O nowobogackich słów kilka

6

Założyli garnitury, a słoma wychodzi im z butów. I nie dlatego, że źle być mieszkańcem wsi, ale nieładnie zapominać, skąd się pochodzi. Nosić głowę zbyt wysoko, patrzeć z pogardą i błyszczeć patointeligencją. Chodzić z kalkulatorem w oczach, podliczać czyjąś wartość, uważając, że najwięcej o drugim człowieku mówi to, jakim autem jeździ i jaki nosi zegarek. Nowobogaccy. Przekonani o swojej wyjątkowości, a tymczasem do szpiku kości…przeciętni i mali.

Mój dom, moja twierdza

Nowobogaccy lubią się chwalić. Dlatego zazwyczaj decydują się na wszystko, co jest duże i okazałe. Dzisiaj także białe, by było czysto i wyglądało na jeszcze większe niż jest w rzeczywistości. Styl taki, jak w magazynach. Zero indywidualności, szaleństwa, tylko to, co jest modne i na topie. W ich domach nie zauważysz smaku, własnego stylu, czegoś, co pokazuje, jacy są. Można by było ich wymazać z ich wnętrza i wstawić tam inną rodzinę. Efekt będzie podobny. Dom jak z katalogu, niczym hotel pasujący każdemu. Nic osobistego, nic, co by mogło zdradzić ich charakter.

Oczywiście są tuje, spory trawnik – bardziej zielony niż u sąsiadów. W ogrodzie nie ma swobody, wszystko pod linijkę. Idealne. Tak, żeby ludzie nie gadali, a zazdrościli…

Odwiedziny

Gdy wybierasz się do nowobogackich w odwiedziny, wiedz, że się nie najesz. Nie nastawiaj się na godne przyjęcie. Będzie do bólu skromnie. Nie poczujesz się jak w domu, mile oczekiwana i godnie przyjęta. Wręcz przeciwnie. Będziesz miała wrażenie, że przeszkadzasz. Gospodarze nie będą zbyt rozmowni. Już po kilku chwilach będą spoglądać na zegarek. Znacząco chrząkać i dawać do zrozumienia, że na Ciebie już czas.

Założą długie swetry, bo przecież chłodno, a ogrzać taki dom to nie łatwo…Ziewną, spojrzą pustym wzrokiem. Za chwilę „obudzeni z transu” zmierzą Cię wzrokiem jak natrętną muchę.

Poza tym dowiesz się paru rzeczy.

Mianowicie, jak się zachowywać u nowobogackich.

Uważaj, żeby nie dotknąć ściany, bo śnieżnobiała, żebyś nie ubrudziła.
Na kanapie tylko nie z talerzykiem, bo jeszcze okruszek spadnie. Przy stole siedzieć prosto, nie wiercić się, uważaj na obrus na zamówienie, żeby nie poplamić! Widzisz tą firanę, oj sporo kosztowała, nie podchodź do okna. A na tym komplecie mebli to wiesz ile zaoszczędzili, dzisiaj kosztują 10 tysięcy więcej.

Na każdym kroku słyszysz o pieniądzach, drogich zakupach, ekskluzywnych sprzętach. Patrzysz i…w sumie nie rozumiesz. Bo wszystko wygląda mocno przeciętnie.

Wychodzisz zmęczona. Boli Cię głowa. To nie był udany czas.

Dzieci

Nowobogaccy, gdy mają dzieci, to jest jeszcze trudniej. Bo dzieci, jak to dzieci bywają głośne, nieprzewidywalne. Lubią się bawić po całym domu, a przecież to przeszkadza. Zaburza idealny ład, jest źródłem bałaganu.

Rodzi się konflikt między dorosłymi i dziećmi i tym samym ciągle frustracje. Można wybuchać o byle co. I w domu nowobogackich to się czuje. Dzieci są smutne lub zbuntowane. Chowane w szklanych kloszach, bez szans na spontaniczność. Niby mają wszystko, a nie potrafią tego docenić. Nie umieją się same bawić. Rozdrażnione, często emocjonalnie niestabilne. O dziwnych relacjach z dorosłymi, a także z rówieśnikami. Wyraźnie zagubione.

Tam, gdzie rządzą pieniądze, a nie uczucia, tam o problemy nietrudno.

Nie liczysz się

Z nowobogackimi problem jest taki, że mają oni niewyobrażalnie rozdmuchane ego. Sądzą, że wiedzą o życiu więcej, lepiej im się powiodło, dlatego mogą traktować innych z góry. W praktyce jednak bardzo często „wykładają się” na elementarnej wiedzy, gubią wątki, są niekonsekwentni i niespójni w swoim przekazie. Nawet tego nie czują, że ich mania wyższości jest w gruncie rzeczy żałosna.

Zamiast prezentować sobą coraz więcej, gubią się w świecie układów, pieniędzy, wpływów. Nieszczęśliwi w relacjach z partnerami, z roszczeniowymi dziećmi u boku, „przyjaciółmi”, którzy bez wahania podstawią im nogę. Zatopieni w bańce idealnego świata, który można przekłuć niczym bankę mydlaną jednym poważniejszym wydarzeniem, w którym posiadane pieniądze to będzie jednak zdecydowanie…za mało.

6 KOMENTARZE

  1. Obecnie najgorszy typ ,od razu omijam szerokim łukiem nieważne jaki jest.Najlepiej wybiegać wprzód i od razu olewać czyli zastosować to co on robi albo zrobi.To go zbije z tropu.i tak innych będzie olewał bo dla niego liczy się status.Dla mnie liczy się człowiek i rozmowa z nim.W rozmowie wszystko wychodzi jak ciekawa to takich rozmów wiele i jest znajomosc a jak ktoś pierdoli głupoty żeby zabłysnąć to rozmowa na raz.Niech ci nowobogaccy między sobą się gryzą i prześcigają .Nie moja bajka ,ja wolę spokojniejsze i skromniejsze życie w zgodzie ze sobą i natura ,bez kredytów na karku .

  2. to nie kwestia czy ktoś wyszedł ze wsi czy z miasta, tylko niektórzy wyszli z chamstwa i prostactwa i się dorobili i noszą głowy wysoko i nadal są chamami i prostakami, znam więcej wartościowych ludzi ze wsi niż z miast

  3. W tym przypadku to akurat… Chłop ze wsi wyjdzie, wieś z chłopa nigdy… żeby nie wiem ile złota na siebie powiesił i jakie kiecki na siebie ubierał… Nie znoszę takich ludzi, którzy brzydzą się swoim pochodzeniem i zgrywają mieszczuchów a tam z dziada pradziada wieś… Ale to nie wieś jest problemem, tylko ich myślenie, wywyższanie się i inne traktowanie ludzi, po, którym widać, że to właśnie im wyłazi przysłowiowa słoma z butów, chociaż mają szpilki na wysoki połysk 🤨 No cóż, wstyd mi tylko za takich 🙈 Ja z miasta wyprowadziłam się pod las, kawałek od wioski, szanuje swoich „wioskowych” sąsiadów i daleko mi od traktowania ich z góry.

  4. Szkoda tylko, że taką łatkę zaraz dostają ludzie, którzy po prostu dorobili się swoją ciężką pracą. Tacy ludzie są lubiani, gdy dają się wykorzystywać, nierzadko finansowo. A jak zaczynają stawiać granice i odmawiać, to dostają łatkę nowobogackich bufonów. Ja wiem, w naszym kraju nie lubi się ludzi, którym się w życiu powiodło.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj