Czterdziestka w powszechnej świadomości to przełom. Połowa życia. Moment, od którego liczymy czas biegnący nie od urodzenia…ale ten, który pozostał nam do końca. Tak mówią. Podobno wielu z nas ma ze swoim wiekiem problem i z tego powodu przeżywa kryzys połowy życia. Czy tak właśnie jest? No nie.
Prawda wydaje się zgoła inna…. Niemal wszystkie badania wskazują, że kryzys połowy życia nie istnieje…a w okolicy czterdziestki i po jej przekroczeniu jesteśmy szczęśliwsze niż wmawiają nam media i inne głośne przekazy.
Skąd się wziął kryzys połowy życia?
Kryzys połowy życia, kryzys czterdziestolatków ma mieć źródło w uświadomieniu sobie własnej słabości i śmiertelności. Nagle przestajemy wierzyć w to, że otacza nas jakaś magiczna siła, płaszcz ochronny.
Uświadamiamy sobie coś, co niby było wiadomo od zawsze, ale jednak nie do końca dopuszczałyśmy do świadomości: że nie będziemy żyć wiecznie, że wszystko ma swój koniec. Również nasze życie.
Punkty przełomowe
Najczęściej o swojej śmiertelności i o upływie czasu przekonujemy się w jednej chwili. Podczas tak zwanych punktów przełomowych. Dla niektórych mogą mieć one „lekką” rangę, na przykład zauważenie pierwszego siwego włosa. Dla innych będą to chwile znaczące – własna choroba, śmierć kogoś bliskiego, wypadek, w którym otarliśmy się o śmierć…. Czasami całkowicie odmienia nasze dotychczasowe myślenie: rozwód, czy kryzys w pracy.
Połowa życia to dla wielu burzliwe zmagania wewnętrzne, ponowne poznanie siebie i świata.
To moment głębokiego zastanowienia się nad swoim losem i szczęściem.
Czy jednak można mówić o prawdziwym kryzysie?
Niektórzy badacze twierdzili, że kryzys połowy wieku wiąże się ze zwiększonym ryzykiem samobójstwa, rozwodu, wystąpienia chorób psychicznych. Tymczasem badania tego nie potwierdzają…
Jak przeczytamy w książce „Osobowość dorosłego człowieka” McCrae, Costa – najwięcej rozwodów jest wśród dwudziestokilkulatków, samobójstwa są najczęściej udziałem osób młodych lub sędziwych, nawet przyjęcia do szpitali psychiatrycznych nie odnotowują szczytu w okolicy czterdziestych urodzin.
Czterdziestka według badań nie niesie niczego nadzwyczajnego.
Nie chodzi o wiek
Badacze podkreślają, po przeanalizowaniu setek danych, że w kryzysie połowy życia wcale nie jest najważniejszy wiek, ale stadium życia.
W wieku czterdziestu lat niektórzy dopiero znajdują życiowego partnera i rodzą dzieci. Inni mają w domu nastolatków, jeszcze inni dzieci, które wyprowadzają się z domu. Są osoby, które zaczynają rozwój w nowej pracy oraz tacy, którzy osiągnęli w danym zawodzie niemal wszystko, co możliwe.
Z tego powodu mówienie o kryzysie tylko z uwagi na wiek, nie jest dobrym pomysłem.
To, co odkryli psychologowie, to, że z kryzysem najczęściej wiąże się:
- opuszczenie domu przez dzieci i zmierzenie się ponownie z „pustką” ,
- trud wychowywania nastolatka i mierzenia się z jego buntem.
Nawet z chorobą i spadkiem sprawności pojawiającym się wraz z wiekiem ludzie radzą sobie
statystycznie lepiej niż można było się spodziewać.
Największy wpływ, według badaczy, na nas mają dzieci. To opuszczenie domu przez nich może wiązać się z przeżywaniem kryzysu…
Podsumowując: według psychologów kryzys połowy życia nie istnieje. Czterdziestolatki wcale nie są na zakręcie. Nie mierzą się z jakimiś wielkimi dramatami. Co nie znaczy, że nie rewidują swojego dotychczasowego sposobu życia…