkały.

 

  1. Jadąc do Włoch, do Toskanii autem z Polski mieliśmy do przemierzenia około 1700 kilometrów. W drugim dniu podróży, po noclegu, zbliżając się do miejsca docelowego, poinformowałam wynajmujących o godzinie przyjazdu. Z naszych obliczeń wynikało, że będziemy na miejscu o godzinie 17.00.  I tak się właśnie zaawizowałam. Szybko dostałam wiadomość zwrotną, że to „za późno”, że godziny zakwaterowania są od 14 do 16 i „mam być na czas”. Powiem Wam, że osłupiałam. Bo jak? Godzina „spóźnienia” robi problem? I takie sztywne godziny meldunku, przecież to niewygodne! Niezależnie od środka transportu…I dotąd nigdy się z tym nie spotkaliśmy! O ile rozumiem konieczność wymeldowania o określonej godzinie, o tyle robienie problemu z zameldowaniem w ciągu dnia przy meldowaniu się na dwa tygodnie w danym miejscu- mocno mnie zaskoczyły. Na miejscu okazało się, że rodzina z Austrii miała problem z wymeldowaniem się po czasie (chcieli zapłacić, apartament był wolny, nikt do niego nie przyjeżdżał, wiem to na pewno, bo zostaliśmy dłużej). Prosili o przedłużenie o kilka godzin pobytu, bo mieli późniejszy lot. Chcieli zapłacić. Nie spotkali się ze zrozumieniem. Dodam, że podróżowali z niepełnosprawnym dzieckiem…
  2. Krótki pobyt w Borach Tucholskich na weekend – domki typu Brda. Dostaliśmy pościel do samodzielnego ubrania. Domki na zdjęciach super, otoczenie również. Jednak…na miejscu poplamione materace, widać, że mocno zużyte. Właściciele mając świadomość, jak one wyglądają, mogliby po pierwsze je wyprać, po drugie samodzielnie zadbać o to, by łóżka były pościelone, co pozwoliłoby uniknąć dziwnych wrażeń gościom.
  3. Papier toaletowy – następna kwestia, która mnie dziwi to brak papieru toaletowego, powszechny brak. Przy rezerwowaniu na tydzień czy dłużej, mamy do dyspozycji dla całej czteroosobowej rodziny rolkę papieru. Powiecie, że papier nie jest drogi, można kupić. Pewnie. Ale jaki byłby koszt wynajmującego, by dostarczyć więcej papieru? Pewnie niewielki…Można też o papier poprosić, dodacie. Ok, ale to trochę żenujące… Poza tym okazuje się jednak, że nie wszędzie jest przewidziany...Oprócz papieru worki na śmieci. Ta sama historia. W wielu miejscach jest jeden worek i koniec. Brakuje też gąbeczek do mycia naczyń, ręczników, ścierki do podłogi (wiadomo, zdarza się, że coś się wyleje).
  4. Podczas wypadu na Mazury zdziwiło mnie w domku przeznaczonym dla dwóch rodzin, bo dedykowanemu 8 osobom, udostępnienie wynajmującym w kuchni przenośnej płyty z jednym palnikiem. I jak ugotować coś więcej niż mleko?
  5. Na innej kwaterze była lista wyposażenia apartamentu. Niby nic dziwnego, ale każdy szczegół, zaczynając od łyżeczki do herbaty, a kończąc na mopie był wyceniony, ile trzeba zapłacić, gdy się coś zbije, zniszczy, zgubi. Pani przy wymeldowaniu liczyła szklanki i talerze…Niby nic, ale wrażenie dziwne.
  6. W Austrii w wiadomości prywatnej zostaliśmy poproszeni, by w apartamencie chodzić w papciach. Wynajmujący w wysłanej instrukcji wyjaśnił nam, gdzie znajdują się kapcie dla gości. Na miejscu zastaliśmy podłogę w płytkach, skąd zatem konieczność noszenia kapci przy ponad 30 stopniowym upale? Dotąd nie wiem… Po drugie kapcie nie były jednorazowe, tylko używane. Były to normalne wyścielane laczki, włożenie w nich stóp wydawało się nam niezbyt higieniczne….
  7. Po wystawieniu opinii jednej z wynajmujących, której w dwóch kategoriach zamiast najwyższej piątki wystawiłam czwórkę (także dobrą notę), dostałam prywatną wiadomość sms, w której, delikatnie to ujmując, wynajmująca mi…nawrzucała, obrażając mnie w niewybredny sposób. Była oburzona, że gościła mnie z rodziną w „swoim domu”, a ja jej wystawiłam „taką opinię”. Totalnie mnie zamurowało, bo opinia w gruncie rzeczy była dobra….

Poszukując noclegów, decydujemy się na sprawdzone miejsca, z bardzo dobrymi opiniami, najczęściej z najpopularniejszego serwisu pośredniczącego w wynajmie. Większość pobytów na szczęście jest bardzo udanych, bez żadnych ekscesów. Jednak zdarzają się też dziwne sytuacje tak, jak powyżej, które mnie naprawdę zaskakują…

A Wy, macie jakieś doświadczenia w tym temacie?

8 KOMENTARZE

  1. Nas ostatnio pozytywnie zaskoczono w kwestii papieru toaletowego. W miejscu ogólnodostępnym był on wyłożony i można było się „częstować” do woli. 🙂 Za to nie było kuchni… Zazwyczaj nie gotuję na takich wyjazdach, ale czasami trzeba coś podgrzać, chociażby mleko dla dziecka.

  2. O tak, elastyczność zameldowania jest bardzo ważna i zwracam na to uwagę, zwłaszcza, że zwykle podróżujemy pociągiem. Póki co, nigdy nie mieliśmy problemów – jeśli nawet pokój nie jest gotowy, zawsze możemy zostawić bagaże i przejść się na spacer. W drugą stronę podobnie.

  3. Kurcze to ja mam wyjątkowe szczęście chyba bo praktycznie zawsze na dobre miejsca trafiałam i nie sypiam wcale w luksusowych hotelach. Wybieram tanie noclegi ale też dobrze oceniane. Papier zawsze był (chociaż i tak zwykle biorę rolkę do walizki). Z motywem zameldowania nigdy nie miałam problemu. Czasem zdarzyło się, że musiałam poczekać. Stan czystości tez w miarę dobry, czasem jakiś kurz ale to nic takiego. Za to jeszcze jak przypomnę sobie czasy szkolne to na wycieczkach różne miejscówki były. Dostaliśmy jakieś koce, którymi strach się było przykryć 😛

  4. Na szczęście nie mam takich doświadczeń,zawsze spotykam bardzo sympatycznych właścicieli pensjonatów ,obsługa hoteli naprawdę pomocna ,podróżuję głównie po Polsce ale nie zawiodłam się 😉❤☀️👍😎Pozdrawiam i mam nadzieję,że tak zostanie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj