Mamy erę bylejakości?

15

Byle jakie jedzenie, byle jakie programy telewizyjne, coraz gorsze kształcenie, nie wspominając o służbie medycznej. Powierzchowne relacje. Miłość po grób trwająca do pierwszej większej kłótni. Ludzie, na których nie można polegać. Znajomi, którzy są tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebują. Autorytety, które sięgnęły dnia. Fachowcy, którzy się niewiele znają. I Ty, która powinnaś się znać na wszystkim. Wartości liczone w pieniądzach, piękno zewnętrzne, które znaczy wszystko. Botoksy, liftingi, wyścig z czasem. I tylko ciągle czegoś nam brak. Ciągle za czymś tęsknimy, bo czujemy, że to, co nam się oferuje, to jednak nie jest to, czego potrzebujemy. Być może tego pragniemy, bo wmówiono nam, że pragnąć mamy, ale nie to jest dla nas dobre.

bylejakoś

Byle jaka służba medyczna

Długo czekasz na wizytę, a gdy w końcu przychodzi na nią czas, to czujesz, że niewiele Ci pomogli. 5 minut i koniec. Następny proszę.

Gdy płacisz i wymagasz, wcale nie jest lepiej. Można równie źle trafić. Trzeba się sporo naszukać, by znaleźć naprawdę dobrego lekarza prywatnego. A ten też często rozkłada ręce. Taka pani uroda, możemy leczyć objawowo, nic nie da się zrobić, byle nie było gorzej, będzie pani miała to przez całe życie. To genetyczne..wszyscy teraz tak mają.

Byle jakie kształcenie

Nauczyciele, którym czyni się tak wiele zła, że przestaje się im chcieć. Wielu odchodzi, ci, co zostają zakładają twardy pancerz. Chcą przeczekać. Po najmniejszej linii oporu. Nie każdy z nich się zna. Niektórzy mówią coś o odpowiedziach pod klucz.

A dlaczego tak jest, proszę pani? Taki jest klucz, tak jest dobrze, nie inaczej. Dzieci uczone schematycznego myślenia, zabijana kreatywność i nieszablonowe spojrzenie na rzeczywistość. Minuty na lekcjach spędzone na uspokajaniu klasy. Nuda. Encyklopedyczne uczenie. Po co mi to i na co?

I tak po latach myślisz, czy przydała Ci się lista prawych dopływów Wisły, korzystałaś kiedykolwiek po skończeniu szkoły z wiedzy na temat głosek dźwięcznych i bezdźwięcznych, cosinusa? No nie. Nie przydaje się. Liczy się co innego. Jednak w kwestii innowacyjności skostniały system nie pozwala się nam pokazać na światowej arenie. Wygrywają inni. Ci, których często nie uczono powszechnie budowy pantofelka.

Byle jacy fachowcy

Ten, kto remontuje dom, czy o zgroza go buduje, wie, jak wiele potrzebuje cierpliwości. Musi mieć stalowe nerwy, umieć liczyć pomału nie tylko do 10 ale do 1000, bo właśnie tak dużego czasu potrzebuje, by wrócić do równowagi po kontakcie z partaczem, który dostał pieniądze i zostawił po sobie bałagan.

Przyjdzie jeden, podrapie się po głowie, drugi zawoła cenę z kosmosu, trzeci powie, że nic się nie da zrobić, czwarty może okazać się, że coś jednak wie…Perełek mało, przeciętności i całkowitej nieświadomości tematu dużo więcej. Trzeba mieć szczęście i dobrze trafić.

Byle jakie jedzenie

Dzisiejsze mleko w niczym nie przypomina mleka pitego od krowy na wakacjach u babci. Przed laty jedzenie smakowało inaczej. Lato też inaczej pachniało. Więcej było prawdziwych owoców i warzyw, mniej tych podrasowanych, sztucznie poprawianych. Nie trzeba było szukać prawdziwego jedzenia niczym detektyw na zakupach.

Dzisiaj jesteśmy zalewani kolorowymi opakowaniami, składami na produktach spożywczych brzmiącymi jak lista chemicznych dodatków, niczym z laboratorium. A półka ze zdrową żywnością to tylko…jeden czy dwa regały w markecie. Co zatem leży na pozostałych półkach?

Byle jakie relacje

Era fast dotyka też relacji. Ma być szybko, pięknie i bezproblemowo.

Gdy się psuje, to niewielu chce się naprawiać. Miłość, która miała być na zawsze, kończy się przy pierwszej większej przeszkodzie. Przyjaźń to za wielkie słowo. Tak za nią tęsknimy, ale przyjaciół nie ma gdzie szukać. Potrzeba przecież czasu, energii, zaangażowania, a my czujemy się tak mocno zmęczeni i rozczarowani. Nie wierzmy, że w dzisiejszych czasach można mieć szczerego przyjaciela. Kiedyś tak, ale nie w tym zwariowanym świecie.

Szerzy się samotność i poczucie wyobcowania. Budzą się demony, rośnie lęk. Depresja staje się normą, tak jak używki, które pozwalają nam jakoś (bylejakość) przetrwać…

Byle jacy ludzie

Coraz większe skupienie na otoczce. Na tym, co nosimy, jak wyglądamy, ile mamy cellulitu i zmarszczek. Niby dobrze, przecież trzeba dbać o siebie. Jednak gdy jednocześnie nie dba się równie intensywnie o intelekt i emocje, to jednak wychodzi nieco blado.

Z napiętymi pośladkami, wciągniętymi brzuchami wyglądamy doskonale, czujemy się piękne, ale czy szczęśliwe? Pewne siebie, a może zagubione wieczorami z lampką wina? Szczerze się śmiejące czy przybierające wystudiowany wyraz twarzy?

15 KOMENTARZE

  1. Patrząc na to wszystko, czuję się bardzo zmęczona. Nic ,co najbardziej wartościowe , nie znajduje się na zewnątrz…Tego trzeba szukać gdzieś indziej…

  2. Dlatego odwracam głowę od tego i patrzę tam, gdzie jest inaczej. Skupiam się na tym, co jest jakieś, co wnosi w moje życie jakość. Potem mówię „podaj dalej” 😉

  3. Dodam jeszcze…brak szacunku dla wszystkich i wszystkiego…pomysły czym głupsze tym lepsze…podarte dżinsy ….moda….dla kogo, bo nawet kloszard nie chodzi w podartych portkach….świat zdąża do samounicestwienia….

  4. Całkowicie zgodzić się nie mogę. Dawniej „miłość” trwała, aż po grób, bo co ludzie powiedzą jeśli odejdę. Kiedyś ludzie woleli być z byle kim, byle kogoś „mieć”, ponieważ brak partnera/partnerki i potomstwa był piętnowany. Ot taki wyznacznik bycia kimś, nawet jeśli ktoś chciał być singlem. Co do jedzenia, edukacji, fachowców to zależy. Można zjeść dobre zdrowe jedzenie, można wynająć dobrego fachowca czy iść do dobrej szkoły, ale to kosztuje, a edukację niszczą politycy. Za moich czasów bycie brzydkim czy otyłym było bardziej piętnowane w szkole(własne doświadczenia). Teraz dużo mówi się o samoakceptacji (chociaż jeszcze sporo do zrobienia w tym temacie), a co do przyjaciół to zależy jak się trafi. Ja mam zajebistych i to już sporo lat. Myślę, że „kiedyś było lepiej”, ponieważ nie było możliwości nagłaśniania spraw, bo internet nie był popularny lub go w ogóle nie było. Za pieniędzmi i pięknem to ludzie gonili od zawsze. Od paru lat żyje po swojemu, poza schematem jest ciężko, aczkolwiek według mnie warto. Żałuję, że tak późno ogarnęłam czego chcę i tak późno przestałam podporządkowywać życie pod schemat narzucony przez społeczeństwo.

  5. Bylejakosc byla ZAWSZE w Polsce, tylko nam sie odmienilo, wiemy ze ludzie gdzies zyja inaczej. Chcemy wyzszego standardu zycia o ktorym moglismy tylko marzyc za komuny. Jest roznorodnosc, mozemy wybierac. Wiele osob nie potrafi wybierac z tego kosza roznorodnosci. Teraz mozemy miec wiele rzeczy, tylko to ma cene, nie kazdego stac na dobre jedzenie, na dobrego lekarza. Za komuny byly kolejki, do lekarza tez sie chodzilo do spoldzielni i sie placilo. To nazywamy jakoscia?! Oby te stare czasy z „jakoscia” NIGDY nie wrocily.

  6. Ostatnio lekarz wyrecytował mi skrypt sprzedażowy i cisnął sprzedaż leków i wizyt. „Jestem tu dla ciebie, będę zadawał pytania, robię notatki…” Nie słuchał co mówię, tylko według swojego quizu próbował narzucić, wmusić mi leki i wizyty. Znam rozmowy zprzedażowe i ta była chamska, nie naturalna, sztywna. Trochę śmieszne, żenujące. 🤯 Jestem zniesmaczona, nawet na koniec, dalej udawał cwaniaczka co mnie owinie wokół palca, i chrząkał dając mi do zrozumienia że ja marnuję jego czas, nie on mój i mój pakiet wizyt 🤦‍♀️

  7. Niestety, to przykra prawda, ale jeśli potrafimy już zauważyć, że tak się dzieje, to znaczy, że zatrzymaliśmy się w tym pędzie z prądem i możemy coś zmienić w życiu, żeby było pełniejsze, szczęśliwsze i przede wszystkim nasze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj