Gdy to Ty zawsze odzywasz się do znajomych jako pierwsza…

9

Każda relacja powinna być budowana na zasadzie równowagi. Daję, ale i otrzymuję. Gdy zaangażowanie jest jednostronne, prędzej, czy później zaczyna, zgrzytać. Nikt bowiem na dłuższą metę nie chce być tym, który wiecznie inicjuje kontakt.

Co zrobić, gdy to Ty odzywasz się jako pierwsza? Zawsze inicjujesz spotkania? Czy jest sens to kontynuować? Odpowiedzi są właściwie dwie. Tak…lub nie. To zależy od tego, jak…

Bardzo chcesz

Można kontynuować jednostronną relację przez lata. Wiele osób właśnie tak funkcjonuje. Jedna strona dzwoni, dopytuje, pisze, zaprasza, a druga…korzysta.

Niekoniecznie dlatego, że jest zepsuta i do szpiku kości zła, ale dlatego, że twierdzi, że jest słabą organizatorką. Pozostaje bierna również nie dlatego, że jej nie zależy, zwyczajnie została przyzwyczajona od samego początku, ze druga strona jest tą ustalającą reguły, częstotliwość i jakość kontaktów.

Nie brakuje osób właśnie w tym sensie bezkonfliktowych. Sami się nie wykażą, ale gdy ktoś się do nich odezwie, to są chętnie na wszystko. Wszystko im pasuje i łatwo się dostosowują do każdej sytuacji.

Jest też inna motywacja. Poczucie, że jestem lepsza i nie muszę. Niech inni o mnie zabiegają.

Jeśli zależy nam na takich kontaktach, to można przecież je kontynuować. Kto powiedział, że zawsze musi być po równo? Z drugiej strony jeśli czujemy, że taki układ to forma wykorzystywania nas…to już należy działać. Tkwienie bowiem dalej w relacji, którą postrzegamy jako nie fair prędzej czy później się na nas zemści. Rozstanie będzie bolesne i dramatyczne. A lepiej byłoby temu zapobiec. Jak?

Gdy to Ci przeszkadza

Można też przyjąć za prawdziwą tezę inne stwierdzenie, że nikt nie jest tak zabiegany, by nie móc się odezwać. Że ktoś tym, jak często się odzywa pokazuje, jak bardzo mu zależy. I skoro nigdy nie dzwoni, nigdy nie napisze i nie wpadnie sam na kawę, nie mówiąc, że na nią zaprosi do siebie, to jest zwyczajnie źle. Nie zależy mu i tkwi w danej relacji z wygody, czy dla swoich korzyści.

To boli, ale warto się nad tym zastanowić…

Może z jakiegoś powodu danej osobie jesteś potrzebna. I tak długo, jak będziesz dawać się wykorzystywać, choćby jako „pionek do organizowania wolnego czasu, w tym rozrywki”, tak długo będzie to trwało.

Gdy już widzisz, że to nie fair w stosunku do Ciebie, możesz spróbować porozmawiać na ten temat, delikatnie pytając, dlaczego ktoś się nie odzywa sam z siebie. Pewnie usłyszysz, że to brak czasu, zabieganie lub tak po prostu. Dana osoba nawet nie wie.

Jednak samo pytanie z Twojej strony może dać sygnał drugiej osobie, że jednak przeszkadza Ci to i że chcesz, by to się zmieniło.

Czas pokaże na ile Twoje odczucia będą dla drugiej osoby ważne. Być może wszystko się zmieni i układ stanie się bardziej uczciwy.

A jeśli nie?

Można powtórzyć rozmowę – wprost lub sugestią. Można zażartować…

Zdecydować się oddać pole i nie odzywać się przez jakiś czas.

Ta ostatnia opcja jest najbardziej oczyszczająca. Pokazuje bowiem, że nasz brak reakcji…często kończy związek. Gdy my przestajemy działać, druga strona nawet nie kwapi się do tego, by zapytać, co się stało.

Jaki wyciągnąć wniosek z takiego milczenia po drugiej stronie?

Chyba taki, jaki za nim się kryje. Skoro nie stać mnie, by Cię zaprosić, zainicjować spotkanie, to znaczy, że jest mi dobrze, bez Ciebie. Nie potrzebuje tych spotkań, rozmów. Nie zależy mi.

Ałć. Może zaboleć. I to bardzo. Jednocześnie jednak oczyszcza. Daje szansę na posprzątanie otoczenia z osób, które tkwią w nim, a w ogóle na to nie zasługują. Gdy zrobi się wokół nas miejsce, zyskamy czas…dla siebie. Będziemy mogły więcej energii poświęcać na to, co zasługuje na na naszą uwagę. Być może również z czasem znajdą się osoby, które będą chciały być z nami na partnerskich zasadach. A jeśli nie…to chyba szkoda czasu na pasożytujące opcje?

Dzisiaj szczególnie trudno o zdrowe, satysfakcjonujące relacje. Dlaczego? Ludzie się zepsuli? Świat?

9 KOMENTARZE

  1. Ach ci znajomi! Nie pamiętam, kiedy z kimkolwiek spotkałam się tak na zwykłą małą kawę. Czasem wpadnie sąsiadka, kiedy potrzebuje, żeby jej coś zamówić przez internet, bo sama nie potrafi 😉 Dobrze, że są koty 😀

  2. „Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu” , tak też jest z tymi naszymi znajomościami!
    Poza tym należałoby zadać sobie pytanie,
    czy zabieganie o znajomości wynika z braku np. atencji i akceptacji?
    Czy to przypadkiem nie jest ucieczka od siebie samego?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj