Kobiety rozwijają się, kształcą, stawiają sobie ambitne cele. Mężczyźni niekoniecznie. Tych panów, którzy postępują podobnie do przebojowych kobiet, jest stosunkowo niewielu. Większość żyje w poprzedniej epoce, wymagając, żeby świat się cofnął, żeby wróciły czasy, kiedy oni – mężczyźni byli zdobywcami i panami sytuacji, a kobiety czekały na nich w domu z gorącym obiadem, bez wymagań i większych potrzeb. Dlatego liczba singli rośnie. I to najczęściej z decyzji kobiet, które nie chcą nieogarniającego życia faceta, pragną równorzędnego partnera. Jeśli takiego nie mogą mieć, wolą być same niż wiązać sobie kulę u nogi. Proces ten ma postępować…. Eksperci prognozują, że już wkrótce liczba singielek będzie jeszcze wyższa. Obok nich oczywiście będzie coraz więcej singli.
Do 2030 roku (czyli już za pięć lat) aż 36% dorosłych Polaków będzie singlami. Z czasem proces, według ekspertów, ma tylko postępować. Już teraz w niektórych miejscach na świecie (np. Tokio, Sztokholm) 50% gospodarstw domowych to…single.

Kobieta chce być kobietą
Dlaczego tak się dzieje?
Z wielu przyczyn…
Głównie z powodu zmęczenia i rozczarowania. Jeśli nie możemy mieć tego, na co zasługujemy, odpuszczamy. Robimy to nierzadko po wielu próbach budowania relacji…(najwięcej singli jest w grupie wiekowej 30-40-50 plus oraz w grupie młodych dorosłych do 29 roku życia – aż 74% osób w tej grupie wiekowej to kawalerowie i panny).
W całym procesie tworzenia szczęścia we dwoje nie pomagają zmiany społeczne i coraz wyższe wymagania, a także przyzwolenie społeczne na alternatywne życie.
Jak to wygląda najczęściej?
Kobieta z nieodpowiednim mężczyzną u boku musi wchodzić w jego rolę. Nie może być sobą, musi założyć spodnie i organizować życie tak, żeby ogarnąć rzeczywistość nie tylko dla siebie, ale też pilnować “synusia z zarostem”.
Życie ją doświadcza, dlatego jest mniej delikatna, bardziej zdecydowana (co nie podoba się mężczyźnie), nie ma szans na wartościowy czas dla siebie, skoro wiecznie jest coś do zrobienia, nierzadko musi do tego gasić pożary, rozniecone przez nieostrożnego faceta – metryką pełnoletniego, ale intelektem niedojrzałego. Zamiast rozkwitu, rozwoju, ma serwowane ciągle nowe kłody u nogi.
Z czasem pojawiają się dzieci. Problemy i wyzwania się piętrzą...Kobieta się zmienia, bo nie ma innego wyjścia, a mężczyzna narzeka, że nie jest tak, jak dawniej. On zaczyna patrzeć na nią z pretensjami, a ona mu wyrzuca, że to jego wina. Klasyka gatunku.
Finał też jest prosty do przewidzenia. Takiego życia nikt nie chce, tym bardziej jeśli już raz to przeżył i zobaczył, z czym się wiąże związek z nieodpowiednim partnerem. Wtedy wybór staje się oczywisty – życie w pojedynkę niż ciągła walka w imię nie wiedzieć czego.
Kobieta chce dobrego związku lub żadnego
W relacji chodzi o to, żeby się wspierać, motywować, rozwijać, móc rozmawiać na podobnym poziomie, odkrywać nowe ścieżki. Życie razem musi być lepsze, a nie gorsze od tego w pojedynkę. Jeśli mężczyzna ciągnie nas do dołu, trzeba odwalać robotę za dwoje, to właściwie po co z nim być? Kobiety już nie chcą matkować mężczyznom, one chcą być traktowane po partnersku. Jeśli nie są szanowane, odchodzą.
Kobiety mają po prostu dość wiecznych wymagań, dostosowywania się do innych i braku czegokolwiek wartościowego w zamian. Jeśli bilans zysków i strat nie wypada dobrze, to nie ma o czym mówić.
Jej się chce, jemu nie
Problemem jest, że wiele kobiet jest aktywnych, pełnych marzeń i planów. Tymczasem panowie w tym samym czasie często pragną spokoju i ciszy.
To ciągła życiowa przepychanka. Ona ciągnie go na koncert, on odpala Netflixa, ona chciałaby pojeździć na rowerze, on otwiera piwo. Bez sensu. Niby kobieta ma chłopa, a jednak gdy zrezygnowana sama w końcu wychodzi „do świata”, to musi się tłumaczyć, co robi i kiedy wróci…a niekiedy nawet zmierzyć się z fochami, jak mogła go zostawić samego w domu. Nic dziwnego, że tyle kobiet w podobnej sytuacji zwyczajnie odpuszcza…
Kobiety nie chcą się bawić same poza domem, a po przekroczeniu progu być rugane i nierzadko wyzywane. Nie chcą mieć wyrzutów sumienia z tego tytułu, że im się chce, a ich facetom niekoniecznie…
Tym bardziej, że kobiety zyskują tego rodzaju wolność zazwyczaj dopiero po odchowaniu dzieci. Wcześniej to one są tymi osobami, które zazwyczaj zostają w domu. Tak pokazują statystyki. Panowie mają czas na piwko z kumplami, pasje, kobiety niekoniecznie…i gdy one po latach w końcu chcą sobie odbić, dzieci już nie trzeba pilnować na każdym kroku, to zostają pozostawione same sobie, bo mężczyzna życia ma inną wizję bycia razem…Tymczasem “głodne świata” kobiety nie mogą się z tym zgodzić.
Przerysowane ego
Kobiety narzekają też na przerysowane męskie ego. Często jest tak, że niewiele sobą facet prezentuje, ale wymaga mnóstwa rzeczy.
Chce mieć w domu wszystko gotowe, zorganizowane, jednocześnie jednak kobieta ma pracować zawodowo i być w każdej chwili gotowa i uśmiechnięta. Połowy rzeczy ma nie widzieć, nie słyszeć i nie pamiętać… Dzieci ma ogarniać, spraw domowych dopilnować, realizować się i doskonale wyglądać. W takim układzie poziom obowiązków przypadający na nią jej jest wysoki, z drugiej strony nierzadko dostaje niewspółmiernie mało. Bez szacunku i docenienia w pakiecie. Nic dziwnego, że kobiety się zbuntowały. Spróbowały żyć w pojedynkę i doceniały to, jaki spokój można mieć… Poczuły różnicę…
Tym bardziej, że większość z nich na własnej skórze się przekonało, że o dobry związek nie jest wcale łatwo. Obserwowały jako dziewczynki “domowe sceny” w wydaniu babć, dziadków, rodziców, obiecały sobie, że na pewne rzeczy sobie nie pozwolą a później doświadczyły podobnego…. i zrozumiały, że tak żyć nie chcą, pod tym względem uznały, że muszą być bardzo konsekwentne.
Kobiety nie mają zamiaru biegać za panami…
Szanująca się kobieta odpuszcza “ostrą konkurencję” zwłaszcza, gdy widzi, że nie ma wyboru, bo dobrych mężczyzn otwartych na trwały związek nie pozostało zbyt wiele. Większość jest zajętych, a pozostała część nierzadko wykorzystuje swoją pozycję samca alfa… Kobieta z klasą szanuje się i nie jest gotowa, aby biegać za facetami, uczestniczyć w castingach, stawać na rzęsach, aby mężczyzna właśnie ją wybrał i zechciał na dłużej niż tylko… na kilka nocy….
O ironio dojrzała kobieta wie, że same sobie to zrobiłyśmy, my kobiety jesteśmy same sobie winne: czy to wychowując królewiczów, czy ich młodych mężczyzn traktując jak złoto wcielone…To my panów w takim ciepełku chowałyśmy, dmuchając i chuchając na szkodę kolejnych pokoleń….
Co gorsza nic dzisiaj się nie zmienia na lepsze. Już od najmłodszych lat młode dziewczyny nawet obecnie wzdychają do chłopaków, patrzą na nich z uwielbieniem, zapraszają na randkę, robią wszystko a nawet więcej.
Dziewczyny już jakiś czas temu zaczęły biegać za chłopakami, podnosząc ich nieźle napompowane przez mamy ego…Te, które zorientowały się, jakich potworów stworzyły wespół z przyjaciółkami i koleżankami, przestały brać udział w wyścigu. Odpuściły. Problem jednak jest taki, że mleko już się rozlało.
Konsekwencje całkowitego i niepohamowanego męskiego rozpasania widać na każdym kroku. Chłopcy są pewni siebie, wymagający, wiedzą, że „mogą mieć każdą”, nawet nie muszą się starać…I robią to, czego ich nauczyłyśmy. Rzadko biorąc odpowiedzialność za cokolwiek.
Mamo, dlaczego te wszystkie dziewczyny biegają za chłopakami?
Oczywiście prawdą jest, że roszczeniową postawę mają nie tylko mężczyźni, ale też kobiety, nie brakuje przecież wymagających cudów księżniczek, które sobą niewiele prezentują – choć statystyki i życiowe doświadczenie wydają się tu stawiać w gorszym świetle panów.
Szczęśliwa sama
Zmiany społeczne, jakie następują, budzą zdziwienie, a nawet wprost sprzeciw. Nie ma zrozumienia dla myśli, jak można być samą i jednocześnie odczuwać szczęście w pojedynkę? Na pewno singielki kłamią…Co ciekawe często tego typu komentarze padają z ust osób, które budują nieszczęśliwe związki.
Jaka jest prawda?
Złożona.
Tak, jak można bowiem być szczęśliwą w związku, tak samo można być w nim mocno nieszczęśliwą. Można być też spełnioną singielką i kimś, kto bardzo chciałby się związać z drugim człowiekiem, bo prowadzi samotne życie i nie czuje się z tym dobrze. Historii jest naprawdę wiele. Nie ma co uogólniać.
Tak naprawdę tylko zainteresowana osoba wie, jak się czuje i co myśli na temat swojego życia. Sama siebie nie oszuka. Jeśli gdy jest szczęśliwa, nie musi tego udowadniać wszystkim naokoło. Ma lepsze rzeczy do robienia….
To, co dziwi to jednak skala tego zjawiska. Czy naprawdę aż tylu dorosłych nie może znaleźć osoby do wspólnego życia? Co się z nami takiego stało, że związki są dzisiaj dla wielu z nas najgorszym złem? I czy rzeczywiście wiemy, co robimy stawiając na siebie i tylko siebie….? Czy mamy świadomość, jakie będą tego długofalowe skutki? To, że jest teraz dobrze, to dobrze, ale co będzie później?
Zmiany społeczne są już tak zaawansowane, że nie sposób ich zatrzymać. Co będzie dalej? Jak sądzicie?
Czas pokaże.
Zajrzyj jeszcze tutaj: