Nie ma złotej recepty na sukces, bo każda rodzina i każda sytuacja jest inna. Są jednak pewne zasady, które pozwalają wychować dzieci lepiej. Jedną z głównych jest sympatia. Oznacza to tyle, że po pierwsze trzeba swoje dzieci lubić. Nie tylko kochać, bo to poza wszelkimi wątpliwościami, ale właśnie lubić. Co to właściwie znaczy lubić swoje dzieci? I dlaczego tak często mamy z tym problem, choć boimy się do tego przyznać?
![]()
Kochać dzieci i lubić
Niektórzy tego nie rozumieją. Obruszają się na stwierdzenie, że jak to lubić swoje dzieci? Przecież ja je kocham, to coś więcej niż „lubienie”!
Takie reakcje są zrozumiałe. Jednak problem bierze się z odmiennego rozumienia terminów. Innego podejścia do nich. I żeby nieco bardziej zrozumieć „moc lubienia”, trzeba się nad tematem pochylić.
Miłość a sympatia
Miłość do dzieci dostajemy z natury (choć nie zawsze). Jest ona bezwarunkowa. Kochasz, bo to Twoje dzieci. Nie wyobrażasz sobie inaczej. To swego rodzaju instynkt, automatyczna odpowiedź, która się kształtuje od razu lub po kilku tygodniach po porodzie….
Jednak miłość to jedno. Nie jest ona synonimem sympatii. Można kochać i nie lubić. Troszczyć się o kogoś, a z utęsknieniem oczekiwać dni, kiedy będzie można od tego kogoś odpocząć. Można kochać, a nie nadawać na tej samej fali. Można kochać i w skrytości serca pytać, dlaczego moje dziecko nie jest inne, bardziej podobne do mnie?
W takim rozumieniu nie zawsze lubi się dzieci
Bo często dzieci irytują, męczą, są nie takie, jak sobie wyobrażaliśmy. Wyjątkowo absorbujące lub wręcz przeciwnie zbyt spokojne. Podobne do kogoś z rodziny, kogo niespecjalnie lubimy lub do przodków, z którymi nigdy nie umieliśmy się dogadać.
Niby potomek powinien być „taki jak my”, bo „to nasza krew”, ale bywa też tak, że patrzy się na córkę i syna i się ich nie poznaje. Zastanawiamy się nad tym, dlaczego są takie, a nie inne…
Nierzadko dochodzi taki rodzic wtedy do wniosku, że nieźle te geny zostały pomieszane, siła wyższa nie spisała się lub miała niezłe poczucie humoru, bo mamy obok siebie kogoś, kto jest całkowicie inny niż my. Ma inne potrzeby, inny sposób spoglądania na świat, inny temperament. I jak takiego kogoś lubić? Skoro mimo ludowej mądrości – tak naprawdę daleko pada jabłko od jabłoni.
Inspiracja
Czasami dzieci całkiem różne od rodziców zamiast stać się inspiracją i motywacją dla nich, stają się kimś, kogo się odrzuca. To przykre o tym się nie mówi, a nierzadko nawet nie myśli, ale tak po prostu jest…Tym boleśniejsze, im ma się większy wybór, zwłaszcza gdy jest się rodzicem większej gromadki. W myśl zasady, jesteś tak inna to…ja wybieram to dziecko, które jest do mnie podobne.
To nie musi nawet się dziać świadomie. Często podświadomie poświęcamy uwagę dziecku, który jest do nas podobne, ma podobne pasje, sposób bycia. Przecież naturalnie lgniemy do ludzi takich, jak my…To z nimi chcemy przebywać, to do nich szerzej się uśmiechamy.
Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy mamy tylko jedno dziecko, wtedy często po prostu uciekamy. W pracę, pasje, obowiązki. Nie lubimy córki, czy syna, dlatego wybieramy czas spędzany inaczej. Nie z rodziną. Nasza uwaga kierowana jest gdzie indziej i szczególnie lubimy chwile, gdy możemy być same…
Dziecko trzeba lubić?
Niestety w takim rozumieniu miłość nie wystarczy. Potrzeba czegoś więcej. Sympatii, którą na szczęście możemy w sobie rozbudzić. Pomaga w tym rutyna i cierpliwość.
Po pierwsze wymienianie samej sobie cech, które lubimy w dziecku, powtarzanie ich w myślach, zapisanie na kartce i odczytywanie, skupianie się na dobrych chwilach razem. Odrzucenie potrzeby perfekcyjności. Zaakceptowanie tego, co jest.
Warto także zwyczajnie wpisać sobie w kalendarz czas poświęcony dziecku. Niech to będą chwile, które miną w sympatyczny sposób. Róbmy razem to, co sprawia nam radość. Tylko tak na 100%, bez rozpraszaczy, niech to będzie naprawdę czas dla nas.
Na koniec jednak…Nie zaprzeczajmy rzeczywistości. Dajmy sobie szansę na wszelkie odczucia, także te, które nie są mocno entuzjastyczne. Nie poprzestawajmy jednak w staraniach…
Warto bowiem polubić swoje dziecko!
Jeśli dziecko lubimy, to:
- lubimy z dzieckiem spędzać czas,
- umiemy z nim odpoczywać,
- nie czujemy częstej irytacji, wypalenia,
- patrzymy na dziecko jak na nasz dar, jak na kogoś niezwykłego,
- czas z nim to nie przykry obowiązek to coś, co nas wzmacnia,
- dziecko czuje się ważne, widzi nasze decyzje i ich konsekwencje,
- czuje się bezpiecznie,
- lepiej się rozwija,
- sprawia mniej problemów.
Lubiane dziecko czuje się docenione, zauważone, ma wysokie poczucie wartości, zaspokojone wszystkie potrzeby dziecka sprawiają, że jest ono spokojne i „łatwe” w kontaktach.
Gdy lubimy swoje dziecko, słuchamy, co mówi, uczymy się razem, pokazujemy świat, dużo rozmawiamy, aktywnie odpoczywamy, przytulamy się.
Kiedyś mówiono, że w ten sposób można zepsuć dziecko. Rozpieścić uwagą i miłością. Nie! Nie da się zepsuć dziecka mądrą miłością.
Bo mądra miłość oznacza też wymagania. Nie tylko obdarowywanie miłością, ale również umiejętność mówienia „nie” oraz zwrócenia uwagi na to, co było słabe. Tu potrzeba odwagi i cierpliwości, by zauważyć efekty.
Mądra rodzicielska miłość po kilku upomnieniach, stawia na konsekwencje. Nie ucieka od odpowiedzialności. Nie boi się rozczarowania dziecka. Wie, że ono jest wpisane w życie. I czasami, żeby przejrzeć na oczy, jest ono wprost niezbędne.
Bo kochać to wymagać. Od siebie. I od dziecka też.
Bardzo wartościowe przedstawienie tematu.
To prawda