Można mieć wszystko i nie czuć się szczęśliwą. Policzmy. W miarę dobra praca, mieszkanie, partner lub mąż, dzieci. Niby wszystko poukładane, ale odczuwa się pustkę. Dlaczego? Jak to jest, że nawet mając wszystko, nie czujesz się szczęśliwa…?
Masz wszystko a czujesz pustkę
Masz wszystko, o czym kiedyś być może marzyłaś: dom, rodzinę, stabilną pracę. Z pozoru wszystko wygląda tak, jak „powinno”. A jednak w środku pojawia się ciche uczucie pustki, którego nie potrafisz nazwać.
Jakby coś w tym układzie nie pasowało, choć przecież obiektywnie niczego Ci nie brakuje. To doświadczenie jest znacznie bardziej powszechne, niż można by sądzić i nie ma nic wspólnego z niewdzięcznością.
Psychologia coraz częściej mówi o tym, że można mieć wszystko, a jednocześnie nie czuć szczęścia, jeśli żyje się nie w zgodzie ze sobą, tylko według scenariusza napisanego przez innych. Ten tekst jest właśnie o tym: o cichym rozczarowaniu, które pojawia się wtedy, gdy spełniamy wszystkie oczekiwania świata, ale zapominamy o własnych.
To niebezpieczny sposób na życie, które jeśli nie potraktujesz sygnałów ostrzegawczych poważnie, niestety może nieść przykre konsekwencje dla Ciebie, ale też dla Twoich relacji…i Twoich bliskich.
![]()
Dlaczego mając wszystko, wciąż czujemy pustkę?
Płynięcie z nurtem zamiast życia po swojemu
Bardzo często, na co wskazują psycholodzy, problemem jest to, że boimy się żyć po swojemu. Zamiast robić to, co kochamy, idziemy w kierunku, w którym można lepiej zarobić. I niby fajnie, bo zyskujemy dobrą pracę, ale co z tego, skoro rzeczy nabyte bardzo szybko przestają cieszyć? Dom za miastem niby jest świetny, wygodny, taki, jak marzyłyśmy…ale jednak oddalony od centrum. Trzeba wcześniej wstawać, żeby dojechać od pracy, odwieźć dzieci do szkoły, na to potrzeba więcej czasu. Gdy po południu kończy się pracę, to niewiele się już chce…Dzieci marudzą, by jechać do koleżanek i kolegów, w ogrodzie czekają zadania, które nie mogą doczekać się realizacji… Rzeczywistość, która miała zachwycać, coraz bardziej ciąży.
Po godzinach w miejscu, którego się nie lubi, czujemy się jak wydmuszka. Nic nam się nie chce. Zrezygnować ze zbyt absorbującej pracy nie ma jak, bo pieniądze są w porządku i szybko przyzwyczaiłyśmy się do pewnego standardu życia. Problem w tym, że bardzo szybko nawet te dodatkowe fundusze przestają cieszyć, a na pewno tak jak tego byśmy oczekiwały…
Zbyt często płyniemy z nurtem. Robimy to, co trzeba. Spełniamy marzenia, jednak często nie swoje, ale czyjeś. Nie umiemy żyć po swojemu. Stąd czujemy się nieszczęśliwe.
A czy Ty jesteś zadowolona? O tym, dlaczego kobiety stawiają siebie na końcu – Kobiety to my
Brak celu
Problemem jest także brak celu i motywacji. Mamy wszystko i już nie ma do czego dążyć. Oklapłyśmy w dobrze znanym miejscu. Jest nam wygodnie, czujemy się bezpiecznie…. Do czasu, kiedy pojawi się pustka. Człowiek jest taką istotą, która lubi dążyć do celu, gdy tego celu brakuje, to często pojawia się marazm i niechęć do wszystkiego.
Bywa też tak, że problem leży gdzie indziej, zwyczajnie nie wiemy, czego chcemy i co nas uszczęśliwia…
W życiu chodzi o drogę, nie o cel…
Kiedy wygoda zamienia się w marazm
Oprócz pokarmu dla ciała, potrzebujemy też czegoś dla duszy. Często godzimy się na substytut – marne serialne i słabe filmy. Mało czytamy i rzadko korzystamy z wyższej kultury, jaką oferują teatry, opere czy filharmonie. I bardzo szybko odczuwamy tego konsekwencje…
Masz wszystko, ale nie masz właściwych rzeczy
Być może bowiem masz wszystko, ale nie masz tego, czego naprawdę potrzebujesz…
Na przykład książek. Jak to mawiał Umberto Eco, „kto czyta książki, żyje podwójnie”. Dlatego warto mieć książki, zwłaszcza w dużej ilości, by zawsze móc sięgnąć po właściwą, odpowiednią do aktualnego nastroju i potrzeb…
„Głupotą jest myśleć, że musisz przeczytać wszystkie książki, które kupisz, tak samo jak głupotą jest krytykować tych, którzy kupują więcej książek niż kiedykolwiek będą w stanie przeczytać. To tak, jakby powiedzieć, że powinieneś wykorzystać wszystkie sztućce, szklanki, śrubokręty lub wiertła, które kupiłeś, zanim kupisz nowe.
Są rzeczy w życiu, których zawsze potrzebujemy pod dostatkiem, nawet jeśli użyjemy tylko niewielkiej części. Jeśli na przykład uważamy książki za lekarstwa, rozumiemy, że dobrze jest mieć w domu wiele, a nie kilka: kiedy chcesz poczuć się lepiej, idziesz do „szafy z lekami” i wybierasz książkę. Nieprzypadkową, ale odpowiednią książkę na dany moment. Dlatego zawsze powinieneś mieć wybór żywieniowy! Ci, którzy kupują tylko jedną książkę, czytają tylko jedną, a potem się jej pozbywają. Oni po prostu stosują mentalność konsumenta do książek, to znaczy, że uważają, je za produkt konsumencki, dobro. Ci, którzy kochają książki, wiedzą, że książka jest wszystkim, tylko nie towarem”. Umberto Eco
Syndrom oszusta i poczucie winy
Często nie czujemy się szczęśliwe, z uwagi na poczucie winy. Nawet gdy mamy wszystko, ciągle mamy wrażenie, że zaraz ktoś się zorientuje, że na to nie zasługujemy i zostanie nam to odebrane. To klasyczny przykład syndromu oszusta. Niby wszystko mamy, sporo zyskałyśmy, na mnóstwo rzeczy zapracowałyśmy, a z tyłu głowy odczuwamy ustawiczny stres z tym związany. Z jednej strony jest to poczucie winy, a z drugiej strach przed utratą tego, na co tak usilnie pracowałyśmy.
Syndrom oszusta to jeden z najczęstszych, a jednocześnie najmniej rozpoznawanych powodów, dla których kobieta „ma wszystko”, a wciąż czuje, że to nie jej zasługa.
Zamiast cieszyć się efektami swojej pracy, umniejsza je, tłumaczy przypadkiem, szczęściem albo „po prostu tak wyszło”.
Badania dr Pauline Clance, twórczyni pojęcia syndrom oszusta z 1978 roku, pokazują, że kobiety doświadczają syndromu oszusta częściej niż mężczyźni, a jego konsekwencją jest chroniczne napięcie, lęk przed oceną i… poczucie winy. Myślenie wygląda tak: skoro „nie zasłużyłam”, to jak mogę pozwolić sobie na odpoczynek, radość czy satysfakcję?
W efekcie kobieta żyje w nieustannym rozdźwięku: z zewnątrz wygląda na spełnioną, a w środku czuje, że w każdej chwili ktoś odkryje, że wcale nie jest tak dobra, jak myślą inni. To wewnętrzne pęknięcie odbiera radość nawet z najbardziej obiektywnych sukcesów i sprawia, że szczęście staje się czymś podejrzanym, niezasłużonym, wręcz niewygodnym.
Czy można nauczyć się szczęścia?
Brak szczęścia może wynikać z innego faktu. Być może nie nauczyłyśmy się bycia szczęśliwą. Niekiedy tak po prostu jest…. Niezależnie ile mamy i jak dobrze się nam wiedzie, nie umiemy się radować. Tego trzeba się nauczyć. Należy złożyć sobie postanowienie – będę szczęśliwa i już, niezależnie od wszystkiego. Nauczę się cieszyć z małych rzeczy i wykorzystywać każdą wolną chwilę. Szczęście zależy od nas samych.
Czy choroby mogą być przyczyną braku satysfakcji?
Na koniec warto dodać, że nieodczuwanie szczęścia bez wyraźnego powodu może wynikać z problemów ze zdrowiem. Przyczyną mogą być zaburzenia układu nerwowego, przeżywana depresja, stany lękowe…Niekiedy żadna zmiana podejścia czy praca nad sobą po prostu nie pomogą, bo winna jest choroba…i to nią należy się w pierwszej kolejności zająć.
Dlaczego mając wszystko, wciąż czujemy pustkę?
Paradoks „mam wszystko, a jednak czegoś mi brakuje” dotyka dziś zaskakująco wiele kobiet. Z zewnątrz życie wygląda na poukładane: stabilna praca, dom, partner, dzieci, wakacje, codzienność bez dramatów. A jednak w środku pojawia się ciche uczucie pustki, jakby ktoś wyłączył kolory, a życie, którym się żyje było niewystarczające…
Psychologia tłumaczy to bardzo jasno: dobrostan nie wynika z samego posiadania rzeczy czy spełniania społecznych oczekiwań, ale z poczucia sensu, autonomii i zgodności z własnymi wartościami.
Badania Uniwersytetu Yale pokazują, że brak poczucia sprawczości i życia „po swojemu” jest jednym z głównych czynników obniżających szczęście, nawet u osób, które obiektywnie mają dobre warunki życia.
Dlatego możesz mieć wszystko, a jednocześnie czuć, że to nie Twoje życie: tylko scenariusz, który ktoś kiedyś napisał za Ciebie. To dzisiaj tak częste, że aż boli…
Jak usunąć to uczucie pustki?
Badania nad dobrostanem emocjonalnym jasno pokazują, że szczęście nie wynika z samego posiadania rzeczy, stabilizacji czy „odfajkowania” kolejnych etapów życia. Najsilniej wpływa na nie poczucie sensu, autonomia i zgodność z własnymi wartościami. Musisz najpierw wiedzieć, kim jesteś i co jest dla Ciebie ważne.
Dlatego możesz mieć wszystko, a wciąż czuć, że czegoś brakuje, bo to „wszystko” nie jest Twoje, tylko narzucone, wygodne, przewidywalne, ustalone przez kogoś, choć masz wrażenie, że sama tak wybrałaś…
Dobra wiadomość jest taka, że pustka nie jest wyrokiem, jest sygnałem i nawoływaniem do zmian. To zaproszenie do tego, by zatrzymać się i zapytać: czego ja naprawdę chcę? Bo szczęście nie przychodzi samo, trzeba je sobie stworzyć dzień po dniu, świadomie, krok po kroku, po swojemu. Ważne, żeby to zrozumieć i dać sobie do tego prawo.