wtorek, 9 czerwca, 2026
Strona główna Kobieta po 30 Dzisiaj nie opłaca się naprawiać. Niestety to prawda

Dzisiaj nie opłaca się naprawiać. Niestety to prawda

Kiedyś rzeczy się naprawiało. Dziś wyrzuca. Nie dlatego, że jesteśmy rozrzutni, ale że świat tak nam to urządził. Sprzęty psują się tuż po gwarancji, części kosztują więcej niż nowy model, a serwisy rozkładają ręce z miną mówiącą: „Pani kochana, nie opłaca się”. I nagle okazuje się, że nie chodzi o awarie, ale o system, który nauczył nas, że szybciej, taniej i prościej jest kupić kolejną rzecz, niż uratować tę, którą już mamy. A my jesteśmy zmęczeni, zabiegani, wciągnięci w tę machinę, nawet nie zauważamy, kiedy przestajemy walczyć.

Bardziej opłaca się kupić nowy sprzęt AGD niż naprawić stary

Żyjemy w dziwnych czasach, kiedy łatwiej kupić nowe niż naprawić stary, sprawdzający się przez lata sprzęt. Niektórzy mówią, że podobnie jest ze związkami. Tak bardzo przyzwyczajamy się, że ciągle trzeba mieć nowe, że zanika umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Tym razem nie będzie jednak o ludziach, ale o przedmiotach…Coby nie mówić, niestety tak jest: gdy psuje się lodówka czy pralka, koszty naprawy zazwyczaj są wysokie i bardziej opłaca się kupić nowe…. Niektórzy nawet mówią, że dzisiaj po prostu tworzy się gorsze sprzęty niż dawniej. Producentom nie opłaca się produkować zbyt trwałego sprzętu. A my nie mamy wyjścia – co chwilę musimy kupować nowe.

 

Antyczna lodówka? Czas na nowe

Nasza lodówka odmówiła posłuszeństwa. W sumie to nawet nie do końca. Chłodzi dobrze, zamrażarka mrozi…tylko postanowiła budzić cały dom po nocach z powodu alarmu utraty temperatury. Czerwone migające się diody, uporczywy sygnał, który każe wstać z łóżka…i włączyć “super mrożenie”. I tak przez kilka nocy.

Wspaniałomyślnie zaproponowałam Mężowi, że wezwiemy specjalistę. Bez trudu znaleźliśmy numer. Mąż odstawił lodówkę od ściany, przy okazji posprzątał za nią (tyle, jeśli chodzi o zyski). Pan przyjechał, otworzył zamrażarkę, pokiwał w skupieniu głową i powiedział, że naprawa będzie kosztować 2000 złotych. Że ile???

Dodał, że producenta naszej lodówki już dawno nie ma. Sprzęt jest stary, choć zadbany, że mamy się cieszyć, że działał 9 lat…a najlepiej używać aż całkiem się zepsuje, bo te nowe urządzenia działają maksymalnie 5 lat i nadają się na śmietnik, że on sam jeździ do lodówek po dwóch latach od zakupu. A współczesne lodówki mają te rurki jakieś tam zabudowane w taki sposób, by trudno było do nich dotrzeć (trzeba rozłożyć całą lodówkę co generuje koszty), a ich żywotność obliczona jest na maks 5 lat…

Efekt? Lodówka po wizycie pana, słysząc, że pójdzie na śmietnik, przestraszyła się. Od ponad tygodnia alarm nie włączył się. Decyzja o zakupie nowego sprzętu została przesunięta w czasie…do chwili, kiedy znajdziemy godną następczynię, bo wszystko wskazuje na to, że czas świetności sprzętu minął.

planowane postarzanie produktów

Czy naprawa sprzętu w 2026 roku wciąż się opłaca? Skórzana kanapa do renowacji

Jako przeciętna kobieta, która widzi zbyt dużo, zauważyłam niewielką dziurkę na skórzanej kanapie. Wiadomo materiał się zużywa, upływ czasu robi swoje.

Znowu zasięgnęłam wiedzy w internecie, po kilku chwilach wyświetliła się strona z informacją o renowacji wyrobów skórzanych. Przykładowy cennik atrakcyjny…Robię zdjęcia, wysyłam wiadomość, czekam na telefon od specjalisty.

Pan z lekkim zaskoczeniem informuje, że kanapę może poddać renowacji, ale wygląda za dobrze, że nie poleca tego rozwiązania, bo nie będzie efektu “wow”. Najlepiej jakbym poczekała aż się bardziej zużyje i wtedy ją oddała do naprawy. Koszt? Całkiem spory, bo połowę wartości kanapy…Całkiem inny niż zamieszczony w prezentowanym na stronie www cenniku. Opłaca się?

Jak producenci projektują sprzęty, które mają się zepsuć?

Naprawa aparatu cyfrowego się nie opłaca

Jednak o tym, że nie warto naprawiać przekonała mnie już w pełni naprawa cyfrówki wyceniona na kilkaset złotych. Aparat dobrej marki, przemiły pan przekonywał, że warto, bo dzisiejsze sprzęty są dużo gorszej jakości i szybko się psują…Dałam się przekonać.

Problem w tym, że aparat po naprawie wytrzymał bez zarzutu miesiąc i znowu odmawia posłuszeństwa. Skutek? I tak zostaliśmy zmuszeni do zakupu nowego sprzętu. A stary? Na śmietnik albo na części…

Dlaczego sprzęty psują się szybciej niż kiedyś

Kiedyś pralka działała 15 lat. Dziś może z pięć. I to nie dlatego, że „kiedyś robili lepiej”, ale dlatego, że dziś robi się inaczej. W sumie tak, gorzej.

  • są tańsze materiały: plastik zamiast metalu, cieńsze podzespoły, delikatniejsze mechanizmy. To nie jest przypadek, ale świadoma optymalizacja kosztów.
  • krótsze cykle produkcyjne: sprzęt ma powstać szybko, tanio i masowo. Jakość nie jest priorytetem, tylko marża, czyli chodzi o to, żeby zarobić.
  • planowane postarzanie: konstrukcja tak zaprojektowana, żeby wytrzymała… do końca gwarancji. A potem? „Pani, nie opłaca się”. “Kup pani sobie nowe”
  • elektronika w każdym elemencie: im więcej czujników, modułów i płytek, tym więcej punktów, które mogą paść. Dlatego ludzie świadomie kupujący, wybierają prostsze rozwiązania i takie, które da się naprawić.
  • brak części zamiennych: producenci nie trzymają magazynów, bo to koszt. A bez części, nie ma naprawy. Także temat sam się rozwiązuje.
  • serwisy, które nie naprawiają: wymieniają moduły, nie diagnozują usterek. Bo tak jest szybciej…i oczywiście drożej.
  • presja rynku — my chcemy taniej, producenci chcą taniej, więc jakość spada. To równanie bez zaskoczeń.

Efekt? Sprzęt działa dokładnie tyle, ile ma działać. Ani dnia dłużej.

A my, zamiast naprawiać, kupujemy nowe. Bo tak jest „prościej”, tak jest „taniej”, tak zostaliśmy nauczeni. A gospodarka się kręci.

Niestety popularne rozwiązania nie zawsze są dobre. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Dlaczego nie lubię pryszniców walk‑in? Czyli chcesz się zrelaksować, a jest zimno

Nie opłaca się naprawiać sprzętu AGD

Dawniej używało się odkurzacza przez lata i działał. Gdy coś się psuło, naprawa kosztowała grosze. Wielu z nas ma gdzieś na działkach, strychach stare lodówki, które pozostały w super stanie po kilku dekadach. Sama mam okładkę na książkę z czasów “panieńskich” mojej mamy, która jest wprost niezniszczalna. Te dzisiejsze nie wytrzymują jednego roku normalnego szkolnego użytkowania córek.

Choć podobno celowe postarzanie sprzętów w opinii producentów to mit, to trudno odmówić trafności spostrzeżeniu, że dzisiejszy sprzęt jest zdecydowanie mniej trwały i szybciej się psuje. Znane są również przypadki z historii, choćby głośna historia powstawania pończoch, które wskazują, że w epoce naszych praprababek trzeba było zmienić technikę  produkcji, bo uzyskiwane produkty były zbyt dobre i ludzie nie musieli kupować nowych, bo stare były niezniszczalne…To producentom się nie opłacało.

Są też inny powody, które każą nam wierzyć, że sprzęty dzisiaj nie te. Nagminnie psujące się sprzęty tuż po okresie gwarancji, dziwne techniki produkcji zmuszające do wymiany niepotrzebnie kilku droższych elementów, zamiast jednego taniego, brak części zamiennych, wysoki ich koszt,  tworzenie jednorazówek, których nie da się rozkręcić, itd.

Producentom na rękę jest, gdy kupujemy coraz to nowszy sprzęt…A my uczymy się, że niezbyt stare trzeba wyrzucać. Mamy inne wyjście?

Co robi UE, żeby zatrzymać planowane postarzanie produktów

Unia Europejska od kilku lat mówi wprost: koniec z produkowaniem rzeczy, które mają umrzeć tuż po gwarancji. I pierwszy raz w historii naprawdę coś z tym robi. Nie kosmetycznie. Systemowo.

  • prawo do naprawy: producenci muszą zapewnić części zamienne i instrukcje napraw przez wiele lat po zakupie. Nie mogą już mówić: „nie opłaca się”.
  • wydłużona dostępność części: do pralek, zmywarek, odkurzaczy, smartfonów. Nie przez rok, ale przez lata.
  • obowiązek projektowania sprzętów tak, by dało się je rozebrać: koniec z urządzeniami sklejanymi jak puzzle, których nie da się otworzyć bez modlitwy i opalarki.
  • etykiety naprawialności: na wzór energetycznych. Konsument ma wiedzieć, czy kupuje sprzęt na lata, czy na dwa sezony.
  • zakaz wprowadzania klientów w błąd: np. informacjami, że naprawa unieważnia gwarancję, albo że „części nie istnieją”, gdy istnieją.
  • walka z aktualizacjami, które spowalniają urządzenia: jeśli producent wypuszcza update, który pogarsza działanie sprzętu, musi to udowodnić i naprawić.
  • wymóg trwałości: UE chce, by sprzęty miały minimalny czas życia. Tak, jak kiedyś.

To wszystko ma jeden cel: żebyśmy znowu mogli kupować rzeczy, które działają. Nie do końca gwarancji, tylko naprawdę.

Nowe przepisy UE dotyczące prawa do naprawy mają realnie obowiązywać od 31 lipca 2026 r.

11 KOMENTARZE

  1. To jest chore, nie tylko patrząc na nasz portfel, ale też na zaśmiecanie środowiska. Miałam kiedyś ruską pralkę, która chodziła 20 lat, później jeszcze sąsiad ją zabrał i chodziła. Teraz to wszystko jakieś nieudane, aż strach :/

  2. Dokładnie! Kiedyś sprzęty były o wiele trwalsze i wytrzymywały znacznie dłużej. Teraz producenci niestety idą w ilość a nie w jakość automatycznie zmuszając nas do zakupu kolejnego sprzętu, bo niby jak wytrzymać bez pralki czy lodówki.
    Ja też miałam problem z uszkodzonym aparatem, całe szczęście, że był jeszcze na gwarancji i mogłam odetchnąć z ulgą 😛

  3. Też zwróciłam na to uwagę. Kupiłam laptop, który zapowiadał się naprawdę dobrze, potrzebowałam z dobrą kartą graficzną do obróbki zdjęć. Okazał się strzałem w kolano! Ciągle noszę go do jakiś informatyków, by doprowadzić go do porządku, ale nerwy mam nadszarpnięte przez niego! :/

  4. To prawda, kiedyś sprzęty kupowało się na lata i działały bez zarzutu, teraz jak coś wytrzyma 5 lub 10 lat to jest długo. A czasami tak jest, że jak się coś zepsuje to drożej jest to naprawić niż kupić nowe, więc bardziej opłacalne iść do sklepu i kupić nowość jak i tak mamy wydawać pieniądze na konkretną rzecz.

  5. Coś w tym jest niestety. Moja pralka zepsuła się dokładnie dwa tygodnie po zakończeniu gwarancji. Naprawa – jak pół pralki, ale naprawiłam, bo szkoda było wyrzucić, skoro była w dobrym stanie.

  6. To prawda. Kiedyś różne sprzęty wytrzymywały spory kawał czasu – niestety, w przypadku pralki czy lodówki nie ma wyjścia i trzeba po prostu kupić nową, mając tą świadomość, że pewnie za kilka lat znów będzie do wymiany.

  7. Oczywiście że mamy inne wyjście i absolutnie nie powinniśmy gnać za tym co mówią inni “bo za stary”. A czy człowieka też można wyrzucić bo jest za stary .. i tak, wiem.. porównanie bardzo do d**y ale jednak na tym polega życie. Ludzie nie rozmawiają i nie naprawiają swoich relacji, oni po prostu palą mosty. Jeżeli chodzi o meble to teraz jest tyle rzeczy odnowionych, mają nowe życie i służą ludziom naprawdę przez długo. A poza tym stare rzeczy w architekturze powracają do łask – nawet stare lodówki po renowacji prezentują się świetnie. W takich sytuacjach dobrze jest mieć złotą rączkę w domu, która bez kosztów i wzywania fachowców chociaż spróbuje coś naprawić 🙂

  8. niestety jest to wszystko przykra prawda, sprzęt jest dzisiaj tak skonstruowany żeby psuł się tuż po upływie gwarancji, mam naprawdę mnóstwo takich doświadczeń:/ kupuję nowy komputer co 2-3 lata bo po tym czasie stary się wykańcza, a potrzebuję do pracy, odkurzacze czy miksery psują się po max. 2 latach
    jest to z wielu powodów frustrujące i nie widzę jak można to obejść, bo kupienie znacznie droższego sprzętu kompletnie nie gwarantuje dłuższego działania

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj