Im jestem starsza, tym lepiej czuję się sama ze sobą

36

To zdumiewające, jak wiele czasu i energii zabierało nam kiedyś myślenie o rzeczach całkiem bez znaczenia. Jeszcze dekadę, dwie dekady temu nasze szczęście uzależniałyśmy od długości sukienki czy koloru cienia do powiek. Trochę przerysowuje, ale niestety waga każdej dodatkowej fałdy na brzuchu była znacznie większa niż na to zasługiwała. Przyszła dojrzałość, a wraz z nią poczucie bycia seksowną. Magiczna 40-stka, z której niektórzy kpią, ale gdy dobijają do tego portu, otwierają oczy. Bo rzeczywiście sporo się zmienia, przychodzi spokój, prawdziwa radość życia i poczucie wyzwolenia. Stajemy się wolne od głupiego koncentrowania się na bzdurach, które nie mają żadnego znaczenia. Naprawdę zaczynamy lubić siebie, a to wartość silniejsza od jakiejkolwiek innej!

Już nie wmówisz mi, że coś jest nie tak

Gdy jesteśmy młodsze, łatwo nam wmówić, że cellulit to problem, rozstępy to tragedia, a niewielkie piersi to defekt, który należy potraktować naprawdę poważnie. Jesteśmy podatne na wpływy i często popadamy w prawdziwą rozpacz, która tak naprawdę została przez kogoś dla nas zaplanowana.

im mam więcej lat

Po 40 stajemy się odporniejsze na bzdurne manipulacje i przekaz medialny, który przekonuje nas, jak wiele powinnyśmy w sobie poprawić. Nikt nam nie wmówi już pierwszej lepszej ściemy.

Zdrowe poczucie wartości

Zamiast krytycznego spoglądania w lustro, po czterdziestce obdarzasz się uśmiechem. Ciepło zaczynasz myśleć o sobie i o tym, co Ciebie ukształtowało, nawet o tych wszystkich problemach i przeszkodach. Nie katujesz się przeświadczeniem, że masz być idealna, czyli taka, jaką pragną Cię widzieć inni. Twoja dojrzałość jest ponadto. To rodzi prawdziwą wolność.

Duma z kobiecości

Po czterdziestce już nie jesteśmy zagubione w swojej kobiecości jak młodsze koleżanki. Nie jesteśmy też onieśmielone tym, jakie jesteśmy i jak wygląda nasze życie. Spokój i pewność siebie budują prawdziwą dumę. Niewymuszoną, nieprzerysowaną, ale na poziomie klasy premium. To wartość, która nie musi krzyczeć, zwracać na siebie uwagę, ona broni się sama.

Naturalność w zachowaniu

Im mam więcej lat, tym bardziej lubię siebie, bo staję się naturalna, prawdziwa. Nie muszę już nikogo udawać, by przypodobać się ludziom, którzy tak naprawdę niewiele dla mnie znaczą. Moja siła tkwi w dbaniu o siebie, ale nie powierzchownym, dotyczącym tylko tego, co na zewnątrz, ale również dbaniu o siebie – własne wnętrze, rozwój osobisty, pracę nad charakterem, swoimi ograniczeniami i wadami. Z jednej strony lubię i akceptuję swoje słabości, a z drugiej próbuję zmienić to, co mi przeszkadza.

Wiem, kim jestem

Fascynujące są kobiety, które nie udają. Nie muszą kłamać na temat swojego wieku. Mimo że czują się młodsze, są dumne z tego, ile mają lat. Nie udają nastolatki, ani starszej poważnej pani. Pozostają sobą, na całej rozciągłości, co czyni je autentycznymi i pełnymi charyzmy. Dzięki temu, że wyrosły z kompleksów, przestały nimi zadręczać innych. Dorosły do poczucia kobiecości, są mniej zainteresowane, co myślą o nich inni i bardziej skupione na tym, co same myślą o sobie.

Ludzie lubią osoby, które dobrze czują się same ze sobą. Odkrycie siebie to przełom, który naprawdę wiele zmienia.

36 KOMENTARZE

    • Witam ,prawda z wiekiem czegoś doświadczyłam ,dobrych i złych rzeczy i tylko mogę na siebie liczyć ,aczkolwiek wokół siebie mam dużo dobrych ludzi , po myślałam że dzieci sama odchowalam to już roboty nie będzie jest inna ,której trzban sprostać.Jestem dumna i zaradna…..Za dużo się przejmuje.

  1. Nie wiem czy to kwestia wieku czy puli przeżytych doświadczeń. Myślę że raczej to drugie kształtuje naszą dojrzałość. Na mnie to wszystko o czym pisze autor spłynęło około 30 urodzin. Znam swoją wartość. Nie gonię już za ludźmi. Doceniłam święty spokój i odpuszczanie niektórych spraw. Lubię swoją mentalność i fizyczność. Zero kompleksów za to z podniesioną głową ciągle przed siebie.

  2. Fajnie jest się tak nie spieszyć. Ten stan osiągnęłam już w chwili starania się o dziecko, a więc przed 40 tką. Potem to uczucie jeszcze bardziej się umocniło. Dzieci, pandemia i wszystko co dzieje się ostatnio w Polsce tylko upewnia mnie w przekonaniu że moja rodzina, mój spokój i szczęście są najważniejsze na świecie. Jasne, że są tzw szalone dni ale to wariactwo, ktore sama wybrałam i w stu procentach akceptuję… kocham siebie, kocham swój usmiech…to jak wyglądam…kocham swój wrodzony optymizm, siłę i radość życia. Kocham i jestem kochana, nie daję się ranić i nie pozwolę nikomu zranic moich najbliższych…czasem wyglądam jak milion dolarów a czasem jak dolar😁- bo taki mam nastrój i mam do tego swiete prawo😎Fajnie jest mieć 40 lat

  3. I co z tego, że kobieta dojrzewa, skoro facet czy ma lat 20 czy 80 domaga się prężenia przed nim brykającej jědrnej sarny o szczupłych odnóżach i takiego chama trzeba znosić?
    Ciekawe czy chłopy mają jakieś swoje grupy, strony i rozwijają się tam dojrzewają, czy tylko obserwują strony ze zdjęciami tych, dla których wygląd jest sensem istnienia?

  4. nareszcie ktoś coś mądrego napisał w tym temacie 🤗 nie ma Ludzi idealnych, każdy ma jakieś swoje „coś”, Człowiek powinien sam ze sobą czuć się dobrze, wtedy Inni czują się dobrze przy tej osobie, to takie moje skromne zdanie

  5. Odpuścić sobie różne kwestie, ludzi, to najtrudniejsze w życiu z czym przyszło się, nam kobietom, zmierzyć. Na końcu tej drogi jesteśmy my i pełna wolność.

  6. Uwielbiam 🥰W tej chwili mogę napisać ze jestem dojrzała .Dojrzałość nie ma nic wspólnego z wiekiem .Bo można nie byc dojrzałym w wieku 70 lat

  7. Mnie moje zmarszczki na czole nie przeszkadzają, nie robię botoksu po po co , kogo bym miała oszukać sama siebie, chyba żart jakiś, jak ktoś nie akceptuje przemijania.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj