Wiecie co najbardziej uszlachetnia mężczyzn? Co czyni ich wyjątkowo prawymi, szczerymi, idealnymi? Małżeństwo. Nie, nie ironizuję. Same zobaczcie. Gdy dochodzi do rozstania, bo kobieta po długiej i mozolnej walce, mówi ostateczne “dość”, on jest zaskoczony. Ale jak to możliwe? Przecież nic się nie działo. Coś tam marudziła, no ale bez przesady. Było dobrze, ok, kręciło się. Jestem w szoku. Odpaliło jej? Zgłupiała do reszty? Na pewno wróci na kolanach, prosząc o wybaczenie. Nie da sobie rady beze mnie. Ciężar przerzucany jest na jej barki, to teraz zobaczy. Zresztą to jej wina. Ja jestem bez winy, idealny. Bo to zła kobieta była…Teraz jest to jasne.
![]()
Bo to zła kobieta była
Klasyk. Bo to zła kobieta była. Znacie to na pewno? Nieco prześmiewczo pokazał to Pasikowski w “Psach”, gdzie świetnie bawi się stereotypami i męską narracją o „złych kobietach”. W jego filmie to zdanie jest podszyte prześmiewczością, próbą usprawiedliwiania własnych błędów, męską bezradnością i groteską.
W efekcie oczywiście ta fraza nie jest poważnym oskarżeniem, tylko raczej komentarzem do tego, jak bohaterowie sami siebie próbują wybielić, jak bardzo są nieświadomi i często niepoważni, ale nawet o tym nie wiedzą…. Pasikowski pokazuje, że mężczyźni w jego filmach często tłumaczą swoje porażki „złą kobietą”, zamiast spojrzeć na własne decyzje i ich konsekwencje. W takim układzie wina jest kobiety, niezależnie co robi, co czuje, jak postępuje, a nawet, co pisze, czego nieraz doświadczyłam, tworząc tę stronę.
- „On przecież tylko zapytał, czy naprawdę musi tyle pracować, a ona od razu zrobiła dramę.”
- „Przecież mówił jej, że ją kocha… raz, w 2008 roku. Czego ona jeszcze chce?”
- „No i po co ona tak analizuje? Przecież wszystko było dobrze, dopóki nie przestało.”
To klasyk: jeśli nie chcesz widzieć własnych błędów, najprościej przykleić komuś etykietę. I już, po sprawie. Mamy to!
Zła kobieta, czyli jaka?
- kobieta, która zostawiła swojego męża. Wiadomo, że żony nie powinny tego robić.
- kobieta, która nie chciała mieć dziecka lub kolejnego dziecka. Egoistka jedna.
- ona, która stawiała swoje potrzeby na równi z potrzebami innych. Nie powinna. Od dawna wiadomo, że rodzina jest najważniejsza.
- ta, co lubiła seks. Ale że jak mogła? I że aż tak bardzo, że była wymagająca?
- ta, która zdecydowała się ładnie ubrać na imprezę. Prowokowała.
- nieskromna i niepokorna w pracy, bo robiła wszystko, by awansować. Pirania jedna, tylko praca się dla niej liczy.
- ta, która została w domu opiekować się dziećmi. Niedobrze, wykończy biednego mężczyznę, który musi na nią narobić.
- wychodząca do pracy i odwożąca małe dzieci do żłobka – czy ona wie, jak ważne dla późniejszego rozwoju są pierwsze lata życia dziecka?
- pracująca i nieczekająca z ciepłym obiadem – dzieci potrzebują przecież matki obecnej, a nie takiej z doskoku…
- ta, która chciała odpocząć. No jak mogła? Przecież on też jest zmęczony, chociaż nie wie od czego.
- kobieta, która poprosiła o pomoc. Wiadomo, roszczeniowa, mamy równouprawnienie, niech się wykaże i radzi sobie sama.
- ona, która miała własne zdanie. A przecież mogła nie mieć, dla świętego spokoju.
- kobieta mówiąca “nie”, gdy związek nie rokuje i nic nie zmienia się na lepsze – “a co ludzie powiedzą, tak zniszczyć rodzinę”,
Gdyby istniał podręcznik “Jak być idealną żoną”, to i tak byśmy go nie zdały. Bo test sprawdzałby coś innego niż to, co w nim napisano.
Co ciekawe, gdyby ona zrobiła dokładnie to samo, co on, też byłaby zła. Gdyby zrobiła odwrotnie, również.
Ludzie oceniają i będą to robić, a kobiety są obiektem ostrej krytyki. Jaki jest z tego wniosek? Stary jak świat “bo to zła kobieta była, a ja jestem bez winy”. Tak mówi mężczyzna, który jest ślepy i nie chce spojrzeć prawdzie w oczy.
I tak to się kręci: ona zła, on bez winy. A prawda? Prawda stoi obok, popija kawę i przewraca oczami.
Człowiek ma w sobie dwa wilki – białego i czarnego wygra ten którego człowiek karmi. Nie ma znaczenia czy to mężczyzna czy kobieta
Najczęściej wiina leży po środku, ale u siebie, rzadko potrafimy ją dostrzec.
Skąd ja to znam. Jak odeszlam moja wina później zrobiłam się psychicznie chora
Skąd ja to znam
O taaak. Pamiętam. “To wszystko twoja wina! Dzieci źle wychowałam, za mało się starałam…” To teraz ma lepiej a ja co mogę powiedzieć o swoim życiu: tak, wreszcie cokolwiek zrobię – to moja zasługa. A wina owszem, lampkę przy okazji. Wieczorem. Na rozluźnienie mięśni mózgowych 😉😉
Skąd ja to znam. Kilka lat tłukłam do pustego, łysego, zakutego łba i nic. Jak powiedziałam dość,to się zaczęła jazda bez trzymanki i zdziwienie
No…oczywiście…jakże by inaczej..
Idealnie opisane 😉🤣🤣……faceci😇
Tak tak zła….demon w ludzkim ciele hahahaha
bo kazda walka sie kiedys konczy wkoncu ma sie dosc i odpuszczasz wtedy zostajesz sama z myslami z poczuciem winy z obojetnoscia i bezsilnoscia.Zamykasz sie na swiat na ludzi zyjesz tylko dla dzieci a one dorastaja i zaczynaja zyc swoim zyciem sa obok ale i tak jestes sama.
Obecnie sama jestem w takiej sytuacji. Zaczęło się od tego wyszły na jaw pewne sprawy finansowe, które ukrywałam przed mężem i za to jak najbardziej czuję się winna, bo źle zrobiłam, ale to, co potem usłyszałam i jak już sama chciałam się rozwieść, to oczywiście, że jestem chora psychicznie, wyrachowana itd. Zaczęłam chodzić do psychologa i na grupę wsparcia, i po tych spotkaniach uzmysłowiłam sobie, że tak naprawdę mam dość, bo wreszcie zaczęłam dostrzegać, że nasze małżeństwo psuło się prawie od początku, że mąż stosuje wobec mnie przemoc psychiczną wyzywając mnie od grubasek, sugerując, że przy danym wyglądzie nie ma ochoty na seks, że jak nie wezmę się za siebie, to mnie zostawi, że w zasadzie to powinnam mu być wdzięczna, bo dzięki niemu wyszłam na prostą, bardziej poukładaną z moim charakterem. Teraz jestem już zdeterminowana, żeby się rozwieść.
Jeżeli kobieta jest przekonana że jest tą która wybrała partnera na zawsze, żadne rozstania nigdy nie nastąpią. Nie uwzględniam przypadków nieskatalogowanych (wybór był niewłaściwy). Do tanga trzeba dwojga , chętnych serc i zgodnych ciał. Reszta to proza życia.
Wina leży po środku, a ludziom jest często już nie po drodze razem i każdy ma już inne cele a sam się diametralnie zmienił…
Typowe! Czegoz to ja sie nie dowiedzialam o sobie od ludzi, gdy odeszlam od ex! Jednak trzymam sie tego, ze prawda zawsze wyjdzie na swiatlo dzienne…Czekalam i sie doczekalam… nawet przeprosin od niektorych, ze w brednie wierzyli.