10 zdań, którymi odrzucasz od siebie innych

3

Mowa jest srebrem. Milczenie złotem. Trzeba myśleć, co się mówi, a nie mówić, co się myśli. Niby proste, a tak trudne w praktyce. Możemy bowiem odrzucać słowami, ranić, sprawiać, że inni będą nas omijać szerokim łukiem. Oto 10 zdań, których lepiej nie wypowiadać.

10 zdań

Nigdy nie miałam takich problemów. Bo wiesz, ja…

Istnieje delikatna, choć znacząca różnica między chwaleniem się a przechwalaniem. Można mówić o tym, co nam wyszło, z czego się cieszymy. Prawdziwi przyjaciele czy po prostu dojrzałe osoby o wykształconej inteligencji emocjonalnej pogratulują nam sukcesów, z chęcią wysłuchają o tym, co nas cieszy.

Jak to jednak w życiu bywa, warto znaleźć odpowiedni czas i miejsce na tego typu rozmowy. Empatia, jeśli ją mamy, nie pozwoli nam chwalić się własnymi osiągnięciami, gdy ktoś przeżywa naprawdę trudny okres w życiu. Czasami lepiej po prostu zamilknąć, niż kogoś ranić.

Może na przykładach:

  • świeżo upieczona młoda mam dzwoni do swojej mamy z wyraźną potrzebą wsparcia. Ma problemy z maluszkiem, czuje się zagubiona, zmęczona. Chciałaby usłyszeć, że wszystko będzie dobrze i że początki są trudne, że jest wspaniałą matką, itd. Tymczasem może usłyszeć: „ja nie miałam takich problemów. Zasypialiście bez problemu, karmiłam was, tuliłam i odkładałam. Miałam super rozplanowany dzień, spokojnie ogarniałam Was i dom. Nie było takich udogodnień jak teraz. Frania chodziła na bieżąco, żadnych pieluch jednorazowych, trzeba było prać. Wiesz, jak tetry wisiały na lince równiutko, ile tego było? To było wyzwanie! Teraz to macie zdecydowanie łatwiej…”
  • koleżanki syn ma problem z nauką, znowu dostał jedynkę z matematyki. Koleżanka pyta, czy nie znasz może dobrego korepetytora, a Ty się odzywasz: „Mój Michaś nie potrzebuje korków, od małego uczyliśmy go systematyczności. Ale wiesz, to wymaga zaangażowani, pracy rodzica. No nie ma nic za darmo. Wracałam z roboty, szybki obiad i od razu siadaliśmy do lekcji…I się opłaciło…”

Przerysowane przykłady? Nikt tak nie robi? Nikt tak nie mówi…? Oj można się zdziwić.

Ja, ja, ja…i jeszcze raz ja…

Uwielbiamy mówić. O sobie…

Mówiąc, myślimy, analizujemy, dochodzimy do wniosków. Kobiety po prostu muszą mówić, by dobrze się czuć. Niestety czasami przesadzamy i zbyt mocno wchodzimy w tę rolę, zapominając o tym, że rozmowa polega na wymianie komunikatów.

Dużo ważniejsze niż mówienie jest umiejętne słuchanie.

Weź się w garść. To nic takiego. Inni mają gorzej

Chyba nie ma większego nietaktu niż mówienie osobie, która naprawdę przeżywa ciężkie chwile, żeby wzięła się w garść, czy sławetnego „to nic wielkiego. Nic się nie stało. Inni mają gorzej”. Serio?

Gdy dzieje się źle, żaden komentarz, że inni mają gorzej nie jest pocieszający. Takie słowa bardziej dobijają niż podnoszą na duchu. Zamiast na siłę kogoś próbować wyciągnąć z dołka, warto po prostu być obok, wysłuchać, i powiedzieć, że w razie potrzeby, jesteśmy.

Uspokój się

Wszystkie te zdania z kategorii – „nie przesadzaj”, „jesteś przewrażliwiona”, „nic się nie stało”, „odpuść” są nie na miejscu.

To mówienie innym, że to, co widzą to nieprawda. To, co czują jest niewarte uwagi. Zresztą w ogóle się nie znają, reagują nieadekwatnie.

Tylko, jeśli jesteśmy niespokojne to nie dlatego, że tak chcemy, ale tak czujemy. Z tym nie ma sensu dyskutować. Tak po prostu jest. Nasza złość, rozczarowanie, sprzeciw to pewien sygnał. Pewien komunikat, który mówi nam ważną rzecz – nasze granice zostały przekroczone.

Ty zawsze, Ty nigdy

Jeden z większych błędów w komunikacji to sięganie po te słowa „nigdy” i „zawsze” – z gruntu złe, bo nieprawdziwe. Mówienie, że ktoś zawsze się spóźnia i nigdy nie dotrzymuje słowa być może zbliża się do prawdy, ale prawdą nie jest. Na pewno zdarzyło mu się przyjść o czasie i zrobić tak, jak zapowiedział.

Poza tym „nigdy” i „zawsze” są formą oskarżania, ataku. Prowadzą jedynie do przybrania pozycji obronnej i…kontrataku. Nie służą porozumieniu.

To był tylko żart

Niektórzy uwielbiają żartować sobie z innych. Pod płaszczykiem żartu przekazują jednak bardzo poważne, konkretne komunikaty. Mówią prawdę, są całkiem poważni, tylko sobie żartują.

To tak na wypadek, gdybyś się obraziła, zaprotestowała ostro. Wtedy usłyszysz: „No nie, daj spokój, tylko żartowałem” czy „na żartach się nie znasz?”. Serio?

Nieważne. I tak nie zrozumiesz

Jeśli zaczynamy, skończmy.

Mówmy tak, żebyśmy byli zrozumiani. Odpuszczanie z kategorii „nieważne, i tak nie zrozumiesz” to słaby pomysł. Szybkie odrzucanie porozumienia jest tak naprawdę niegrzeczne i nonszalanckie.

Zobaczysz, zostaniesz sama

Kto Ci poda szklankę wody na starość? Będziesz sama, i pożałujesz. Lepiej pogódź się z tym, że masz takiego, a nie lepszego faceta. Lepszy ten, niż żaden. Nie wierzysz? Pogadamy, jak skończysz 80 lat.

Tego typu zdania mają jeden cel – siłą argumentów mają otrzeźwić nas, zmusić do takiego postępowania, jakiego życzy sobie nasz rozmówca. Są formą zastraszania, słabą manipulacją.

Dlaczego nie możesz być taka, jak…?

Siostra, brat, ciocia, mama, babcia? Nieważne co wstawimy po „jak”. Zdanie to pokazuje, że absolutnie kogoś nie tolerujemy, nie akceptujemy. Chcemy go zmienić.

To jedna z największych obelg, choć teoretycznie przekazana w niepozornej formie.

Moje życie byłoby lepsze, gdyby Ciebie nie było

To już zdanie pocisk, kula armatnia. Rozwala wszystko, co spotka na swojej drodze. Niestety niektórzy decydują się na jego wykrzyczenie w złości, a nawet powiedzenie ich z zimną satysfakcją i pełnym spokojem.

Najgorzej chyba, gdy powie je mama – „żyłoby mi się lepiej, gdybyś się nie urodziła”.

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj